Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy związek po rozstaniu ma szanse na odbudowę? Wyzwania po rozwodzie i terapia

cześć Żona odeszła, złożyła pozew o rozwód. Jesteśmy 3 lata po ślubie, znamy się 4 lata. Ja lat 49, ona 40. Po 4 dniach od poznania w sieci, zamieszkaliśmy razem i zostaliśmy parą. Po pół roku wzięliśmy ślub. Uratowaliśmy się po złych i traumatycznych związkach. Mamy dzieci z poprzednich małżeństw, ale nie mieszkały z nami. Zawsze było dużo miłości i chemii. Ale przez ostatni rok przygniecionych nieporozumieniami. Moje ADHD i lękowy styl przywiązania ( mam to w papierach:) spowodował, że zamęczyłem żonę. Na początku zazdrością, potem czytaniem jej w myślach, i ogromnym strachem przed porzuceniem. Wiele nieporozumień wynikało z mojej tendencji do: szybkości, dopowiadania, przerywania. Im ja byłem szybszy, tym żona wpadała w większy smutek i ciszę. Reagowała milczeniem. Im ja bardziej chciałem pogadać, tym ona bardziej potrzebowała milczeć. Ale ciche dni powoli mijały. I wtedy zastępowała je tęsknota, sex , bliskość. Do kolejnego nieporozumienia. Kiedy ja przerwałem jej wypowiedź, ona momentalnie milkła. Doszło do tego, że ja widziałem, że cos jest nie tak, ale nic nie mogłem się o tym dowiedzieć. Moja frustracja rosła. W grudniu 2 razy wybuchłem. Żałuje tych słów: żeby się zastanowiła, że ja daje wszystko, ale niczego nie dostaję, i czy ona jest ze mną z wygody? Pod koniec grudnia wyjechałem za granicę. Kiedy wróciłem, okazało się, że się wyprowadziła i złożyła pozew o rozwód. I wiem, bo widziałem, że była na skraju wyczerpania, że ta decyzja a potem samodzielna przeprowadzka do wynajętego mieszkania dużo ją kosztowały. Ale dowiedziałem się w toku terapii ( którą zacząłem), że jej milczenie w odpowiedzi na mój podniesiony głos wynikało z traumy domu rodzinnego. Domu na Śląsku, matka toksyczna, a wszyscy głośni i przerywający. Że jej milczenie to też schemat w odpowiedzi na poprzedni toksyczny związek, w którym płakała, krzyczała i kłóciła się na głos. Wtedy to nie pomogło, więc teraz mózg przyjął inną strategię. Coś jak- "te perfumy lubię, ale on takie miał, wiec nie chcę , żebyś tak pachniał" I wiem teraz, że oboje wkroczyliśmy w związek z plecakiem kamieni, i nie wiedząc jak się ich pozbyć, rzucaliśmy je w siebie nawzajem. Bardzo ją kocham. Jest moim ideałem, bo wiem, że tylko ona potrafi dać mi to poczucie spokoju i zaufania, którego potrzebuję. Jest mądra, piękna i dobra. Bo mogłem jej ufać, ale o tym wtedy nie wiedziałem. Przez 3 tygodnie po jej wyprowadzce mięliśmy kontakt. Pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a że ja odpuściłem proszenie i błaganie, zagryzłem zęby i trzymałem się w ryzach, pojawiło się nawet jej niedowierzanie, że tak bezboleśnie ( pozornie) poszło. Ale wtedy poszła na swoja terapię- wiem to z kalendarza. I po niej zmieniła ton o 180st. Pojawiło się- "życzę ci szczęścia, pracuj nad sobą, bo żadna kobieta takiego cię nie zechce, trzymam za ciebie kciuki" Było to dziwne, bo to nie była ona. Odniosłem wrażenie, że to logistyczne decyzje po terapii. Odetnij się! Tylko nie wiem, czy ona miała wątpliwości, czy nie chciała dawać mi nadziei. No i nastała cisza. Dla mnie jest druzgocąca. Bo pamiętam piękne chwile, sex, bliskość- ja zawsze byłem , fizycznie- karmiłem , zawoziłem, czekałem, spałem w aucie pod szpitalem, kiedy ona miała operację. Ale ona nie chciała tylko tego. Chciała poczuć się słuchana, a ja słuchać nie potrafiłem. A że milczała, nierzadko nie wiedziałem co robię źle. Podjąłem terapię, nie piszę do niej, myślę, studiuje, znam już swoje błędy, a nasz związek przeanalizowałem z wzdłuż i w szerz. Jestem dobrym obserwatorem. I co mi pozostało? Serce rozdziera się na każdym kroku- wspólny sklep, ta ulica, ta knajpa, pusty dom ( a z nią był bardzo kolorowy) Co mi pozostało? Czekać? Liczyć, że napisze? Że zatęskni? Dzisiaj przyszedł pozew- rozwód za niecałe 3 miesiące. Co przyniosą te trzy miesiące? Czy mam próbować się do niej odzywać? Czy uszanować jej decyzję? Bo ona wie, co ja do niej czuje, a ja wiem, że w chwilach, kiedy nieporozumienia nie przykrywały rzeczywistości była bliskość i tęsknota. Jak jest teraz- nie wiem. Przed jej wizyta u terapeutyki zdawało mi się, że jest nadal. Było ciepło. Ale potem usłyszałem, że musiało mi się wydawać. Czy osoby z elementami unikowego stylu przywiązania czują tęsknotę? Jak myślicie? Gdzie teraz jestem??? PS. już po rozstaniu napisała, że "już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. A ja dałbym wszystko, żeby krzyczała i płakała do mnie. Dałbym wszystko, bo w mojej głowie wiedzieć- to mieć pod kontrolą. Domyślać się to zginąć....
Natalia Składowska

Natalia Składowska

Wygląda na to, że w Waszej relacji zadziałała typowa dynamika lęk–unik: im bardziej Ty szukałeś bliskości i rozmowy, tym bardziej ona się wycofywała, żeby chronić siebie. To normalne, że w takich sytuacjach pojawia się dezorientacja, tęsknota i poczucie frustracji. Osoby z unikowym stylem przywiązania również tęsknią i odczuwają emocje, tylko inaczej je pokazują i regulują.

Teraz najważniejsze jest skupienie się na sobie: na regulacji własnych emocji, pracy nad schematami lękowo-przywiązaniowymi i odbudowie poczucia własnej wartości. To, że zaczynasz terapię i rozumiesz swoje wzorce, to bardzo ważny krok.


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Macieju,

 

Dziękujemy za wiadomość. To bardzo osobista i poruszająca historia. Widać w niej bardzo dużo refleksji, szczerości oraz gotowości do przyglądania się sobie,to niezwykle ważne i wartościowe, zwłaszcza w tak trudnym momencie.

Z Pana opisu wynika, że w Państwa relacji spotkały się dwa silne schematy: Pana lęk przed utratą bliskości oraz potrzeba rozmowy a z drugiej strony wycofanie i milczenie żony, prawdopodobnie związane z jej doświadczeniami traumatycznymi, tak sądzę. Takie dynamiki często nie wynikają ze złej woli, lecz z prób radzenia sobie z trudnymi emocjami i poczuciem zagrożenia w relacji.Rozumiem, jak bolesna jest dla Pana obecna niepewność i tęsknota. Jednocześnie, jeśli żona podjęła decyzję o dystansie i złożeniu pozwu, zwykle najbardziej wspierającą postawą jest uszanowanie jej granic i kontynuowanie pracy ze sobą, nie jako sposobu na odzyskanie relacji, lecz jako inwestycji w własne zdrowie emocjonalne i przyszłe relacje. Osoby z elementami unikowego stylu przywiązania również mogą odczuwać tęsknotę i silne emocje, jednak często przeżywają je w sposób mniej widoczny i potrzebują dystansu, aby odzyskać poczucie bezpieczeństwa. To, w jakim miejscu jest teraz Pana relacja, trudno jednoznacznie przewidzieć. W tym momencie najważniejsze wydaje się skupienie na własnym procesie terapeutycznym, przeżyciu żałoby po relacji oraz stopniowym budowaniu większej stabilności emocjonalnej.

 

Życzę Panu dużo siły i wytrwałości w tym procesie. Jeśli będzie Pan potrzebował dodatkowego wsparcia, zapraszamy do udzielania się tutaj na forum. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. Panie Macieju, opisuje Pan klasyczny mechanizm "błędnego koła" w relacji, gdzie ADHD i lękowy styl przywiązania jednego partnera spotykają się z unikową strategią obronną i traumą drugiego. W CBT nazywamy to polaryzacją dążeń: Pana potrzeba natychmiastowego wyjaśnienia i domknięcia poznawczego była odbierana przez żonę jako naruszająca, co zmuszało ją do emocjonalnego wycofania i milczenia. To z kolei potęgowało Pana lęk i "szybkość", domykając pułapkę komunikacyjną.

Zalecam Panu skupienie się w terapii na pracy nad samoregulacją i akceptacją niepewności. Te trzy miesiące do rozwodu to czas na naukę "wytrzymywania" ciszy, co paradoksalnie jest jedynym sposobem, by pokazać żonie, że faktycznie zaczął Pan ją słyszeć.

 

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Macieju

 

 Przykro mi czytać o tym, co Pan przechodzi gdyż to brzmi jak cholernie bolesna sytuacja, pełna miłości, ale i głębokich ran z obu stron. Ma Pan już solidną samoświadomość (ADHD, lękowy styl przywiązania, analiza błędów), co jest ogromnym krokiem. 

 Jest Pan w fazie żałoby po stracie, serce pęka na wspomnieniach, pusty dom boli, a cisza dręczy, bo Pana lękowy styl woła o bliskość i potwierdzenie. To normalne. Lękowy styl przywiązania sprawia, że porzucenie czuje się jak koniec świata, a "wiedzieć" daje iluzję kontroli. Ale robisz dobrze czyli terapia i analiza. Jest Pan w punkcie, gdzie buduje siebie, nie czekając na ruchy żony. Proszę skupić się na tym, co pod kontrolą, czyli swoim rozwoju.

Osoby z unikowym stylem (jak jej milczenie w odpowiedzi na hałas/przerwania) czują tęsknotę, ale tłumią ją, bo bliskość jest równa zagrożeniu utraty autonomii. Jej trauma (głośny dom, toksyczny ex) nauczyła ją: "milczenie chroni przed bólem". Wybuchy plus przerywanie różnią się niekontrolowanej reakcji emocjonalnej, więc odcina emocje. Po terapii ton ("pracuj nad sobą, żadna cię nie zechce") to klasyczna dewaluacja czyli mechanizm obronny, ale niekoniecznie "logistyczna decyzja". Może miała wątpliwości (ciepło przed terapią, kontakt po wyprowadzce), ale terapeuta powiedział coś w stylu "odetnij, by nie wracać do schematu". Tęsknota u unikowców wraca falami (jak jej po cichych dniach), ale często wybierają samotność nad ryzykiem. Dla przykładu tekst o "wypłakaniu w głowie"  to znak, że tęskniła, ale nie da sobie na to pozwolić.

Podam teraz przykład z psychologii gdzie John Bowlby (twórca teorii przywiązania) opisał to jak taniec gdzie lękowy goni (szybkość, dopowiadanie),a unikowy ucieka (cisza). Wy dwoje mieliście chemię, bo się uzupełnialiście (jej spokój dawał ci zaufanie), ale traumy zderzyły się.

Co robić dalej?  Nie czekać biernie gdyż to tortura dla Pana. Zalecam uszanowanie jej granic (nie pisać, chyba że logistycznie o rozwodzie), ale należy kontynuować pracę nad sobą. 

Proszę kontynuować  terapię solo i skupić się na słuchaniu (ćwiczenie z terapeutą symulacji rozmów  bez przerywania, wolniej). Praca nad lękiem za pomocą mindfulness lub EMDR na traumy z przeszłości. Celem jest mniej "czytania w myślach", więcej pytań otwartych.

 Proszę zachować ciszę, chyba że ona napisze. Jeśli wybierze Pan kontakt (np. list po miesiącu), to powinien być krótki, bez błagań i oskarżeń. Coś w stylu "Pracuję nad sobą, żałuję błędów. Życzę ci dobrze". Ale proszę pamiętać że jest to ryzykowne i może wzmocnić jej unik. Życzę wszystkiego dobrego

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak wspierać partnera z depresją, gdy czujesz się zaniedbana i wyczerpana emocjonalnie?

Jestem z moim mężczyzną 4 lata w związku, ma on depresję i przechodziliśmy różne momenty, zawsze byłam przy nim i go wspierałam. Od jakiegoś czasu jest bardzo źle, on nie chce iść na terapię ani do psychiatry. A ja nie mam sił już, aby wspierać, czuję się odtrącana, nie są ważne moje odczucia ani mój nastrój. Plus nie sypiamy ze sobą już od roku. On jest bardzo egoistyczny i wiem, że to wynik też depresji, ale ja nie mam siły już. Nasz związek, od kiedy ja odpuszczam, zaczyna się sypać. Kocham go, ale ja nie mam sił już, jako kobieta, jako partnerka jestem zaniedbana i nie mówię tu o rzeczach materialnych, ale o zwykłym docenieniu i poczuciu, że to ma sens wszystko. Nie mogę z kim rozmawiać o tym, bo on mówi, że wszystko wiem co i dlaczego się dzieje z nim, że nic - nawet ja go nie cieszę. I ja w tym wszystkim jestem strasznie nieszczęśliwa, nie umiem dać z siebie więcej, bo sama ze sobą nie umiem sobie teraz poradzić. Jednocześnie wiem, że chyba na pewno mnie potrzebuje. Zarzuca, że się nie uśmiechnę, jak się widzimy, ale ja nie mam siły się śmiać. Chce uciec jak najdalej od niego, bo bycie z nim mnie rani strasznie. Nie wiem, co robić…

Jak radzić sobie z napadami złości i trudnymi emocjami w relacji?
Nie potrafię poradzić sobie z napadami złości, krzykiem (które są kierowane do partnera przy kłótni) są dni gdzie nie chce wychodzić nigdzie, ani nie robić nic, mam dziwne sny, myśli. Czy mogę się tym niepokoić ?
Problemy rodzinne i trudne relacje z matką - przemoc i brak zaufania
Od około roku moje sytuację z rodziną się pogorszyły rodzice ciągle się kłucą nawet te błache sprawy wychodzą poza kontrolę i muszę krzyczeć aby przestali bo w salonie siedzi młodsza siostra . Zaczęła mi się teraz bardzo pogarszać sytuacja z mamą i jak jeszcze 2/3 lata temu mogła bym gadać z nią śmiać się i oglądać filmy to teraz słyszę wyzwiska w moją stronę porównywanie do sióstr , a czasami słowa żebym się zamknęła czy takie że skoncze na przysłowiowym kopaniu rowów za to że dostałam 3raz na kilka tygodni . Naprawdę nie wyobrażam sobie teraz momentu w którym powiedziała bym że ją uwielbiam i pomimo tego że jest moją rodzicielka nie mam już do niej prawie wcale zaufania . Ostatnio na przykład nie chcąc jeść zupy zaciągnęła mnie na dół chwyciła za ucho i przeszła przez schody . Po czym powiedziała że jest to całkowicie normalne . Zwala na mnie też całą winę od zadrapań siostry do zdrapanej tapety nawet gdy tego nie zrobiłam i to moja siostra zaczęła mnie bić ona sądzi inaczej Mogła bym. Tu wypisywać jeszcze mnóstwo relacji z tego jak mnie nazwała bądz co mi zrobiła ale chyba jak narazie wolę pozostawić to dla siebie
Jak reagować, gdy siostra krzyczy na męża podczas rodzinnych spotkań?

Cześć, mam taki problem: moja młodsza siostra (od niedawna mężatka), kiedy spotykamy się w rodzinnym, najbliższym gronie zdarza jej się krzyczeć na swojego męża, podnosić głos. Kiedy zrobiła to pierwszy raz, byłam w szoku, głównie dlatego, że jej mąż na to pozwala, tzn. nie reaguje na to w żaden sposób. Wiem, że to będzie eskalować, bo niestety nasza mama stosuje przemoc psychiczną na ojcu więc wzorzec mamy z domu taki, że kobieta "jeździ po głowie" facetowi a ten nic. W moim małżeństwie jest tak, że mój mąż w życiu nie pozwoliłby mi na takie zachowanie wobec niego. Nie wiem, jak reagować, kiedy taka sytuacja się powtórzy u siostry. Z jednej strony mam ochotę wziąć jej męża na bok i powiedzieć, aby nie pozwalał na takie zachowania lub nawet w żartach przy nich zapytać :"czemu pozwalasz, aby żona na ciebie podnosiła głos? " ale nie chcę wyjść na nielojalną wobec siostry lub na zwolenniczkę patriarchatu. Co robić?

Witam, syn miał dziewczynę, miała ona problem z narkotykami, szkołą, do której nie chodziła
Witam, syn miał dziewczynę, miała ona problem z narkotykami, szkołą, do której nie chodziła, ma kuratora za picie piwa pod sklepem w wieku 15 lat, groził jej ośrodek wychowawczy. On tę dziewczynę chciał wyciągnąć z narkotyków. Ona często nie wracała na noc, spotykała się z innymi, dużo było sytuacji. Syn przez to, że jej pilnował, zawalał szkołę, zapadł się w sobie, często nie mył się wieczorem, nie widywał się z innymi ludźmi, bo ciągle był na połączeniu telefonicznym z nią, tylko się wyciszał na chwilę, jak chciał coś powiedzieć. Zerwali ze sobą w marcu, ona w tym czasie miała paru chłopaków, od niedzieli znowu zaczęli się spotykać. Syn znowu jest jakby nieobecny, dziś nie poszedł do pracy (pracuje w wakacje) wiem też, że się nie kąpał dziś. Boję się, że znowu będzie tak samo. To jest toksyczny związek, co zrobić? On ma 19 lat, ona prawie 18.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.