Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nagle zerwany kontakt z przyjaciółką - co robić, jak reagować?

Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.

Katarzyna Hałdaś

Katarzyna Hałdaś

Szanowna Pani, 

rozumiem, że zmaga się Pani ze stratą i obawą o przyjaciółkę. Przeczytałam we wpisie, że ma Pani świadomość, że przyjaciółka korzysta z Internetu, za czym idzie fakt, iż nic złego się nie wydarzyło w kontekście zdrowia, czy życia. Rozumiem także, że rodzina przyjaciółki nie kontaktowała się wcześniej z Panią z obawy o nią? Tak nagłe zerwanie relacji daje powód do chęci zrozumienia przyczyny, zapewne chciałaby Pani poznać jakieś wyjaśnienie, czy chociażby mieć choć odrobinę kontroli nad takim rozstaniem, móc mieć wpływ na podjęcie decyzji o zakończeniu przyjaźni. To co, przychodzi mi na myśl to fakt, że każdy człowiek ma również prawo do samodzielnych decyzji, często kosztem naszych własnych emocji. Nie mamy wpływu na reakcję, czy zachowanie drugiej osoby, ponieważ każdy z nas ma zupełnie inne mechanizmy działania. Tak drastyczne zerwanie długotrwałej relacji być może wiąże się z podjęciem również jakiś innych decyzji życiowych, na które nie miała Pani wpływu. 

Pozdrawiam. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marzena Przekwas-Siemiątkowska

Marzena Przekwas-Siemiątkowska

Witaj, to co opisujesz, jest naprawdę źródłem cierpienia, czujesz jednocześnie smutek, złość, bezsilność i ogromny lęk. Zerwanie kontaktu bez wyjaśnienia uruchamia lawinę myśli oraz pytań bez odpowiedzi pełnych lęku.

W nurcie CBT rozdzielamy, to co jest faktem od tego, co dopowiada nasz umysł. 
Fakt: przyjaciółka nie odpowiada i że jest aktywna w mediach społecznościowych. 
To co dopowiada umysł: na pewno coś złego się stało, że cierpi, że ktoś ją zranił albo że świadomie postanowiła się ode mnie odciąć. 
Jako ludzie mamy potrzebę domykania różnych spraw, a im większy lęk tym więcej czarnych scenariuszy.

To że się martwisz o jej bezpieczeństwo, jednocześnie czujesz się odrzucona mówi jak ważna była/jest Wasza relacja. To jednak emocje i mogą nie mieć nic wspólnego z tym, jak jest rzeczywiście.

Z niektórymi ludźmi nasze drogi krzyżują się bardzo głęboko, ale tylko na pewnym etapie życia. Idziemy razem, by potem iść osobno. 
To nie unieważnia wspólnych lat. Czasem czyjeś wycofanie więcej mówi o jego aktualnych zasobach, sposobach radzenia sobie czy potrzebie odcięcia się – niż o wartości relacji czy o nas samych.

Jedną z postaw może być postawa ,,zrobiłam co mogłam”, kontaktowałam się, próbowałam, zapewniałam o swojej gotowości nic więcej zrobić nie mogę. Być może ona potrzebuje pobyć sama, nabrać sił, poukładać coś w sobie. 


Warto teraz zająć się sobą swoim lękiem, czy bezradnością. Na to mamy wpływ. Na to, czy ktoś odpowie na naszą gotowość wpływu nie mamy. 
To że myślisz, martwisz się świadczy o Twojej wrażliwości i byciu empatycznym. 


Niezależnie jak ta historia się potoczy, to kim jesteś i jaka jesteś- a jesteś dobrym człowiekiem, w Tobie pozostaje jako Twój zasób

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. Naprawdę bardzo mi przykro, że Twoja przyjaciółka z dnia na dzień zerwała z Tobą kontakt, tym bardziej, że tworzyłyście przyjaźń przez tyle lat. Rozumiem doskonale, że czujesz się zagubiona i zmartwiona. Wiem, że to może zaboli, ale jej cisza to też jakaś informacja. Brak odpowiedzi to też odpowiedź. Najwyraźniej przyjaciółka nie chce odpowiedzieć, choć Ty zdecydowanie zasługujesz na chociaż słowo wyjaśnienia. Pamiętaj, że ta sytuacja jest zupełnie poza Tobą. Nie masz wpływu na to, czy ona się odezwie czy nie. Nawet jeśli to Ty jesteś powodem jej milczenia, to powinna o tym zakomunikować. Pytasz o to czy powinnaś dalej się z nią kontaktować. Spróbuj zastanowić sie czy to realnie Ci pomaga, czy jedynie nakręca lęk i napięcie? Może warto skupić się na czymś na co realnie masz wpływ i co pomoże Ci zadbać o siebie? Życzę Ci wszystkiego dobrego,

 

Justyna Bejmert

psycholog

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to, co Pani przeżywa, jest naturalną reakcją na nagłe zerwanie więzi: brak wyjaśnienia wywołuje lęk, żal i chaos w myślach. Na dziś nie ma Pani wpływu na jej decyzję ani na to, czy chce kontaktu, dlatego dalsze próby mogą tylko pogłębiać Pani bezsilność. Najzdrowsze rozwiązanie to jasny, ostatni komunikat (jeśli jeszcze go nie było): że jest Pani gotowa porozmawiać, gdy ona będzie chciała i potem realnie dać przestrzeń. Równocześnie warto skupić się na regulowaniu własnych emocji, a nie na domysłach, bo te będą tylko nasilać ból. To, że Pani cierpi, nie oznacza, że zrobiła Pani coś złego a to że ta relacja była ważna.


Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Partner chce wrócić do rodzinnego miasta z powodu pieniędzy, ale ja tutaj mam syna, jego tatę i zwyczajnie sobie tego nie wyobrażam.
Chłopak chce mnie zostawić, bo za mało zarabiamy. Mam 29 lat i 7- letniego syna z poprzedniego związku. Mój były partner (26 lat) jest świetnym ojcem, po prostu do siebie nie pasowaliśmy i nasze drogi się rozeszły, gdy syn miał niecały rok. Przez około 2 lata ja zajmowałam się synem, a tata był na dojazdy z Warszawy. Wtedy poznałam obecnego partnera (24 lata). Od początku związku wiedział, że mam dziecko i mój syn jest i będzie dla mnie najważniejszy. Podjęliśmy decyzję o wyjeździe za granicę, syn zamieszkał wtedy z tatą w Warszawie i tym razem on głównie się nim zajmował, a ja byłam na dojazdy. Trwało to około dwa lata a mój związek bardzo na tym ucierpiał, bycie z daleka od swojego dziecka jest okropnym uczuciem. Od roku jesteśmy ponownie w Polsce (w Warszawie, tam gdzie mieszka ojciec) i sprawujemy nad synem opiekę naprzemienną, dogadujemy się z moim byłym partnerem bardzo dobrze. Dobro dziecka jest dla nas najważniejsze. Mój aktualny partner (już od ponad 4 lat) ostatnio powiedział mi, że nie stać nas na życie w Warszawie i chciałby wrócić do naszego rodzinnego miasta, żeby więcej oszczędzać. Ja muszę być na miejscu, tam gdzie mój syn. Nie ma możliwości, żebym znowu wyjechała i go zostawiła. Ani nie zamierzam zabierać syna od ojca, dziecko potrzebuje oboje rodziców po równo. Nie wyobrażam siebie, naszego związku na odległość, to prawie 400 km. Nasz związek nie będzie się wtedy rozwijał, tylko zrobimy krok wstecz. Najgorsze jest to, że zanim konkretna decyzja zostanie podjęta musi jeszcze minąć około 5-6 miesięcy, wtedy kończy się nam umowa na mieszkanie. Więc teraz przez napięta sytuację między nami, jesteśmy właściwie współlokatorami a nie parą. Nie wiem co zrobić i jak najlepiej tę sytuację załagodzić?
Stres i konflikty rodzinne po transferze zarodka - jak poradzić sobie z trudnościami?
Jestem po transferze zarodka i zamiast cieszyć się i spokojnie czekać na wynik, żyję w ciągłym stresie. Mieszkam z mamą ,bratem i partnerem.Między nimi głównie mama i partnerem od prawie zawsze dochodzi do konfliktów,ale teraz sa coraz częściej. Wczoraj mama chciała dać partnerowi prezent urodzinowy.On nie chciał go przyjąć i powiedział przykre rzeczy,ze od nieszczerych ludzi nic niechce i rózne jeszcze inne.Mama bardzo to przeżyła,rozpłakała się i powiedziała że ma już dość tej sytuacji i mamy się wyprowadzić,taka sytuacja była nie pierwszy raz że obrazał moja mame,czesto ida ostre slowa z jego ust i mama przez niego placze. Najbardziej boli mnie to, że partner nie chce nawet próbować naprawić relacji.Powiedział, że nigdy nie dogada się z moją mamą a jak powiedziałam mu,że mama nie będzie się już do niego odzywać,odpowiedział tylko „bardzo dobrze”,w ogóle nie zależy mu na spokojnej atmosferze. Bardzo boli mnie też sposób w jaki mnie traktuje. Często, nawet gdy nie ma za bardzo powodu do kłótni, obraża mnie i mówi, że jestem nienormalna, że mam coś z głową i że potrzebuję leków od psychiatry.To samo mówi o mojej mamie. Z czasem zaczęłam wątpić w siebie i zastanawiać się,czy naprawdę ze mną jest coś nie tak. Jest mi bardzo ciężko.Dużo płaczę,a on mi mówi ,ze nic innego nie potrafie tylko ryczeć,boję się każdego dnia i tego,ze znowu dojdzie do kłótni.Coraz częściej zastanawiam się czy chcę być w tym związku. Bardzo boję się przyszłości, bo nie wiem, jak poradziłabym sobie finansowo po wyprowadzce. Nie wiem co robić,psychicznie juz nie daje rady,czasem chce umrzec ,ale trzyma mnie przy życiu mój piesek
Zmiana w zachowaniu przyjaciela — ograniczenie kontaktu i wycofanie
Witam znam się z przyjacielem 3 rok dzieli nas duża odległość ale kilka razy w roku spotykamy się ..Pytanie od jakiegoś czasu zacząl zachowywać się tak że rozmowy pisemne ograniczył relacje w pisaniu do jednego zdania i się wycofuje …Jak mam to zrozumieć zaczynam się trochę martwić ?
Siostra zwraca rodzinie uwagę, by nie czegoś nie mówić jej córkom, mimo że córki nie mają nic przeciwko.
Jak mam postępować z siostrą ,która ma dwie córki. Mam bardzo dobre relacje z nimi jako ciocia, mimo iż zdarza się, że rzadko je widuję. Sama nie mam dzieci z racji choroby. Nie narzucam się...często z siostrzenicami rozmawiam o różnych rzeczach. Bardzo często siostra zwracała mi uwagę jak siostrzenice były małe, że mam "tak do nich nie mówić w sensie zdrobniale" albo jak zwróciłam siostrzenicy uwagę, żeby tak albo inaczej nie robiła, bo coś źle robi, to zaraz usłyszałam od siostry ,że tak nie mówić, bo będzie siostrzenicy przykro, co zdarzało się bardzo często wielokrotnie...albo z druga starszą zaczęłam rozmawiać o szkole, pytać gdzie na studia chce,razem z siostrzenicą rozmawiałam normalniem może do tego albo tamtego miasta,oczywiście usłyszałam, że mam z nią o tym nie rozmawiać ,niech sama decyzję podejmuje. Czasem to już mnie się odechciewa w ogóle z siostrą rozmawiać. Czy w pytaniu gdzie chcesz iść na studia albo skoro wybrałaś dwa miasta to może fajnie tutaj jakbyś poszła, jest coś niewłaściwego?Czasem bywa, że mamy się spotkać, ale w pracy coś wypadnie i muszę przełożyć z siostrzenicami spotkanie to zaraz pretensja siostry, gdzie siostrzenice rozumieją bez pretensji. Czasem mimo iż nie jest to wina moich siostrzenic, nie chce mi się z nimi gadać, bo zaraz znowu będzie ze strony mojej siostry coś nie tak, że coś nie tak. Zawsze zarzucała nam, matce, ojcu, mnie, że powiedzieliśmy coś nie tak i "siostrzenicy będzie przykro". Ale my nic obraźliwego nie mówimy, najwyżej zwrócimy uwagę, że nie rób tak, bo coś sobie zrobisz, nie tak trzymasz np długopis itp. O co chodzi siostrze "...będzie jej przykro". Nie mam dzieci , nie narzucam się siostrzenicom,staram się je wysłuchać, zrozumieć, czasem coś doradzić.
Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat.
Witam. Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat. Mamy syna który ma 14 lat. Nie układa się nam, mąż nadużywa alkoholu, syn jest często świadkiem naszych kłótni. Mąż ciągle mnie poniża, obraża itp. Kiedy poinformowałam go że mam już dosyć takiego życia i wyprowadze się, stwierdził że w takim razie on nie ma po co żyć, bo chce mieć rodzinę, co inni powiedzą, on już sobie życia nie ułoży, nie po to o wszystko się starał, ciężko pracował. Nie chce zostać sam. Jednym słowem chce ze sobą skończyć. Ja natomiast nie wiem co o tym myśleć, czy on może być zdolny do tego. Nie wiem jak z nim rozmawiać, że świat się na tym nie kończy, ma jeszcze syna z którym będzie mógł się widywać w każdej chwili itp. Żadne argumenty do niego nie przemawiają. Boje się ze może popełnić samobójstwo a bardzo tego nie chcę. Nie wiem co robić dalej, jak z nim rozmawiać żeby nie miał takich myśli.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!