Dzień dobry. To, co opisujesz, może być bardzo trudnym doświadczeniem, szczególnie że miało miejsce przez wiele lat i zaczęło się jeszcze w Twoim dzieciństwie. Twoje emocje - obrzydzenie, złość, dyskomfort czy poczucie przekroczenia granic - są ważne i zasługują na zauważenie.
Warto rozdzielić dwie kwestie. Osoba z głęboką niepełnosprawnością może przejawiać zachowania związane z własnym ciałem i seksualnością bez intencji skrzywdzenia kogokolwiek. Sama autoerotyczna stymulacja nie musi oznaczać świadomego molestowania, szczególnie jeśli wynika z ograniczeń poznawczych i trudności w rozumieniu norm społecznych.
Jednocześnie brak intencji skrzywdzenia nie oznacza, że Twoje doświadczenie jest nieważne. Masz prawo do własnych granic i poczucia bezpieczeństwa. Dla dziecka wielokrotne bycie świadkiem zachowań seksualnych bliskiej osoby, których nie rozumiało i których nie chciało widzieć, może być bardzo obciążające emocjonalnie.
Z perspektywy seksuologicznej ważne jest, że seksualność osób z niepełnosprawnościami również istnieje i nie jest czymś złym czy wstydliwym. Wymaga jednak odpowiednich warunków -prywatności, poszanowania granic innych osób oraz wsparcia opiekunów w uczeniu społecznie akceptowanych zachowań.
Być może największym problemem nie jest sama seksualność tej osoby, ale to, że Ty jako dziecko nie miałaś wystarczającej ochrony i przestrzeni na swoje emocje. Dziecko nie powinno być pozostawione samo z sytuacją, która wywołuje w nim silny dyskomfort.
W rozmowie z mamą pomocne może być odejście od pytania „czy to było molestowanie?”, a skupienie się na Twoim doświadczeniu: „Wiem, że ona mogła nie robić tego celowo, ale dla mnie jako dziecka było to bardzo trudne i potrzebowałam, żeby ktoś zadbał o moje granice”.
Jeżeli czujesz, że ta sytuacja nadal wpływa na Ciebie - wywołuje silne emocje, napięcie, obrzydzenie lub trudności związane z seksualnością - warto porozmawiać z psychologiem lub seksuologiem, który pomoże Ci uporządkować to doświadczenie.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka