Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Do kogo udać się z depresją lękową, samotnością i lękiem przed relacją seksualną?

Dzień dobry, chciałbym udać się na terapię, mam 30 lat i nigdy nie uprawiałem seksu . Zmagam się z depresją lękową oraz odczuwam strach przed odbyciem stosunku seksualnego z powodu traumy. Moje pytanie brzmi, do kogo najlepiej mam sie udać? Wizyta u psychoterapeuty czy może u seksuologa? Lepszym wyborem będzie kobieta czy mężczyzna. Dodam, że bardzo brakuje mi miłości i odczuwam samotność, przez to wolałbym się udać do kobiety. Czy aby na pewno będzie to dobre rozwiązanie?
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry,

Psychoterapeuta bez względu na płeć, ma być dla Pana narzędziem rozwiązania swoich lęków. Ważne, żeby po pierwszym spotkaniu czuł Pan, że nurt terapeutyczny, w którym terapeuta pracuje, Panu odpowiada i umiecie sobie zaufać. Ważne, żeby skupił się Pan nie tyle na samym problemie swojego wieku i stosunku, ile na Pana przekonaniach i myślach głębokich o sobie samym. Raz przepracowana i przerobione na bardziej optymistyczne względem własnej osoby mogą znacznie uwolnić Pana od lęków.

pozdrawiam

Agnieszka Wloka

 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry!

Najlepiej będzie udać się do seksuologa_żki, płeć nie ma tu znaczenia, a wykształcenie (Certyfikat Seksuologa PTS). W relacji terapeutycznej najważniejsze jest zaufanie, otwartość i szczerość, natomiast nie wybieramy psychoterapeuty_ki ze względu na samotność, ponieważ taka osoba ma Panu towarzyszyć i kierować, wypracowywać z Panem narzędzia do radzenia sobie :)

 

Pozdrawiam!

2 lata temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry

Jeśli woli pan kontakt z kobietą, to jak najbardziej warto pójść za to potrzebą i zdecydować się na terapię z osobą tej płci.

Obecnie wielu terapeutów łączy w różne specjalizacje, w związku z czym możliwe jest na przykład umówienie się do terapeuty, który jest jednocześnie seksuologiem lub psychotrautologiem. Warto zapoznać się z kwalifikacjami specjalisty, opiniami na jego stronie oraz doświadczeniem. 

pozdrawiam

psycholog Dorota Figarska 

2 lata temu
Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

Możliwe jest znalezienie psychoterapeuty i seksuologa w jednej osobie, takie rozwiązanie bym rekomendowała.

Natomiast jeśli podejrzewa Pan, że Pana problemy związane są z doświadczeniem traumy to każdy psychoterapeuta po 4 -letnim szkoleniu psychoterapeutycznym powinien być przygotowany do udzielenia adekwatnej pomocy.

Generalnie płeć terapeuty nie ma znaczenia, ale jeśli czuje Pan, że bezpieczniej czułby się Pan z kobietą, to jest to dobry wybór.

 

Pozdrawiam

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

2 lata temu
lęk

Darmowy test na lęk uogólniony (GAD-7)

Zobacz podobne

Czuję się samotna, co tworzy u mnie ogromny lęk o siebie, o swoje zdrowie. Proszę o pomoc
Nie wiem co mam ze sobą zrobić, siedzę i cały czas się marwię o siebie co dalej mnie w życiu spotka. Mam 29 lat i wile chorób współistniejących, boję się o siebie i swoje życie boję się, że coś może się stać i nikt mi nie pomoże. Jestem sama, mam brata, który nie utrzymuje kontaktu mieszka w Norwegii, rodzice nie żyją zginęli w wypadku samochodowym. Nie ma zbyt wielu zaufanych osób. W nocy też się wybudzam i martwię się co ze mną będzie i jak dalej będzie ze mną i na kogo mam liczyć. Ogromnie się martwię każdego dnia. To mnie wykańcza. Proszę o podpowiedź co mam z tym zrobić
Zmagam się z uogólnionym lękiem i traumami z dzieciństwa.
Od 13 roku życia zmagam się z zaburzeniami lękowymi uogólnionymi. Lęk towarzyszy mi praktycznie non-stop, szczególnie w sytuacjach społecznych. Uważam, że przyczyny leżą w traumach z dzieciństwa zarówno domowych, jak i spowodowanych przez innych ludzi (w tym wykorzystanie seksualne). Ten lęk odbiera mi radość życia i chęci do niego. Byłam na 4-miesięcznym L4, przeszłam odwyk i od trzech lat utrzymuję abstynencję. Farmakologia nie przynosi ulgi, czuję się osamotniona i powoli tracę nadzieję. Nie wiem, jak dalej sobie radzić i potrzebuję wsparcia lub wskazówek, co mogłabym zrobić dalej. Dodam, że próbowałam terapii na NFZ i nie przyniosła skutków, moim jedynym światełkiem w tunelu jest to, że prawdopodobnie niedługo poprawi się moją sytuacja finansowa i będę mogła pójść na terapię prywatną, ale chętnie usłyszę jakieś porady.
Sugeruje się mi zaburzenia neurorozwojowe, ze względu na potencjalne uzależnienia, problemy z relacjami, mutyzmem. Przede wszystkim powróciła depresja i już nie daję rady.
Witam, leczę się na depresję od dłuższego czasu, wcześniej paliłem marihuanę, ale sporadycznie, miałem jeszcze zaburzenia psychotyczne po lsd, ale po promazanie ustąpiły i nie wracają. Mam od małego tendencję do tworzenia swojego świata, zdiagnozowaną dyslekcję rozwojową z zakresu pisania i czytania. Miewam problemy w odnalezieniu się w grupie oraz w relacjach z innymi, tendencje do mutyzmu i nieadekwatne reakcje na sytuacje. Miałem długie tendencje S, ale przez kilka ostatnich miesięcy nie miałem z tym problemów. Poza pewnym zmęczeniem, depresja ustąpiła. Poszedłem do ośrodka uzależnień, gdyż z narkotykami, alkoholem i papierosami miałem kontakt od 11 roku życia i stale mi sugerowano związek z uzależnieniem. Tam dowiedziałem się, że nie mam z tym problemu - nie czuję głodu itd. Jednak wróciły mi myśli S. Sugerowano mi również zespół Aspergera lub inne zaburzenia z spektrum autyzmu. Robiłem na to testy internetowe już dużo wcześniej i zawsze wychodziły pozytywne oraz czytając utożsamiałem się z objawami . Mimo to, nie jestem pewien czy nie jest to efekt potwierdzenia z racji długiej historii diagnozy. Sama diagnoza aspergera jest bardzo kosztowna. Rozmowy z psychiatrą sprowadzają się do wymiany kilku zdań i przepisania leków. Psycholog kliniczny nie wiem czy powie mi coś więcej. Psychoterapia na fundusz nie istnieje, a konsultacje bez dłuższej obserwacji nie mają sensu. Nie wiem czy w ogóle jakiekolwiek relacje z poradnią chorób psychicznych mają jakikolwiek sens. Nie chcę zamieść wszystkiego pod dywan, z drugiej strony moja inteligencja jest na poziomie ponadprzeciętnym, więc mogę poradzić sobie z tym sam zdobywając odpowiednią wiedzę z książek. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie wiem już co dalej. Czuję, że zaczyna mnie to przerastać i zaczynam się wycofywać. P.S. Chciałbym by wypowiedziało się więcej niż jeden specjalista w tej sprawie jeśli będzie taka możliwość. Pozdrawiam Roberto
Od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat
Dzień dobry, od dawna, jeśli nie nawet odkąd pamiętam, mam problem z relacjami, lękiem. Mam dopiero 16 lat, poznaję świat, ale to mocno utrudnia mi życie. Mianowicie zawsze jak kogoś poznaję, bądź nawet przy bliskich, czuję się jakby ludzie mieli mnie porzucić, mam wrażenie, że ich zanudzam, męczę czy cokolwiek. Czuję się praktycznie cały czas ciężarem dla innych, choć świadomie wiem, że tak nie jest. Również nie potrafię nawiązać relacji z ludźmi, ciągle się obawiam, że ta osoba sobie żartuje i mnie zostawi. Prawdopodobnie wiem, skąd może się to brać (matka mnie porzuciła jak byłam mała, a ojciec powiedział mi jak miałam 7 lat, że jeśli się nie zmienię to porzuci nas tak samo jak ona), jednak nie wiem, jak sobie pomóc. Te myśli są strasznie natrętne i ciągle wracają. Również mam olbrzymie wahania emocjonalne, o drobną rzecz potrafię się popłakać i czuję się od razu beznadziejnie, choć wcześniej było dobrze. I czasem w ułamku sekundy z dobrego stanu wpadam w takie coś, zdarza się, że mam wtedy myśli samobójcze (ale tylko myśli, nie zrobię tego nigdy, bo poza tym czuję sens życia, kocham pomagać i nie ma mowy o depresji, to tylko w danej chwili tak myślę, jak jestem pod wpływem emocji). Kompletnie nie panuję nad sobą, jak wpadam w złość to na całego, w smutek, radość i wszystko tak samo. W danej chwili żyję tylko tą emocją i potem dopiero jak to mija, analizuję swoje zachowanie i żałuję pewnych czynów. Również miewam ataki paniki, czuję się wewnętrznie osamotniona. Niby mam ludzi mi bliskich, ale nie czuję w nikim wsparcia, czuję się niezrozumiała i samotna. I to nie tak, że cały czas, tylko wiem, że to we mnie siedzi i w losowych momentach ze zdwojoną siłą się ujawnia. Też mam niezdrowe zachowania na tle nerwowym, nieświadomie obgryzam paznokcie, wyrywam je, obgryzam skórki do krwi, zdrapuję strupki paręnaście razy (mam od tego dużo blizn, bo od małego tak robię) i nie potrafię z tym przestać, bo robię to nieświadomie. Nie wiem, podejrzewam u siebie borderline, ale nawet jeśli, to nie wiem jak sobie z tym pomóc. Również mam co jakiś czas wrażenie bycia śledzonej, zamykam oczy jak wchodzę do ciemnych pomieszczeń, bo boję się, że coś tam jest a jeśli zaatakuje, to chociaż tego nie zobaczę, śmieję się z tego potem, ale i tak jest to przerażające w danej chwili. I trochę ponad miesiąc temu zaczęłam zbyt intensywnie reagować na nagłe głośne dźwięki, a zwłaszcza wrzaski, krzyki. Jak nauczyciel uderzy dłonią o stół, to już staję się nerwowa, czuję łzy w oczach i nie umiem ich powstrzymać. I potem przez resztę dnia jestem mocno rozchwiana emocjonalnie i co chwilę bez powodu lecą mi łzy. Już nie mówiąc o krzykach, nawet nie bezpośrednio na mnie. Wydaje mi się, że może być to trauma, wychowałam się w trochę ciężkich warunkach, wrzaski, policja to była norma jak byłam w przedszkolu, a po rozwodzie rodziców tato bardzo często krzyczał i unosił się o byle co, zdarzała się delikatna przemoc psychiczna, fizyczna (już teraz nie, kocham go, ale i tak skutki się teraz odbijają. A, i mam wrażenie, że mogę mieć parentyfikację). Bardzo proszę o jakąś radę, bo to wszystko mnie wyniszcza. I dziękuję za pomoc.
Znajomy egocentryk, narcyz udając przed moją rodziną troskę o mnie, specjalnie wyjawiał prywatne sprawy, o których mu mówiłem lub stawiałem mu granice.
Witam, jestem 34 letnim mężczyzną bez dzieci i związku. Alkohol i używki to raczej dla mnie norma, jednakże wiem jak na mnie działają i wpływają. Przez te i inne "rzeczy" ludzie znaleźli możliwość by kontrować moje spostrzeżenia i argumenty, moimi "słabościami" . W momencie kiedy mówię prawdę lub wytykam ich błędy, reagują ofensywnie wyciągając brudy z mojej przeszłości "ponieważ dzieliłem się nimi w zaufaniu", atakując mnie i omijając w ten sposób glowny temat rozmowy. Większość życia nie rozumiałem skąd biorą się moje problemy, używanie i bardzo skrajne zachowania zwłaszcza po alkoholu. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy i nie używam substancji, żeby wpływać na swoje uczucia, wręcz odwrotnie. Moje uczucia i emocje wpływają na ludzi i zarzucają mi oni przyjmowanie substancji jako kontrę na moje słowa. Wmawiane mi jest, że nie potrafię sobie radzić, że gdy używam to wylewam złość i inne negatywne emocje na ludzi "którzy mnie otaczają" co jest absurdem, skoro pierwsza lekcja uczy, że tak działają ludzie uzależnieni. Staram się z każdym, na trzeźwo, rozmawiać, możliwe, że coś przegapiłem i mają rację. To oni używają argumentów, które mają na celu mnie zranić, przypominając sytuację z czasów, kiedy nie byłem na tyle świadomy i faktycznie popełniałem błędy. Czy jest to zdrowe, gdy człowiek po śmierci matki, utrzymanek swojego brata, biorący l4 przy każdej możliwej sytuacji, nie leczący się, napiętnował i wytykał błędy innym, zwłaszcza będąc egocentrykiem. To pogłębia moje poczucie własnej wartości, mimo świadomości, że jest inaczej. Stara się on mnie zdominować tymi narzędziami, wmawiając mi, że ze mną jest coś nie tak, nie będąc samemu do końca zdrowym. Potrafi po naszej "sprzeczce" dzwonić do mojej rodziny i mówić im, że ja robię rzeczy, które mu się wydaje, że robię - idąc jego tokiem myśli- zaburzając nasze spokojne życie, w którym ja nie jestem kimś, kto zaburza nasza harmonię, sprowadza się to wszystko do tego, że sprzeczka z nim oznacza wysłanie wiadomości do moich bliskich przez niego o mnie, że coś że mną nie tak. Pisał i dzwonił nie raz do moich bliskich, po naszych sparingach słownych, rzeczy, które były bardzo prywatne i dawno temu, sprawiając, że cała rodzina bała się o mnie mimo braku zagrożenia. Jego motywacją było sprawienie mi przykrości. Jako egocentryk, kiedy wypomniałem mu też kilka jego błędów i problemów, po zakończeniu dyskusji, przez moją dominację w rozmowie chciał, żebym czuł jego niezadowolenie. Ostatnim razem, gdy tak było, faktycznie nadużywałem wielu substancji, czułem brak zrozumienia u bliskich znajomych, nie rodziny. Kończąc kontakt uderzyłem w kilka czułych punktów tego kolegi. Po zablokowaniu go wszędzie, pisał i dzwonił po kolei do siostry i mamy, co miało być niby jego troską, po odwyku i regulacji kontaktów w rodzinie i znajomymi, przyznał się, że kierował się chęcią zemsty i teraz cieszy się, że to wyszło mi na "dobre".
ocd

OCD - Czym jest zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne?

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD - Obsessive Compulsive Disorder), nazywane potocznie nerwicą natręctw to zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Jeśli Ty\Twój bliski zmaga się z OCD, warto szukać profesjonalnej pomocy.