Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uwolnić się od toksycznego ojca tyrana i alkoholika, który mnie kontroluje

Jak uwolnić się od ojca tyrana , alkoholika i wojskowego który płaci za czynsz, a ja resztę bo mieszkam sama niestety za wiele nie zarabiam. Ojciec mi wszystko narzucił, dyktował, kontrolował , bił , wyzywał od zer i że nic nie osiągnę, porównywał, wyśmiewał. Matka nigdy nie stanęła w mojej i brata obronie po prostu starzy się nad nami znęcali .
User Forum

Joanna

3 miesiące temu
Marta Kołacka

Marta Kołacka

Dzień dobry!

Strasznie mi przykro, że ma Pani za sobą tak paskudne doświadczenia. Zdaję sobie sprawę, że po doświadczeniu przemocy, wiara w siebie i swoje możliwości nie jest zbyt duża (delikatnie mówiąc). Rozumiem, że czuje się Pani dodatkowo zależna finansowo od ojca. To trudna sytuacja. Obawiam się, że moja odpowiedź nie spodoba się Pani - bardzo gorąco namawiam na rozpoczęciem terapii traumy złożonej. W efekcie terapii z czasem poczuje Pani swoją siłę i zobaczy Pani nowe możliwości. 

Wiem, że terapia prywatnie nie jest tania. Ale jest możliwość terapii na nfz. Są organizacje pozarządowe (ngo), które zajmują się pomocą psychologiczną. Są także grupy samopomocowe jak Al - Anon tworzone przez Anonimowych Alkoholików dla rodzin osób uzależnionych. Jest możliwość uczestniczenia w terapii indywidualnej lub grupowej, na miejscu lub oonline. Bardzo mocno namawiam na poszukanie wsparcia dla siebie. Ze wsparciem będzie dużo łatwiej wyjść z uwikłania.

Trzymam bardzo mocno kciuki za znalezienie pomocy dla siebie 🤞

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Proszę zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia, gdzie jako osoba pochodząca z rodziny z problemem uzależnienia - znajdzie Pani stosowną pomoc. 

Jest to leczenie w ramach NFZ, więc dla Pani bezpłatnie. 

Na stronie www.parpa.com.pl znajdzie Pani placówki wg województw. 

 

Z poważaniem,

Patrycja Stajer. 

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Pani Joanno, rozumiem uczucie bólu i uwięzienia - zarówno przez traumę z dzieciństwa, jak i przez obecną zależność od ojca. To, co Pani przeżyła to krzywdy, które głęboko ranią i pozostawiają ślad na całe życie.  Aby "uwolnić się od ojca tyrana(...)" należy przejść proces, który wymaga czasu i budowania niezależności. Jest możliwe(!!!), nawet jeśli teraz wydaje się to przytłaczające. Nie zasługuje Pani na życie pod kontrolą - istnieją różne formy wsparcia i drogi do odzyskania własnego życia. Choć droga ta może wymagać trudnych wyborów i cierpliwości wobec siebie, to warto walczyć o siebie i podjąć trud zmiany!

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Joanno,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pani opisu wynika, iż doświadczala Pani przemocy fizycznej i psychicznej oraz długotrwałej kontroli. To, że dziś odczuwa Pani lęk, trudność w decydowaniu o sobie i poczucie utknięcia, jest naturalną konsekwencją takich doświadczeń — i nie jest Pani winą.

Aby realnie zacząć się uwalniać, warto sięgnąć po konkretne formy wsparcia:
psycholog lub psychoterapeuta (szczególnie z doświadczeniem pracy z DDA/Dorosłymi Dziećmi Alkoholików i osobami po przemocy),
Ośrodek Interwencji Kryzysowej lub Centrum Pomocy Rodzinie — oferują bezpłatne wsparcie psychologiczne i prawne,
Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy (anonimowo może Pani zadezwonic na ogolnopolską Infolinię 801 12 002 czynną całodobowo),
konsultację prawną, by sprawdzić, jakie masz możliwości w kwestii mieszkania i uniezależnienia się finansowo.

Ma Pani prawo do życia bez strachu, kontroli i upokorzeń. Pomoc istnieje — nie musisz przez to Pani przechodzić sama.

 

Ważne,że chce Pani zmiany i spokojnego życia- jak się domyślam. Prosze nie tracić wiary, w realność tej wizji.

 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pani opisuje, to obraz wieloletniej przemocy, która miała na celu odebranie Pani wiary we własne siły. Proszę wiedzieć, że opłacanie przez ojca czynszu nie jest formą opieki, lecz narzędziem kontroli, które pozwala mu utrzymywać Panią w poczuciu zależności i bezradności. Pierwszym krokiem do odzyskania wolności jest uświadomienie sobie, że Pani nie jest tym, co on o Pani mówi - przetrwanie w takich warunkach jest dowodem Pani ogromnej siły, a nie porażki. Warto skorzystać z terapii - skupić się na tym, jak odzyskać Pani sprawczość, postawić granice i stworzyć realny plan uniezależnienia się, by cena za dach nad głową przestała być opłacana Pani godnością i zdrowiem.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Maja Pliszka

Maja Pliszka

To, co opisujesz, to przemoc - fizyczna i psychiczna. I to bardzo ważne powiedzieć jasno: to nie była Twoja wina, ani Twoja „słabość”, ani brak ambicji. To, że dziś jest Ci trudno, jest konsekwencją wieloletniego życia pod kontrolą i strachem.

Uwolnienie się od takiego ojca rzadko zaczyna się od nagłego zerwania kontaktu. Częściej zaczyna się od odzyskiwania wpływu na własne życie. Fakt, że płaci za czynsz, daje mu realną władzę i podtrzymuje zależność. To nie oznacza, że jesteś bezradna, tylko że potrzebujesz czasu i planu, by tę zależność zmniejszać. Nawet małe kroki w stronę finansowej samodzielności - tańsze miejsce, współdzielenie mieszkania, dodatkowe źródło dochodu - realnie osłabiają jego kontrolę.

Równolegle ważne jest oddzielenie się psychicznie. To, co słyszysz w głowie -  że jesteś zerem, że nic nie osiągniesz - to nie jest prawda o Tobie, tylko efekt lat przemocy. Ten głos nie jest Twoim głosem, choć może brzmieć bardzo znajomo. Uczenie się go rozpoznawać i nie traktować jak fakt to część uwalniania się.

Masz też prawo ograniczać kontakt do takiego poziomu, jaki jesteś w stanie unieść, nawet jeśli on się z tym nie zgadza. 

 

 

3 miesiące temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Czuję, że mam posypane życie, czuję się niepotrzebna na świecie. Nie chcę cierpieć, nie chcę depresji.
Witam, Od dłuższego czasu mam silne lęki i ciągły niepokój, że nie ogarnę życia, nie radze sobie ze stresem i ze zmianami, a tych w życiu miałam już bardzo dużo, może zbyt dużo. Mam 40 lat, przeszło 10 lat mieszkałam za granicą, aktualnie od 6 lat mieszkam w PL, jestem samotna, nie mam dzieci, mam kredyt, mój związek rozpadł się 10 lat temu, a ostatnio podjęłam decyzję o odejściu z pracy, którą lubię, ale przez ciągłe reorganizacje w dziale nie wytrzymuję psychicznie. Poza tym mam ciągłe poczucie, że się do niczego nie nadaję i że nie jestem wystarczająca i dość dobra, przez to odczucie, nie umiem stworzyć żadnej relacji z nikim, wręcz unikam ludzi, spotkań, unikam kontaktów, mam nieustające i męczące odczucie, że przeszkadzam wszystkim i że beze mnie będzie lepiej i współpracownikom i mojej Rodzinie. Nie jestem w stanie zmienić toku myślenia, choć staram sie udawać, że wszystko jest w porządku, neguje każde dobre słowo powiedziane i uważam je za kłamstwo i ironię, jestem chorobliwie podejrzliwa i nieufna. Wszystko to o czym piszę, zaczęło narastać na przestrzeni ostatnich 2-lat i jest coraz gorzej, czuję też, że jest to związane z Firmą w której obecnie jeszcze pracuję. Doszły do tego też dolegliwości somatyczne (tak myślę ponieważ wyniki mam w normie), mam problemy kardiologiczne, dusznosci, źle sypiam, miewam obrzęki i problemy ze skórą i włosami. Strach przed zmianą jaja mnie czeka gdy odejdę z firmy, spowodował u mnie silny atak paniki, ktorego wcześniej nie doświadczyłam, objawiał się panicznym strachem przed tym, że sobie nie poradzę i nie znajdę pracy i zostanę z długami i z tym jak bardzo zawiodłam bliskich itd.itp. Było to tak silne uczucie niepokoju, jakiego jeszcze nie miałam, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, zaczęłam jeść kilka rodzajów tabletek aptecznych na uspokojenie, bez nich, to uczucie ciągle wraca... Nie mam i nie bylo u nas w rodzinie chorób psychicznych, wręcz przeciwnie, rodzeństwo mam idealne, oczka w głowie Rodziców od najmłodszych lat, mają już własne Firmy i są stabilni. W domu, zawsze ja byłam tym dzieckiem, które sprawiało najwięcej kłopotu i do tego było wpadką. Ale nie doszukuję się swoich problemów w dzieciństwie, bo nie mogę na nie narzekać,poza tym było by to zbyt proste, zwalić problemy na dzieciństwo i Rodziców. Myślę, że to w mojej głowie coś się psuje wbrew mojej woli. W życiu zawsze najbardziej bałam się depresji i alkoholizmu.
Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, co odbiło się na moim zdrowiu psychicznym w dorosłości.
Jestem osobą pochodząca z rodziny dysfunkcyjnej, gdzie moi rodzice nadużywają alkoholu. Bardzo dużo przez to wycierpiałam, bo dochodziła też przemoc. Założyłam rodzine, lecz odczuwam, że moja 'przeszłość" odbija sie w każdej sferze życia . Nie potrafie okazywac uczuć i mówić o nich , nie jestem osoba asertywna, nie mówię co myślę , boje sie zmian ,ciagle odnoszę porażki w pracy , łatwo daje sie wykorzystywać innym. Mam bardzo niska samoocene, nie wierze w siebie, czuje sie nieatrakcyjna . Ponadto moj mąż również popija i do tego borykamy sie z problemami finansowymi , długami. To wszysto odbija sie na mnie , czuję, że psychicznie nie daje sobie juz rady , zarzucam sobie, że to moja wina i boje sie spoglądać w przyszłość .. Do tego mąż i jego rodzina we mnie nie wierzą, mówią jaka jestem beznadziejna i że sobie nie radze.. Boli mnie to bardzo. Czuje, że popadam w depresje, bo nie widzę sensu w tym wszystkim, a mam 30 lat. Schudlam , płaczę, nie mam siły na nic . Nie mam w nikim wsparcia, żadnych znajomych, czuję sie we wszystkim sama.. Jedynie córka mnie trzyma jakoś w ryzach . Nie wiem co powinan zrobic w tej sytuacji? Licze na jakakolwiek porade Dziekuje.
Jak radzić sobie z wyśmiewaniem wyglądu i myślami samobójczymi

Jak żyć, gdy ludzie śmieją się z mojej twarzy. Rozmawiają ze mną i wybuchają śmiechem. Mam myśli samobójcze.

Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji

Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

Czy związek po rozstaniu ma szanse na odbudowę? Wyzwania po rozwodzie i terapia
cześć Żona odeszła, złożyła pozew o rozwód. Jesteśmy 3 lata po ślubie, znamy się 4 lata. Ja lat 49, ona 40. Po 4 dniach od poznania w sieci, zamieszkaliśmy razem i zostaliśmy parą. Po pół roku wzięliśmy ślub. Uratowaliśmy się po złych i traumatycznych związkach. Mamy dzieci z poprzednich małżeństw, ale nie mieszkały z nami. Zawsze było dużo miłości i chemii. Ale przez ostatni rok przygniecionych nieporozumieniami. Moje ADHD i lękowy styl przywiązania ( mam to w papierach:) spowodował, że zamęczyłem żonę. Na początku zazdrością, potem czytaniem jej w myślach, i ogromnym strachem przed porzuceniem. Wiele nieporozumień wynikało z mojej tendencji do: szybkości, dopowiadania, przerywania. Im ja byłem szybszy, tym żona wpadała w większy smutek i ciszę. Reagowała milczeniem. Im ja bardziej chciałem pogadać, tym ona bardziej potrzebowała milczeć. Ale ciche dni powoli mijały. I wtedy zastępowała je tęsknota, sex , bliskość. Do kolejnego nieporozumienia. Kiedy ja przerwałem jej wypowiedź, ona momentalnie milkła. Doszło do tego, że ja widziałem, że cos jest nie tak, ale nic nie mogłem się o tym dowiedzieć. Moja frustracja rosła. W grudniu 2 razy wybuchłem. Żałuje tych słów: żeby się zastanowiła, że ja daje wszystko, ale niczego nie dostaję, i czy ona jest ze mną z wygody? Pod koniec grudnia wyjechałem za granicę. Kiedy wróciłem, okazało się, że się wyprowadziła i złożyła pozew o rozwód. I wiem, bo widziałem, że była na skraju wyczerpania, że ta decyzja a potem samodzielna przeprowadzka do wynajętego mieszkania dużo ją kosztowały. Ale dowiedziałem się w toku terapii ( którą zacząłem), że jej milczenie w odpowiedzi na mój podniesiony głos wynikało z traumy domu rodzinnego. Domu na Śląsku, matka toksyczna, a wszyscy głośni i przerywający. Że jej milczenie to też schemat w odpowiedzi na poprzedni toksyczny związek, w którym płakała, krzyczała i kłóciła się na głos. Wtedy to nie pomogło, więc teraz mózg przyjął inną strategię. Coś jak- "te perfumy lubię, ale on takie miał, wiec nie chcę , żebyś tak pachniał" I wiem teraz, że oboje wkroczyliśmy w związek z plecakiem kamieni, i nie wiedząc jak się ich pozbyć, rzucaliśmy je w siebie nawzajem. Bardzo ją kocham. Jest moim ideałem, bo wiem, że tylko ona potrafi dać mi to poczucie spokoju i zaufania, którego potrzebuję. Jest mądra, piękna i dobra. Bo mogłem jej ufać, ale o tym wtedy nie wiedziałem. Przez 3 tygodnie po jej wyprowadzce mięliśmy kontakt. Pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a że ja odpuściłem proszenie i błaganie, zagryzłem zęby i trzymałem się w ryzach, pojawiło się nawet jej niedowierzanie, że tak bezboleśnie ( pozornie) poszło. Ale wtedy poszła na swoja terapię- wiem to z kalendarza. I po niej zmieniła ton o 180st. Pojawiło się- "życzę ci szczęścia, pracuj nad sobą, bo żadna kobieta takiego cię nie zechce, trzymam za ciebie kciuki" Było to dziwne, bo to nie była ona. Odniosłem wrażenie, że to logistyczne decyzje po terapii. Odetnij się! Tylko nie wiem, czy ona miała wątpliwości, czy nie chciała dawać mi nadziei. No i nastała cisza. Dla mnie jest druzgocąca. Bo pamiętam piękne chwile, sex, bliskość- ja zawsze byłem , fizycznie- karmiłem , zawoziłem, czekałem, spałem w aucie pod szpitalem, kiedy ona miała operację. Ale ona nie chciała tylko tego. Chciała poczuć się słuchana, a ja słuchać nie potrafiłem. A że milczała, nierzadko nie wiedziałem co robię źle. Podjąłem terapię, nie piszę do niej, myślę, studiuje, znam już swoje błędy, a nasz związek przeanalizowałem z wzdłuż i w szerz. Jestem dobrym obserwatorem. I co mi pozostało? Serce rozdziera się na każdym kroku- wspólny sklep, ta ulica, ta knajpa, pusty dom ( a z nią był bardzo kolorowy) Co mi pozostało? Czekać? Liczyć, że napisze? Że zatęskni? Dzisiaj przyszedł pozew- rozwód za niecałe 3 miesiące. Co przyniosą te trzy miesiące? Czy mam próbować się do niej odzywać? Czy uszanować jej decyzję? Bo ona wie, co ja do niej czuje, a ja wiem, że w chwilach, kiedy nieporozumienia nie przykrywały rzeczywistości była bliskość i tęsknota. Jak jest teraz- nie wiem. Przed jej wizyta u terapeutyki zdawało mi się, że jest nadal. Było ciepło. Ale potem usłyszałem, że musiało mi się wydawać. Czy osoby z elementami unikowego stylu przywiązania czują tęsknotę? Jak myślicie? Gdzie teraz jestem??? PS. już po rozstaniu napisała, że "już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. A ja dałbym wszystko, żeby krzyczała i płakała do mnie. Dałbym wszystko, bo w mojej głowie wiedzieć- to mieć pod kontrolą. Domyślać się to zginąć....
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.