Left ArrowWstecz

Jak wspierać partnerkę po traumie przemocy seksualnej? Martwię się o naszą relację

Witam. Od miesiąca jestem w związku ze świetną dziewczyną, z którą rozumiemy się bez słów i oboje uważamy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Jak się poznawaliśmy to dowiedziałem się, że jest ofiarą przemocy seksualnej. Mimo to czuła się przy mnie bezpiecznie i jakiś czas temu doszło między nami do pierwszej inicjacji seksualnej. Oboje tego chcieliśmy, to było nagłe, ale byliśmy z tego zadowoleni. Po niemal tygodniu widzieliśmy się i mi uświadomiła, że to nie moja wina, ale po prostu nie czuje się bezpiecznie, kocha mnie, ale aktualnie ma doła. Ewidentnie jakikolwiek dotyk jest dla niej bolesny emocjonalnie i niekomfortowy. Martwię się o nią, bo jest załamana. Kocha mnie, a ja nie chcę jej stracić. Wiem, że chodzi do terapeuty w Warszawie i pomogło jej to bardzo, a ja od jej traumy jestem pierwszym mężczyzną i po prostu boję się, że relacja się zakończy mimo miłości. Co mam robić? Czy należy dać jej czas i wszystko samo wróci do normy? Potrzebuję rady.

User Forum

Maciek

1 miesiąc temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

trudno by znaleźć tu adekwatną radę, być może warto byłoby rozważyć konsultacje z psychoterapeutą/ką i poszukać dobranych do Pana rozwiązań.  
Najważniejszym jest zadbać o komunikacje i wspólnie ustalać odpowiednie granice, które obu stronom dadzą poczucie bezpieczeństwa. 
 

 

Pozdrawiam 
Urszula Żachowska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Maćku,

to bardzo wartościowe, że z taką troską i delikatnością podchodzi Pan do swojej partnerki. Już sama Pana postawa może być dla niej ogromnym wsparciem. Trauma seksualna jest doświadczeniem, które pozostawia ślad, a każdy, kto jej doświadczył, przechodzi proces zdrowienia w swoim własnym tempie.

W tej sytuacji najważniejsze jest, by dać partnerce przestrzeń i czas, nie naciskać na bliskość fizyczną, jeśli nie jest na nią gotowa. Warto zapytać wprost, co może sprawić, że poczuje się przy Panu bezpieczniej i bardziej komfortowo. Czasem sama możliwość rozmowy o granicach i potrzebach daje poczucie kontroli, które jest w takiej sytuacji kluczowe.

Jeśli kontynuuje terapię, to bardzo dobrze. Może Pan ją wspierać w tym procesie, okazując cierpliwość i zrozumienie. Często właśnie dzięki spokojnej, pełnej empatii obecności partnera osoby po traumie uczą się zaufania na nowo.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

1 miesiąc temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

 

W tej sytuacji jedyne, co chwilowo Pan może zrobić, to dać czas i przestrzeń dziewczynie na przepracowanie tego, co mogło się poruszyć i wydostać na światło dziennie. Nie jest to wyznacznik tego, że może się nie udać, może być tak, że to będzie coś co was zbliży, ale kroczek po kroczku. Przejścia traumy o podłożu seksualnym są głębokimi traumami i warto je przepracować na spokojnie. Nie wiem na ile może Pan być obecny w jej życiu teraz, ale to, że Pan uszanuje wolę dziewczyny będzie też informacja zwrotna "bezpieczeństwo" z Pana strony, bo uszanowanie drugiego człowieka to też właśnie to.

Życzę cierpliwości i kroczek po kroczu.

 

Pozdrawiam, 

Linnea Rasmusson

Psycholog 

1 miesiąc temu
Klaudia Lipińska

Klaudia Lipińska

Dzień dobry!

Pana partnerka może mierzyć się z trudnymi wspomnieniami, które kontakt fizyczny mógł uruchomić. Dobrze, że jest "zabezpieczona" od strony terapeutycznej. Myślę, że to co może Pan robić to zapewniać ją o swoim zaangażowaniu w relację, dać czas na przepracowanie trudnych emocji i wspierać ją w tym. Ważna jest obecność, jeśli partnerka tego potrzebuje to bez dotyku a także rozmawianie o granicach, potrzebach, które obecnie się pojawiły. Proszę pamiętać, że bliskość to nie tylko fizyczność :)

Pozdrawiam,

KL

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Maćku, dziękuję, że podzieliłeś się tym tutaj. Myślę, że warto, dać teraz partnerce czas i przestrzeń, nie naciskać. To, że otworzyła się na bliskość z Tobą, po doświadczeniu wykorzystania seksualnego to naprawdę bardzo duży krok i mogło to wywołać w niej dużo skrajnych, niezrozumiałych emocji. Mogła się po prostu przestraszyć, mimo, że z początku była zadowolona. Bardzo ważne jest to, że podzieliła się z Tobą swoimi odczuciami. To znak, że jest otwarta na rozmowę i zależy jej byś dobrze ją zrozumiał. Wiem, że to może być dla Ciebie trudne, by dać jej przestrzeń, bo słyszę, że Ci na niej zależy i boisz się, że ją stracisz. Możesz jej powiedzieć, że jesteś obok i gdy tylko poczuje się gotowa, możecie o tym porozmawiać. Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

1 miesiąc temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Czytam w Twojej wiadomości troskę, miłość i niepewność. To, co się pojawiło u niej po bliskości, nie świadczy o braku uczucia, tylko o tym, że jej ciało i emocje reagują na dawne doświadczenia. Trauma potrafi wracać nawet wtedy, gdy jest bezpiecznie i dobrze. Twoja rola nie polega na „naprawianiu” jej, lecz na byciu obecnym, uważnym i respektowaniu jej tempa. Możesz z nią rozmawiać o tym, czego potrzebujesz Ty i czego potrzebuje ona, bez presji, bez przymusu bliskości. Zaufaj temu, że proces, który ona przechodzi w terapii, jest ważny. Daj przestrzeń i jednocześnie pozostań w kontakcie. Relacja buduje się też w ciszy, cierpliwości i w tym, że oboje możecie mieć swoje granice i swoje tempo. Jeśli poczujesz, że w Tobie gromadzi się lęk czy napięcie, Ty także możesz poszukać wsparcia -bliskość dwóch osób jest silniejsza, kiedy każda z nich ma oparcie w sobie.

1 miesiąc temu
Monika Bała

Monika Bała

Dzień dobry,
to bardzo poruszające, ile w Panu troski—po przemocy najważniejsze są bezpieczeństwo, przewidywalność i czas. Nawroty lęku po pierwszej bliskości są częste i nie oznaczają końca relacji. 
Można jasno zasugerować partnerce, że tempo i granice partnerki są nadrzędne i że bliskość nie musi oznaczać seksu. Pomocne jest umówienie prostego „kontraktu bezpieczeństwa”: Pan pyta o każdy dotyk - partnerka ma ster, a każde „stop” jest natychmiast respektowane. 
Na jakiś czas można oprzeć więź na bezpiecznych formach bycia razem (spacer, film, rozmowa), a dotyk wyłącznie z jej inicjatywy, krótki, z umówionymi sygnałami. 
Warto też ustalić, czy i ile chce rozmawiać z Panem o traumie, a Pan niech zadba o siebie—krótka konsultacja psychoterapeutyczna dla Pana może pomóc udźwignąć bezradność i nie przerzucać ciężaru na partnerkę. 
Celem nie jest „powrót do normy”, tylko stworzenie nowej, wspólnej normy opartej na jej tempie i Pana cierpliwości. Gdyby pojawiły się flashbacki lub panika, proszę spokojnie to nazwać, ograniczyć bodźce, ciepło i ze wsparciem towarzyszyć obok  i zachęcić do kontaktu z psychoterapeutą.
 

Pozdrawiam serdecznie, Monika Bała

psychoterapeuta in spe, psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

to, co Pan opisuje, pokazuje, że bardzo troszczy się Pan o swoją partnerkę i chce podejść do tej sytuacji z empatią i zrozumieniem. To ogromnie ważne i świadczy o Pana dojrzałości emocjonalnej.

 

Sytuacja doświadczenia przemocy seksualnej jest niezwykle trudna i złożona. To naturalne, że po takim doświadczeniu u osoby skrzywdzonej mogą wracać reakcje lęku, poczucia winy czy wstydu, nawet jeśli kontakt seksualny z Panem był chciany i pełen zaufania. To nie znaczy, że coś „poszło źle” między Wami. To raczej reakcja ciała i emocji na wcześniejsze doświadczenia, które bywają głęboko zapisane w pamięci emocjonalnej. W psychice Pana partnerki mogły uruchomić się wspomnienia i emocje związane z dawnym bólem. To mechanizm obronny, który ma ją chronić przed kolejnym zranieniem, mimo że jest on często nieświadomy.

 

Istotnym jest, aby dać partnerce czas i przestrzeń. Może Pan pokazywać, że jest obecny i gotów ją wspierać, niezależnie od jej nieświadomych reakcji. Dla osoby po traumie poczucie bezpieczeństwa jest fundamentem.

 

To, że partnerka chwilowo się odsunęła, nie znaczy, że Pana nie kocha. Ona walczy z emocjami, które mogą nie mieć z Panem nic wspólnego. Bardzo dobrym znakiem jest to, że partnerka już jest w trakcie terapii, która wykazuje pozytywny wpływ na nią. Zatem wsparcie z Pana strony może polegać na akceptacji, zrozumieniu i byciu obecnym.

 

Pana niepokój i poczucie bezsilności w tej sytuacji są zupełnie naturalne, jednak jeśli stawałyby się zbyt przytłaczające, warto byłoby znaleźć osobę (np. psychologa), z którą może je Pan omówić, chociażby jednorazowo w ramach wentylowania emocji.

 

Warto też zwrócić uwagę na to, że proces dochodzenia do siebie po traumie nie jest liniowy. Bywają nawroty, jak i momenty ulgi. Jednak jeśli oboje państwo będziecie w tym procesie obecni, szczerzy i wspierający, istnieje duża szansa, aby wasza relacja nie tylko przetrwała, ale także stała się silniejsza, głębsza i bardziej dojrzała.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego, co najlepsze

Klaudia Dynur

Psycholog i seksuolog w trakcie szkolenia

1 miesiąc temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Bycie ofiarą wykorzystania seksualnego jest jedną z najcięższych traum, z jakimi może się mierzyć człowiek. To naprawdę bardzo dobrze, że Twoja dziewczyna uzyskała profesjonalną pomoc, która jej służy. 

Jak już zostało wspomniane w innych odpowiedziach, leczenie następstw traum - czyli na ogół PTSD lub C - PTSD - jest długotrwałe i indywidualne. Tzn. trudno z góry założyć jak długo osoba będzie potrzebowała się leczyć. 

U osób, które przeżyły traumatyczne wydarzenie, może pojawić się trigger - czyli jakiś bodziec, przypominający o tym wydarzeniu. I tak też mogło być w przypadku Twojej dziewczyny. Natomiast pamiętaj, że nie jest to Twoja wina. A odpowiadając na pytanie, co masz zrobić - dokładnie to co robisz teraz :). Wspierać, nie naciskać, empatyzować. 

Zdaję sobie sprawę, że dla Ciebie to też może być trudne - wiedzieć, że bliska osoba cierpi, być może nie zawsze wszystko rozumieć. I to jest normalne. Zawsze możesz skonsultować się ze specjalistą w dziedzinie zdrowia psychicznego, żeby po prostu się wygadać i dowiedzieć, jak jeszcze możesz wesprzeć dziewczynę.

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog

1 miesiąc temu
Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Drogi Maćku,

 

Z Twojego postu wynika, że martwisz się o swoją partnerkę i chciałbyś jej pomóc. Myślę, że to dobrze, że jest zaopiekowana w terapii, traumy o podłożu seksualnym zazwyczaj wymagają długiej pracy terapeutycznej. To, co mógłbyś dla niej zrobić, to zadbać o siebie tak, abyście wspólnie mogli budować trwałą relację. Rozważ konsultacje u psychoterapeuty, w ramach takich konsultacji mógłbyś się przyjrzeć bliżej swojemu funkcjonowaniu w relacjach i, jeśli zdecydowałbyś się podjąć terapii, popracować nad tymi kwestiami, które wspólnie ze specjalistą uznacie za ważne.

Jestem pewna, że znajdziesz w Warszawie psychoterapeutkę lub psychoterapeutę, z którym mógłbyś się podjąć tego zadania.

Trzymam kciuki!

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy twierdzenie 'a mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka' oznacza wyparcie emocji lub krycie rodziców?
Czy gdy ktoś mówi - "a mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka" to może oznaczać wyparcie czy krycie rodziców?
Czy psycholog ma prawo powiadomić policje, gdy powiem mu, że była molestowana w dzieciństwie?
Co się stanie jeśli powiem psychologowi że byłam molestowana przez brata w dzieciństwie? Czy ma on prawo do poinformowania o tym policję lub inne organy?
Jak radzić sobie z traumą i odbudowywać życie po trudnym dzieciństwie?

Dzień dobry, przychodzę z tematem, który ostatnio przybrał na sile i zastanawiam się jak go rozwiązać. Zanim przejdę do rzeczy opowiem część swojej historii, jako że jest ona istotna dla całokształtu. W podstawówce przeżyłam piekło. Z opowieści wiem, że od zawsze byłam cichym i wycofanym dzieckiem. Moi młodociani oprawcy szybko to zauważyli i z biegiem lat stałam się ich ulubionym kozłem ofiarnym. Każdy dzień wystawiał mnie na próbę, do której nie byłam przygotowana. Wykluczenie, śmiech, kradzież/niszczenie mienia i plotki, a nawet przemoc fizyczna były rozłożoną w czasie codziennością. Wychowywałam się w rodzinie, w której królował chłód emocjonalny. Dominowała w nim matka z silnym rysem narcystycznym, a u jej boku stał ojciec- bierny neurotyk. Obydwoje pozbawieni krzty inteligencji emocjonalnej. Całe domowe przewodnictwo opierało się na kontroli. Nie miałam prawa płakać, zezłościć się czy obrazić. Panowała wszechobecna zasada "dzieci i ryby głosu nie mają". O jakąkolwiek formę miłości musiałam walczyć, bo stanowiła ona część warunkową. Zawsze wiedziałam, że jestem niewystarczająca, a inne dzieci w rodzinie na tle moim (i mojej siostry) były gloryfikowane. W przypadku nieposłuszeństwa w grę często wchodziły kary pasywno-agresywne na przemian z krzykiem, który do dziś mną wstrząsa. Oprócz tego zdarzyło się, że dostałam kablem lub klapsa. Nauczono mnie, że w sytuacjach kryzysowych nie mogę się bronić przed innymi, a rozwiązaniem wszystkich kłopotów jest zupełny brak reakcji. Do dziś mam przez to problemy ze stawianiem granic i daje wykorzystywać się na każdym kroku. Wydarzenia w szkole z biegiem lat eskalowały do poziomu, którego nie byłam w stanie okiełznać młodym umysłem. Niejednokrotnie w placówce działy się rzeczy, które na spokojnie mogłyby się skończyć pozwem. Nikt jednak z dorosłych nie stanął nigdy w mojej obronie, a słowo "wsparcie" nie istniało w moim słowniku. Całe cierpienie dźwigałam więc sama. Pod koniec podstawówki, do psychicznego znęcania się nade mną, dołączyli także nauczyciele. Była to szkoła prywatna, w której- jak z perspektywy czasu podejrzewam- panowała zmowa milczenia. Nie było dnia, w którym nie myślałam o samobójstwie. Okres gimnazjum był tylko drugim etapem koszmaru. Tym razem nie był to jednak problem po stronie rówieśników- był to moment, w którym mózg zaczął płatać mi figle. Zanim trafiłam do nowej szkoły, rozwinęła się u mnie silna nerwica z drgawkami, które sukcesywnie przybierały na mocy i zostały ze mną na lata. Był to także moment, w którym zaczęła się moja przygoda z depresją. Mniej więcej w połowie programu nauczania, szkoła obligatoryjnie skierowała mnie do zaznajomionej placówki na testy psychologiczne. Moi rodzice, którzy bagatelizowali moje objawy przez całe życie, pierwszy raz zostali postawieni pod ścianą. Finalnie nie otrzymałam tam żadnej pomocy, za to usłyszałam od jednej Pani, że na jej oko (bez żadnych testów) to ADHD i próba zwrócenia na siebie uwagi. Stwierdziła, że powinnam więcej uśmiechać się do rówieśników, a wieczorem pobiegać i poobserwować piękno natury. Moi rodzice uradowani, że nic mi nie jest, postanowili dalej przyglądać się jak chylę się ku upadkowi. Kolejnym punktem na mojej ścieżce było technikum, które pogorszyło sprawę do stopnia, w którym przestałam wychodzić z domu. Był to czas kiedy wydzwaniano do mojej matki i grożono mi kuratorem za nieusprawiedliwione godziny. Opuściłam to miejsce po roku batalii i tak trafiłam do liceum, które ukończyłam parę lat temu. Wspominam to miejsce jako pierwsze, w którym odnalazłam nadzieję. Moja wychowawczyni okazała się dość ciepłą osobą. Po paraliżującym ataku paniki na wyjeździe integracyjnym, szybko zorientowała się, że mam poważny problem. Jako pierwsza przemówiła mojemu ojcu do rozsądku, żeby natychmiast wysłał mnie do psychiatry i w końcu- stało się. To tam otrzymałam prawdziwą diagnozę i od razu włączono mi leki na przywrócenie równowagi psychicznej. To wtedy po raz pierwszy poczułam, że żyję. Po kilku miesiącach odzyskałam witalność i większą kontrolę nad tym, co się działo z moim ciałem. Spróbowałam także terapii, ale szybko zorientowałam się, że trafiłam na człowieka, który jedynie żerował na cudzych pieniądzach. Zrezygnowałam, a po maturze odstawiłam leki z nadzieją, że będzie lepiej. Historia jednak się powtórzyła. Wszystkie objawy wróciły do mnie jak bumerang po roku w miarę stabilnego życia. Był to okres, w którym wpadłam w marazm, wykształciłam jeszcze więcej mechanizmów obronnych i zastygłam w miejscu. Postanowiłam wybrać się na studia, jednak każda kolejna placówka jawiła się w mojej głowie jako horror. Ze względu na stan psychiczny, odpadłam po kilku miesiącach. Po wielu latach od wydarzeń z podstawówki zaczęłam obserwować u siebie ogromne problemy z pamięcią. Na początku myślałam, że to nic takiego i zwalałam to na brak motywacji czy zmęczenie, ale sytuacja zaczęła realnie przeszkadzać mi w codziennym życiu. Braki w pamięci dotyczyły tego co robię w ciągu dnia, odbytych konwersacji, wydanych poleceń czy konkretnych rzeczy, po które miałam się udać. Niedługo potem szlag trafił także pamięć wzrokową. Niezależnie od tematu, informacje czytane z książek natychmiast wylatywały mi z głowy. Po małej przerwie, nie byłam już w stanie przytoczyć z głowy nawet głównych aspektów danej pozycji. Oglądane filmy czy seriale, mogłam powtarzać kilkukrotnie, będąc pewna, że niektóre sceny widzę na oczy po raz pierwszy. Nierzadko zapominałam też pojedynczych słów lub wyrażeń i zacinałam się w środku rozmowy. Ten stan towarzyszy mi do dziś. Czuję, że każda moja czynność traci sens. Zdarza się, że kiedy o czymś pomyślę i tego nie zapiszę, przepada na zawsze. Nie pamiętam również prawie żadnych wydarzeń ze swojego dzieciństwa, wyłączając połowę podstawówki i pojedyncze urywki z przedszkola. Z żalem obserwuję wspomnienia innych osób, gdy wiem, że mój świat zaczął istnieć dopiero w wieku nastoletnim. Aktualnie od niemal roku uczęszczam na udaną terapię, gdzie dowiedziałam się, że mój stan jest spowodowany zniszczonym układem nerwowym, traumą i podświadomym "sortowaniem" bezpiecznych informacji. Moja terapeutka wierzy, że każdy temat jest do przepracowania, ale końcowy wynik jest zależny od wspólnej pracy i indywidualnej reakcji psychiki. Czy to chwila, w której nie ma już dla mnie nadziei? Przetrwałam koszmar i mimo przeciwności losu pragnę się rozwijać, iść dalej, a w przyszłości założyć własną rodzinę. Panicznie boję się, że duchy przeszłości nigdy mnie nie opuszczą i zmarnuję sobie szansę na normalne życie. Do dzisiaj targają mną lęki, gwałtownie zmienny nastrój z mocnymi stanami depresyjnymi i codzienną anhedonią. Wszystko wydaje się płaskie i obojętne. Jak odbudować normalne życie? Moja terapeutka twierdzi, że to nie jest jeszcze stan, w którym powinnam wrócić do leków, a ja mam wątpliwości.

Problemy z zaufaniem i lękiem po latach od zakończenia terapii PTSD

Witam, mam 22 lata. W wieku 11 lat doświadczyłam nadużyć seksualnych, ze strony mojego kuzyna  W wieku 16 lat opowiedziałam o tym, co się wydarzyło. Stwierdzono u mnie PTSD. Przeszłam terapie Poznawczo-behawioralną. 

Była to metoda przedłużonej ekspozycji. Terapia ta dała mi ukojenie i poczułam się lepiej, objawy, jakie mi towarzyszyły znikły. Teraz w wieku 22 lat doświadczam wiele trudności. 

Mam problemy z zaufaniem do mężczyzn. Problemy z bliskością, nie lubię, ciężko mi się przełamać. Cały czas jestem w trybie czuwania .. Gdziekolwiek idę, rozglądam się czy nikt za mną nie idzie. Kiedy jakiś mężczyzna idzie za mną dłużą chwilę, odczuwam lęk i strach zmieniam drogę.. Zatrzymuje się, żeby zobaczyć czy ta osoba pójdzie za mną, boję się, że ta osoba może mi coś zrobić. W każdym napotkanym mężczyźnie widzę zagrożenie. Mam w głowie dużo scenariuszy co może mi się stać, że ten mężczyzna może mnie chcieć skrzywdzić. 

Gdy jakiś mężczyzna siada koło mnie w autobusie, cała się napinam, w myślach doszukuje się jakiegoś planu z jego strony, że może coś mi zrobić. Nie wiem, czemu się tak zachowuje, to przychodzi tak samo od siebie. Wcześniej przed rozpoczęciem terapii nie doświadczyłam nigdy takich zachowań. 

Czy to są w dalszym ciągu objawy PTSD? 

Jeśli tak to, jak to możliwe, że było dobrze, a po latach nagle nie jest? Po tylu latach dalej jak o nim pomyślę, to czuje wielką nienawiść i złość do niego... o to, co mi zrobił. 

Czy to jest naturalne to, co czuje już tyle lat? 

Czy to uczucie pozostanie już ze mną zawsze? Czy kiedyś osłabnie

Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem
Witam, Napiszę w wielkim skrócie , jestem dda ddd, pochodzę z rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem, dodatkowo jak miałem 3 lata to zachorował na wodniaka mózgu , całe życie leżał na łóżku, spał po 15-18 godzin, nigdy się mną nie interesował i nie spędzał czasu. Odczuwam tylko negatywne uczucia, nie odczuwam pozytywnych uczuć ( nikt mi w to nie wierzy) , 12 lat walczyłem z masturbacją, którą udało mi się pokonać. Niestety nie mogę znaleźć psychologa, który mi pomoże, każdemu jak opowiadam moją historie to przekazuje mi informację, że raczej nie będzie mógł mi pomóc, bo to ciężki przypadek. Mam żonę, dzieci, ale nie umiem z nimi funkcjonować w rodzinie, bo moja też nie funkcjonowała . Jestem z okolic Warszawy, ktoś poleci psychoterapeutę, który podejmie się tego wyzwania?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!