Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam problem ze swoją partnerką. Mamy dziecko i próbujemy żyć razem

Witam. Mam problem ze swoją partnerką. Mamy dziecko i próbujemy żyć razem, staramy się, żeby wszystko było tak, jak należy, lecz mamy bardzo odmienne światopoglądy i różnice zdań. W wielu sytuacjach nie rozumiemy się nawzajem... Moje oczekiwania są znacznie inne niż jej oczekiwania... Chcę z nią na te tematy otwarcie rozmawiać, żeby można było znaleźć wspólny język, lecz ona nie chce rozmawiać, ucieka, boi się rozmowy, zamyka się w swoim świecie i ucina wątek, który ja staram się poruszyć. Nie wiem, czy to ma sens, próbować trwać w tej relacji dla dobra dziecka, mimo że nie rozumiemy się nawzajem.... Czy lepiej się rozejść i odpuścić? Chciałbym, żeby dziecko miało normalny i dobrze funkcjonujący dom z dwojgiem rodziców, temu staram się też z nią rozmawiać i poznawać jej perspektywę patrzenia, myślenia i podejścia do życia, ale ona nie chce za dużo rozmawiać. Przeważnie w rozmowie jak zadam niewygodne pytanie, to się zamyka, ucina temat i pojawia się u niej złość, co wpływa negatywnie na naszą relację.... Sam się już w tym gubię, bo nie wiem, co jest lepsze dla dziecka w takiej sytuacji...
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

praca nad relacją nie jest łatwa i możliwa wtedy, kiedy wysiłek w nią wkładają obie strony. Słyszę, że Pan się stara i chciałby znaleźć wspólny język z partnerką, oraz że dobro dziecka jest dla Pana ważne. Ze względu na emocjonalne  zaangażowanie obu stron, parom często trudno zrozumieć perspektywę partnera, a co za tym idzie samym pracować nad poprawą komunikacji, w związku z czym dobrze sprawdza się korzystanie z profesjonalnej pomocy. Zachęcam do zgłoszenia się do psychoterapeuty par - najpierw w celu odbycia konsultacji po to, aby wspólnie z terapeutą, ocenić czego Państwo potrzebujecie, a później być może skorzystać z terapii. Pomaga ona zrozumieć przyczyny trudności w relacji, usprawnić komunikacje, pracować nad lepszym rozumieniem siebie nawzajem. Pozdrawiam Magdalena Bilinska -Zakrzewicz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy ucieczka z toksycznego związku to przesada? Przemoc psychiczna i ekonomiczna
Dzień dobry uciekłam z dzieckiem od partnera, dziecko ma 3 lata, dodatkowo jestem w ciąży. Często zastanawiam się, czy przesadzałam, czy wina leży we mnie, czy faktycznie to ze mna jest problem. Brakuje mi pieniędzy, bo wyszlam bez niczego. Prosze przeczytajcie ten dlugi post i powiedzcie, czy ja przesadzalam i zniszczyłam rodzine, czy uratowałam siebie i dzieci? Argumenty, przeciwko mojemu powrotowi: - nie można na niego liczyć, sama w ciąży sprzątałam mój dom i nosiłam ciężkie kartony, bo On nigdy nie mial czasu (oprócz grilla w niedziele I resztę niedziel, które spędzał u rodzicow, ale ja na jego pomoc nie zaslugiwalam, zreszta mówił, ze moj dom to burdel i nora) - Brak szacunku, kiedy przy jego pracowniku opowiadałam o jakimś kraju, ze fajnie się tam wybrać to uslyszalam "gowno widzialas, gowno wiesz" ( sam nigdzie za granicą nie byl) teksty typu " ale z Ciebie blondynka" - nie mogłam powiedzieć nic miłego o niczym i nikim innym, po urodzinach dziecka pochwaliłam jeden prezent - skończyło sie straszna awantura, ze chwale gówniany plastik, a nie jego ciezko pracę i jestem żałosna ( zrobil drewniany domek, ktory chwaliłam dzien wczesniej, ale cieszyłam sie, ze nasze dziecko bawi sie innym prezentem) - po tych urodzinach wyciągnął z gniazdka kabel od telewizora, bo jestem nieposłuszna i nie zadzwoniłam do wszystkich zapytać czy dojechali ( chcialam odpocząć, urodziny na 25 osob, początek ciazy, ktorą zle znosilam) - ustalanie wszystkiego tylko z rodzicami I z siostrą (wyjazd na urodziny do chrzesniaka o 21 dostalam smsa od jego siostry, z wytycznymi, zupełnie innymi, niż to co ustalilismy ze soba) - razem z siostrą ustalili jak bedzie wyglądać ogrod i zaczęli robic, ja zostałam zaproszona do pracy, nigdy nikt mnie nie zapytal o moje zdanie (Zwróciłam Michalowi uwagę) jego siostra stwierdzila, ze ma zamówić jakieś rośliny, a On stwierdzil, ze teraz zapyta Wioli, jej odpowiedz: "niby od kiedy pytasz jej o cokolwiek" - przemoc ekonomiczna - nigdy nie zostałam do niczego do pisana, byliśmy razem od 5 lat, od 3 mieszkaliśmy i w tym czasie niby razem budowaliśmy dom i niby razem kupiliśmy samochód i niby razem pracowaliśmy na wspólny majatek. Dom na jego rodzicow, samochód na niego, proszenie bez przerwy o przelewy( nie zostalam nigdy dopisana do zadneho jego konta- On twierdzil, ze nie mogl. Klamstwo, niedawno dzwonilam na infolinii i to zweryfikowalam), mieliśmy kredyty ( moj hipoteczny 1700, na sprzet w jego domu 817 i maly 299), chcialam wrócić do pracy, ale do tej nie mogłam(bo jemu nie odpowiadalo), nie bylo zlobka dla dzieci (rok oczekiwania)- On twierdzil, ze da rade nas utrzymac. Średnia przelewów od lipca do czerwca tego roku to 6000 zlotych, z tego 3000 zlotych na kredyty, z tego prezenty na wszystkie okazję, zakupy do domu, ubrania również dla niego i zdarzało się, z tej kwoty oplacanie na przyklad jakiejś faktury (3000) zlotych. Problem byl coraz większy i musiałam prosić o pieniądze na kredyt, przelew na 1000 zlotych, dwa tygodnie proszenia, kolejny przelew. W ostatnim miesiacu kupowałam tabletki do zmywarki i papier toaletowy na paypo. I jeszcze wzięłam kredyt na siebie, nie będąc do niczego dopisana - Staś budził sie każdej nocy, często płakałam, chcial byc noszony, sikał co kilka minut w nocy. Tylko ja mogłam Go usypiac i nosić w nocy. Teraz śpi przez całe noce, jest szczęśliwy i uśmiechnięty - po śmierci mojej babci, z ktora bylam bardzi związana mowil, ze 'przewraca sie w grobie jak na mnie patrzy" - uzależnienie id pornografii ( poprosił mnie kiedyś o sprawdzenie mapy) - okazało sie, ze kobiety sa wszędzie - facebook, instagram, wiadomości od mezczyzn, zapisane strony ze zdjeciami, nawet olx - nie chce wiedzieć co na olx bylo, bo to juz jest bardzo dziwne( to bylo 2 lata temu, nie mam pojęcia jak teraz i czy ma to znaczenie, po takim czasie) - kiedyś usypialam dziecko, a On przyszedł z awantura, prosilam, zeby zaczekał, aż położenie dziecko spać i wtedy porozmawiamy ( nie miało to dla niego znaczenia, wychodzil, dopiero kiedy zaczynałam płakać lub krzyczeć z bezsilnosci) - kiedy cos mowilam, ze mi przeszkadza zabierał dziecko do babci ( bo nie bedzie z psychopatka), szedł do rodzicow I dzwonil, ze mam wpaść na obiad jak gdyby nic, a tam o ile poszłam, bo kiedyś chodziłam ( później juz oczywiscie nie) zaczynal kłótnie od nowa robiąc widowisko dla wszystkich i czekając na potwierdzenie i na to, zeby wszyscy mnie krytykowali - jak jeszcze sie kłóciliśmy ( bo po czasie ja iuz nic nie mowilam, chcialam tylko spokoju) On dzwonil po mame, tate i siostre, ewentualnie jego mama przychodziła na drugi dzien i tłumaczyłam mi, ze nie powinnam tak robic - strasznie, ze jak odejdę to On ma pieniadze i wynajmie najlepszego adwokata I i tak zabierze mi dziecko. Mówienie, ze ja niszczę rodzine i niczego nie potrafię docenic, a On I jego rodzina sa wspaniali - Zero wspólnego spędzania czasu, czas wspólny to na gospodarstwie z jego rodzina - codziennie powinnam sie z dzieckiem meldować na gospodarstwie, bo dla dziecka tam jest plac zabaw, a nie jakieś place zabaw - jak pojechałam z dzieckiem rowerem na plac zabaw to dowiedzialam sie, ze : " jestem pegerusem" i mam zakaz! Lepiej, żebym tego znowu nie zrobiła ( oczywiscie On sie martwił, ze ktoś nas moze rozjechac) - kiedyś zapomnialam zadzwonić, ze jadę do miasta to musiałam słuchać pol godzinnego wykładu o braku odpowiedzialnosci i co ja odwalam, jestem chora i moja rodzina niczego mnie nie nauczyła ( musiałam meldować wyjazd i przyjazd, kazdy - kazde wyjście na plac zabaw itd.) - to bylo z troski, a ja jestem nienormalna - On bardzo chcial dziecko (jak znajdę w ciaze wyprowadzimy sie do miasta, 15 km od jego gospodarstwa), jak zaszłam w ciaze to temat sie urwał, groziło mi poronienie i cala ciaza byla zagrożona, w każdej chwili mogłam poronic, a mieszkalam sama w domu. Bal sie nawet rodzicom powiedzieć, dowiedzieli sie ostatni. Dopiero jego rodzice na koncowce mojej ciazy powiedzieli, ze powinniśmy mieszkać razem u nich w domu - i od tej pory On zaczął powtarzać to samo. Na moj argument, ze mielismy mieszkac w mieszkaniu wszyscy mnie wysmiali, ze jak to, przrciez On jest rolnikiem i nie bedzie mieszkal 15 kilometrow dalej, co ja sobie wymyslilam. On udawal, ze nigdy tak nie powiedzial.Dopiero w szpitalu jak urodziłam dziecko podjęłam decyzje, ze spróbujmy. - jak poroniłam.druga ciaze, zostawiłeś mnie sama ( mimo, iz lekarz mowil, ze ktoś powinien przy mnie byc, bo moglabym dostac krwotoku, ale to bardzo rzadki przypadek) pojechał z wujkiem ogladac samochody, On tlumaczy to, tym, ze zapytal mnie czy moze jechac. " wujek tyle nam pomogl, musze jechac z nim ogląda samochody, tyle zrobil w naszym domu" odpowiedziałam tylko rob jak chcesz - nie ma Go w domu od poniedziałku do soboty od 6 do 21, albo i dłużej w niedziele wychodzi rano, wpada na kilka godzin do domu i albo idzie wieczorem znowu do rodzicow, albo najlepiej powinniśmy spędzać tam całe niedziele ( ostatnie tygodnie tylko tam) kiedy On bedzie sie dzieckiem zajmował? - jak miałam.jechac w moje rodzinne strony to zawsze byl problem, albo trzeba bylo gotować objawy dla pracowników, albo samochód sie psuł, albo po co ja w ogóle tam jadę, jak Stasiu byl Mały to ja sobie nie poradze ( rodzicom wmawialam, ze tez tak mysle, ze po prostu sobie nie poradze) - zaloze firme i założysz mini I szpilki i będziesz tam sprzedawac, pochylisz sie pokażesz co nieco to i części będą szły ( obrzydliwe)
6‑letnie dziecko ciągle przeklina, wyzywa i niszczy rzeczy – jak reagować jako samotny rodzic?
Witam. Mam problem z nerwowa córka 6 latką. Bardzo brzydko mówi do mnie, do babci, do dziadka. Do obcych nie. Ciągle powtarza brzydkie słowa, zupełnie czasami bez kontekstu, czasami sama do siebie, np słowo "gówno", "głupie", "srać", "walnięty". Wszystko jest głupie, durne, walnięte, zasrane, w nerwach rzuca rzeczy, wyzywa wszystko, pyskuje. Jest okropna i nie wiem już co robić. Reagowałam, dając jej do zrozumienia, że nie akceptuje takiego zachowania to nie skutkuje. Robila to mi specjalnie na złość. Przestałam reagować, żeby widziała, że nic to jej nie daje i zobaczyć czy przejdzie, to też kiedy nie widzi mojej reakcji to szarpie mną albo coś psuje, gada brzydkie słowa do mnie lub sama do siebie. Żeby tylko mnie wkurzyć. Rozmawiam z nią na te tematy często wieczor jak już jest spokojna, że robi tym komuś przykrośc, że sobie tez tym szkodzi, że to nie ładne, że do niej nikt tak nie mówi, że trzeba się wzajemnie kochać, szanować. Mówi, że rozumie, że chce się zmienić, ale za 15 minut powiem na coś "nie" i znów jest to samo. Wyzywanie, złość, krzyki, że zaraz sąsiedzi powiedzą, że bije własne dziecko. Mówi, że coś w jej głowie każe mówić jej złe słowa. Nie mam już sił, jestem kłebek nerwów i chce mi się tylko usiąść i płakać. Wychowuje ja zupełnie sama, staram się jak mogę, czytam co wieczor dużo książek o empatii, rozmawiamy, nie wiem już co zrobić, żeby wróciło do normy nasze życie. Jeszcze pół roku temu to było zupełnie inne dziecko. Jestem psychicznie jestem wykończona i fizycznie jej zachowaniem też. Co robić kiedy dziecko ciągle brzydko mówi, wyzywa, niszczy. Reagować lepiej czy nie?
Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne
Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
W jaki sposób powinnam powiedzieć córce, że tata zostawił nas i mieszka z inną kobietą?
Dzień dobry. W jaki sposób powinnam powiedzieć córce, że tata zostawił nas i mieszka z inną kobietą?
Jak przekonać mamę do wypisania mnie od psychiatry? Czuję się lepiej, ale nikt mi nie wierzy

Cześć, mam 15 lat i co powiedzieć mamie, żeby wypisała mnie od psychiatry? Nie chce chodzić już do psychiatry, od dwóch tygodni czuje się lepiej i poprawiłam kontakt z rodziną, mam więcej siły i wychodzę z pokoju. Nie wierzy mi, że już jest lepiej. 

Kilka dni temu rozmawiałam ze znajomą i opowiedziałam jej, że sama jestem w szoku, bo obudziłam się i odzyskałam motywację do życia, nagle odzyskałam perspektywy na swoją przyszłość, mam tyle energii, że nie śpię już od prawie 3 dni i trzymam się na kawie, powiedziałam jej też, że chce się wypisać od psychiatry, na co mi odpowiedziała, że możliwe, że to podwyższenie samopoczucia. Nie wiem, nie sądzę tak, bo dawno się nie czułam tak dobrze, czuje się naprawdę okropnie dobrze i w końcu widzę w sobie coś dobrego i jakiś potencjał, mam wrażenie, że ona mnie po prostu nie chce wesprzeć w tym, że czuje się lepiej i już nie potrzebuje pomocy lekarza ani leków. Z mamą tak samo. 

Co mam zrobić, żeby przekonać mamę?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.