Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy to nadopiekuńczość? Jakie ma konsekwencje?

Dzień dobry. Moje pytanie nie dotyczy mnie, lecz dwóch osób mieszkających w tym samym bloku, co ja. Chodzi o pewną nastolatkę i jej opiekunkę, które mieszkają razem. Dziewczyna ma około 17, może 18 lat. Jej prawdziwi rodzice zginęli w wypadku i dlatego przyjaciółka jej matki wzięła ją do siebie, bo dziewczyna oprócz rodziców nie miała żadnej rodziny. Bardzo drażni mnie to, w jaki sposób kobieta traktuje swoją podopieczną. Jest co do niej nadopiekuńcza, ciągle ją przytula i głaska. Mówi do niej jak do przedszkolaka, np. Julka, zamiast Julia. Nie wspominając już o markowych ubraniach, które jej kupuje, ponieważ jest zamożna. Rozumiem traumę, jaką przeszła dziewczyna, ale w ten sposób robi z niej osobę niesamodzielną i niezaradną życiowo. Moja mama ma odmienne zdanie i mówi, że to ja się mylę. A jakie jest Państwa zdanie? Czy można wybaczyć tej kobiecie jej przesadną czułość ?

User Forum

Klaudia

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Klaudio,

być może warto w tej sytuacji na chwilę zatrzymać się i przyjrzeć temu, co dokładnie w tej relacji tak bardzo Panią drażni. Czasem silna reakcja na cudze zachowanie więcej mówi o naszych własnych przekonaniach, doświadczeniach czy granicach niż o samej sytuacji.

Nie znając dynamiki tej relacji „od środka”, trudno jednoznacznie ocenić, czy opiekunka przekracza granice, czy raczej w dostępny sobie sposób daje dziewczynie poczucie bezpieczeństwa po bardzo trudnej stracie. To, co z zewnątrz może wyglądać na nadopiekuńczość, dla kogoś po traumie może być chwilowo potrzebnym wsparciem. Być może warto zadać sobie pytanie, co dokładnie budzi Pani sprzeciw - obawa o samodzielność dziewczyny, czy raczej sposób okazywania czułości, który jest Pani obcy lub niekomfortowy? Taka refleksja może pomóc lepiej zrozumieć własne emocje, zamiast skupiać się na ocenianiu tej relacji.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. Tak jak Pani zauważa, dziewczyna doświadczyła nagłej straty rodziców, a więc utraty podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Dla wielu osób w takiej sytuacji bliskość i czułość są sposobem regulowania lęku oraz przeżywania żałoby. Można przypuszczać, że opiekunka na miarę swoich możliwości i zasobów próbuje dać dziewczynie to, czego została nastolatka pozbawiona.  Według mnie zachowanie opiekunki ma charakter ochronny, a nie krzywdzący, dotąd dopóki nie dochodzi do realnego ograniczania rozwoju, kontroli czy naruszania granic.

Warto też pamiętać, że ewentualne korekty relacji należą do samej rodziny lub specjalistów, a nie do obserwatorów z zewnątrz. Pozdrawiam.

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z Pani opisu wyraźnie wybrzmiewa niepokój i wątpliwość wobec tego, jak opiekunka traktuje nastolatkę. Widać, że przygląda się Pani sytuacji z perspektywy troski o rozwój samodzielności i dojrzałość dziewczyny. 

 

Równocześnie w Pani słowach pojawia się też zrozumienie dla traumy, jaką przeżyła, i dla intencji opiekunki, która może wynikać z chęci ochrony i zapewnienia bezpieczeństwa.

 

To, że zauważa Pani te napięcia między nadopiekuńczością a samodzielnością, pokazuje wrażliwość na relacje międzyludzkie i granice. Warto zastanowić się nad tym na, co mamy wpływ? oraz co ja w tej sytuacji mogę lub nie mogę zrobić? oraz jak ja w tej sytuacji się czuję?. 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

 

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Z psychologicznego punktu widzenia taka przesadna czułość może być próbą zrekompensowania straty i lęku że dziewczyna znowu zostanie sama. Nie musi to wynikać ze złych intencji ani z chęci odebrania jej samodzielności. Jednocześnie ma Pani rację że długotrwała nadopiekuńczość może utrudniać dorastanie i budowanie niezależności jeśli nie jest stopniowo zmniejszana.

 

Kluczowe jest to jak czuje się sama dziewczyna. Jeśli ma przestrzeń na własne decyzje rozwój i autonomię to nadmiar czułości nie musi być dla niej krzywdzący. Jeśli jednak jest ograniczana i traktowana jak dziecko mimo wieku to wtedy może to być problem. Z zewnątrz warto zachować ostrożność w ocenach. Ta relacja prawdopodobnie jest wynikiem straty lęku i potrzeby bliskości po obu stronach a nie świadomego wyrządzania szkody.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

z boku ta relacja rzeczywiście może wyglądać na zbyt intensywną, zwłaszcza jeśli porównuje ją Pani do 'standardowych' relacji z nastolatkami. Warto jednak pamiętać, że obie osoby są po bardzo trudnym doświadczeniu i ich sposób funkcjonowania może być próbą poradzenia sobie z traumą, lękiem przed kolejną stratą czy potrzebą bezpieczeństwa. To, co Pani widzi jako nadopiekuńczość, dla nich może być na ten moment formą regulowania emocji. Czy to jest idealne i czy w dłuższej perspektywie sprzyja samodzielności dziewczyny, trudno ocenić bez znajomości ich relacji od środka. Jeśli nastolatka ma przestrzeń na rozwój, decyzje i relacje rówieśnicze, to ta czułość nie musi być krzywdząca. Jeśli jednak byłaby kontrola, ograniczanie autonomii czy izolowanie, to byłby już sygnał do niepokoju.

Krótko mówiąc: można zrozumieć tę kobietę i jej intencje, nawet jeśli styl opieki budzi w Pani wątpliwości. Czasem różne drogi radzenia sobie z cierpieniem z zewnątrz wyglądają nie tak, jak byśmy się spodziewali.

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

4 miesiące temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów
Dzień dobry, mam syna, 14 lat, mieszkamy w Anglii, syn był prześladowany w szkole przez kilku uczniów, jak i przez nauczycieli w szkole i od tego czasu zamknął się w sobie i jest trochę wycofany. Chociaż przed tymi wydarzeniami w szkole lubił dużo mówić. I postanowiliśmy wsiąść syna na nauczanie w domu. I od tamtej pory nie mówi z ludźmi, tylko z nami w domu. Gra w gry przez internet z kolegami ze szkoły i dużo mówi do nich (chociaż nie widza się tylko słyszą), czasami spotykają się na podwórku z nimi i też nie about dużo do nich mówi. I co możemy zrobić, żeby syn zaczął mówić tak jak dawniej, jak mu pomóc? Czy to przejdzie mu samo ? Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedź.
Jak pozbyć się uczucia, że dla swoich rodziców jest się nic niewartym, że ich zawiedliśmy?
Witam. Nie da się w takim skrócie wszystkiego opisać, ale jak pozbyć się uczucia, że dla swoich rodziców jest się nic niewartym, że ich zawiedliśmy, ciągły żal do nich, że mnie nie kochają ?
Córka zmaga się z depresją i zaburzeniami lękowymi, ma skłonności do samookaleczeń. Zbliża się jej upragniona możliwość wyjazdu do USA, jednak nie uważam, żeby było to zdrowe i słuszne. Czy zrobić wbrew jej woli?
Witam, Jestem mamą 16 latki i szukam porady czy też podpowiedzi, co powinnam zrobić w sytuacji, w której się znalazłam/znalazłyśmy.  Córka ma zdiagnozowaną przez lekarza psychiatrę depresję i od trzech miesięcy przyjmuje leki antydepresyjne. Udało się nam również do tej pory skorzystać z kilku konsultacji psychologicznych i obecnie oczekujemy na termin rozpoczęcia psychoterapii. Objawy i dyskomfort córki wiąże się m.in. z utrzymującymi się stanami lękowymi i dyskomfortem przebywania wśród ludzi, lękiem przed odrzuceniem, niską samooceną i wiarą we własne możliwości, skłonnościami do samokaleczania przy niepowodzeniach, które akurat wyszły na jaw przypadkiem, bo córka je ukrywała . Z relacji córki wynika, że nie odczuwa poprawy mimo przyjmowanych leków, nie wierzy w poprawę. Równoległą sytuacją jest rozpoczęcie przed postawioną diagnozą aplikacji córki do rocznej wymiany licealnej do USA. Córka od rozpoczęcia liceum marzyła o wyjeździe za granicę. Obecna aplikacja daje duże prawdopodobieństwo kwalifikacji i możliwości wyjazdu w sierpniu br. Mimo choroby i trudności które nie ustępują córka nie przyjmuje rezygnacji z wyjazdu czy odroczenia wyjazdu. Upatruje w wyjeździe szanse na nowy start i początek. Wiem, jak wiele znaczy dla niej wyjazd i że takie zmiany są czy mogą być bardzo rozwojowe, ale też bardzo trudne, bo to ogromna zmiana. Wiem też, że depresja i trudności córki są poważne i znacząco wpływają na jej funkcjonowanie wśród ludzi.  Moje rozważania skłaniają mnie do tego, żeby zrezygnować z wymiany i wyjazdu wbrew wyrażanej woli przez córkę. Czy w tej sytuacji jestem w stanie odnaleźć potwierdzenie, że decyzja, do której się skłaniam jest słuszna? Że aktualny stan córki mimo wyrażanej woli wyjazdu i braku zgody na rezygnację, jest zbyt ryzykowny dla jej zdrowia? Czy tą decyzją nie spowoduję wyłącznie pogorszenia jej stanu zdrowia? Serdecznie dziękuję za informację zwrotną
Jak uwolnić się od toksycznego ojca tyrana i alkoholika, który mnie kontroluje
Jak uwolnić się od ojca tyrana , alkoholika i wojskowego który płaci za czynsz, a ja resztę bo mieszkam sama niestety za wiele nie zarabiam. Ojciec mi wszystko narzucił, dyktował, kontrolował , bił , wyzywał od zer i że nic nie osiągnę, porównywał, wyśmiewał. Matka nigdy nie stanęła w mojej i brata obronie po prostu starzy się nad nami znęcali .
Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki
Dzień dobry. Mam 27 lat, pochodzę z domu z problemami- ojciec alkoholik (awantury, podnoszenie ręki na Mamę, krzyki, bieda), rodzice rozwiedzeni od moich 12 urodzin (całe szczęście- jestem za to wdzięczna Mamie). Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki- na odwyk nie chce iść. Dostaje rentę i potrafi jednego dnia wydać na narkotyki(przyznaje się po dokonanym fakcie), co 2-3 miesiące trafia do szpitala psychiatrycznego na 2-3 miesiące i wraca do domu, chwila przerwy tydzień/dwa i sytuacja od początku ta sama-idzie ćpać. Drugi brat lat 22 aktualnie-jest w toksycznym związku od 4 lat. Ma problem po alkoholu jest bardzo agresywny, nie panuje nad sobą, miał próby okaleczeń (podpalanie siebie podobno-wiem to od jego dziewczyny-nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem), na moich oczach próba uduszenia się samemu sznurkiem, wpychanie sobie palcy do oczu(również wiem od jego dziewczyny). Sam wie, ze ma problem ze sobą- zapisał się 2/3 razy do specjalisty-na wizytę nie docierał. Dzisiaj 26 grudnia Mama wróciła do domu od Dziadków (Brat obiecał, ze sam dojedzie na święta-nie dojechał, skłamał że jedzie do dziewczyny- razem z nią i znajomymi urządzili sobie święta w naszym domu), Mama wróciła do domu-umywalka i płytki w łazience potłuczone, choinki z bombki potłuczone, kartka od brata, że przeprasza.. takich sytuacji było już kilka w domu. Mama płacze, nie ma siły, stara się jak może, żeby było w domu dobrze, żeby wszyscy mieli co jeść, dba o dom, bardzo dba, jest psychicznie zmęczona. Ja mieszkam od 1,5 roku za granicą, przerasta mnie to na odległość co dzieje się w domu. Sytuacja jest już dramatyczna, nie godzę się na takie traktowanie Mamy przez braci- nie ma od nich żadnej pomocy, nawet mają problem, żeby rozpalić w piecu, Mama jest traktowana przez nich bez szacunku. Zwracam się z prośbą o radę, jakąkolwiek, nie wiem już co robić, jak pomoc Mamie, i braciom. Obaj mają ze sobą problem, szkoda jest mi i ich i Mamy. Nie godzę się, żeby w domu dalej działy się takie sytuacje, Mama nie jest w stanie wyrzucić braci z domu… Bardzo dziękuje za odpowiedź :)
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.