
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z utratą zaufania i lękiem w związku na odległość?
...
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Dziękujemy za wwiadomość. Z Pani słów wyraźnie przebija zranienie, brak poczucia bezpieczeństwa i lęk przed ponownym oszustwem. To naturalne, że po takim doświadczeniu trudno zaufać i że pojawia się obsesyjne sprawdzanie — to reakcja obronna, która ma chronić Panią przed kolejnym zawodem. Jednocześnie widać, że w tej relacji jest silny konflikt między potrzebą bezpieczeństwa a chęcią partnera, by „iść dalej”, co potęguje Pani napięcie i frustrację.
Do refleksji warto zatrzymać się przy kilku pytaniach:
Czego w tej chwili najbardziej potrzebuję, żeby poczuć się bezpiecznie we własnych emocjach?
Jak mogę wzmocnić poczucie własnej wartości niezależnie od tego, co robi partner?
Jakie małe kroki mogę zrobić, aby odzyskać spokój i ograniczyć natrętne sprawdzanie, nawet jeśli lęk się pojawia?
Co dla mnie oznacza prawdziwe zaufanie i w jakim tempie mogę je odbudowywać?
Żeby odzyskać spokój, warto spróbować kilku praktycznych kroków:
Ustalony rytuał kontaktu: zamiast sprawdzać partnera w ciągu dnia, proszę wyznaczyć konkretny czas, kiedy rozmawiacie lub pyta Pani o coś ważnego. Poza tym czasem proszę sobie dać świadomie przerwę.
Świadome zatrzymanie myśli: gdy pojawia się impuls do sprawdzania, warto spróbować wziąć kilka głębokich oddechów i zadać sobie pytanie: „Czy w tej chwili mogę coś realnie zmienić?”. To pozwala przerwać natrętny cykl.
Wzmacnianie własnej wartości:można robić codziennie coś, co przypomina, że jest Pani dla siebie wystarczająca (krótki spacer, małe sukcesy, afirmacje).
Rozmowa o emocjach, nie o kontrolowaniu – gdy pojawi się napięcie, warto komunikować swoje uczucia w pierwszej osobie („Czuję się zraniona, gdy…”) zamiast oceniać jego zachowanie.
Wsparcie z zewnątrz : psycholog lub terapeuta może pomóc przepracować lęk i strategie odbudowy zaufania.
Te kroki nie zmieniają partnera, ale dają Pani więcej kontroli nad własnymi emocjami i stopniowo zmniejszają lęk. Ważne, żeby iść małymi krokami (raz jeszcze wracam do tego), obserwując, co działa najlepiej dla Pani.
Zapraszamy do ponownego udzielania się na forum, w razie potrzeby, wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Dyłka
To, co Pani przeżywa, nie wynika tylko z pornografii. Największy problem to kłamstwo i złamana przysięga. Dla Pani to było coś bardzo poważnego, więc kiedy okazało się nieprawdą, poczucie bezpieczeństwa się rozsypało. To naturalne, że trudno teraz „po prostu iść dalej”.
Druga rzecz: sprawdzanie. Ono na chwilę obniża napięcie, ale długofalowo je wzmacnia. Im częściej Pani kontroluje, tym bardziej mózg uczy się, że zagrożenie jest realne i trzeba czuwać. To tworzy błędne koło. On może dać dostęp do wszystkiego, ale jeśli zaufanie jest naruszone, żaden dostęp nie da pełnego spokoju.
Warto oddzielić trzy sprawy:
Pornografia sama w sobie.
W wielu związkach to nie jest równoznaczne ze zdradą. Ale jeśli dla Pani to przekracza granicę, to ta granica jest ważna. Nie chodzi o to, czy „wszyscy tak robią”, tylko co jest do przyjęcia dla Was.
Kłamstwo.
To ono najbardziej podważa zaufanie. I to nad tym trzeba pracować – rozmową, konsekwencją, czasem. Zaufanie nie wraca po deklaracji „to się nie powtórzy”, tylko po dłuższym okresie spójnych zachowań.
Pani samoocena.
Porównywanie się do tej kobiety to bardzo ludzka reakcja, ale ona nie mówi nic o Pani wartości. Pornografia często jest oderwana od realnej relacji i nie oznacza, że partner uważa Panią za „niewystarczającą”. Problemem było ukrywanie, nie to, że ktoś jest atrakcyjniejszy.
Jeśli chce Pani ruszyć dalej, potrzebne są dwie rzeczy:
– ograniczenie kontroli, nawet jeśli na początku zwiększy to lęk
– decyzja, czy jest Pani gotowa przyjąć, że pełnej gwarancji nigdy nie będzie
Zaufanie to zawsze ryzyko. Nie da się go zabezpieczyć technicznie.
Na końcu najważniejsze: on chce zamknąć temat, bo jemu jest już lżej. Pani potrzebuje więcej czasu. To nie jest przesada. To proces.
Łukasz Dyłka


