Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy to nadopiekuńczość? Jakie ma konsekwencje?

Dzień dobry. Moje pytanie nie dotyczy mnie, lecz dwóch osób mieszkających w tym samym bloku, co ja. Chodzi o pewną nastolatkę i jej opiekunkę, które mieszkają razem. Dziewczyna ma około 17, może 18 lat. Jej prawdziwi rodzice zginęli w wypadku i dlatego przyjaciółka jej matki wzięła ją do siebie, bo dziewczyna oprócz rodziców nie miała żadnej rodziny. Bardzo drażni mnie to, w jaki sposób kobieta traktuje swoją podopieczną. Jest co do niej nadopiekuńcza, ciągle ją przytula i głaska. Mówi do niej jak do przedszkolaka, np. Julka, zamiast Julia. Nie wspominając już o markowych ubraniach, które jej kupuje, ponieważ jest zamożna. Rozumiem traumę, jaką przeszła dziewczyna, ale w ten sposób robi z niej osobę niesamodzielną i niezaradną życiowo. Moja mama ma odmienne zdanie i mówi, że to ja się mylę. A jakie jest Państwa zdanie? Czy można wybaczyć tej kobiecie jej przesadną czułość ?

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Klaudio,

być może warto w tej sytuacji na chwilę zatrzymać się i przyjrzeć temu, co dokładnie w tej relacji tak bardzo Panią drażni. Czasem silna reakcja na cudze zachowanie więcej mówi o naszych własnych przekonaniach, doświadczeniach czy granicach niż o samej sytuacji.

Nie znając dynamiki tej relacji „od środka”, trudno jednoznacznie ocenić, czy opiekunka przekracza granice, czy raczej w dostępny sobie sposób daje dziewczynie poczucie bezpieczeństwa po bardzo trudnej stracie. To, co z zewnątrz może wyglądać na nadopiekuńczość, dla kogoś po traumie może być chwilowo potrzebnym wsparciem. Być może warto zadać sobie pytanie, co dokładnie budzi Pani sprzeciw - obawa o samodzielność dziewczyny, czy raczej sposób okazywania czułości, który jest Pani obcy lub niekomfortowy? Taka refleksja może pomóc lepiej zrozumieć własne emocje, zamiast skupiać się na ocenianiu tej relacji.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. Tak jak Pani zauważa, dziewczyna doświadczyła nagłej straty rodziców, a więc utraty podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Dla wielu osób w takiej sytuacji bliskość i czułość są sposobem regulowania lęku oraz przeżywania żałoby. Można przypuszczać, że opiekunka na miarę swoich możliwości i zasobów próbuje dać dziewczynie to, czego została nastolatka pozbawiona.  Według mnie zachowanie opiekunki ma charakter ochronny, a nie krzywdzący, dotąd dopóki nie dochodzi do realnego ograniczania rozwoju, kontroli czy naruszania granic.

Warto też pamiętać, że ewentualne korekty relacji należą do samej rodziny lub specjalistów, a nie do obserwatorów z zewnątrz. Pozdrawiam.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z Pani opisu wyraźnie wybrzmiewa niepokój i wątpliwość wobec tego, jak opiekunka traktuje nastolatkę. Widać, że przygląda się Pani sytuacji z perspektywy troski o rozwój samodzielności i dojrzałość dziewczyny. 

 

Równocześnie w Pani słowach pojawia się też zrozumienie dla traumy, jaką przeżyła, i dla intencji opiekunki, która może wynikać z chęci ochrony i zapewnienia bezpieczeństwa.

 

To, że zauważa Pani te napięcia między nadopiekuńczością a samodzielnością, pokazuje wrażliwość na relacje międzyludzkie i granice. Warto zastanowić się nad tym na, co mamy wpływ? oraz co ja w tej sytuacji mogę lub nie mogę zrobić? oraz jak ja w tej sytuacji się czuję?. 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Z psychologicznego punktu widzenia taka przesadna czułość może być próbą zrekompensowania straty i lęku że dziewczyna znowu zostanie sama. Nie musi to wynikać ze złych intencji ani z chęci odebrania jej samodzielności. Jednocześnie ma Pani rację że długotrwała nadopiekuńczość może utrudniać dorastanie i budowanie niezależności jeśli nie jest stopniowo zmniejszana.

 

Kluczowe jest to jak czuje się sama dziewczyna. Jeśli ma przestrzeń na własne decyzje rozwój i autonomię to nadmiar czułości nie musi być dla niej krzywdzący. Jeśli jednak jest ograniczana i traktowana jak dziecko mimo wieku to wtedy może to być problem. Z zewnątrz warto zachować ostrożność w ocenach. Ta relacja prawdopodobnie jest wynikiem straty lęku i potrzeby bliskości po obu stronach a nie świadomego wyrządzania szkody.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,

z boku ta relacja rzeczywiście może wyglądać na zbyt intensywną, zwłaszcza jeśli porównuje ją Pani do 'standardowych' relacji z nastolatkami. Warto jednak pamiętać, że obie osoby są po bardzo trudnym doświadczeniu i ich sposób funkcjonowania może być próbą poradzenia sobie z traumą, lękiem przed kolejną stratą czy potrzebą bezpieczeństwa. To, co Pani widzi jako nadopiekuńczość, dla nich może być na ten moment formą regulowania emocji. Czy to jest idealne i czy w dłuższej perspektywie sprzyja samodzielności dziewczyny, trudno ocenić bez znajomości ich relacji od środka. Jeśli nastolatka ma przestrzeń na rozwój, decyzje i relacje rówieśnicze, to ta czułość nie musi być krzywdząca. Jeśli jednak byłaby kontrola, ograniczanie autonomii czy izolowanie, to byłby już sygnał do niepokoju.

Krótko mówiąc: można zrozumieć tę kobietę i jej intencje, nawet jeśli styl opieki budzi w Pani wątpliwości. Czasem różne drogi radzenia sobie z cierpieniem z zewnątrz wyglądają nie tak, jak byśmy się spodziewali.

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Czy wyprowadzić się, gdy mama z schizofrenią zachowuje się agresywnie?

Dzień dobry, zacznę jeszcze raz temat, mam na imię Sylwia, mam 32 lata. I jak pisałam z zapytaniem, czy powinnam wyprowadzić się na czas, kiedy mama ma tak schizofrenię. 

Mama bierze leki tylko po 4 latach dostała ataku. 

Dużo czynników się na to złożyło i prawdopodobnie też to, że poznałam faceta i zaczęłam się z nim spotykać. I to mamie nie pasuje, bo traktuje mnie jak małe dziecko. Gdy dostaje ataku, zawsze traktuje mnie jak wroga. Podczas drugiego ataku próbowała dociekać mi głowę do poduszki, bo jak to ujęła " próbowała wygonić ze mnie szatana" od tamtej pory, kiedy mama ma atak, zamykam się na klucz w pokoju, gdy jestem sama z nią w domu. Wezwałam pogotowie w piątek tydzień temu. 

Powiedzieli, że jej nie zabiorą, bo jest z nią kontakt. 

I nie wyraziła zgody. Siostra namówiła mamę na wizytę u lekarza i była w poniedziałek. Ma zwiększone dawkowanie leków, ale nie wiem, czy wyciszy się w domu. Na terapię zaczęłam chodzić od miesiąca, żeby stać się bardziej pewna siebie i asertywna. 

Co też widzę, że nie koniecznie się to podoba mamie, bo uważa, że powinnam się jej słuchać i robić to, co ona chce. 

Jestem już tym zmęczona, innych członków rodziny nie traktuje tak jak mnie. Mnie za każdym razem nienawidzi, a ja chcę tylko jej pomóc.

Zmagam się z brakiem motywacji i nie mogę porozmawiać z mamą o swoich uczuciach
Od kilku miesięcy czuje sie okropnie..Nic mi sie nie chce nawet jeść, nic mnie nie cieszy. Odechcialo mi się rysować mimo ze to moje hobby...Teraz tylko leze i gram na konsoli w domu calymi dniami...probowałam pogadac o tym z mamą ale nie potrafie bo wiem ze jesli jej powiem to będzie mowila ze szukam atencji i że wymyślam jak "zawsze"...plus boje sie że jak jej powiem co czuje to za chwile powie to całej rodzinie bo już tak było nie raz...
Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
Zacznę od tego, że dwa lata temu urodziłam córkę.
Zacznę od tego, że dwa lata temu urodziłam córkę. Wychowuję ją praktycznie sama, bo mąż ciągle w pracy. Przez ten cały czas, kiedy jestem mamą, nie jestem szczęśliwa. Mam wahania nastroju, szybko się denerwuję, często płaczę, lecz staram się nie pokazywać tych emocji dziecku. Czasem jednak się to nie udaje . Ostatnio zauważyłam u siebie napady lękowe. Nie wiem, skąd się wzięły. Po prostu przyszły tak nagle. Czy to depresja?
Dziecko niespełna 2 lata. Kontakty w sądzie wskazują że musi jeździć do ojca. Dziecko jak przyjeżdża ojciec, wpada w histerię
Dziecko niespełna 2 lata. Kontakty w sądzie wskazują że musi jeździć do ojca. Dziecko jak przyjeżdża ojciec, wpada w histerię i nie chce nawet na niego spojrzeć. Potrafi wymiotować ze stresu/strachu. Czy wywożenie go na siłę do obcego miejsca bez matki przyniesie w przyszłości skutki o podłożu psychicznym? Typu brak zaufania, obniżone poczucie bezpieczeństwa itd? Proszę o poradę, bo sąd nie słucha i nie chce się przychylić do moich błagań. Badania przez psychologów sądowych były wykonywane i potwierdzają poważny płacz dziecka, co sąd niekoniecznie obchodziło.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.