
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Mam wrażenie, że...
Mam wrażenie, że pomimo, że mieszkam i żyję z innymi osobami, nie czuję żadnego wsparcia
Anonimowo
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
z Pani wypowiedzi wnioskuje, ze jest Pani bardzo ciężko, czuje się Pani osamotniona i pozbawiona wsparcia. Nie formułuje Pani konkretnego zapytania, ale pomyślałam, ze potrzebuje Pani podzielić się tym, co trudne i dostać zrozumienie i pomoc w tym obszarze. Taka forma tu na forum nie wydaje się wystarczająca, w związku z czym zachęcam Panią do zgłoszenia się do psychologa/psychoterspeuty. Taka pomoc można otrzymać bezpłatnie w poradniach zdrowia psychicznego lub fundacjach zajmujacych się pomocą psychologiczna. Sugerowałabym znalezienie takich miejsc w Pani okolicy. Mogłaby Pani poczuć duża ulgę, wsparcie, a także przyjrzeć się głębiej sytuacji, w której się Pani znajduje. Powodzenia Magdalena Bilinska Zakrzewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Aneta Ceglińska
Warto zastanowić się, dlaczego te osoby tak robią i dlaczego na to pozwalasz. Przyczyna może leżeć np. w obniżonym poczuciu własnej wartości, zapewne warto byłoby popracować z granicami. Myślę, że warto przyjrzeć się temu na psychoterapii, np. poznawczo-behawioralnej
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pani pisze jest w trudnej sytuacji, ponieważ nie odczuwa wsparcia od osób bliskich. Może proszę spróbować przypomnieć sobie czy tak było zawsze, czy zauważyła to Pani niedawno.
Myślę, że może Pani spróbować porozmawiać z osobami, z którymi mieszka, o swoich uczuciach, oczywiście w spokojnych okolicznościach, bez oskarżania, podając konkretne przykłady sytuacji.
Nie wiem jaka jest Pani sytuacja (czy jest Pani pełnoletnia, czy ma Pani niezależność finansową), czy jest szansa na opuszczenie tego miejsca?
Jeżeli nie ma Pani takiej możliwości, a rozmowa nie odniesie skutku, to dobrze gdyby poszukała Pani wsparcia poza swoim miejscem zamieszkania; może będzie to rozmowa i “odreagowanie” negatywnych emocji, a możne pomoc w konkretnym działaniu, które ułatwi Pani poradzenie sobie z tą sytuacji.
Życzę wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam

Zobacz podobne
Witam, pięć miesięcy temu rozstałem się z narzeczoną po czterech latach związku. Mimo akceptacji i przejściu refleksji - nadal jest mi bardzo ciężko. Po miesiącu od rozstania, odezwała się do mnie przez wzgląd na tęsknotę (wcześniej zablokowała wszelką drogę kontaktu). Po trzech miesiącach zdecydowaliśmy, że się spotkamy (mieszkamy daleko od siebie), spotkanie pokazało mi, jak bardzo mocno ona jest rozbita, byłem przekonany, że wszystko już przeżyła i spotkanie będzie wiązało się z pożegnaniem. Okazało się, że ktoś jej ciągle mieszał i nie pozwalał przeboleć wszystkiego, dodatkowo sama siebie krzywdziła, jak przyznała, nową relacją (jej przyjaciel wykorzystał to, że jest rozdarta). Powiedziała mi wszystko, płacząc. Od tego momentu wspierałem ją, nakłoniłem ją na skorzystanie z pomocy psychologa - musi udać się na terapię. Znowu się zbliżyliśmy do siebie, narobiłem sobie nadziei na powrót - tak mimo wszystko nadal ją kocham (dodatkowo sama przyznała mi się, że ona nadal mnie też). Tydzień temu zablokowała mnie znowu, tłumacząc się strachem przed skrzywdzeniem, bólem i brakiem siły. Rozumiem jej rozterki, ale przez tę sytuację, wrócił do mnie ból, pustka i tęsknota. Chodzę do terapeuty i mimo wszystko nadal jest mi bardzo ciężko. Wcześniej, gdy się przestawała odzywać, to czułem, że wróci kontakt, a teraz, czuję, że już nie wróci. Ciężko mi się znowu pogodzić z tym, wiem, że ona potrzebuje teraz być sama, by wszystko przepracować. Nie wiem, co robić, by przestać myśleć ciągle o niej, staram się pracować, uczyć się, robić cokolwiek by zająć czas, tylko najgorsze jest to, że wcześniej pogodziłem się z utratą, a teraz nie wiem dlaczego, ale nie potrafię się pogodzić z brakiem. Co mogę jeszcze zrobić, by wrócić do siebie, by aż tak bardzo tego wszystkiego nie przeżywać? Chodzę na siłownię, do terapeuty, uczę się (mam pracę dyplomową na głowie), pracuję (daje z siebie więcej w pracy), oddaje się hobby, plus staram się tworzyć narzędzia dla siebie. Ale już to nie daje tego, co wcześniej.

