Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż zachwycony terapeutką – jak radzić sobie z emocjami w małżeństwie?

Jestem z mężem w małżeństwie od 9 lat. W tamtym roku zdiagnozowali autyzm u siebie i depresję, bierze leki i poszedł na psychoterapię. Po dwóch miesiącach uznał, że u nas w małżeństwie jest kryzys i że terapeutka jest dla niego taka strasznie miła i wyrozumiała. Na początku uznałam, że rzeczywiście miałam różne problemy i mógł się źle czuć, źle go traktowałam. Postanowiłam że chce coś zmienić i rozmawiałyśmy o tym, zbliżyliśmy do siebie. Któregoś dnia po tym podchodząc po ładowarkę, leżącą przy jego komputerze, zauważyłem że czyta artykuł zatytułowany "zakochałem się w mojej terapeutce", bardzo mnie to zabolało, ale porozmawialiśmy i on uznał, że nie wie co dokładnie czuję. Na początku było spokojnie, ale potem mi powiedział, że jest nią zachwycony, że marzy o tym, żeby się z nią przyjaźnić poza terapia i żeby ona go przytulała. Powiedział to na terapii. Potem jeszcze gorzej, bo się dowiedziałem, że wszystkie treningu umiejętność w ramach terapii prowadzi ona i on wieczorami słucha jej głosu w ramach treningów uwaznosci. On to bardzo chętnie robi i nie wiedziałam dlaczego, a wcześniej nie lubi żadnych medytacji, ani nic takiego. Więc spotyka się z nią 2 razy w tygodniu plus słucha jej wieczorami. Do tego zauważyłam, że laljkuje i serduszkuje jej posty na fanpejdzu. To też mnie strasznie zabolało. Czuję się strasznie źle i zraniona. Rozmawiałam z nim wielokrotnie, ale on mówi, że to nic takiego, że to normalne w terapii, że to może być jakieś przeniesienie, itd. Mi jest strasznie z tym źle, jak zasugerowałam zmianę terapeutki, może na faceta, to jest agresja, że chce mu to zabrać co już się zaczęło, że to właśnie ma tak wyglądać, że on niby mnie kocha i robi to wszystko dla mnie, że nie chce zaczynać terapii nigdzie indziej. Do tego dowiedziałam się, że przychodzą mu myśli, że ona go przytula i nawet mu się to śniło. Jest to dla mnie strasznie trudne, jak sobie myślę, że on będzie do niej szedł i że to wszystko będzie trwało jeszcze rok, dwa. Czuję panikę i stres, nie ufam też w jej kompetencje, chociaż mnie on zapewnia, że to jest bezpieczne, ale ja nie daje rady. Nie wiem co zrobić, mamy dwójkę dzieci 6 lat i7 miesięcy
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowna Pani,

To, co Pani opisuje, jest sytuacją skrajnie obciążającą emocjonalnie. Znajduje się w takim czasie, który sam w sobie jest okresem ogromnej wrażliwości, a zachowanie męża uderza w Pani poczucie bezpieczeństwa i fundamenty zaufania w małżeństwie.

Co warto rozważyć w tej sytuacji?

Terapia małżeńska

To wydaje się kluczowe. Mąż pracuje nad sobą, ale Wasza relacja jako system cierpi. Potrzebujecie neutralnego gruntu, gdzie osoba trzecia pomoże mężowi zrozumieć, że jego fascynacja terapeutką realnie niszczy Panią i Waszą rodzinę.

Rozmowa o granicach: 

Zamiast kazać mu kończyć terapię (co budzi opór), warto porozmawiać o konkretnych zachowaniach poza gabinetem, które Panią bolą (np. serduszkowanie postów, słuchanie nagrań przy Pani). Można to nazwać "higieną relacji".

Konsultacja u innego specjalisty: 

Może Pani zaproponować mężowi wspólną konsultację u innego psychologa (niezależnego od jego terapeutki), który wyjaśni Wam obojgu, jak radzić sobie z przeniesieniem, by nie rozbiło ono małżeństwa.

Proszę pamiętać o sobie w tym wszystkim. Ma Pani pod opieką dwójkę dzieci i Pani dobrostan jest kluczowy. Jeśli czuje Pani panikę i stres, zachęcam do poszukania wsparcia również dla siebie – indywidualna rozmowa z psychologiem pomoże Pani odzyskać grunt pod nogami.

Z wyrazami wsparcia, 

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że Pani przeżywa obecnie jeden z najtrudniejszych okresów w relacji małżeńskiej i to, co Pani czuje, jest całkowicie uzasadnione.  To, co wykazuje Pani w tym momencie – zdolność do rozmowy, próby zrozumienia, troska o rodzinę – świadczy o Pani sile i zaangażowaniu. Wiele osób w Pani sytuacji by się poddało, a Pani tutaj jeszcze się stara, szuka wyjaśnień, próbuje znaleźć wyjście. To naprawdę godne podziwu. Fakt, że Pani mąż przeżywa trudny czas – zmaga się z diagnozą autyzmu i depresją – nie oznacza, że Pani potrzeby nie są ważne. Pani uczucia bólu i niepokoju są głosem Pani własnych potrzeb, które w małżeństwie zasługują na uwagę.  

Czasem w związku przychodzą momenty, kiedy jeden partner się gubi. To, co dzieje się teraz,  może być punktem zwrotnym w Pani relacji, jeśli tylko Pani mąż będzie gotów na to spojrzeć razem z Panią. Pani propozycje zmiany pochodzą z miłości i troski o to, co Państwo razem zbudowaliście przez te lata. Może to być moment, w którym oboje postanowicie pracować nad relacją – wspólnie, z pomocą terapeuty małżeńskiego lub rodzinnego, który będzie dla Was obojga. Takie wsparcie mogłoby pomóc Pani mężowi zrozumieć, skąd pochodzą jego uczucia, a Pani dać poczucie bezpieczeństwa.  

Mają Państwo dwoje małych dzieci, które potrzebują stabilności i rodziców, którzy razem potrafią pracować nad swoimi problemami. To, że Pani tu jesteście – że Pani szuka rozwiązań zamiast kapitulować – to już oznacza, że coś w tym związku jest warte ratowania. Pani intuicja mówiąca, że coś nie jest w porządku, to nie paranoja – to jest Pani mądrość, która chce chronić tę rodzinę. Nadzieja pojawia się wtedy, gdy ludzie są gotowi do dialogu i zmiany, a Pani pokazuje, że jest do tego gotowa. Teraz trzeba, aby Pani mąż zrobił ten sam krok – krok ku zadbaniu o tę relację. Oznaczać to może czasem trudne decyzje, ale i gotowość do tego, aby razem stawić czoła problemom.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam cię, Marianno.

Bardzo trudno jest oceniać i nie powinno także nie znając całego kontekstu, pracy innego terapeuty.

Niemniej, z uwagi na moje bardzo znaczące doświadczenie, mimo wszystko, zgadzam się z tobą, że formuła terapii wymknęła się z ram profesjonalizmu. Skoro mąż nie chce słyszeć o zmianie osoby, proszę zadzwonić do tej pani i powiedzieć, że chce Pani uczestniczyć w terapii wraz z mężem. Może także Pani zapoponować terapeutce spotkanie i powiedzieć jej o swoich obawach i sposobie zachowania męża w trakcie terapii. Ma pani do tego prawo. Pani obawy nie wynikają z pani chorej podejrzliwości, lecz z przytoczonych faktów. Może pani prosić o dokładne wytłumaczenie, na czym polega ta terapia, w jakim jest prowadzona nurcie oraz do czego ma doprowadzić.

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Pani Marianno, czytając Pani słowa widać bardzo dużo bólu, lęku i poczucia zagrożenia dla relacji: to są naturalne reakcje w sytuacji, w której pojawia się temat uczuć partnera wobec innej osoby. Szczególnie że stara się Pani ratować małżeństwo, a jednocześnie doświadcza niepewności, zazdrości i utraty poczucia bezpieczeństwa.Z Pani opisu wynika, iż mąż, może być zjawiskiem przeniesienia: ono rzeczywiście bywa częścią terapii ale kluczowe jest to, że dla Pani jest to bardzo obciążające emocjonalnie. Pani potrzeba granic, jasności i poczucia bycia najważniejszą w relacji jest w pełni uzasadniona. Ważne byłoby, abyście mogli o tym porozmawiać w bezpiecznej przestrzeni, np. na terapii par, gdzie ktoś pomoże nazwać te emocje i ustalić zasady chroniące Wasze małżeństwo.

Na teraz proszę zadbać przede wszystkim o siebie: o regulację lęku, wsparcie kogoś życzliwego, chwile oddechu, bo z poziomu paniki trudno podejmować decyzje. Nie jest Pani „przesadna” tylko zraniona i przestraszona a to sygnał, że potrzebuje Pani więcej bezpieczeństwa i realnego dialogu w tej relacji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Marianno  

 

 Dziękuje, że dzieli się Pani z nami historią, która jest dla Pani trudna i bolesna. To, co Pani opisuje, nie jest „niczym takim”.  Jest to poważna sytuacja, która realnie rani Panią i wykracza poza zwykłą, bezpieczną dynamikę terapii, nawet jeśli element przeniesienia jest w tym obecny.  Zakochiwanie się w terapeucie jest zjawiskiem znanym i częstym, zwłaszcza gdy ktoś pierwszy raz doświadcza tak dużej akceptacji, zrozumienia i struktury. U osób w spektrum autyzmu wąskie, intensywne zainteresowania i silne przywiązania do osób dających poczucie bezpieczeństwa są częstsze, co może wzmacniać tę dynamikę.​ Ale odpowiedzialność za bezpieczne przepracowanie tego spoczywa w ogromnej mierze na terapeutce i ostatecznie to ona ma stawiać granice, nie wzmacniać nadmiernego zaangażowania i dbać o konsekwencje dla małżeństwa i rodziny.

Intensywność, kiedy  on spotyka ją dwa razy w tygodniu i dodatkowo słucha jej nagrań wieczorami, chociaż wcześniej nie lubił takich form i to wygląda bardziej jak „emocjonalne uzależnianie się” od konkretnej osoby niż neutralny trening uważności. Fantazje o przytulaniu, sny, marzenie o przyjaźni poza terapią to już nie jest tylko „lubienie terapeutki”, to silne zaangażowanie emocjonalne, które konkuruje z więzią małżeńską.

Polubienie jej postów jako pacjent narusza standardy etyczne zwracają uwagę, że relacje w social mediach mogą rozmywać granice terapeutyczne i zwiększać zamieszanie co do charakteru relacji. Jego agresja przy propozycji zmiany terapeuty (zwłaszcza na mężczyznę) pokazuje, że to nie jest dla niego „po prostu terapia”, tylko bardzo ważny emocjonalnie obiekt, którego broni jak czegoś bliskiego i „swojego”. Pani poczucie zagrożenia i zazdrości jest absolutnie zrozumiałe kiedy Pani widzi, jak on emocjonalnie inwestuje w inną kobietę, widuje ją częściej niż większość przyjaciół, fantazjuje o bliskości fizycznej i jednocześnie bagatelizuje Pani cierpienie. Profesjonalne standardy mówią, że jeśli pojawia się zakochanie (przeniesienie) należy nawet zmienić terapeutę.  Terapeutka MA OBOWIĄZEK to nazywać, badać, jasno ustalać granice (np. co z mediami społecznościowymi, nagraniami, częstotliwością kontaktu).Powinna uwzględnić wpływ tej relacji na inne ważne więzi pacjenta, w tym małżeństwo i rodzicielstwo. Jeśli widzi, że relacja z nią staje się dla pacjenta ważniejsza niż cele terapii, powinna rozważyć konsultację z superwizorem, zmianę ustawień terapii, a czasem nawet przekazanie pacjenta innemu terapeucie. Fakt, że on może tak silnie się angażować i nadal słyszy od niej (pośrednio przez jego komunikaty), że „to wszystko jest bezpieczne”, realnie może budzić w Pani nieufność. 

Proponuję  myśleć dwutorowo: ochrona siebie i dzieci oraz jasno określone warunki dalszego małżeństwa.

Nazwanie granicy wprost, ale na spokojnie, nie w trakcie kłótni.  Można powiedzieć coś w stylu własnymi słowami „Widzę, że ta terapeutka jest dla Ciebie bardzo ważna. Jednocześnie jej osoba i Twoje uczucia do niej powodują, że ja czuję się jak osoba trzecia w naszym małżeństwie. Dla mnie to jest przekroczenie granicy.” „Nie kwestionuję, że potrzebujesz terapii, ale sposób, w jaki to teraz wygląda (fantazje, sny, podwójny kontakt, social media), jest dla mnie nie do udźwignięcia. Nie mogę latami funkcjonować w takim trójkącie.”

Proponuję zaproponować, że jeśli małżeństwo ma trwać, potrzebuje Pani włączenia neutralnej osoby trzeciej, czyli wspólnej terapii par z innym terapeutą, najlepiej takim, który zna temat autyzmu u dorosłych, przeniesienia i granic.

Tam mogłaby Pani bezpiecznie opowiedzieć o tym, co przeżywa, a on usłyszałby, że to nie jest „wymyślony problem żony”, tylko realna dynamika relacyjna. Zamiast dyskusji, czy „to jest normalne w terapii” (bo on będzie się zasłaniał teorią), proszę skupić się  się na komunikacie: „Dla mnie to jest nieakceptowalne i przekracza moje granice jako żony.” Można dodać: „Jeśli chcesz kontynuować terapię u tej terapeutki, to dla mnie oznacza, że w praktyce wybierasz relację z nią w formie, która mnie krzywdzi. Ja wtedy muszę zacząć myśleć o tym, jak siebie chronić, także ze względu na dzieci.”

  Bardzo zachęcam, aby Pani znalazła swojego terapeutę (kogoś innego niż jego terapeutka), z kim będziesz mogła spokojnie przepracować poczucie zdrady, lęk, pytania o przyszłość. To pomoże podjąć decyzje nie z miejsca paniki, tylko z miejsca większej jasności, zrozumieć, jakie granice naprawdę chce Pani  postawić, co zrobić, jeśli on się na nie nie zgodzi. Nie mówię od razu o rozstaniu, ale dobrze, aby czuła Pani, że ma wybór, a nie jesteś skazana.

Proszę pomyśleć, gdzie mogłaby się  Pani zatrzymać „na chwilę”, gdyby napięcie w domu stało się nie do wytrzymania (rodzina, przyjaciółka). Dzieci bardzo wyczuwają napięcie, nawet gdy nic im się nie mówi wprost. Warto, aby Pani miała przynajmniej jedno miejsce (terapia, grupa wsparcia, zaufana osoba), gdzie może „wypuścić” nerwy, żeby nie kumulować wszystkiego w domu.​ Pani zadaniem nie jest „zaakceptować” coś, co Panią niszczy, tylko zadbanie o minimum bezpiecznej atmosfery w domu. Czasem oznacza to bardzo twarde rozmowy, a w ostateczności  rozważenie separacji, jeśli on będzie konsekwentnie stawiał relację z terapeutką ponad małżeństwo.

Bardzo ważne jest to, że on ma autyzm i depresję, nie oznacza, że może dowolnie przekraczać Pani  granice i jedyne, co Pani wolno, to „rozumieć i wspierać”. Jego diagnozy tłumaczą pewne mechanizmy, ale nie unieważniają Pani prawa do szacunku, bezpieczeństwa i poczucia, że jesteście partnerami, a nie „tłem do jego procesu terapeutycznego”.​ Życzę powodzenia i siły.

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Sytuacja, którą pani opisuje jest trudna i to naturalne że wywołuje u pani obawy i poczucie zagrożenia więzi. Zjawisko, o którym mówi mąż polega na projektowaniu silnych uczuć na terapeutę, jednak profesjonalista ma obowiązek postawić tu sztywne granice. Zachowania Pani męża, takie jak „serduszkowanie” postów czy słuchanie głosu terapeutki do snu, wykraczają poza standardowy proces leczenia i karmią jego fantazję, zamiast pomagać mu wrócić do realnej relacji z Panią.

Agresja męża na propozycję zmiany specjalisty oraz Pani poczucie bycia pominiętą wskazują, że ta terapia obecnie destabilizuje Wasze małżeństwo, zamiast je wspierać. W wielu nurtach terapeutycznych pracuje się „na relacji” ale prz tym dąży się do tego, by pacjent potrafił odróżnić terapeutyczną akceptację od realnej więzi prywatnej. Jeśli obecna terapeutka wie o problemie i nie potrafi wygasić tych fantazji, może nie mieć umiejętności aby to zrobić i powinna skorzystać z superwizji (czyli takiego wsparcia od bardziej doświadczonego terapeuty). W niektórych nurtach terapeutycznych w terapii neuroroznotodnosci przeprowadza się „sesje psychoedukacyjne” dla partnerów/rodziny - być może jest to coś co mogłaby Pani zaproponować i wówczas wyrazić bezpośrednio swoje zaniepokojenie. Może też Pani rozważyć zaproponowanie mężowi spotkanie u terapeuty par (zupełnie innego specjalisty niż obecna terapeutka). Mogłoby to pozwolić na neutralnym gruncie omówić fakt, że jego obecna relacja terapeutyczna niszczy Pani poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w związku, co przy dwójce małych dzieci jest sprawą priorytetową.


Wszystkiego dobrego!

Natalia Przybylska 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co opisujesz, brzmi jak ogromne obciążenie emocjonalne i zranienie w relacji, które wywołuje silny stres i poczucie niepewności. Twoje emocje — ból, złość, lęk i zazdrość — są w pełni uzasadnione. Nie musisz ich tłumić ani czuć się „źle” z tym, co odczuwasz. To naturalna reakcja na sytuację, w której partner angażuje się emocjonalnie w relację terapeutyczną, która dla Ciebie jest trudna do zrozumienia i akceptacji.

 

Widoczny jest w Tobie silny konflikt między pragnieniem wsparcia dla męża a potrzebą poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie. To, że martwisz się o trwałość Waszej relacji i wpływ tego na Wasze dzieci, pokazuje, jak bardzo zależy Ci na rodzinie.

 

W takiej sytuacji pomocne może być wsparcie psychologa lub psychoterapeuty — indywidualnie dla Ciebie lub w formie terapii par. Profesjonalista pomoże Ci przepracować te trudne emocje, zrozumieć swoje granice i poczucie bezpieczeństwa, a także znaleźć sposoby radzenia sobie z lękiem i stresem w związku, nie oceniając Ciebie ani Twoich uczuć.

 

Masz prawo czuć się w tej sytuacji zagubiona i potrzebować wsparcia. Nie musisz przez to przechodzić sama.

Wszystkiego dobrego :) 

 

Składanowska Daria

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy psychoterapia może przynieść negatywne skutki?
Czy psychoterapia może zaszkodzić?
Czy tak powinna wyglądać psychoterapia psychodynamiczna?
po roku uczestnictwa a terapii psychodynamicznej mam duze wątpliwosci co do intencji mojego terapeuty pomimo tego ze ma tytul dr psychologii. moje wątpliwości: 1) po 2 latach terapii mojej małzonki zdecydowalismy ze ten sam psycholog bedzie rowniez psychologiem moim jak i naszym wspolnym terapii par - to juz wiem ze kategorycznie nie moze tak byc, to zlamanie wszelkich norm etycznych 2) kilka miesiecy temu stracilem cała sesje ponieważ chcialem sie dowiedziec na jakim etapie jest moja terapia, co przerobilismy, dokad zmierzamy - nie otrzymalem zadnej odpowiedzi na te pytania, co wiecej zostalem oskarżony ze atakuje psychologa - czy to normalna procedura w terapii psychodynamicznej ze nie sa udzielane takie podstawowe informacje? 3) zrobilem diagnoze psycholgiczna u psychologa klinicznego - w czasie rocznej terapii zaden punkt moich problemów nie zostal praktycznie ruszony, co wiecej znajdowane sa ciagle nowe traumy nad którymi de fakto nie pracujemy bo to rola pacjenta a nie psychologa jak jest prowadzona terapia - czy to normalne w tej terapii? 4) z diagnozy psychologicznej wyszło mi, ze mam zabuzenia lekowo-depresyjne w stopniu łagodnym, do tego obnizona samoocena, brak asertywnosci, uległośc, biernosc, problemy rodzinne, niezadowolenie w zwiazku itp. - czy psychodynamicza jest terapia adekwatna do tych problemów? Po roku terapii czuje jedynie olbrzymia frustracje i oszukanie przez psychologa, bo NIC nie ruszyłem do przodu, co wiecej czuje ze wszystkie te problemy sie nasiliły 5) partnerka miala silny epizod agresywny w stosunku do mnie (oblała mnie wrzątkiem - 50% plecow poparzone), na realacje z wydarzenia psycholog powiedział: mieliscie ciezki wekend, coś pękło u Pani itp. - czy to prawidłowa reakcja? 6) z uwagi na to ze nie czułem żadnej poprawy po roku chciałem zrezygnowac z terapii u tego psychologa (efektem tego mam poparzone plecy) - partnerka kategorycznie sie nie zgadza na takie działania (bo rok terapii przepadnie, problem ze nie czuje zadnej zmainy) - zaproponowałem abysmy chodzili 2 razy do niej we dwójke, na co psycholog dał akcept (chociaz sama powiedziała minute wczesniej ze widoczenie nie jestem sam zdolny do terapii indywidualnej na ten moment i potrzebuje partnerki do takiej pracy) - czy to nie chora sytuacja? Nie dość ze mam tendencje do podporządkowywania sie drugiej osobie to psycholog sam proponuje takie rozwiazanie? Nie bedzie to zaburzało mojej pewnosci siebie itp? 7) kwestia placenia za sesje ktore sie nie odbyly - czy to standardowe zachowanie ze mam płacic za sesje ktore sie nie odbyły, o czym informuje kilka miesiecy przed (wyjazd zagraniczny, róznica czasu 8h, albo sesja w momencie gdy jestem w samolocie) - mam zapłacic za sesje nie odbyta bo musiała trzymac ten czas dla mnie, oczywiscie nie musiała, mogla zaplanowac ten czas inaczej, wzaic kogos na konsultacje itp. wiem ze to duzo pytan i watpliwosci ale musze sie przygotowac do rozmowy nastepnej
Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku.
Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku. Wcześniej ja byłam osobą, która chciała wziąć ślub i założyć rodzinę, on nie był gotowy. Bardzo ten romans przeżyłam. Trwało to ok. 2 miesiące. Zdradził mnie z koleżanką z pracy, od razu razem zamieszkali. Postanowiliśmy spróbować naprawić relacje, była to moja intencja. Chłopak bardzo długo nie brał odpowiedzialności za to, co zrobił, kłamał, nie przyznawał się do zdrady, kontakt z kochanką zrywał stopniowo, aby jej nie skrzywdzić. Po tym wszystkim nie chciał zamieszkać wspólnie, chciał przeczekać, aż minie mi złość mieszkając u rodziców. Nie mogę zrozumieć jego zachowania w trakcie zdrady i później. Czuję się źle z tym, że to ja wieloma kłótniami, awanturami, udowadniałam mu, że to była zdrada, że mnie oszukuje, że romans zaczął się, kiedy byliśmy razem itp., miałam racje z tym wszystkim. W końcu po ponad pół roku wyznał cala prawdę. Ciągle mam powroty tego, co robili i nie mogę uwierzyć, że jest zdolny do zdrady, nie mogę uwierzyć w to, jaką potrafi być osobą. On twierdzi, że działał nieracjonalnie. Chodzę na psychoterapię, mam stwierdzona depresję spowodowana zdradą. Kłócę się, awanturuje, z partnerem, kilkakrotnie rzuciłam się na niego podczas kłótni i go pobiłam (wiem, że zrobiłam źle i już takie zachowania nie mają miejsca podczas kłótni). On był w szpitalu w sprawie pobicia i uważa, że powinnam ponieść konsekwencje swojego zachowania i zgłosić pobicie na policję. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? Mam wrażenie, że on nie widzi, w jaki sposób jego zachowanie na mnie wpływa, skupia się tylko na ukaraniu mnie. Podjęłam decyzje, że pójdę na policję, ale czuję się źle z jego postawą, tym bardziej, że jego zachowanie też mogłabym zgłosić, jako znęcanie się psychiczne, o czym informował mnie psychiatra i psycholog (m.in. jak po nocy spędzonej z kochanka przyszedł bez mojej wiedzy do mieszkania umyć się, zostawił mi brudne majtki). Wiele miesięcy manipulował mną, kłamiąc, że mnie nie zdradza, że jest u rodziców i myśli o śmierci, podczas kiedy bawił się z kochanką. Mówił, że wszystko jest moją winą. Wmawiał mi miesiącami, że mnie nie zdradził, a romans zaczął po rozstaniu. Swojej kochance mówił, że jestem chora psychicznie. Nie zamierzam tego zgłaszać, nie chcę, żeby miał problemy. Kiedy cokolwiek próbuje mu wyjaśnić, on uważa, że nie chcę ponieść konsekwencji swojego zachowania. To nie prawda. Jest mi przykro, że skupia się na wymierzeniu mi kary, ale nie widzi swojego zachowania. Czuję się z tym fatalnie, nigdy wcześniej nie biłam innych. Mój były partner ma do mnie ogromny żal za te zachowania. Nie radzę sobie z tą sytuacją. Jest dla mnie trudny fakt, że zgłoszenie pobicia na policję przekreśla szanse na dalszą relację (zeznania przeciwko sobie, wywlekanie brudów itp.) to raczej sprawi, że się znienawidzimy. Bardzo go kocham mimo tej okrutnej zdrady i kłamstw. Proszę o pomoc.
Problemy z granicami w relacji terapeutycznej: kiedy psycholog angażuje się zbytnio

Dzień dobry.
Mój partner korzysta z usług psychologa. Związane jest to z rozwodem i uzależnieniem od byłej żony (diagnoza psychologa). Tworzymy parę od 18 miesięcy. Pani psycholog wspierała go, kiedy mieliśmy konflikty. Powiedziała mi o uzależnieniu partnera i o tym, że jest dzieckiem DDA. Miało to na celu zrozumienie jego zachowań. Znała też moje problemy związkowe, bo opowiedział jej o nich mój partner.

Sama była w skomplikowanej sytuacji osobistej z partnerem i dzieliła się tym z moim partnerem. Dzwoniła do niego, opowiadała, jak jej źle, jakie ma kłopoty, płakała. Jej partner jest związany zawodowo z moim partnerem. Dzwoniła np. do mojego partnera z prośbami – np. o znalezienie mieszkania czy ziemi.

Doszło do sytuacji, kiedy brała ślub. Jej partner zaprosił nas na tę uroczystość. Na wysłane gratulacje nie odpowiedziała, ale wysłała do mojego partnera zdjęcie z urzędowym potwierdzeniem planowanego ślubu. Podczas wesela robiliśmy sobie zdjęcia z młodą parą. W trakcie sesji wyciągnęła dłoń do mojego partnera, zdjęcie zostało wykonane, po czym powiedziała do mnie: „Powinnaś mi podziękować, bo to dzięki mnie go masz”.

Drugi tekst, który padł w odpowiedzi na gratulacje, to: „Nastał w końcu ten dzień, na nasze i wasze szczęście”. To mnie bardzo zirytowało. Mój partner jest na mnie obrażony, bo uważa, że pani psycholog miała dobre intencje – że chodziło jej o to, iż miała duży wpływ na jego otwarcie się na nową relację.

Kiedy wychodziliśmy, pani psycholog wzięła mnie na bok i przeprosiła, mówiąc, że to dzięki niej wyszedł z uzależnienia od byłej żony i tym samym mogliśmy stać się parą. W tym czasie mój partner remontował mieszkanie dla jej męża. Po weselu pojechaliśmy posprzątać po remoncie. Robiłam to dla niego, żeby mu pomóc, ale czułam się fatalnie. Teraz on milczy, bo – jak mówi – musi ochłonąć.

Poproszę o ocenę sytuacji. Bo z mojego punktu widzenia sytuacja jest nieprawidłowa.

Paniczny lęk o zdrowie i podejrzenia najgorszych chorób. Pomocy!
Witam.Jak sobie poradzić z ciągłym strachem o własne zdrowie? Nie ma dnia, abym nie myślała, a raczej była przekonana o chorobie. Szukam objawów w internecie i wszystko pasuje, potem się mocno stresuje, jestem przekonana, że mam jakąś chorobę,czytam dalej i tak codziennie.Panicznie boję się badań z obawy, że coś wykryją.I naprawdę ciagle coś mnie boli,do tego doszedł duży spadek wagi, a przed nim dolegliwości żołądkowe,bóle,klucie,skurcze,nudnosci,uczucie pełności I zgaga.Pani w aptece poleciła mi Debutir, biorę drugie opakowanie- minęła zgaga, ale pozostałe objawy nie, a doszedł spadek wagi.Wyczytałam o objawach i wskazało na nowotwór, teraz obsesyjnie po kilkanaście razy dziennie się ważę, jak jest mniej niż wczoraj to mam napad lęku i znowu szukam po internecie, a jak waga jest na poziomie z dnia poprzedniego, wmawiam sobie, że przez stres chudne.vAle potem myślę, że to chyba niemożliwe, aby tak przez nerwy z dnia na dzień waga spadała i na nowo mam pewność o okropnej chorobie, stresuje się coraz bardziej.W tym miesiącu myślałam, że nam czerniaka, ale dermatolog powiedział, że nie, potem myślałam, że mam raka migdałka, teraz myślę, że nam nowotwór żołądka lub jelit, bo schudłam i nam objawy.I tak to ciągle wygląda.Nie wiem co mi jest czy naprawdę to jakaś choroba, czy obsesja.Ale obsesja nie powoduje chudnięcia, a choroba już tak. Proszę powiedzieć co nam ze sobą zrobić, bo mam duży kryzys, nie stać mnie na terapię, a badań się boję.Ostatnia morfologia pół roku temu i była ok.Teraz mam tak ogromny strach, a chciałam iść na USG brzucha sprawdzić przyczynę chudnięcia i dolegliwości ,tylko to też kosztuje i ten strach mnie aż paraliżuje. Może dziwnie to brzmi, ale jestem już wyczerpana.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.