
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Córka zmaga się z...
Córka zmaga się z depresją i zaburzeniami lękowymi, ma skłonności do samookaleczeń. Zbliża się jej upragniona możliwość wyjazdu do USA, jednak nie uważam, żeby było to zdrowe i słuszne. Czy zrobić wbrew jej woli?
Dominik Kupczyk
Witam,
Rozumienie Pani troski o córkę z depresją, która planuje wymianę licealną za granicą, jest kluczowe. Decyzja o wyjeździe powinna być podjęta wspólnie z córką, z uwzględnieniem jej zdrowia psychicznego oraz pragnień. Ważne jest konsultowanie się z jej lekarzem psychiatrą, aby ocenić, czy jest ona zdolna do radzenia sobie z wyzwaniami życia za granicą. Rozważenie możliwości odroczenia wyjazdu może być opcją, ale ważne jest, aby córka czuła, że jej opinia jest ważna i szanowana. Wspólna decyzja, wsparta profesjonalną opinią lekarza i z uwzględnieniem emocji córki, pomoże znaleźć najlepsze rozwiązanie. Wsparcie i zrozumienie dla córki w tym trudnym czasie są niezwykle ważne.
Pozdrawiam
Dominik Kupczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Aleksandra Działo
Poruszony temat jest poważny i skomplikowany. To bardzo zrozumiałe, że zastanawia się Pani nad odpowiednią decyzją. Skoro ten wyjazd jest dla córki ważny i stanowi dla niej cel, który motywuje ją na co dzień, to do tematu należy podejść z odpowiednią uwagą. Wskazała Pani na następujące aspekty zdrowia córki:
“utrzymującymi się stanami lękowymi i dyskomfortem przebywania wśród ludzi, lękiem przed odrzuceniem, niską samooceną i wiarą we własne możliwości, skłonnościami do samookaleczania przy niepowodzeniach, które akurat wyszły na jaw przypadkiem, bo córka je ukrywała . Z relacji córki wynika, że nie odczuwa poprawy mimo przyjmowanych leków, nie wierzy w poprawę.”
Pytanie brzmi: jak te wymienione zagadnienia wiążą się z wyjazdem z perspektywy córki?
Skoro córka ma niską wiarę we własne możliwości, to kategoryczne pozbawienie jej wpływu na własne życie w postaci zabronienia wyjazdu, raczej nie wpłynie na nią korzystnie. Jednocześnie warto się razem z nią zastanowić nad wszystkimi wyzwaniami, które składają się na sukces takiego wyjazdu.
Domyślam się, że intuicyjnie przewiduje Pani, że jeśli podczas wyjazdu córka spotka się z trudną sytuacją to może to ciężko znieść i martwi się Pani, że nie będzie Pani obok niej żeby ją wesprzeć. To bardzo zrozumiałe obawy i myślę, że warto na spokojnie przedstawić je córce, nie jako zwątpienie w jej sprawczość, ale jako obraz Pani troski o nią.
Jeśli na razie córka jest zdeterminowana, żeby jechać, być może dobrym pomysłem będzie wspólne zbudowanie bazy rozwiązań, które córka będzie mogła zastosować, jeśli spotka jakąś trudność na wyjeździe? Co jest ważne na tym wyjeździe? Jak zbudować nowe relacje z nowo poznanymi osobami? Gdzie szukać osób o podobnych zainteresowaniach? Można wspólnie zastanowić się nad wyzwaniami i zebrać pomysły, które będą wspierające. To pozwoli młodej 16-letniej osobie przeanalizować różne trudności, które mogą ją spotkać, a Pani pozwolą uczestniczyć we wspierający sposób w organizacji tego przedsięwzięcia.
W zaburzeniach depresyjnych bardzo dużą rolę odgrywają wartości i cele osoby chorującej. Jeśli ten wyjazd jest dla córki czymś co pozwala jej wstawać z łóżka, to warto razem z nią go zaplanować i pozostawać w kontakcie ze specjalistami zdrowia psychicznego - psychiatrą, terapeutą i psychologiem, którzy znają sytuację Pani i córki.
Pozdrawiam ciepło.

Zobacz podobne
W październiku tamtego roku, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce, gadałyśmy o moim ówczesnym chłopaku, który mi się podobał. Wtedy wszedł tam też on, nazwijmy go Mateusz.
Wszedł ze swoimi kolegami na stołówkę, mieliśmy krótki kontakt wzrokowy, wtedy ja się skuliłam. (Ponieważ, słyszałam plotki, że jest babiarzem, no nie zbyt dobry typ chłopaka) Oni to zauważyli, bo chwilę później podbił do mnie i zapytał się, czy chodzę z jakimś chłopakiem (miał tak samo na imię jakiś przyjęliśmy czyli Mateusz) i chwilę z nim dyskutowałam, taka wymiana zdań, że "nie jestem z nim" "nie no jesteś" i tak dalej. Aż przerwał to jego kolega, który z resztą jego grupy stał za nim i powiedział mu, że mnie z kimś pomylił "Stary, ale to nie ona" wtedy odszedł.
Ja wraz z dziewczynami się z tego śmialiśmy i miałyśmy "laga", ale wróciliśmy do rozmowy o wcześniejszym chłopaku. I po tym jak powiedziałam "Dobra, to wróćmy do rozmowy o moim crushu" długo nie minęło, jak znowu do nas podszedł i usiadł na miejscu wolnym obok mnie. Chciał posłuchać, o czym gadamy (i tutaj nie wiem, czy on słyszał, że powiedziałam to o moim crushu czy nie). Moje koleżanki go jednak wyrzuciły, (chociaż on nie chciał, odchodzić) ponieważ ja byłam w za dużym szoku. Potem jak już zbuczany przez swoich kolegów odszedł, ja z dziewczynami obgadałam to i poszłyśmy pod naszą salę na górze.
Jak się okazało, on też już tam był i latał z góry na dół, ciągle się na mnie patrząc. Podobno zapytał jeszcze mojego kolegi z klasy jak się nazywam - co już było hitem. Po kolacji wychodziłam z dziewczynami ze stołówki (mieszkam z nim razem w internacie) On z kolegami siedział na kanapie, ja jako, że jestem osobą czasami nadzwyczaj śmiałą, to pomachałam do niego, a on na mnie warknął, i wiem jak to brzmi, ale naprawdę sama byłam w szoku. Kolejna sytuacja z kolacją to było jak, ja na nią nie poszłam. A on czekał na mnie tam godzinę, i jak moja koleżanka na głos tak, żeby słyszał, powiedziała, że już idę, to zaczął się poprawiać i od razu się wyprostował. Pod koniec grudnia, jeszcze przed przerwą świąteczną, do naszej szkoły przyjechali Izraelczycy, i jeden z nich z którym się dogadaliśmy. Powiedział nam, że jeśli mamy problem ze swoimi miłościami, to może nam pomóc je zdobyć, więc dziewczyny kazały mi iść po Mateusza. Tak też zrobiłam. Spotkałam go na stołówce, jak wiązał buta, ja podeszłam do niego i zapytałam "Hej, pójdziesz ze mną na chwilę gdzieś" lub coś takiego, na co on kazał mi poczekać i od razu poszedł za mną, co mnie zaskoczyło, bo odpowiedział mi nawet miło, bez problemu i w ogóle. Podczas gdy gadał z tym izraelczykiem, ja stałam obok - i dowiedziałam się, że ma dziewczynę z innego miasta i szczerze przyznam, byłam lekko załamana. Jak się później jeszcze okazało co do tej dziewczyny, był z nią, już w czasie jak zaczął mnie "podrywać" co obrzydziło mnie do niego i zapomniałam o nim. Jednak wrócił, bo zerwali i to było niedługo (nie no tak z prawie 4 tygodnie do 5) po tym, jak się dowiedziałam, że z kimś jest. Sytuacja z niedawna. Moje koleżanki postanowiły siąść przy nim na kolacji, dosłownie stolik obok. Akurat tak się zdarzyło, że wybrały mi miejsce idealnie tak, że on mógł patrzeć na mnie a ja na niego. I patrzył się prawie ciągle, jak odchodziłam od stolika, również nie obeszło się bez spojrzenia na mnie i to takim idącym po mnie. Jak jego kolega chciał zostać i zjeść na swoim miejscu, dalej od naszego stolika to on nalegał, żeby ściąć tam, gdzie wcześniej, do tego zmienił pozycję i siadł na wprost okien też także mnie. Gdy wychodziłam z kolacji, to mijałam się z nim i centralnie zjechał mnie wzrokiem, tak się dziwnie popatrzył.
Czy ktoś mi może pomóc, co ja mam zrobić z tym chłopakiem, czekać, odpuścić, zagadać nie wiem i co on ma na myśli, robiąc takie coś? Podoba mi się bardzo i nie chciałbym Tego zostawiać, ale nie jestem za chętna już do prawie 5-miesięcznego czekania

