
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, związki i relacje
- Kryzys życiowy i...
Kryzys życiowy i trudności w związku - co dalej?
Sylwi
Lena Kruk
Pani Sylwio
Warto zacząć od rozejrzenia się za możliwością nawiązania innej relacji-może jakaś koleżanka z dawnej szkoły,kuzynka,ktokolwiek,kto byłby na zewnątrz,z kim mogłaby się Pani spotkać i porozmawiać,zrobić coś innego,niż dbanie o dom i oczekiwanie na powrót partnera.To da Pani szerszą perspektywę spojrzenia na obecną sytuację.
Pozdrawiam ciepło!
Lena Kruk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Dziękujemy za wiadomość. Czuć w Pani treści ogromne zmęczenie, zagubienie i lęk o przyszłość a jednocześnie dużą świadomość siebie i swojej historii. Pojawia się wstyd, poczucie bycia „inną”, silne przywiązanie do jednej relacji i równoczesny strach przed jej utratą. Do tego dochodzi przeciążenie bodźcami, napięcie w ciele i frustracja, gdy coś nie przebiega tak, jak Pani potrzebuje. Wiele opisanych trudności: wrażliwość na dźwięki i tekstury, potrzeba rutyny, wyczerpanie przed wyjściem z domu, „zawieszanie się” w silnych emocjach, trudność w mówieniu wprost o potrzebach, jest spójnych z obrazem spektrum autyzmu i lęku społecznego. To wygląda moim zdaniem na realny sposób funkcjonowania układu nerwowego. Diagnoza może przynieść zrozumienie i dopasowanie życia do Pani potrzeb.W relacji widać dużo miłości i wdzięczności ale też zależność emocjonalną, poczucie nierównowagi w zaangażowaniu i niespełnioną potrzebę wspólnego czasu poza domem. Nic dziwnego, że pojawia się ambiwalencja czyli jednocześnie chce Pani tej bliskości i boi się, że ona Panią zatrzymuje.
Obecna codzienność daje Pani bezpieczeństwo i przewidywalność sensoryczną, co reguluje napięcie, ale równocześnie ogranicza kontakt ze światem, którego część wciąż jest w Pani żywa (śpiew, natura, potrzeba rozwoju).
Pytania do spokojnej refleksji:
czego najbardziej potrzebuje Pani od partnera, aby czuć się widzianą i ważną, nie tylko bezpieczną?
które elementy dnia dają Pani ukojenie, a które przeciążają?
jaki byłby bardzo mały, realny krok w stronę świata, który nie wywoła nadmiaru bodźców?
czy pozostawanie w relacji wynika bardziej z miłości czy z lęku przed samotnością?
jakie doświadczenia z przeszłości pokazują, że potrafi Pani radzić sobie samodzielnie, nawet w bardzo trudnych warunkach?
Jest Pani w procesie: diagnoza, powrót do terapii, zatrzymanie po przeciążeniu to nie cofanie się, tylko regulowanie układu nerwowego. Pani wrażliwość nie jest wadą, lecz cechą, która potrzebuje innych warunków życia i pracy.
Wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Pani Sylwio
Wiele Pani przeżyła i serdecznie Pani współczuję. Pani doświadczenia brzmią na bardzo trudne, ale wiele z nich pasuje do typowych objawów spektrum autyzmu (ASD) u dorosłych, które często diagnozuje się dopiero w tym wieku, zwłaszcza przy współwystępujących problemach jak fobia społeczna czy depresja. To nie jest "wymyślanie", ale nadwrażliwość na tekstury (np. mąka), hałas, rutyny dzienne czy trudności w komunikacji emocjonalnej to realne cechy ASD, a nie coś, co "każdy ma". Objawy, które Pani opisuje to silne przywiązanie do rutyn (gotowanie, sprzątanie, śpiew solo), unikanie bodźców sensorycznych, wybuchy emocjonalne w konfliktach, izolacja społeczna i są częste u dorosłych z autyzmem. Fobia społeczna i depresja często współwystępują z ASD, co wyjaśnia wcześniejsze problemy, sam autyzm zwiększa ryzyko lęku przez nadwrażliwość sensoryczną i trudności w odczytywaniu innych. Kłótnie o drobiazgi, zależność emocjonalna, zapominalstwo (pasujące do ADHD) i Pani reakcje jak krzyki to wyzwania w parach neurozróżnicowanych (ASD + ADHD). Terapia par oparta na emocjach pomaga w komunikacji i zrozumieniu wyzwalaczy to otwarta rozmowa, wspólne aktywności i może wzmocnić więź . Wyraźne zmiany u partnera (rzucenie substancji) pokazują zaangażowanie, ale jeśli irytacje rosną, wspólna terapia to dobry krok przed decyzją o przyszłości. Przebywanie na zwolnieniu L4 pół roku to trudna sytuacja, a po diagnozie ASD proszę sprawdzić możliwość uzyskania renty socjalnej ZUS (jeśli niezdolność do pracy przed 25 r.ż.) lub świadczenie wspierające dla niepełnosprawnych bez kryterium dochodowego.
Życzę wszystkiego dobrego
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
To, co Pani przeżywa, wynika z przywiązania lękowo-ambiwalentnego. Wrażliwość na bodźce zmysłowe (mąka, hałas), którą teraz interpretuje Pani przez autyzm, była prawdopodobnie zawsze – po prost miała Pani na to inną nazwę lub nie miała jej wcale. Głównym problemem nie jest jednak diagnoza, ale dynamika relacji, w której Pani całkowicie izoluje się od świata, czeka i czeka, wycofując się i zapominając o własnych potrzebach. Gdy partner Panią przytula, emocje ustępują, ale problemy nadal pozostają zamrożone w Pani ciele.
Psychoterapia, powinna być przede wszystkim dla Pani. To jest przestrzeń, w której Pani zaczyna rozmawiać o sobie. Stała się Pani „małą dziewczynką" , a psychoterapia powinna pomóc odkryć Pani siłę ponownie.
Autyzm, depresja czy każda inna diagnoza to tylko etykieta na tym, co Pani naprawdę przeżywa – dysregulację emocjonalną, izolację i asymetrię w relacji. To wszystko razem tworzy obraz który Pani opisuje. Ale zdrowie psychiczne to nie brak choroby – to autonomia, poczucie własnej wartości i zdolność do pełnienia ról społecznych. Pani tego aktualnie nie ma. Zmiana powinna zacząć się teraz, z Panią w centrum, a nie z nadzieją, że partner się zmieni.
Z poważaniem
Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne
Dzień dobry, Jestem na rozdrożu.
Związałem się przed 6 laty z kobietą, która ma dziecko, obecnie 10-letnią dziewczynkę. Jesteśmy taką trochę patchworkową rodziną. Ja mam 40 lat, partnerka 35. Mieszkamy razem, kochamy się. Mała ma kontakt z ojcem, mnie traktuje bardzo dobrze. Ponieważ partnerka pracuje w korporacji, gdzie bardzo dobrze zarabia, ale też i długo pracuje, to ja odbieram jej córkę ze szkoły, gotuję obiady, pomagam w lekcjach. Z biologicznym ojcem też nie ma problemu, jest on obecny w życiu dziewczynki, chociaż założył nową rodzinę i ma kolejne dzieci.
Ja mam więcej czasu, bo wykonuję wolny zawód, ale też finansowo jestem niezależny. Jest jednak inny problem, bo zawsze marzyłem o rodzinie tzn. żonie i własnym dziecku i czuję, że zbliżam się nieuchronnie do momentu, gdy będę zmuszony podjąć trudną decyzję. Z partnerką ten temat był obecny od dawna. Na początkach naszej znajomości twierdziła, że bardzo chce mieć kolejne dziecko, bo sami byliśmy jedynakami i wiemy, że jak to było smutne. Chciała jednak chwilę poczekać, jak się nasza znajomość rozwinie, co dla mnie zrozumiałe.
Ja zresztą też nie chciałbym tak od razu. Nasz związek jest bardzo dobry, kochamy się, okazujemy dużo czułości i wsparcia, jesteśmy pokrewnymi duszami. Już od dłuższego czasu rozmawiamy o przyszłości, budowie domu, wzięciu ślubu. Partnerka zaczęła jednak odwlekać temat dziecka i jestem mocno tym wszystkim podłamany. Na początku twierdziła, że chce skupić się na pracy, gdzie idzie jej bardzo dobrze, jest jeszcze młoda i szkoda jej zostawić to, co osiągnęła, więc dziecko jeszcze chwilę może poczekać. Przed Świętami Bożego Narodzenia przeprosiła mnie i wyznała mi jednak szczerze, że nie chce już mieć więcej dzieci. Długo jej to zajęło i po prostu doszła do momentu, w którym jest w 100% przekonana, że więcej dzieci nie chce mieć. Jestem tym załamany, coś we mnie pękło, czuję się oszukany. W Sylwestra mieliśmy wielką kłótnię, do dzisiaj mamy ciche dni. Zaczyna we mnie też dojrzewać myśl o zakończeniu tej znajomości, bo widzę siebie za 20 lat jako całkowicie samotnego starego faceta. Życie jest nieprzewidywalne, możemy się za kilka lat rozstać, rodzice odejdą, partnerka może umrzeć, cokolwiek się może zdarzyć, a ja zostanę jak palec, bez rodziny.
Nie mam pojęcia jak to wszystko poukładać. Jeśli dojdzie do rozstania, co wydaje mi się dzisiaj nieuchronne, to jak małą do tego przygotować? Ta cała sytuacja mnie niszczy, nie mogę się skupić na niczym innym jak buszowaniu w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi, przeglądam też ogłoszenia z mieszkaniami. Może jednak zostać i spróbować popracować na partnerką, aby zmieniła zdanie w tej kwestii, co wydaje mi się nierealne?

