- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne
- Leki spowodowały...
Leki spowodowały spadek libido, co jest dla mnie trudne.
Anonimowo
Klaudia Kalicka
Szanowna Pani,
zdrowie seksualne jest ważnym elementem życia. Świetnie, że poszukuje Pani dla siebie pomocy.
Może być tak, że oprócz wdrożonych leków trudności związane z przeżywanym lękiem również wpływają na doświadczanie sfery seksualnej. W tej sytuacji zaleciłabym skorzystanie z pomocy psychologicznej szczególnie u osoby, która ma również doświadczenie z wyzwaniami w sferze seksualnej.
Wszystkiego dobrego!
Psycholożka Klaudia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
bardzo dobrze, że podjęła Pani leczenie i odczuwa Pani poprawę jeśli chodzi o zdrowie psychiczne. Niestety leki nie zawsze pomagają na wszystkie objawy choroby a czasem mogą powodować jakieś skutki uboczne. To jak rozumiem tez zostało poprawione. Czasem powrót do stanu sprzed choroby (np. w aspekcie potrzeb seksualnych) może trwać dłużej, ponadto sfera relacji seksualnych warunkowana jest przez wiele czynników fizycznych, psychicznych i społecznych. Dobrze, że ma Pani kochającego partnera, który jak rozumiem podchodzi z empatia i wyrozumiałością do tego zagadnienia. Jeżeli mimo czasu, Państwa starać nadal będzie Pani odczuwać dyskomfort w tej sferze sugeruję konsultacje z seksuologiem.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Dobre rezultaty w leczeniu nerwicy lękowej daje farmakoterapia w połączeniu z psychoterapią. Być może uda się Pani pokonać problem i zmniejszyć dawkę leku. Proszę porozmawiać o trudnościach z psychiatrą oraz seksuologiem. Być może trudność wynika nie tylko z powodu lekarstw. Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Zobacz podobne
Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Facet przestał na mnie patrzeć jak na atrakcyjną kobietę po wizycie u Mężczyzny ginekologa. Spotykam się z pewnym chłopakiem od pół roku i było super. Dzieliśmy wspólne pasje, spędzaliśmy czas i zbliżaliśmy się do siebie. Czuję się przy nim dobrze i nie myślałam, że można spotkać takiego mężczyznę, który tak świetnie potrafi działać na samopoczucie i nastrój, a jednocześnie jest atrakcyjny, męski i inteligentny. Niestety, wszystko się zmieniło. Spóźniłam się na świętowanie jego sukcesu w pracy z powodu wizyty u ginekologa. Zapytał mnie, jak nazywa się doktor, do którego chodzę. Odpowiedziałam, że to mężczyzna i cyk, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jego uczucia do mnie wyparowały. Niby wszystko jest ok, ale unika bliskości, nie angażuje uczuć, nawet patrzy na mnie inaczej. Jestem jak koleżanka. Spędza czas, dzieli pasje, ale nic więcej. Myślałam, że mu przejdzie, nie przeszło. Ja chciałam się angażować, zbliżyć; skończyło się paniczną ucieczką pod pozorem powrotu do pracy. Rozmawiałam na ten temat z psychologiem. Powiedział, że tak się może zdarzyć i zdarza, że to problem na styku świadomych uczuć i emocji. Wiem, że muszę dać czas i nie naciskać. Ale boję się, że po prostu zacznie widzieć tę atrakcyjność w innej kobiecie. Czy jest na to jakiś sposób?
