Left ArrowWstecz

Lęki w ciąży związane z rodziną partnera i trudne relacje z własnymi rodzicami

Dzień dobry właściwie to sama nie wiem od czego zacząć może najprościej zacznę od początku. Sama widzę, że mam problem ale nie potrafię sobie z nim poradzić otóż jestem w ciąży po kilku latach starań ten okres czasu kosztował mnie sporo zdrowia i nerwów najpierw informacja o słabych wynikach partnera później problemy u mnie i prognoza bezpłodności juz w bardzo młodym wieku. No ale w końcu się udało i od tego momentu zmieniło się wszystko nie potrafię pozbyć się myśli, że moi teściowie oraz dziadkowie mojego męża (mieszkamy razem na osobnych piętrach) będą chcieli zabrać mi moje dziecko jest to tak silny lek że sama się tego boję może wynikać to z tego że mąż jest raczej typem maminsynka i obawiam się że nie przeciwstawi sie matce. Kolejnym problem jest to, że od czasu kiedy jestem w ciąży potwornie drażnią mnie moi rodzice do tego stopnia że nie mam ochoty ani potrzeby ich odwiedzać. Tata traktuje mnie jak 5 letnie dziecko którym już dawno nie jestem a nie robił tego kiedy nim faktycznie byłam bo dla niego najważniejsza była jego matka i siostry cały świat kręcił się wokół nich zmieniło sie to kiedy ona umarła nagle przejrzał na oczy no ale niestety czas na bycie dzieckiem sie skończył. I denerwuje mnie ta jego obłuda ponieważ miał mnie gdzieś przez większość czasu a teraz nagle traktuje mnie jak córeczkę tatusia którą absolutnie nie jestem. Moja mama dzwoni dopytuje co u mnie ale ja nie chce jej nic powiedzieć ponieważ im więcej ona wie tym jest gorzej rozpowiada to wszystkim nie zatrzyma nic dla siebie dlatego nie potrafię i nie chce jej nic mówić bo wiem że zaraz to będzie przekazane dalej co jest według mnie kompletnie nie fair bo moje zdanie ma głęboko gdzieś poniewaz proszę ją żeby nikomu nic nie mówiła a ona to olewa więc jak ja mogę jej zaufać i coś powiedzieć coś co jest dla mnie ważne. Przez te wszystkie lata nie byli rodzicami na medal przez to nauczyłam sie być samotmiczką i rozwiązywać swoje problemy sama bez niczyjej pomocy. Sama nie wiem co mam robić ale nie potrafię im przebaczyć tych wszystkich lat nie umiem zapomnieć co ja mam robić.
User Forum

Stołowa24

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 

Lęk o to, że bliscy męża mogliby „zabrać” Pani dziecko - co dokładnie kryje się pod tym wyobrażeniem? Czy chodzi o fizyczne odebranie opieki, czy może o Pani lęk przed utratą wpływu na to, jak to dziecko będzie wychowywane? Wspomina Pani o mężu, który ma trudność z postawieniem granic swojej matce. To sugeruje, że źródło Pani niepokoju może nie leżeć w samej obecności teściów, ale w obawie o brak lojalności i wsparcia ze strony partnera. Warto zadać sobie pytanie: jakie realne dowody z Pani obecnego życia potwierdzają, że mąż nie stanie po Pani stronie, a jakie są jedynie projekcją Pani lęku?

Pani reakcja na rodziców na własnych rodziców również wydaje się być ważnym sygnałem. Przez lata uczyła się Pani być „samotniczką” i radzić sobie bez nich, ponieważ nie dawali Pani oparcia, którego Pani potrzebowała. Teraz, gdy ojciec próbuje nadrobić stracony czas, traktując Panią jak małe dziecko, może to budzić Pani bunt, bo jest to rola, która już dawno Pani nie dotyczy. To tak, jakby próbowano nałożyć. Z kolei zachowanie mamy, która nie szanuje Pani prywatności, uderza w Pani fundamentalną potrzebę bezpieczeństwa i zaufania.

Trudno jest „wybaczyć i zapomnieć” na zawołanie, zwłaszcza gdy obecne zachowania rodziców tylko przypominają o dawnych brakach. Proszę jednak pomyśleć, czy ta walka o zachowanie dystansu i ciągłe analizowanie ich błędów nie zabiera Pani energii, której tak bardzo potrzebuje Pani teraz dla siebie i dziecka. Być może to dobry moment, by rozważyć rozmowę ze specjalistą, która pomogłaby Pani poukładać te relacje i wyznaczyć granice w sposób, który nie będzie Panią aż tak emocjonalnie kosztował. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego dla Pani i potomka :)

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

 

Dzień dobry,

czytam to i mam wrażenie, że to jest bardzo dużo na raz. Z jednej strony ciąża po długim czasie starań, a z drugiej coś w Pani, co nie daje się w tym tak po prostu uspokoić. Ten lęk o dziecko - że ktoś mógłby je zabrać - brzmi jak coś bardzo silnego, trochę jakby coś w Pani cały czas było w gotowości, żeby chronić.

Czasem przy tak dużym napięciu różne myśli pojawiają się same, nawet takie, które są dla nas trudne czy nielogiczne. I one nie zawsze mówią o rzeczywistości, tylko bardziej o tym, jak bardzo coś jest dla nas ważne i jak bardzo chcemy to zabezpieczyć.

Z tymi rodzicami też to nie wygląda jak coś z teraz, tylko raczej coś, co się niesie od dawna. Jakby było w Pani dużo niezgody na to, jak to wyglądało wcześniej i co się teraz dzieje. I może dlatego tak trudno się do nich zbliżyć albo zaufać.

Może na ten moment nie chodzi o to, żeby coś naprawiać albo wybaczać, tylko żeby trochę zobaczyć, co się w Pani dzieje w tym wszystkim. I dać temu miejsce, zamiast od razu szukać rozwiązania. 

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Karolina Mazurkiewicz

Karolina Mazurkiewicz

Dzień dobry młoda mamo, 

 

Jesteś w wyjątkowo pięknym (wyczekanym) ale i wrażliwym momencie swojego życia. W ciąży jak i po porodzie dotykasz delikatnych aspektów swojej tożsamości. Zmienia się w Tobie nie tylko to co dotyczy ciała ale i psychiki. Wchodzisz w relacje z bliskimi (mamą, ojcem, mężem, teściami) z innego miejsca, w innej roli. To duża zmiana na wielu płaszczyznach i pewne aspekty relacyjne, które do tej pory nie były wyraźne, wysuwają się na pierwszy plan. 

 

Twoje emocje informują Cię o tym, co ważne dla Ciebie w tej nowej sytuacji. Lęk czy złość świadczą o tym, że pewne potrzeby nie są zaspokojone. Warto potraktować emocje jak sprzymierzeńców i zapytać się siebie- czego potrzebuję w związku z tym, że pojawia się we mnie np. lęk o dziecko. Czy dzielisz się swoimi obawami z mężem? Rozmowa o tym może wzmocnić Was w stawaniu się rodzicami. W końcu obydwoje rozpoczynacie nowy etap i potrzebujecie bezpiecznych ram do tego.

 

Piszesz, że nauczyłaś się rozwiązywać swoje problemy sama. Rozumiem, że było to coś, co wspierało Cię i było potrzebne. W obecnej sytuacji (zostanie mamą) warto jednak przyjrzeć się temu jak przystosowałaś się do życia i sięgnąć być może po nowe sposoby. Jako mama będziesz potrzebowała wsparcia. Cieszę się, że napisałaś, bo właśnie po nie sięgasz. 

 

Niestety w odpowiedzi na forum nie uda się zawrzeć tego, czemu możesz przyjrzeć się temu w bezpiecznej relacji terapeutycznej. Zapraszam, jeśli masz przestrzeń na tego typu pracę. Ciąża jest okresem, w którym można pracować z emocjami, w łagodny sposób, z uważnością na siebie. Jest w Twoim opisie wyraźny zarówno aspekt emocjonalny, relacyjny jak i widać schematy rodzinne, którym można by się przyjrzeć w psychoterapii. 

 

Powodzenia! 

Karolina Mazurkiewicz

Psychoterapeutka Gestalt

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam poczucie, że ciąża uruchomiła w Pani bardzo dużo dawnych emocji, które przez lata były gdzieś odkładane i to często dzieje się właśnie wtedy, gdy sami mamy zostać rodzicami, wracają własne doświadczenia bycia dzieckiem, potrzeba bezpieczeństwa i lęk przed utratą kontroli. Widzę w Pani dużo napięcia wokół granic i zaufania. Z jednej strony bardzo długo walczyła Pani o to dziecko, więc naturalne jest, że pojawia się silna potrzeba chronienia go i obawa, że ktoś będzie chciał „wejść za blisko” lub decydować za Panią. Z drugiej strony trudno zaufać rodzicom, jeśli wcześniej wielokrotnie czuła się Pani nieważna, pomijana albo niewysłuchana.

Myślę, że warto zadać sobie kilka pytań:
czego najbardziej się Pani boi, gdy myśli Pani o teściowej i dziecku?
jak chciałaby Pani stawiać granice jako mama?
czego najbardziej zabrakło Pani jako córce i jak może Pani dziś sama o siebie zadbać?

Nie mam poczucia, że musi Pani „na siłę” wybaczyć wszystko już teraz. Czasem najpierw trzeba uznać własny żal i nauczyć się budować relacje na nowych zasadach i sądzę, że w tym okresie bardzo ważne byłoby dla Pani własne wsparcie psychologiczne, nie dlatego, że "jest z Panią coś nie tak", ale dlatego, że niesie Pani w sobie naprawdę dużo samotności i napięcia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry. 

 

   Ciąża po latach starań to ogromne wydarzenie, ale lęki rodzinne potęgują stres, co jest całkowicie normalne. Warto szukać profesjonalnego wsparcia, by poczuć ulgę i odzyskać kontrolę.  Pani strach przed "zabieraniem" dziecka może wynikać z historii niepłodności i dynamiki rodzinnej, gdzie mąż jest blisko matki i jest to częsty lęk w ciąży, nasilany przez hormony i przeszłe traumy.  Kluczowe jest wyznaczenie granic,  należy porozmawiać z mężem o swoich obawach, używając komunikatów "ja"  i ustalcie wspólnie zasady wspólnego mieszkania, np. brak ingerencji bez zgody. Jeśli mąż nie stoi po twojej stronie, terapia par może pomóc wzmocnić wasz zespół. Drażnienie przez tatę i mamę to reakcja na dawną obłudę i samotność kiedy ciąża często "odwraca" relacje, wyciągając stare urazy. Nie musi Pani im wszystko opowiadać; ograniczyć kontakt do minimum, doceniać dobre intencje słowami, ale odmawiaj rad  bez poczucia winy. Przebaczenie nie jest obowiązkowe ale  warto się skupić na teraźniejszości, a terapeuta pomoże przetworzyć przeszłość. Z Pani historią lęku i ASD/ADHD, profesjonalna terapia (np. CBT) jest priorytetem gdyż redukuje lęk w ciąży poprzez relaksację, wsparcie i techniki oddechowe. 

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

W Pani wiadomości wybrzmiewa spore napięcie emocjonalne, które prawdopodobnie narastało latami, a teraz w trakcie ciąży jeszcze się nasiliło. Okres starań o dziecko, lęk związany z możliwością bezpłodności i długotrwały stres mogły sprawić, że obecnie potrzeba bezpieczeństwa i kontroli stała silniejsza. Dlatego myśli o tym, że ktoś mógłby „zabrać” Pani dziecko, choć brzmią dla Pani przerażająco, mogą być wyrazem lęku przed utratą czegoś bardzo ważnego, o co długo Pani walczyła. Widać też dużo niewyrażonego żalu wobec rodziców. Z jednej strony pojawia się potrzeba bliskości i wsparcia, a z drugiej trudność zaufania im, ponieważ ma Pani poczucie, że wcześniej nie otrzymała Pani tego, czego od nich potrzebowała. Bywa, że właśnie w ciąży wracają dawne uczucia związane z własnym dzieciństwem, ponieważ zaczynamy inaczej patrzeć na relację rodzic–dziecko. Trudność w wybaczeniu rodzicom, nie oznacza, że jest Pani "złą córką". Wybaczenie może być tym trudniejsze, kiedy w środku nadal jest dużo bólu, złości i poczucia niesprawiedliwości. Myślę, że w tej sytuacji ważne byłoby, żeby nie zostawała Pani sama z tym napięciem i lękiem sama. Warto rozważyć kontakt ze specjalistą, który pomógłby uporządkować te uczucia, zwłaszcza że okres ciąży i połogu jest czasem dużej wrażliwości psychicznej.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

mniej niż godzinę temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Skoki tętna, wahania nastroju i stres po rzuceniu palenia. Czy to normalne reakcje organizmu?

Cześć wszystkim. Czytając to forum, myślę, jakbyście pisali o mnie. Rzuciłem fajki 1 września 2024 roku. Minęło już pół ponad pół roku. Rzuciłem je ze strachu. Będąc na pogrzebie przeddzień rzucenia, czyli 31.08.2024, stojąc 40 minut, zaczęła mi drętwieć noga, zobaczyłem na zegarek i puls pokazał 137 bpm. (Dziś wiem, że było to ok – ale wtedy, strach panika?). Z perspektywy czasu kilkukrotnie przed pogrzebem bolały mnie lędźwie (rwa) i drętwiała mi noga nawet przed snem (lędźwie zbadane – nie jest idealnie, ale będę żył). Więc to drętwienie też jest z tym związane. Co do pulsu po sprawdzeniu historii zegarka na przełomie 4 lat zakres to 55-170 w ciągu dnia. Oczywiście 170 to przy treningu a 55 w spokoju. Normalne funkcjonowanie człowieka. Nie było żadnych odchyleń długotrwałych. 

Ze strachu o ten puls, po pogrzebie, następnego dnia rzuciłem fajki – definitywnie. Któregoś dnia z kolei, puls podskoczył znów do 120, nagle w pracy jak rozmawiałem z kolegami. 

Na szybko załatwiłem EKG w przychodni. EKG wykonano 25 minut po tym pulsie – wynik „ekg wzorowe” ciśnienie 120/80. Tętno 100 – podczas badania. Werdykt – stres zaś EKG i serce wzororwo. Ten sam dzień godzina 22 prywatna wizyta kardiolog – werdykt ten sam co w przychodni – słowa lekarza „wyrzuć zegarek”. Później jakoś ucichło do 3 miesięcy od rzucenia. 

Byłem na weekendzie, troszkę alkoholu oczywiście bez przesady. Używałem jak większość – piwko na weekend, ale i nie spożywałem po 3 lub 4 miesiące, bo nie było potrzeby czy smaka. Wracamy z weekendu, a mi puls 130 nagle. 

Po dojechaniu do domu udałem się na SOR. Wynik – odwodniony – uzupełnienie płynów i elektrolitów – werdykt lekarza – serce bardzo dobre i ok – brak wskazań na zawał i inne rzeczy odwodnienie po weekendzie. Wynik troponiny bardzo dobry. Uspokojenie organizmu i spokój przez jakiś czas. Do początku 2025 roku. I powrotu do pracy po długim wolnym. Kolejny skok pulsu (i tu zaczyna się to, co chce opisać – panika, lęk, zachwianie emocji itp.) zwolnienie się z pracy i wjazd na SOR – werdykt ten sam co poprzednio na SORZE – wszystko ok. 

Ale pozostają paniczne myśli (co będzie ze mną, co jak umrę, troska o dzieci, powroty myślami do dzieciństwa, żale za decyzje itp. – po 2 godzinach euforia, radość z życia. Niedawno robione EKG, echoserca i USG żył na szyi – werdykt kardiologa – wszystko ok. Zaś dalej jest badanie pulsu na zegarku, brak motywacji zmęczenie, wahania nastroju, zbieranie na żale a za chwile radość. O co kurka chodzi? Paliłem fajki ponad 20 lat. Rzuciłem z dnia na dzień – bez tabletek (prób rzucenia miałem 1000 !), do tego zrezygnowałem z picia gazowanych i słodzonych napoi – cola, fanta czy energetyki) jedynie cukier to używam do herbaty i kawy. Kawa ograniczona do 1 dziennie (kiedyś pijałem 1 na rok) ostanie dwa lata to i 3 dziennie, ale tylko latte). 

Waga skoczyła z 82 do 94 po 3 miesiącach od rzucenia – ale podczas pierwszego zobaczenia pulsu ważyłem max 83. 

Teraz wróciłem do wagi 84 – dużo z tych stresów. Moje pytanie brzmi, czy po pół roku mogą być dalej takie objawy? 

Stres, panika, żąle, natłok myśli, myśli o przeszłości itp. Czy jest ktoś, kto ma tak samo bądź miał ? Jeżeli tak to ile to trwało. Zbadany mam organizm i nie mam żadnych powodów do paniki. Dopowiem, że w 2021 roku miałem robiony tomograf płuc i nie wykryto nic – żadnych guzków a jak mówiłem technikowi ,że palę papierosy to on mówi, że nie widać. Uprawiałem sport i miałem wielu lekarzy, przechodzą rok rocznie badania wysiłkowe i żaden z lekarzy nie powiedział mi, ze mam coś z sercem. Stawiam na rzucenie fajek. Być może za dużo wolnego czasu – czasami paliłem po 2 naraz i czasami i 2 paczki dziennie. Bez grama alko od 4 stycznia 25. Pomoże ktoś? Dodam, że bywały rożne myśli. ale nie w takim stopniu.

Jak pokonać lęk przed rozpoczęciem terapii lekami na OCD?

Dzień dobry, 

co zrobić przy ogromnym lęku przed braniem leków? 

Lekarz psychiatra wypisał mi leki przeciw OCD i lękowi towarzyszącemu temu stanowi (sertralina, a dokładniej Asentra), ale ja bardzo boję się je wziąć, a niestety muszę zacząć od jutra. Nie wyjaśnił mi nawet dokładnie ich działania, bo musiał wpuścić kolejnych pacjentów (pewnie też chodzi o to, że jestem niepełnoletnia). Czuję się, jakby wypisał to tylko po to, by zadowolić moją rodzinę, a nie mnie, mi głowa podpowiada, by tego nie brać. Przeraża mnie w nich dosłownie wszystko, od ich wielkości po skutki uboczne, w których od samego rana nie umiem przestać się zaczytywać. Wiem, że niektóre z tych rzeczy są naprawdę rzadkie, ale i tak się nimi bardzo przejmuję. 

Wolę już dłużej wychodzić z tego bez leków, niż brać coś, co może mnie męczyć czy dostarczyć jeszcze większych problemów. Bardzo proszę o potwierdzenie czy to na pewno bezpieczne, bo moje poszukiwania w Internecie ukazują tylko same skutki uboczne. Spotkanie z lekarzem mam za jakieś 2 miesiące, a terapię, na którą uczęszczam za tydzień, a leki muszę brać jak najszybciej i nie mam kogo spytać o tę sprawę...

Mam ciągle zaciśnięte gardło (od paru miesięcy) laryngolog nie widzi żadnych zmian.
Mam ciągle zaciśnięte gardło (od paru miesięcy) laryngolog nie widzi żadnych zmian. Domyślam się, że to pewnie na tle emocjonalnym, ale nie rozumiem tego, jak może ściskać gardło przyduszać cały czas nawet w sytuacjach, gdy się nie stresuje. Chodzę na terapie do psychologa, ale wydaje mi się, że odkąd przestałam się stresować niektórymi rzeczami, to jest gorzej (duszenie w gardle) to jest okropne uczucie i nie mogę się go pozbyć. Niby wiem, że się nie uduszę, ale się tego boję. Już parę razy chciałam jechać na sor, ale męczę się z tym dalej, ciągle myśląc, że to może jakaś poważna choroba i nikt tego nie widzi i się w końcu uduszę. Próby odciągnięcia myśli od gardła nie pomagają już. Ciągle o tym myślę obsesyjnie.
Ogólnie boję się za długo stać w miejscu albo chodzić, bo myślę, że się przewrócę.
Dzień dobry, mam dosyć dziwny problem, ale niestety nie chce sam minąć. Na początku tego miesiąca byłam dość mocno chora i gdy wróciłam do szkoły po chorobie ani razu nie ćwiczyłam na wfie, a gdy wracam do domu to zatrzymuję się parę razy, by usiąść na ławce czyli ogólnie boję się za długo stać w miejscu albo chodzić, bo myślę, że się przewrócę. Oprócz tego mam różne lęki np. przed przebywaniem zbyt długo w dusznych pomieszczeniach czy wychodzeniem z domu, gdy jadłam dłużej niż 2 godziny temu. Wszystko prawdopodobnie jest związane z tym, że jakiś czas temu podczas dłuższego i intensywnego spaceru zapomniałam zjeść przed wyjściem i praktycznie zemdlałam. Od tego czasu bardzo często panikuję. Praktycznie cały czas jestem niespokojna, a zwłaszcza gdy muszę wyjść i coś zrobić, chociaż nawet w domu zdarza mi się panika. Dla przykładu mam sytuacje z dnia wczorajszego: wychodziłam od rodziny po obiedzie i nagle poczułam się jakoś dziwnie, cały świat dookoła mnie wydawał mi się mniejszy, nierealny i oczywiście spanikowałam- całą drogę powrotną byłam roztrzęsiona i dopiero w domu się całkowicie uspokoiłam. Podejrzewam, że mogą to być np. zaburzenia lękowe i zastanawiam się, co by mi najbardziej pomogło, więc liczę na jakąś opinię. Pozdrawiam serdecznie :)
Silna nieśmiałość i lęk przed randkami oraz ludźmi – czy terapia grupowa ma sens?
Mam 28 lat i nigdy nie byłam na randce, bo na samą myśl o spotkaniu z facetem twarzą w twarz robi mi się niedobrze. Próbowałam Tindera, ale jak dochodzi do propozycji spaceru, to od razu usuwam parę. Boję się, że on zobaczy, jak trzęsą mi się ręce albo że zapadnie ta niezręczna cisza i on pomyśli, że jestem nudna. Moje życie to dom-praca-dom, unikam nawet sąsiadów na klatce, czekam aż przejdą, żeby nie mówić "dzień dobry". Czuję, że życie mi ucieka przez palce, a ja stoję za szybą. Czy terapia grupowa na taką nieśmiałość ma sens, czy tylko bardziej mnie to dobije?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.