
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia lękowe
- Lęk przed oceną i...
Lęk przed oceną i byciem obserwowaną – jak przestać myśleć, co inni o mnie pomyślą?
Anonimowo
Patrycja Wójcik
Dzień dobry!
Słyszę w Pani słowach ogromne poczucie osaczenia i zmęczenia tym, że Pani wewnętrzna przestrzeń jest nieustannie „najeżdżana” przez domniemane oceny innych ludzi. To, co Pani opisuje – to poczucie, że „zła energia” wchodzi Pani do głowy i zastępuje Pani własne myśli – musi być niezwykle wyczerpujące. To tak, jakby nie miała Pani prawa do prywatności we własnym umyśle.
Opisuje Pani sytuację, w której cudze spojrzenie ma moc sprawczą – ono dyktuje Pani, co może Pani czytać w telefonie i jak ma się Pani czuć. To sugeruje, że w Pani doświadczeniu granica między tym, co „moje”, a tym, co „cudze”, uległa zatarciu. Na skutek złych doświadczeń z przeszłości, o których Pani wspomniała, Pani mechanizm obronny stał się nadreaktywny. Umysł, chcąc Panią chronić przed ponowną oceną, sam staje się „najsurowszym sędzią”, antycypując atak, zanim on nastąpi.
Zauważa Pani, że Pani wygląd i styl przyciągają uwagę, co z jednej strony jest faktem, a z drugiej – staje się źródłem cierpienia. To trudny paradoks: wyrażanie siebie poprzez styl jest formą manifestacji „ja”, ale jednocześnie wystawia Panią na widok publiczny, którego Pani lęka. Może to budzić poczucie winy („wyglądam tak, więc sama
To, co dzieje się w restauracji – gdy zamiast własnych myśli słyszy Pani te krytyczne od innych – to proces, w którym Pani własne lęki i negatywne przekonania na swój temat zostają „przypisane” obcym ludziom. Choć świadomie wie Pani, że ci ludzie mogą myśleć o czymkolwiek innym, emocjonalnie czuje Pani ich niechęć. To poczucie „wchodzenia do głowy” jest bardzo inwazyjne; sprawia, że nigdzie nie czuje się Pani u siebie.
Opisuje Pani to niemal fizycznie. Kiedy czuje Pani czyjeś spojrzenie, to tak, jakby traciła Pani dostęp do własnej tożsamości. To stan wysokiego pobudzenia układu nerwowego, który interpretuje otoczenie jako wrogie. W takim stanie „zajęcie się sobą” jest biologicznie niemal niemożliwe, ponieważ organizm jest nastawiony na wykrywanie zagrożenia, a nie na relaks.
To, że ma Pani świadomość, iż „nie powinna tak myśleć”, niestety nie wystarcza, by zatrzymać emocje, ponieważ one płyną z poziomu lęku, a nie logiki. Te złe doświadczenia z byciem ocenianą, o których Pani wspomniała, stworzyły w Pani zapis, że bycie „widzianą” oznacza bycie „ranioną”.
Nasuwają mi się w związku z tym następujące pytnia: Kiedy siedzi Pani w tej restauracji i czuje Pani, że te obce, krytyczne myśli zajmują Pani głowę – czy jest w Pani ciele jakieś miejsce, które nadal czuje Pani jako „swoje”, całkowicie wolne od tego spojrzenia? Czy zdarzają się momenty, nawet bardzo krótkie, kiedy czuje się Pani bezpieczna w swojej niewidzialności?
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, to stan hiperczujności, który jest bardzo wyczerpujący dla układu nerwowego. Pani umysł, zamiast zajmować się własnym wnętrzem, jest nieustannie „wystawiony na zewnątrz”, skanując otoczenie w poszukiwaniu potencjalnego zagrożenia w postaci oceny. Fakt, że Pani wygląd przyciąga uwagę, paradoksalnie staje się źródłem napięcia, a nie satysfakcji, ponieważ wzrok innych ludzi jest przez Panią interpretowany jako narzędzie krytyki, a nie podziwu.
Złe doświadczenia z przeszłości nauczyły Panią, że bycie ocenianą wiąże się z bólem lub wstydem, dlatego teraz Pani mózg próbuje Panią „chronić”, uprzedzając te ataki i generując krytyczne myśli w Pani głowie, zanim ktokolwiek zdąży je wypowiedzieć. To mechanizm obronny, który sprawia, że cudza obecność „wchodzi Pani do głowy” i odbiera prawo do prywatności we własnych myślach. Wiedza na poziomie świadomym, że „nie powinna się Pani tym przejmować”, niestety rzadko wystarcza, by uspokoić ciało, które czuje się osaczone.
Warto zacząć od budowania małych „bezpiecznych stref” w miejscach publicznych – na przykład poprzez słuchanie muzyki w słuchawkach lub skupienie wzroku na jednym, konkretnym punkcie, co pomaga fizycznie odciąć się od nadmiaru bodźców. Zrozumienie, że te krytyczne głosy, które Pani słyszy w swojej głowie w restauracji, nie należą do siedzących tam ludzi, lecz są echem Pani lęku, może powoli pomóc Pani oddzielić rzeczywistość od projekcji. Proces odzyskiwania „swoich własnych myśli” bywa długi, ale jest możliwy, gdy zacznie Pani uczyć swój organizm, że bycie widzianą nie musi automatycznie oznaczać bycia skrzywdzoną. Wiele osób z podobnymi trudnościami odnajduje dużą ulgę w pracy z terapeutą nad bezpiecznym stylem przywiązania i stawianiem granic psychicznych, które pozwalają poczuć się „niewidzialną” nawet w tłumie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Jakub Butkiewicz
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, wiąże się z bardzo dużym dyskomfortem i poczuciem braku prywatności we własnych myślach.
Warto pamiętać o fundamentalnej zasadzie: myśli nie są faktami. To, że w Pani głowie pojawia się krytyczny komentarz przypisany osobie postronnej, nie oznacza, że ta osoba faktycznie tak myśli ani że Pani jest taka, jak podpowiada ten głos.
Biorąc pod uwagę nasilenie tych odczuć oraz poczucie "wchodzenia złej energii do głowy", zachęcam Panią do konsultacji u psychologa diagnosty lub/i lekarza psychiatry. Specjalistyczna diagnoza pozwoli Pani zrozumieć mechanizm tych stanów i dobrać najefektywniejszą formę wsparcia.
Pozdrawiam serdecznie
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
To, co opisuje Pani, brzmi naprawdę wyczerpująco — żyć w ciągłej gotowości na to, co myślą inni, to jak mieć włączony . To jest mechanizm, który prawdopodobnie kiedyś Panią chronił — w środowisku, gdzie ocena innych miała realne konsekwencje. Pani mózg nauczył się być czujny, skanować otoczenie, wyprzedzać krytykę. Problem w tym, że ten mechanizm działa teraz wszędzie — nawet tam, gdzie nie ma żadnego zagrożenia.
To, że przyciąga Pani uwagę swoim wyglądem i stylem, a jednocześnie nie chce być obserwowana — to nie jest sprzeczność. To bardzo ludzki paradoks.
Warto też zauważyć, że "krytyczne myśli innych" które Pani czuje w restauracji czy w tłumie — to najczęściej Pani własne myśli, które pożyczają cudzy głos. To wewnętrzny krytyk, który przemawia ustami wyobrażonych obserwatorów. To nie jest to, co oni myślą — to jest to, czego się Pani boi, że myślą.
Żadna technika odwracania uwagi długoterminowo nie pomoże, bo to nie jest problem z koncentracją. To jest ślad po doświadczeniach, w których była Pani oceniana w sposób, który zabolał. To wymaga prawdziwej pracy z psychoterapeutą — właśnie po to, żeby w bezpiecznej przestrzeni zrozumieć, skąd ten głos pochodzi i jak przestać żyć pod jego dyktando.
Zasługuje Pani na to, żeby siedzieć w restauracji i mieć "własne myśli". To nie jest przywilej — to jest Pani prawo.
Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog psychotraumatolog
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co Pani napisała, jest niepokojące. Kontrola oczekiwania połączona z obawami o ocenę innych jest niepokojąca. Ma Pani prawo zachowywać się jak Pani chce, oczywiście zgodnie z przyjętymi normami społecznymi, nie narażając się na stres związany z oceną innych. Ja tutaj widzę potrzebę przepracowania tego z terapeutą. Pozdrawiam.

Zobacz podobne
Witam!
Mam pytanie, co zrobić?
Mam stalkerów i mnie strasz na wszystkie sposoby ,np. że jak zacznę dbać o siebie, się malować i umawiać z mężczyznami w miarę przystojnymi, to będą wzywać na mnie karetkę, by mnie zabrała do szpitala psychiatrycznego. Przez te osoby już byłam w szpitalu, sama się zamknęłam, na własne życzenie, bo do załamania nerwowego mnie doprowadzili swoim zastraszaniem. Generalnie mi życie uprzykrzają od kilku lat. Czy można mnie tak po prostu zabrać, bo ktoś ma kaprys i chce mnie zastraszyć?
Czy ja będę miała możliwość wytłumaczenia, gdy karetka przyjedzie się czy po prostu mnie na siłę wezmą?
Jakie są procedury? A ja mimo strachu, chcę być zadbana, ładnie ubrana, a nie poddać się ludziom, którzy mi życzą źle. Po prostu się boję żyć, dzięki tym osobom, boję się ich gróźb.
Jak mam sobie poradzić z tym? Proszę o radę. Moja psychika siada po prostu.

