
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mam problem z...
Mam problem z siostrą mojej narzeczonej.
Anonimowo
Katarzyna Ochal
Dzień dobry,
wyobrażam sobie, że ta sytuacja może być dla Pana frustrująca.
Ważne jest to, że Pan czuje się w tej sytuacji niekomfortowo. Gorąco zachęcam do szczerej i otwartej rozmowy z partnerką. Warto w rozmowie odwołać się właśnie do Pana uczuć- jak Pan się czuje w tej sytuacji. Pisze Pan, że smutne jest dla Pana to, że nie został Pan wysłuchany i że ma Pan poczucie, że Pana zdanie się nie liczy w tej sytuacji. To coś, czym warto się podzielić z partnerką. Być może taka rozmowa sprawi, że uda się Państwu ustalić wspólny, dalszy plan działania.
Serdeczności, Katarzyna Ochal
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Beata Maicher
Dzień dobry,
rozumiem odczucie dyskomfortu, które Panu towarzyszy w tej sytuacji. Pana uczucia i potrzeby są równie ważne, jak partnerki. Rozumiem, że partnerka chce mieszkać z siostrą, a w Panu nie ma już na to zgody. Wspólne mieszkanie wymaga ustalenia zasad, obowiązków i szanowania prywatności innych. Myślę sobie, że potrzeba szczerej rozmowy, najpierw z partnerką, później z jej siostrą. Nie wiem, czy mieszkanie wynajmujecie wspólnie, czy jest własnością któregoś z Was, jak sprawa wygląda z opłatami i obowiązkami. To wszystko jest bardzo ważne teraz, ale także później w małżeństwie. Rozmowy o podziale obowiązków, naszych potrzebach, sprawach finansowych, czy bliskiej rodzinie zawsze są trudne, ponieważ wzbudzają dużo emocji. Każde z Was ma swoje wyobrażenie związku, swoje potrzeby i schematy. Ważne, aby z szacunkiem akceptować różnice i próbować wypracować kompromis. Sytuację, w której Pan się znalazł da się rozwiązać. Trzeba przyjrzeć się jej bliżej i wyznaczyć swoje granice. Zachęcam do kontaktu z psychologiem, który pomoże sprostać trudnościom, jakie spotkał Pan na swojej drodze. To ważne w kontekście Waszej relacji i zbliżającego się ślubu.
Pozdrawiam serdecznie, Beata Maicher
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Rozumiem, że w Pana przeżywaniu sytuacja, w której się Pan znalazł, jest bardzo trudna. Zachęcam do podzielenia się swoimi potrzebami i wspólnego budowania wizji przyszłości po ślubie. Małżeństwo to relacja dwojga osób. Pojawia się pytanie, dlaczego Pana narzeczona uwzględnia życie w trójkącie. Nurtują Pana różne myśli, niepokój, gdyż nie czuje się Pan w tej relacji wysłuchany, warto o tym porozmawiać. Co się zadziało, że zdanie Pana jest (w/g Pana) mniej ważne od zdania przyszłej teściowej? Istotne jest wyrażenie swoich oczekiwań, tego, czego Pan oczekuje od relacji i co sam może ofiarować.
Oczywiście zawsze mozna skorzystać z psychoterapii par, aby popracować nad jakością związku.
Katarzyna Waszak

Zobacz podobne
Jak pomóc osobie która ma zamiar popełnić samobójstwo, nawet jej tak naprawdę nie znając? Mam koleżankę internetową, codziennie z nią piszę, nawet nigdy nie słyszałyśmy swojego głosu, ale ona wspomniała, że zostawi swojej rodzinie list pożegnalny. Sama mam problemy psychiczne i choć nigdy nie miałam myśli samobójczych to doskonale rozumiem, co czują takie osoby, życie tak boli, że jedyną ulgą jaką widzą, to śmierć, a osoba w depresji jest przekonana że jest beznadziejna i że wszystkim by by było lepiej gdyby zniknęła. Wiem że to jest tylko jej perspektywa, ale nie wiem jak jej pokazać, że można myśleć inaczej. Gdy jej zaproponowałam, by skorzystała z pomocy psychologa, ona powiedziała, że tego nie potrzebuje, że jest przekonana, że nic jej nie pomoże, a ja nie wiem jak kogoś przekonać do takiego ruchu, bo sama kilka lat temu długo zwlekałam. Nie chcę zmuszać. Jak namówić taką osobę do sięgnięcia po pomoc, jak pokazać, że warto, że jednak coś jej może pomóc?
Kilka faktów o mnie: Jestem przed 30. Nie jestem brzydki, ale zawsze miałem kompleksy. Nigdy nie potrafiłem poderwać dziewczyny, zawsze to one podrywały mnie.
Miałem bardzo trudne dzieciństwo, ojciec pił ciągle i znęcał sie i bił mamę i mnie, miał takie odpały, że robił bardzo złe rzeczy, nie napiszę tego.
Miałem ciągle problemy w szkole i problemy z agresją. Na początku gimnazjum zacząłem dużo ćwiczyć na siłowni, bardzo przybrałem, zacząłem jeździć z dużo starszymi znajomymi po zabawach i ciągle się biliśmy, imponowało mi to jak oni opowiadali co to nie robili po takich imprezach. W końcu podczas kolejnej awantury w domu pobiłem ojca i robiłem to notorycznie, gdy tylko zaczął robić awantury, aż przestał - wiedział, że nie da mi rady.
Dorosłem, przestałem się bić, znalazłem dobrą pracę i poderwała mnie dziewczyna, zaczęliśmy chodzić ze sobą, ale dowiedziałem się, że mnie zdradza i nie zerwałem, bo nigdy nie potrafiłem tego zrobić, za to stałem się agresywny w stosunku do niej, wyzywałem ją przy każdej kłótni od najgorszych, po 4 latach zerwała ze mną, nie mogłem sobie z tym poradzić - ciągle pisałem do niej i wyzywałem ją, aż podała mnie na policję. Po tej akcji zerwałem całkiem kontakt z nią.
Było mi bardzo ciężko, miałem myśli samobójcze a każdy dzień był nie do zniesienia, po około dwóch latach stanąłem na nogi, zacząłem się cieszyć życiem aż wreszcie napisała ona - kolejna dziewczyna, zaczęła mnie podrywać, nie chciałem jej, odrzucałem, nie odpisywałem aż w końcu uległem i się z nią spotkałem. Bardzo szybko zaczęliśmy chodzić razem, gdy po paru dniach przypadkiem spotkałem ją z byłym jak się obściskiwali, gdy to zobaczyłem uśmiechałem się do niej i poszedłem do swojego samochodu. Pobiegła za mną, zaczęła mnie przepraszać itp. Powiedziałem jej, żeby dała mi czas, ale ona była twarda i pisała cały czas do mnie aż w końcu jej wybaczyłem i od tego się zaczęło, łącznie przez rok czasu. Dowiedziałem się i widziałem jak kilkakrotnie mnie zdradzała, a ja jej zawsze wybaczałem, ale za to zacząłem ją bardzo wyzywać od najgorszych aż w końcu po roku czasu mnie zostawiła, a ja sobie nie mogę poradzić. Prawie nie jem, nie mogę też spać. Boję się, że już do końca życia sam zostanę, nie znajdę sobie nikogo. Nie potrafię panować nad sobą, jak zaczynam wyzywać od najgorszych. Jak zacząć panować nad tym?
Mam partnera, jesteśmy razem wprawie 3 lata, mamy też dziecko, mieszkamy razem, często się kłócimy, on jest tą osobą, która zwraca uwagę na dziewczyny, lub siedzi na portalach randkowych. Około 2 tygodnie temu powiedziałam, że mam tego dosyć i go wyrzuciłam z domu. W ciągu dnia pogodziliśmy się i kilka dni temu on mi mówi, że nic do mnie nie czuje i że nie wie, czy mnie kocha i przez te 2 tygodnie nic do mnie nie czuł. Bardzo proszę mi wyjaśnić, o co chodzi, jak to jest możliwe, jestem pogubiona i bardzo jego słowa mnie bolą

