Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z utratą zaufania i lękiem w związku na odległość?

Jestem w związku na odległość od prawie 3 lat. Widzimy się średnio co dwa tygodnie na około 4 dni. Trzy miesiące temu dowiedziałam się, że mój chłopak oglądał pornografię, a szczególnie jedną konkretną kobietę, której intensywnie wyszukiwał na różnych portalach. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że to była ta sama kobieta, o którą zapytałam go już rok wcześniej. Wtedy zauważyłam, że zaczął ją obserwować na Instagramie. Jej profil był dość odważny i powiedziałam mu wprost, że sprawia mi to przykrość. Twierdził wtedy, że to przypadek, że nawet nie ogląda takich rzeczy i że nic to dla niego nie znaczy. Przysięgał mi — a dla nas przysięga ma bardzo duże znaczenie, to coś, co traktujemy jako absolutną prawdę. Kiedy po czasie odkryłam, że jednak specjalnie jej szukał i oglądał, poczułam się bardzo oszukana. Przepraszał, mówił, że nie wie, dlaczego to robił, że nie potrafi odpowiedzieć na moje pytania, ale że bardzo mnie kocha i że to się już nigdy nie powtórzy. Dał mi dostęp do swojej historii przeglądania i różnych kont, żebym mogła czuć się spokojniejsza. Problem w tym, że ja i tak ciągle się boję, że może robić to dalej w trybie incognito albo w inny sposób, którego nie wykryję. Wpadłam w obsesyjne sprawdzanie — potrafiłam kontrolować to nawet kilkanaście razy dziennie. Po wielu rozmowach ustaliliśmy pewne zasady, żeby to ograniczyć — sprawdzam rzadziej, co dwa dni, i najlepiej gdy jesteśmy razem na rozmowie, żebym mogła od razu zapytać, jeśli coś mnie zaniepokoi. Ustaliliśmy też, że gdy dopadają mnie natrętne myśli, mogę do niego zadzwonić i o tym powiedzieć. On jednak chce już „iść dalej” i zamknąć temat, a ja mam wrażenie, że utknęłam. Cały czas siedzi mi to w głowie. Boję się, że sytuacja się powtórzy, a ja znowu niczego nie zauważę. Mam niską samoocenę i ta sytuacja bardzo ją pogorszyła — czuję się gorsza, porównuję się do tej kobiety, trudno mi uwierzyć, że jestem dla niego wystarczająca. Nie wiem, jak ruszyć dalej. Jak poradzić sobie z utratą zaufania, natrętnym sprawdzaniem i ciągłym lękiem, że znowu zostanę okłamana?
User Forum

...

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za wwiadomość. Z Pani słów wyraźnie przebija zranienie, brak poczucia bezpieczeństwa i lęk przed ponownym oszustwem. To naturalne, że po takim doświadczeniu trudno zaufać i że pojawia się obsesyjne sprawdzanie — to reakcja obronna, która ma chronić Panią przed kolejnym zawodem. Jednocześnie widać, że w tej relacji jest silny konflikt między potrzebą bezpieczeństwa a chęcią partnera, by „iść dalej”, co potęguje Pani napięcie i frustrację.

Do refleksji warto zatrzymać się przy kilku pytaniach:
Czego w tej chwili najbardziej potrzebuję, żeby poczuć się bezpiecznie we własnych emocjach?
Jak mogę wzmocnić poczucie własnej wartości niezależnie od tego, co robi partner?
Jakie małe kroki mogę zrobić, aby odzyskać spokój i ograniczyć natrętne sprawdzanie, nawet jeśli lęk się pojawia?
 Co dla mnie oznacza prawdziwe zaufanie i w jakim tempie mogę je odbudowywać?

 

Żeby odzyskać spokój, warto spróbować kilku praktycznych kroków:

Ustalony rytuał kontaktu: zamiast sprawdzać partnera w ciągu dnia, proszę wyznaczyć konkretny czas, kiedy rozmawiacie lub pyta Pani o coś ważnego. Poza tym czasem proszę sobie dać świadomie przerwę.

Świadome zatrzymanie myśli: gdy pojawia się impuls do sprawdzania, warto spróbować wziąć kilka głębokich oddechów i zadać sobie pytanie: „Czy w tej chwili mogę coś realnie zmienić?”. To pozwala przerwać natrętny cykl.

Wzmacnianie własnej wartości:można robić codziennie coś, co przypomina, że jest Pani dla siebie wystarczająca (krótki spacer, małe sukcesy, afirmacje).

Rozmowa o emocjach, nie o kontrolowaniu – gdy pojawi się napięcie, warto komunikować swoje uczucia w pierwszej osobie („Czuję się zraniona, gdy…”) zamiast oceniać jego zachowanie.

Wsparcie z zewnątrz : psycholog lub terapeuta może pomóc przepracować lęk i strategie odbudowy zaufania.

 

Te kroki nie zmieniają partnera, ale dają Pani więcej kontroli nad własnymi emocjami i stopniowo zmniejszają lęk. Ważne, żeby iść małymi krokami (raz jeszcze wracam do tego), obserwując, co działa najlepiej dla Pani.

 

Zapraszamy do ponownego udzielania się na forum, w razie potrzeby, wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pani przeżywa, nie wynika tylko z pornografii. Największy problem to kłamstwo i złamana przysięga. Dla Pani to było coś bardzo poważnego, więc kiedy okazało się nieprawdą, poczucie bezpieczeństwa się rozsypało. To naturalne, że trudno teraz „po prostu iść dalej”.

 

Druga rzecz: sprawdzanie. Ono na chwilę obniża napięcie, ale długofalowo je wzmacnia. Im częściej Pani kontroluje, tym bardziej mózg uczy się, że zagrożenie jest realne i trzeba czuwać. To tworzy błędne koło. On może dać dostęp do wszystkiego, ale jeśli zaufanie jest naruszone, żaden dostęp nie da pełnego spokoju.

 

Warto oddzielić trzy sprawy:

 

Pornografia sama w sobie.
W wielu związkach to nie jest równoznaczne ze zdradą. Ale jeśli dla Pani to przekracza granicę, to ta granica jest ważna. Nie chodzi o to, czy „wszyscy tak robią”, tylko co jest do przyjęcia dla Was.

 

Kłamstwo.
To ono najbardziej podważa zaufanie. I to nad tym trzeba pracować – rozmową, konsekwencją, czasem. Zaufanie nie wraca po deklaracji „to się nie powtórzy”, tylko po dłuższym okresie spójnych zachowań.

 

Pani samoocena.
Porównywanie się do tej kobiety to bardzo ludzka reakcja, ale ona nie mówi nic o Pani wartości. Pornografia często jest oderwana od realnej relacji i nie oznacza, że partner uważa Panią za „niewystarczającą”. Problemem było ukrywanie, nie to, że ktoś jest atrakcyjniejszy.

 

Jeśli chce Pani ruszyć dalej, potrzebne są dwie rzeczy:
– ograniczenie kontroli, nawet jeśli na początku zwiększy to lęk
– decyzja, czy jest Pani gotowa przyjąć, że pełnej gwarancji nigdy nie będzie

 

Zaufanie to zawsze ryzyko. Nie da się go zabezpieczyć technicznie.

 

Na końcu najważniejsze: on chce zamknąć temat, bo jemu jest już lżej. Pani potrzebuje więcej czasu. To nie jest przesada. To proces.

Łukasz Dyłka

2 miesiące temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Pani przeżycia są reakcją na naruszenie zaufania, zwłaszcza gdy wcześniej pojawiły się zaprzeczenia i niespójne informacje. W takiej sytuacji umysł zaczyna „szukać zagrożenia”, stąd natrętne myśli i kontrolowanie. To nie jest brak rozsądku, tylko próba odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie widać tu pewne błędne koło: im więcej sprawdzania, tym chwilowa ulga, ale potem jeszcze większy lęk i potrzeba kontroli. To mechanizm, który sam się napędza i niestety nie odbudowuje zaufania. Ważne jest też rozróżnienie dwóch rzeczy:

– faktu, że doszło do złamania wcześniejszych deklaracji (to realne doświadczenie),

– obecnych prób uzyskania „100% pewności”, które w relacji międzyludzkiej mogą być w praktyce nieosiągalne.

Zaufanie nie wraca przez kontrolę, tylko przez obserwację konsekwentnych zachowań w czasie. Natomiast ciągłe sprawdzanie utrzymuje Panią w stanie napięcia i podtrzymuje poczucie zagrożenia.

W tej sytuacji kluczowe są dwa kierunki pracy:

– z jednej strony odbudowa granic i rozmowa z partnerem o tym, czego Pani potrzebuje, aby poczuć się bezpiecznie w relacji,

– z drugiej praca nad lękiem, samooceną i natrętnymi myślami, tu bardzo pomocna jest terapia, np. poznawczo-behawioralna (CBT).

To, że Pani „utknęła”, nie jest brakiem siły, tylko wynikiem przeciążenia emocjonalnego i próby poradzenia sobie sama z czymś, co jest trudne relacyjnie i psychicznie.

Przesyłam serdeczności

Joanna Cichosz

11 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Terapia zaburzeń depresyjno-lękowych i borderline: czy możliwe jest przedłużenie terapii i pełne wyleczenie?
Dzień dobry mam stwierdzone zaburzenia depresyjno lękowe oraz zaburzenie osobowości borderline ile jest przewidziane na terapię takich zaburzeń i czy wgl jest możliwość wyleczenia ich czy zostaje z tym do końca życia, boję się że nigdy nie odzyskam pełnego dobrostanu oraz czy terapia na NFZ na przykład czas przewidziany na 1,5 roku skończył się a pacjent dalej zmaga się np z lekiem czy stanami depresyjnymi w takim wypadku terapeuta zostawia pacjenta i tak i kończy terapię czy może nastąpić przedłużenie czasu jak to wygląda proszę o odpowiedź i w nurcie psychodynamicznym jak to wygląda ? Pozdrawia.
Chciałam nauczyć się kontrolować emocje i swoje zachowanie, kiedy pojawiają się negatywne myśli, gdyż często były one pasywno-agresywne
Dzień dobry, Chciałabym przedstawić swoją sytuację i poprosić o poradę. W zeszłym roku rozpoczęłam terapię, która trwała 5 miesięcy i zakończyła się w lutym 2024. Chciałam nauczyć się kontrolować emocje i swoje zachowanie, kiedy pojawiają się negatywne myśli, gdyż często były one pasywno-agresywne. Po tych kilku miesiącach nauczyłam się pewnych mechanizmów jak sobie radzić, wyłapywać myśli, mówić "stop" itp. i całkiem dobrze mi to szło. Od maja/czerwca zauważyłam pogorszenie się mojego stanu psychicznego. Kiedy coś "idzie nie tak" i podając głupi przykład: nie udało się zarezerwować kajaków podczas wakacji, bo się spóźniliśmy i nie było miejsc: moja głowa już zaczęła tworzyć myśli typu "nie ma atrakcji, co my będziemy robić, ale beznadziejnie, miało być tak fajnie a będzie słabo" i nie mogę takiej gonitwy myśli zatrzymać. Rośnie ciśnienie w głowie, mam ochotę się popłakać, co też zrobiłam (co często też robię przy takich sytuacjach) i wpadam w duży dołek, spadek nastroju zamiast być delikatny i na chwilę (bo przecież nic złego się nie dzieje) to jest ogromny. To jeden z wielu przypadków, które mi się przytrafiły, ale jest dość wyrazisty. Czasem te emocje są mniejsze, ale też wywołują dołek, z którego ciężko mi wyjść. Wczoraj też była sytuacja, jak przyjechała do mnie i do mojego partnera jego koleżanka na kilka godzin, żeby poczekać na lot (w nocy) to nie mogłam się uspokoić. Nie wiem do końca dlaczego, ale ta dziewczyna mnie denerwuje i jestem trochę o nią zazdrosna, mimo że nie mam do tego podstaw. Pojawiły się myśli typu "mój partner woli spędzać czas z nią, lepiej by się z nią dogadywał w związku" co wywołało rozpacz w mojej głowie. Wiem, że te myśli nie są prawdziwe, nie przedstawiają rzeczywistości, ale nie umiem już ich zatrzymywać, nie radzę sobie. Popłakałam się, ciężko oddychałam i nie mogłam uspokoić. Nawet przed terapią nie było tak źle. Mam wrażenie, że to może być kwestia stresu związanego z decyzją, że będziemy brać z partnerem w niedalekiej przyszłości kredyt (mimo że jak o tym myślę, to nie odczuwam stresu, ale może to podświadomy stres?). Czy ja się wpędzam w jakieś zaburzenia? Czy powinnam iść na terapię, zanim te stany się pogorszą? Nie wiem nawet, do czego te sytuacje przypisać. Ale jest ciężko, proszę o poradę, dziękuję z góry za pomoc.
Problemy z pracą tymczasową: brak zrozumienia, stres i obowiązki edukacyjne
Witam, mam problem kiedy przyjmowałam się do pracy miałam bardzo duzo motywacji do pracy. Od kad kierownik zmiany mnie pyta czy będę przedłużać umowę w maju to mnie trochę zaskoczyło bo niestety nie wiem czy dotrwam do maja. Zapytanie było już 02.04. z racji przyjęcia mnie na stanowisko kasjera uświadomiono mnie w biurze że jestem pracownikiem tymczasowym z agencji tymczasowej pracy i jestem przyjęta głównie na weekendy. Z czego z biura agencji nie było powiedziane. Ale rozumiem że handel jest i w soboty i niedziele. Niestety przyznaje mi się jeden weekend pełny wolny w miesiącu. Czasem pracuje 6dni pod rząd bez dnia wolnego. W wtorek zaczęłam mieć jakieś jelitowe nieżyty i nie poszłam do pracy zadzwoniłam do biura i do miejsca pracy ze mnie nie będzie. Spotkałam się z takim nie mil tonem pani kierowniczki gdzie powiedziała że mam tu nie dzwonić bo tu ja nie jestem zatrudniona a jestem przez agencję zewnętrzna. Gdyż potwierdziłam że do agencji tymczasowej pracy zadzwoniłam i dałam znać. Pani kierownik pwowiedziala że mam się na już określić czy jutro będę mówię że nie wiem. Niestety ciężko pwooedziec. Z czego pwooedziala że do południa mam jej dać znać i żucila słuchawka. Ja rozumiem jej gniew ale takim tonem nie musiała do mnie mówić. Czułam się kompletnie nie zrozumiana i nie dopuszczona do słowa. L4 kończy mi się dzisiaj i w poniedziałek mam wrócić do pracy z tym że napewno wrócę z lękiem. Gdyż no ja rozumiem ale jestem osobą która nie stawia pracy powyżej swojego życia. Mam też kurs gdzie edukacja jest dlanie rozwojem i mam je w weekendy. Niestety nie wiem czy nadal kontynuować pracę czy dać sobie z spokoj. Nie ukrywam że 26 mam egzamin w Katowicach na godzinę 10.00 a o 12.00 mam być w pracy i następnego dnia też. Cała sobota i niedziela
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Czuję, że mam fobię społeczną. Dokąd powinnam się z tym udać i co powiedzieć na początku?
Jak radzić sobie ze stresem i lękiem przed codziennymi sytuacjami oraz szukać pomocy specjalisty?
Witam serdecznie. Odkąd pamiętam boję się...tak naprawdę wszystkiego. Wyjście do sklepu,kina, na miasto...(Nie jest to może paraliżujący strach, ale stres jest bardzo irytujący) Wszelkie sprawy urzędowe, potrafię przekładać wielokrotnie do momentu kiedy termin jest ostateczny... Nawet pójście do lekarza rodzinnego jest dla mnie bardzo stresujące, przez co bardzo rzadko bywam... Okulistę umawiałam i przykładałam prze półtora roku... Nie lubię poznawać nowych ludzi, nie umiem na luzie rozmawiać, nie potrafię utrzymać kontaktu wzrokowego. Nie zjem nic w miejscu publicznym... Dodatkowo miewam paskudne zmiany nastroju. Potrafię nie odzywać się do nikogo godzinami a nawet dniami,bez żadnego powodu. Na szczęście? ludzie w moim najbliższym otoczeniu już po minie widzą, że nie ma sensu nawet podchodzić. Nie mam i nigdy nie miałam myśli samobójczych, ale coraz częściej zdarza nie się myśleć, że lepiej byłoby gdyby mnie nie było... Zdaję sobie sprawę, że potrzebuję pomocy specjalisty, ale...o ironio- boję się... Mam dość ciągłego stresu i uczucia pustki w duszy. Czuję, że życie mi ucieka a ja tracę naprawdę wiele ciekawych doświadczeń. Boję się, że zatracę się całkiem w ciemnych myślach...Proszę o porady jak zacząć i gdzie mogłabym konkretnie szukać pomocy.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!