Dzień dobry
To, czego doświadczyłaś, bardzo przypomina połączenie lęku przed śmiercią (czasem nazywanego tanatofobią) z natrętnymi myślami o tematyce samobójczej lub autoagresywnej, które mogły mieć związek z okresem silnego stresu i wrażliwości Twojego układu nerwowego. To nie znaczy, że chciałaś się zabić, a raczej, że Twój mózg „produkował” natrętne, przerażające obrazy i pytania, których wcale nie chciałaś.
U wielu osób silny lęk przed śmiercią i natrętne, „dziwne” myśli pojawiają się w okresach dużego stresu, zmian życiowych, poczucia braku kontroli, przeprowadzek, zmiany miejsca zamieszkania, szkoły, otoczenia, szczególnie w dzieciństwie.
Przeprowadzka do Warszawy na 2 piętro mogła być dla Ciebie ogromną zmianą nowy dom, inne miasto, inny widok z okna, nowi ludzie, a to często wywołuje u dzieci lęk i różne „czarne scenariusze” w głowie. Pytanie „a co by było, gdybym wyskoczyła, tylko próbę zrozumienia: „co by się stało, gdybym zrobiła coś tak strasznego?”
Rok temu z kolei mógł zadziałać inny zestaw czynników: ogólny lęk i napięcie (np. szkoła, relacje, zmiany w życiu, pandemia i wiadomości o śmierci, zdrowiu), możliwe objawy zaburzeń lękowych lub depresyjnych, które często dają myśli typu „co jeśli umrę”, „co jeśli coś sobie zrobię”, nawet gdy realnie nie chcemy tego robić, temperament bardziej wrażliwy, skłonny do głębokich rozmyślań egzystencjalnych i samokontroli . Lęk przed śmiercią sam w sobie jest bardzo ludzki. U niektórych przybiera jednak formę fobii (tanatofobia), gdzie myśli o śmierci stają się natrętne, obsesyjne i bardzo przerażające.
Psychologia opisuje coś, co nazywa się „natrętne myśli” (intruzje, czasem związane z OCD lub zaburzeniami lękowymi). Charakteryzują się tym, że pojawiają się nagle i wbrew Twojej woli. są sprzeczne z Twoimi wartościami i pragnieniami i dlatego tak Cię przerażają, im bardziej próbujesz ich „nie mieć”, tym bardziej mózg je dopycha, żeby „sprawdzić, czy nadal są”. To, że „nie mogłaś patrzeć na nóż” pokazuje, że byłaś przerażona tym, co podsuwała Twoja głowa , a Ty nie chciałaś tego, tylko się tego bałaś. To bardzo charakterystyczne dla lękowych/natrętnych myśli kiedy treść jest o śmierci, ale motywem wcale nie jest pragnienie śmierci, tylko panika przed nią oraz przed utratą kontroli.
Z zewnątrz może się wydawać, że „to się wzięło znikąd”, ale zwykle stoi za tym kombinacja kilku rzeczy jak
bologiczna wrażliwość układu nerwowego: niektórzy mają bardziej reaktywny mózg lękowy (geny, temperament),
doświadczenia życiowe jakprzeprowadzki, stres, poczucie utraty bezpieczeństwa, przetwarzanie informacji o śmierci, kontakt z wiadomościami, filmami, chorobą, śmiercią kogoś w otoczeniu, religijnymi/egzystencjalnymi tematami.
Zaburzenia nastroju lub lękowe (nawet łagodne, niewykryte), które sprzyjają pojawianiu się myśli samobójczych/lękowych.
Dla wielu osób takie myśli są próbą „oswojenia” lęku: mózg wyobraża to, czego się boisz najbardziej (śmierć, utrata kontroli), żeby jakby „przećwiczyć” scenariusz. Niestety, zamiast uspokajać to to nakręca spiralę.
To, że te myśli minęły, sugeruje, że zmniejszył się poziom stresu lub lęku w Twoim życiu, nauczyłaś się (choćby intuicyjnie) jakoś sobie z nimi radzić , a może odwracałaś uwagę, rozmawiałaś z kimś, zaczęłaś więcej rozumieć siebie. Twój mózg „wyciszył” temat, gdy przestał widzieć wokół „zagrażające” okoliczności. Czy mogą wrócić? Tak, jest to możliwe szczególnie przy silnym stresie, zmianach, poczuciu zagrożenia, przemęczeniu, jeśli masz ogólnie skłonność do lęków, analizowania, perfekcjonizmu. Ale to, że mogą się pojawić, nie znaczy, że są wyrokiem. Im lepiej rozumiesz, czym one są, tym mniej władzy nad Tobą mają. Wiedza i wsparcie (psycholog, zaufane osoby) mocno zmniejszają ryzyko, że te myśli Cię „zaleją”.
Twoja psychika jest bardzo wrażliwa, refleksyjna i podatna na głębokie pytania (sens życia, śmierć, po co żyć).
W momentach dużej zmiany lub napięcia lęk przerodził się w konkretne obrazy i myśli, które były przerażające, ale nie były „Twoją prawdziwą wolą”. Zamiast dowodu „jestem nienormalna”, to raczej sygnał: „potrzebuję zrozumienia, wsparcia i łagodności wobec siebie”. Psychologia jasno mówi, że myśli samobójcze i natrętne nie są „fanaberią”, tylko objawem, który warto potraktować poważnie, ale też z empatią, to często wołanie o pomoc, regulację emocji, poczucie bezpieczeństwa. Jeśli te myśli kiedyś wrócą, bardzo ważne jest, żebyś nie zostawała z tym sama ale powiedziała komuś dorosłemu, komu ufasz (rodzic, nauczyciel, psycholog szkolny, lekarz rodzinny). To dokładnie to, co zalecają specjaliści od zdrowia psychicznego. Traktowała myśl jak OBJAW, nie prawdę: „to tylko myśl mojego mózgu, a nie rozkaz”. Zastanowiła się nad kontaktem z psychologiem/psychoterapeutą , szczególnie, jeśli lęk przed śmiercią lub natrętne myśli wracają, nasilają się albo utrudniają codzienne funkcjonowanie. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że masz konkretny plan zrobienia sobie krzywdy, czujesz, że możesz stracić kontrolę, myśli są nie do zniesienia, to jest to sygnał, by NATYCHMIAST szukać pomocy (rodzice, pogotowie, izba przyjęć, telefon zaufania). Specjaliści wyraźnie podkreślają, że myśli samobójcze są stanem wymagającym wsparcia tak samo, jak ból fizyczny.