Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Mam problem z moją przyjaciółką. Bardzo się o nią martwię

Sylwia

Mam problem z moją przyjaciółką. Na wstępie zaznaczę, że mam 25 lat, moja przyjaciółka 24, a jej chłopak 28. Poznałyśmy się z Jagodą jakieś 5 lat temu, a od 2 lat mieszkamy razem, niestety z przyczyn rodzinnych musiałam wrócić, do domu rodzinnego. Problem leży w tym, że bardzo się o nią martwię. Od 2 lat jest z chłopakiem, który teoretycznie ma lekkie stadium Aspergera i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie akcje, które jej serwuje i ona tłumacząca każde jego zachowanie tą chorobą i tym, że ona zgodziła się to zaakceptować i żyć z tym. Mieli pełno akcji przez te 2 lata, zrywali, schodzili się, mieli swoje "poważne rozmowy" po których zawsze wszystko było super. Ale ostatnia akcja po była okropna. Powiedział jej pełno nieprzyjemnych słów, olewał ją, w oczy powiedział, że nie pociąga go seksualnie i dlatego woli oglądać porno codziennie niż na nią patrzeć, etc. Była załamana bo zawsze twierdziła, że to miłość jej życia. Zerwała z nim, nagadała wszystkim znajomym, że to koniec, opowiadała jaki był okropny itd. to był definitywny koniec przez cały tydzień. Napisała do niej że nie wiem jak to się stało i jak do tego doszło.. Kolejna "poważna rozmowa" i są znowu razem bo to miłość jej życia. Wyjechałam i myślę tylko o tym żeby jej znowu nie skrzywdził, a ona jak głupia za nim lata. Nie trawiłam typa odkąd się poznali ale teraz ja nie wiem jak ja mam z nim wytrzymać na kolejnym spotkaniu jak będzie. Czuję do niego tak duży wstręt i złość za to przez co ona przez niego przechodziła. Martwię się tym, że brak akceptacji jego osoby zakończy się końcem znajomości, jestem chyba jedyną osobą która jest temu przeciwna i mam wrażenie że tylko ja nie mam klapek na oczach a inni się nim zachwycają. Czuję się bezsilna

Dzień dobry, wygląda na to, że bardzo trudno Pani uznać wybory przyjaciółki i poradzić sobie z bezsilnością i bezradnością wobec tego, że nie ma Pani na nie wpływu. Jeżeli obawia się Pani kontaktów z partnerem przyjaciółki, może potrzebna jest szczera z nią rozmowa, w której umówicie się Panie na to, jak mają wyglądać wasze kontakty, uwzględniając decyzję przyjaciółki i jej związek oraz Pani niechęć do partnera przyjaciółki.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Kryzys w malzenstwie po przeprowadzce i depresji meza - jak stawiac granice i co dalej?
Hej! Od kilku miesięcy przechodzę kryzys w małżeństwie. Wszystko zaczęło się od tego że kupiliśmy bliźniak oddalony o 30 km od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wszystko było dobrze oboje tego chcieliśmy oboje podpisaliśmy papiery wzięliśmy kredyt cieszyliśmy się i planowaliśmy budową i przeprowadzką. Niestety sytuacja zmieniła się kiedy u męża w pracy była bardzo niepewna sytuacja i mógł stracić stanowisko. Do tego doszły obawy związane z finansami z podwójnym kredytem ze spłatą tego kredytu i tak dalej. W pewnym momencie mój mąż dostał takich lęków i takich stanów depresyjnych że wręcz wymusiłam na nim by skonsultował się z psychiatrą żeby zażywał przepisane mu leki. Przez to wszystko mąż też miał bardzo poważne problemy ze snem na które także dostał leki od psychiatry. Ogólnie rzecz biorąc jego stan był bardzo zły nie wychodził z łóżka jedyne co robił to chodził do pracy tylko po to żeby ją utrzymać całymi dniami płakał. Doszło też do tego że wystawił ten nowo zakupiony dom który oboje chcieliśmy mieć na sprzedaż do której ja nie doprowadziłam ponieważ on nie umiał się zdecydować czy jednak chce go sprzedać czy nie chce. W przeddzień umówionej sprzedaży domu on powiedział że jednak nie wie co zrobić więc ja podjęłam decyzję że tego domu nie sprzedajemy. Niestety w międzyczasie bardzo się od siebie oddaliliśmy wręcz toczyliśmy między sobą wojnę on cały czas za mną chodził płakał jęczał budził mnie w nocy non stop rząd nie chce mieszkać że on sobie nie da rady że jego życie się skończyło że on nie widzi dalej sensu żyć i tak dalej ja w pewnym momencie po prostu nie wytrzymałam psychicznie i chciałam uciec z moimi dziećmi do moich rodziców. Jednakże to się nie udało. Odsuwałam się od niego uciekałam od niego nie chciałam z nim rozmawiać izolowałam się robiłam wszystko tylko po to żeby on nie płakał mi ciągle w rękach nie jęczał nie obciążał mnie swoim problemem bo jednocześnie nie chciał iść się leczyć do psychologa. W końcu przyszedł czas przeprowadzki przeprowadziliśmy się do nowego miasta do tego nowego domu mieszkamy tu już półtora miesiąca. Mąż nadal się z tym nie pogodził wręcz teraz na każdym kroku udowadnia mi jak bardzo mnie nienawidzi jak bardzo nienawidzi tego że wtedy podjęłam taką decyzję żeby się tu przeprowadzić mimo tego że on jej nie umiał podjąć. Utrudnia mi życie na każdym kroku w domu nie robi nic śpi na sofie w salonie nie śpi w ogóle u nas w sypialni. Od dwóch miesięcy nawet nie włożył swoich rzeczy do szafy rzeczy leżą rozwalone w pudłach. Nie jest zainteresowany mną nie chce ze mną rozmawiać a na każdą próbę rozmowy z nim on reaguje agresywnie tekstami że ja się ciągle go czepiam że ja cały czas od niego chce coś że cały czas za nim łażę. Do tej pory myślałam że to jest jeszcze akt jakiegoś załamania nerwowego lub depresji ale dzisiaj rano kiedy mu powiedziałam że ja nie godzę się na takie traktowanie i że to tak nie może wyglądać i że lepiej już się rozstać niż żeby tak to wyglądało to on powiedział teraz widzisz jak się czułam przez cały ten czas kiedy ty uciekałaś ode mnie. Tylko że on nie widzi że ja robiłam wszystko żeby go ratować żeby go wyciągnąć z tego załamania nerwowego i z tej depresji że ja sama nie wiedziałam co się z nim dzieje i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. A on do tej pory zwala winę i odpowiedzialność na to wszystko na mnie i wyżywa się na mnie psychicznie. Ucieka ode mnie nie chce rozmawiać i jeszcze mówi że manipuluje dziećmi poprzez to że płacze przy nich bo po prostu jest mi ciężko bo mąż którego kochałam i który mnie kochał i z którym było nam dobrze nagle zaczął mnie traktować jak powietrze i jest to już od dwóch miesięcy. Szczerze mówiąc ja już nawet nie mam siły z nim rozmawiać bo to jest jak rozmowa ze ścianą. I nie wiem co robić nie chcę od razu przekreślać tego małżeństwa bo jesteśmy małżeństwem 8 lat razem 14 ale ja już dłużej nie wytrzymam nie wytrzymam traktowania mnie jak śmiecia tylko dlatego że dokończyłam sprawę którą oboje zaczęliśmy. Chodzę na psychoterapię żeby nauczyć się stawiać granice żeby nauczyć sobie z tym radzić ale nie wiem jak mam sobie poradzić z nim. Czy mam go jeszcze nakłaniać do jakiejś rozmów czy po prostu żyć normalnie i udawać czego że tego nie ma bo ja już nie wiem co ja mam mu mówić on jest nastawiony do mnie bardzo bardzo negatywnie. Czy czekać? Za każdym razem kiedy zaproponuje mu terapię albo nawet wspólną terapię dla par to mnie wyśmiewa mówi że to i tak nic nie da że mam za swoje i takie tam nie wiem co robić proszę pomóżcie mi.
4 odpowiedzi
Jak sobie radzić w związku z problemami komunikacyjnymi i alkoholizmem partnera?
Co mam robić? Jestem z partnerem 2 lata. Między nami było różnie. Zaręczyliśmy się kilka miesięcy temu,ale jest coraz gorzej z naszą relacją. Ja mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe i stany depresyjne,a narzeczony nie jest zdiagnozowany. Ma problem z alkoholem tak samo jak jego rodzina. Boli mnie to,że za każdym razem podczas spotkań muszę się nim zajmować,ogarniać.Mówiłam mu o tym. Obiecał,że to się zmieni. Nic się nie zmieniło. On obiecuje mi wiele rzeczy i za wszystko mnie przeprasza,a ja chcę po prostu zobaczyć,że się zmienia i zależy mu,a nie tylko tak mówi. Powiedziałam mu też o tym,a on za każdym razem gdy próbuję powiedzieć coś,wytłumaczyć jak się czuję,on zamyka się w sobie i nie ma z nim żadnego kontaktu. Sam przyznał,że łatwiej mu pisać i tak też robi,jak np się kłócimy. Bardzo go kocham,ale nasza komunikacja staję się coraz bardziej uboga. Doszło raz nawet do rękoczynu,bo przez przypadek zobaczyłam w jego telefonie grupę że znajomymi,gdzie wstawiali nagle zdjęcia kobiet. Oburzyłam się wtedy(mam traumę,mój były jak dowiedziałam się że ma tindera to mnie uderzył),więc powiedziałam narzeczonemu żeby to usunął. Skłamał,ale nie usunął. Wtedy wyrwałam mu telefon i sama to zrobiłam. On mi wtedy zrobił siniaki,a ja jemu. Od tamtej pory nie chce mi dać telefonu(mimo,że mój może wziąć) I mówi mi,że nie ma zaufania do mnie przez tą sytuację. Doskonale wie,że mnie to boli,płakałam po tej sytuacji połowę nocy w łazience. Ostatnio się głodzę,uważam się za nieatrakcyjną. Jego rodzina twierdzi,że przesadzam,ale ja widziałam każdego z nich pijanego prawie do nieprzytomności. Boli mnie to bardzo i wiem,że decyzja o rozstaniu lub próbie naprawienia sytuacji spoczywa na mnie i na nim,ale chciałbym otrzymać jakąś radę i możliwe opcję. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie :)
4 odpowiedzi
Bycie w związku powoduje u mnie nagromadzenie pytań, wątpliwości. Czuję miłość, szczęście, ale jednocześnie stres i zakłopotanie. Jestem już tym zmęczona.
Zmagam się z problemami psychicznymi, skierowanymi w stronę zaburzeń nerwicowych i depresyjnych. Ogólnie moje problemy dotyczą mojego związku. Jestem w długoletnim, na ogół udanym i szczęśliwym związku, na którym bardzo mi zależy, jednocześnie mam problem z podejmowaniem dalszych, życiowych decyzji typu zawarcie małżeństwa itd. Oprócz tego, moje myśli ciągle kręcą się wokół tego czy kocham mojego narzeczonego, czy chcę z nim być albo, że nie chcę brać z nim ślubu itd. Obecnie jestem w stanie, że wiem, że nic nie wiem. Ogólnie chciałabym uratować ten związek i przezwyciężyć te wątpliwości. Dobijają mnie jednak sytuacje, kiedy myślę o moim narzeczonym lub o tym, że go kocham i przy tym czuję szczęście i tą miłość, ale odczuwam również zestresowanie, co jest bardzo uciążliwe i demotywujące i powoduje u mnie napady płaczu i smutku. Jestem na skraju wytrzymałości. Najbliższą wizytę psychologiczną mam za tydzień.
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z poczuciem znudzenia i braku zaufania do ludzi?
Odczuwam ciągłe znudzenie życiem, ale to nie jest powierzchowne znudzenie, tylko wynika z niemożliwości zaspokojenia swoich potrzeb. Naprawdę życie to błędne koło, nie wiem jak inni dają radę. Gdy wychodzę sama, czyli w większości, nudzę się szybko i męczę, bo z czego mam czerpać energię? Raczej od ludzi. Ale relacje są trudne, wielu ludzi nie chce wchodzić w nowe relacje, a często ludzie są toksyczni, zawodzą. Chcę poznać nowych ludzi, chociaż ostatnio poznałam kilka koleżanek, to żadna z nich nie wykazała wzajemności. Poznałam przystojnego mężczyznę - miał obrączkę, ale flirtował ze mną. Przykro mi, że ciągle doznaję jakichś hamulców. Wcześniej poznałam faceta, który już jest w związku, o czym się dowiedziałam ale oczywiście nie od niego. Jak żyć wśród ludzi jak ciągle jest coś nie tak ?! Kilka lat temu poszłam na zajęcia taneczne. Wchodzę do budynku i prowadząca nawet nie odpowiedziała mi na dzień dobry. Potem w trakcie zajęć ciągle czepiała się jedynie mnie. Żałuję, że nie wyszłam. Co chwila miała jakieś uwagi co do tego jak stoję, ruszam się. Doznałam takiego zawstydzenia, upokorzenia, że teraz już nie mam zaufania żeby pójsć na zajęcia taneczne, nawet gdzieś indziej. Dawno nie byłam na zajęciach hobbystycznych, bo nie ufam. Boję się, że znowu ktoś mnie zawiedzie i ja zmarnuję pieniądze. Ostatnio facet z restauracji, do której chodziłam przez rok po jedzenie na wynos zaczął zadawać mi personalne pytania, a gdy po czasie zauważył, że nie jestem nim zainteresowana, któregoś razu gdy zadzwoniłam zamówić jedzenie był bardzo niemiły aż w końcu naskoczył na mnie i od teraz już tam nie chodzę. Próbowałam odnowić kontakt z koleżanką z liceum - umówiłyśmy się na konkretny dzień - zapytałam o której i gdzie się widzimy. Nie odpisała. Podałam kilka przykładów, ale tego jest więcej. Nie wiem jak iść dalej przez życie , nie mam zaufania do ludzi, przez co często czuję znudzenie, zniechęcenie, irytację, bo przecież zasługuję na zdecydowanie więcej. Naprawdę czuję, że chcę nacisnąć gaz z całej siły ale jednocześnie włącza się hamulec i to nie z mojej strony, tylko z życia.
3 odpowiedzi
Znajomy egocentryk, narcyz udając przed moją rodziną troskę o mnie, specjalnie wyjawiał prywatne sprawy, o których mu mówiłem lub stawiałem mu granice.
Witam, jestem 34 letnim mężczyzną bez dzieci i związku. Alkohol i używki to raczej dla mnie norma, jednakże wiem jak na mnie działają i wpływają. Przez te i inne "rzeczy" ludzie znaleźli możliwość by kontrować moje spostrzeżenia i argumenty, moimi "słabościami" . W momencie kiedy mówię prawdę lub wytykam ich błędy, reagują ofensywnie wyciągając brudy z mojej przeszłości "ponieważ dzieliłem się nimi w zaufaniu", atakując mnie i omijając w ten sposób glowny temat rozmowy. Większość życia nie rozumiałem skąd biorą się moje problemy, używanie i bardzo skrajne zachowania zwłaszcza po alkoholu. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy i nie używam substancji, żeby wpływać na swoje uczucia, wręcz odwrotnie. Moje uczucia i emocje wpływają na ludzi i zarzucają mi oni przyjmowanie substancji jako kontrę na moje słowa. Wmawiane mi jest, że nie potrafię sobie radzić, że gdy używam to wylewam złość i inne negatywne emocje na ludzi "którzy mnie otaczają" co jest absurdem, skoro pierwsza lekcja uczy, że tak działają ludzie uzależnieni. Staram się z każdym, na trzeźwo, rozmawiać, możliwe, że coś przegapiłem i mają rację. To oni używają argumentów, które mają na celu mnie zranić, przypominając sytuację z czasów, kiedy nie byłem na tyle świadomy i faktycznie popełniałem błędy. Czy jest to zdrowe, gdy człowiek po śmierci matki, utrzymanek swojego brata, biorący l4 przy każdej możliwej sytuacji, nie leczący się, napiętnował i wytykał błędy innym, zwłaszcza będąc egocentrykiem. To pogłębia moje poczucie własnej wartości, mimo świadomości, że jest inaczej. Stara się on mnie zdominować tymi narzędziami, wmawiając mi, że ze mną jest coś nie tak, nie będąc samemu do końca zdrowym. Potrafi po naszej "sprzeczce" dzwonić do mojej rodziny i mówić im, że ja robię rzeczy, które mu się wydaje, że robię - idąc jego tokiem myśli- zaburzając nasze spokojne życie, w którym ja nie jestem kimś, kto zaburza nasza harmonię, sprowadza się to wszystko do tego, że sprzeczka z nim oznacza wysłanie wiadomości do moich bliskich przez niego o mnie, że coś że mną nie tak. Pisał i dzwonił nie raz do moich bliskich, po naszych sparingach słownych, rzeczy, które były bardzo prywatne i dawno temu, sprawiając, że cała rodzina bała się o mnie mimo braku zagrożenia. Jego motywacją było sprawienie mi przykrości. Jako egocentryk, kiedy wypomniałem mu też kilka jego błędów i problemów, po zakończeniu dyskusji, przez moją dominację w rozmowie chciał, żebym czuł jego niezadowolenie. Ostatnim razem, gdy tak było, faktycznie nadużywałem wielu substancji, czułem brak zrozumienia u bliskich znajomych, nie rodziny. Kończąc kontakt uderzyłem w kilka czułych punktów tego kolegi. Po zablokowaniu go wszędzie, pisał i dzwonił po kolei do siostry i mamy, co miało być niby jego troską, po odwyku i regulacji kontaktów w rodzinie i znajomymi, przyznał się, że kierował się chęcią zemsty i teraz cieszy się, że to wyszło mi na "dobre".
1 odpowiedź
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem, jak się bronić, by nie odwracał kota ogonem.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.