- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne
- Niska samoocena...
Niska samoocena dotycząca rozmiaru powoduje niemożność uprawiania seksu. Jak sobie z tym poradzić?
TwójPsycholog
Dzień dobry, najlepszym rozwiązaniem byłoby udanie się do seksuologa, z którym przyjrzy się Pan bliżej tej sprawie: zajmiecie się tym, na ile pana obawy są uzasadnione, z czego wynikają, jakie uczucia w panu wzbudzają, skąd pomysł na to, że z Pana penisem jest coś nie tak, jakie obawy stoją za tym, że miałby Pan mieć penisa mniejszych rozmiarów, jak to się ma w kontekście związku, w którym Pan jest. To znacznie bardziej złożona kwestia, jednak również taka, która z dużym powodzeniem można się zająć wraz z seksuologiem, do czego zachęcam.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Wioleta Mocarska
W sytuacji trudności ze wzwodem na tle psychogennym (wskazuje na to brak dysfunkcji podczas masturbacji, lecz z samej wiadomości nie mamy pewności) należy dokładnie przeanalizować Pana doświadczenia w zakresie aktywności seksualnej z partnerką/partnerkami, Pana przekonań na temat seksualności, preferencje co do osoby(potencjalnej partnerki) czy sposobu realizacji potrzeb seksualnych, myśli, które pojawiają się przed lub podczas aktywności seksualnej. Niska samoocena, niezadowolenie z wyglądu czy rozmiaru penisa są podtrzymywane przez negatywne doświadczenia podczas kolejnych prób odbycia stosunków seksualnych, co w efekcie prowadzi do zaburzeń wzwodu. Dokładny wywiad przeprowadzony przez specjalistę wyłoni sfery do pracy w obszarze Pana seksualności czy samooceny.
Daria Kamińska
Dzień dobry,
jeśli chodzi o samą pracę związaną z samooceną dotyczącą rozmiaru penisa, to tutaj szczególnie pomocne może być wsparcie psychologa-seksuologa, z którym wspólnie rozpracują Państwo tę kwestię, która, jak czytam, utrudnia Panu satysfakcjonujące życie seksualne. Jednocześnie żeby nie pozostawić Pana wyłącznie z tą informacją, przesyłam kilka przydatnych danych:
1. Średnia długość penisa we wzwodzie wynosi od około 12 do 14 centymetrów, natomiast w stanie spoczynku – około 9 centymetrów. Odwołuję się do badań klinicznych przeprowadzonych przez specjalistów z King’s College w Londynie w 2015 roku. Ma to znaczenie, ponieważ wiele informacji na ten temat dostępnych w sieci odwołuje się do badań przeprowadzonych niegdyś przez Instytut Kinseya, które były badaniem ankietowym - deklaratywnym (tzn., że nikt nie sprawdzał empirycznie otrzymanych pomiarów).
2. Rozmiar penisa nie jest wartością stałą – na jego rozmiar wpływa m.in. wiek, aktywność seksualna, nałogi.
3. Penis mierzony w stanie spoczynku nie dostarcza nam obiektywnej informacji o rozmiarze, ponieważ we wzwodzie jego długość może zwiększyć się o nawet 100%.
Być może już sama spojrzenie na powyższe dane trochę zmieni Pana obraz w oczach dotyczący rozmiaru. Kolejną pomocną kwestią może być szczera rozmowa z partnerką - jak ona Pana postrzega. Jeśli rozmiar Pana członka jest dla niej w porządku, to co sprawia, że Pan sam (być może) nie chce w to uwierzyć? I tutaj właśnie może być pomocne wsparcie z zewnątrz, by rozpracować schematy i przekonania, które się pod tym kryją.
Przy okazji polecam lekturę książki „Sztuka obsługi penisa”, która pomaga lepiej poznać tę część siebie w oparciu o rzetelną wiedzę.
Pozdrawiam serdecznie,
Daria Kamińska
Materiały wspierające
Warto przeczytać

Prześladowanie i przemoc rówieśnicza. Czym jest, jak je rozpoznać i w jaki sposób reagować?

Syndrom sztokholmski - jak się z niego uwolnić?

Jak rozmawiać o seksie? O potrzebie edukacji seksualnej w Polsce

Czy to już przemoc? Definicja przemocy, jej rodzaje i źródła wsparcia
Zobacz podobne
Jestem w związku ponad 9-letnim. Natomiast czuję, że straciłam ten przysłowiowy "pociąg" do męża, mimo że nie wydarzyło się nic konkretnego. Oboje jesteśmy młodzi (około 30), nie mamy dzieci, fizycznie się nie zmieniliśmy, ani nasz styl życia czy odżywiania. Samo libido również mam odpowiednie, ale... no właśnie nie wobec męża. Tak jakby się trochę na niego zablokowałam? Zniechęciłam? Sama nie wiem. Natomiast nie mam problemu z tym, żeby czuć podniecenie do innych mężczyzn. Często też wolę zaspokoić się sama niż seks z mężem. Czytałam też ogólnie o fazach związku i wiem, że etap motylków już dawno za nami, natomiast i tak dosyć długo udało nam się utrzymywać powiedzmy zadowalający poziom związku. Wiadomo, że jak u każdego bywały lepsze i gorsze momenty, ale ostatecznie wychodziliśmy na prostą. Jest u nas dużo przyjaźni ale może w tym problem, że przeszło to wręcz w taką relację kumplowską? Zastanawiam się, w jaki sposób przywrócić tą namiętność i intymność? Przysłowiowy żar i ogień? Jak się ponownie otworzyć i "odblokować"?


