Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Natrętne myśli o śmierci i lęki: doświadczenia z przeszłości i obecne obawy

Treść wrażliwa
Rok temu około zimy i jesieni zaczęłam mieć dziwne obawy i lęk przed śmiercią, panicznie bałam się że umrę, a myśli w mojej głowie natrętnie kazały mi się zabić, nie mogłam patrzeć na nóż. Nie mam pomysłu skąd takie myśli mogły wziąć się w mojej głowie, bo tych myśli nie chciałam. Podobnie miałam w wieku 9 lat kiedy przeprowadziliśmy się do Warszawy, mieszkaliśmy w wielkiej kamienicy na 2 piętrze, a wtedy zaczęłam myśleć sobie "A co by było gdybym wyskoczyła z tego okna na beton, czy bym umarła?" Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mógł rozwikłać tę zagadkę dla której takie lękowe/natrętne myśli pojawiły się w moim umyśle. Na szczęście te myśli już minęły ale nie mam pojęcia kiedy wrócą znowu.
Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry. 

Opisane przez Panią objawy – czyli lęk przed śmiercią połączony z natrętnymi myślami o zrobieniu sobie krzywdy (np. na widok noża czy okna) – to klasyczny obraz tzw. myśli intruzywnych (natręctw).

Najważniejsze, co musi Pani wiedzieć: te myśli nie oznaczają, że naprawdę chce Pani odebrać sobie życie. To nie są Pani realne pragnienia. Mózg podsuwa Pani tak przerażające scenariusze właśnie dlatego, że kocha Pani życie, a te obrazy wywołują w Pani silny opór i lęk.

Skąd to się bierze? To wadliwy mechanizm obronny psychiki, który aktywuje się w momentach dużego, często ukrytego stresu, przeciążenia lub nagłych zmian (jak przeprowadzka w wieku 9 lat). Gdy poziom lęku w organizmie przekracza normę, umysł próbuje go skanalizować, tworząc drastyczne „filmy” w głowie. Sezonowość (jesień/zima) dodatkowo sprzyja takim kryzysom lękowym.

To świetnie, że te myśli minęły. Aby jednak nie żyła Pani w strachu przed ich powrotem, warto skonsultować się ze specjalista, który pomoże Pani zrozumieć źródło tego lęku i da konkretne narzędzia, jak rozbrajać takie myśli w przyszłości. Życzę Pani dużo spokoju.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Nasze umysły każdego dnia produkują tysiące losowych, czasem bardzo dziwnych, jaskrawych czy wręcz szokujących pomysłów i wyobrażeń. Bardzo często pojawiają się one w momentach przeciążenia, nagłego stresu lub dużych zmian życiowych, dokładnie tak jak przeprowadzka do wielkiej kamienicy w wieku dziewięciu lat czy trudniejszy pod kątem nastroju okres jesienno-zimowy rok temu.
Najważniejszy w tej układance jest fakt, że te myśli nie reprezentują Pani prawdziwych pragnień. Stało się dokładnie odwrotnie: ponieważ Pani bardzo chce żyć i panicznie boi się śmierci, Pani system obronny zinterpretował te losowe impulsy (pytanie o beton w dzieciństwie czy widok noża rok temu) jako, śmiertelne zagrożenie. Kiedy zaczynamy potwornie bać się jakiejś myśli i próbujemy za wszelką cenę zmusić się, by o niej nie myśleć, nasz mózg zaczyna ją nieustannie monitorować, żeby nas przed nią „ostrzec”. W ten sposób wpada się w bolesną pułapkę. Im bardziej nie chce Pani tych myśli i im mocniej z nimi walczy, tym gwałtowniej one wracają, napędzając spiralę paniki.

Choć na forum możemy jedynie rzucić światło na ogólny mechanizm powstawania takich obaw, warto pamiętać, że nad takimi wzorcami reagowania można skutecznie pracować. Gdyby obawa przed powrotem tych natrętnych obrazów stała się dla Pani zbyt uciążliwa w codziennym funkcjonowaniu, zachęcam do odbycia kilku konsultacji z psychologiem lub terapeutą. Profesjonalne wsparcie pomaga oswoić te mechanizmy i uczy, jak reagować na losowe wytwory umysłu z dystansem.
 Pozdrawiam,
 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry 

 

  To, czego doświadczyłaś, bardzo przypomina połączenie lęku przed śmiercią (czasem nazywanego tanatofobią) z natrętnymi myślami o tematyce samobójczej lub autoagresywnej, które mogły mieć związek z okresem silnego stresu i wrażliwości Twojego układu nerwowego. To nie znaczy, że chciałaś się zabić, a raczej, że Twój mózg „produkował” natrętne, przerażające obrazy i pytania, których wcale nie chciałaś.

U wielu osób silny lęk przed śmiercią i natrętne, „dziwne” myśli pojawiają się w okresach  dużego stresu, zmian życiowych, poczucia braku kontroli, przeprowadzek, zmiany miejsca zamieszkania, szkoły, otoczenia,  szczególnie w dzieciństwie.

 Przeprowadzka do Warszawy na 2 piętro mogła być dla Ciebie ogromną zmianą nowy dom, inne miasto, inny widok z okna, nowi ludzie, a to często wywołuje u dzieci lęk i różne „czarne scenariusze” w głowie. Pytanie „a co by było, gdybym wyskoczyła, tylko próbę zrozumienia: „co by się stało, gdybym zrobiła coś tak strasznego?”

Rok temu z kolei mógł zadziałać inny zestaw czynników: ogólny lęk i napięcie (np. szkoła, relacje, zmiany w życiu, pandemia i wiadomości o śmierci, zdrowiu), możliwe objawy zaburzeń lękowych lub depresyjnych, które często dają myśli typu „co jeśli umrę”, „co jeśli coś sobie zrobię”, nawet gdy realnie nie chcemy tego robić, temperament bardziej wrażliwy, skłonny do głębokich rozmyślań egzystencjalnych i samokontroli . Lęk przed śmiercią sam w sobie jest bardzo ludzki. U niektórych przybiera jednak formę fobii (tanatofobia), gdzie myśli o śmierci stają się natrętne, obsesyjne i bardzo przerażające.

 Psychologia opisuje coś, co nazywa się „natrętne myśli” (intruzje, czasem związane z OCD lub zaburzeniami lękowymi). Charakteryzują się tym, że pojawiają się nagle i wbrew Twojej woli.  są sprzeczne z Twoimi wartościami i pragnieniami i dlatego tak Cię przerażają,  im bardziej próbujesz ich „nie mieć”, tym bardziej mózg je dopycha, żeby „sprawdzić, czy nadal są”.  To, że „nie mogłaś patrzeć na nóż” pokazuje, że byłaś przerażona tym, co podsuwała Twoja głowa , a Ty nie chciałaś tego, tylko się tego bałaś. To bardzo charakterystyczne dla lękowych/natrętnych myśli kiedy treść jest o śmierci, ale motywem wcale nie jest pragnienie śmierci, tylko panika przed nią oraz przed utratą kontroli.

Z zewnątrz może się wydawać, że „to się wzięło znikąd”, ale zwykle stoi za tym kombinacja kilku rzeczy jak 

bologiczna wrażliwość układu nerwowego: niektórzy mają bardziej reaktywny mózg lękowy (geny, temperament), 

doświadczenia życiowe jakprzeprowadzki, stres, poczucie utraty bezpieczeństwa, przetwarzanie informacji o śmierci, kontakt z wiadomościami, filmami, chorobą, śmiercią kogoś w otoczeniu, religijnymi/egzystencjalnymi tematami.

Zaburzenia nastroju lub lękowe (nawet łagodne, niewykryte), które sprzyjają pojawianiu się myśli samobójczych/lękowych.

Dla wielu osób takie myśli są próbą „oswojenia” lęku: mózg wyobraża to, czego się boisz najbardziej (śmierć, utrata kontroli), żeby jakby „przećwiczyć” scenariusz. Niestety, zamiast uspokajać to to nakręca spiralę.

To, że te myśli minęły, sugeruje, że  zmniejszył się poziom stresu lub lęku w Twoim życiu, nauczyłaś się (choćby intuicyjnie) jakoś sobie z nimi radzić , a może odwracałaś uwagę, rozmawiałaś z kimś, zaczęłaś więcej rozumieć siebie. Twój mózg „wyciszył” temat, gdy przestał widzieć wokół „zagrażające” okoliczności. Czy mogą wrócić? Tak, jest to możliwe szczególnie  przy silnym stresie, zmianach, poczuciu zagrożenia, przemęczeniu, jeśli masz ogólnie skłonność do lęków, analizowania, perfekcjonizmu. Ale to, że mogą się pojawić, nie znaczy, że są wyrokiem. Im lepiej rozumiesz, czym one są, tym mniej władzy nad Tobą mają. Wiedza i wsparcie (psycholog, zaufane osoby) mocno zmniejszają ryzyko, że te myśli Cię „zaleją”.

  Twoja psychika jest bardzo wrażliwa, refleksyjna i podatna na głębokie pytania (sens życia, śmierć, po co żyć).

W momentach dużej zmiany lub napięcia lęk przerodził się w konkretne obrazy i myśli, które były przerażające, ale nie były „Twoją prawdziwą wolą”. Zamiast dowodu „jestem nienormalna”, to raczej sygnał: „potrzebuję zrozumienia, wsparcia i łagodności wobec siebie”. Psychologia jasno mówi, że myśli samobójcze i natrętne nie są „fanaberią”, tylko objawem, który warto potraktować poważnie, ale też z empatią, to często wołanie o pomoc, regulację emocji, poczucie bezpieczeństwa. Jeśli te myśli kiedyś wrócą, bardzo ważne jest, żebyś nie zostawała z tym sama ale powiedziała komuś dorosłemu, komu ufasz (rodzic, nauczyciel, psycholog szkolny, lekarz rodzinny). To dokładnie to, co zalecają specjaliści od zdrowia psychicznego. Traktowała myśl jak OBJAW, nie prawdę: „to tylko myśl mojego mózgu, a nie rozkaz”. Zastanowiła się nad kontaktem z psychologiem/psychoterapeutą , szczególnie, jeśli lęk przed śmiercią lub natrętne myśli wracają, nasilają się albo utrudniają codzienne funkcjonowanie. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że  masz konkretny plan zrobienia sobie krzywdy, czujesz, że możesz stracić kontrolę, myśli są nie do zniesienia, to jest to sygnał, by NATYCHMIAST szukać pomocy (rodzice, pogotowie, izba przyjęć, telefon zaufania). Specjaliści wyraźnie podkreślają, że myśli samobójcze są stanem wymagającym wsparcia tak samo, jak ból fizyczny.

Izabela Głębicka

Izabela Głębicka

Dzień dobry. 

Dołączę do moich przedmówców, potwierdzając, że opisujesz klasyczny mechanizm myśli intruzywnych, jednak chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, który często umyka w takich analizach.
 

Twoje doświadczenie pokazuje, że Twój układ nerwowy ma bardzo wysoką czujność - wręcz nadmiarową. W momentach przełomowych (przeprowadzka, przesilenia) Twój mózg nie tyle "błędnie działa", co wchodzi w tryb ekstremalnej ochrony, sprawdzając najgorsze scenariusze, by upewnić się, że na pewno ich nie zrealizujesz. Problem w tym, że w tym procesie zapomina o jednym: że to monitorowanie samo w sobie staje się dla Ciebie źródłem ogromnego cierpienia.
 

Inni specjaliści słusznie sugerują obserwację. Ja jednak zachęcam Cię do czegoś więcej: do pracy nad regulacją układu nerwowego. Jeśli Twój mózg nauczył się "serwować" Ci takie obrazy w stresie, to można go też nauczyć bezpieczniejszego reagowania na napięcie. Nie musisz czekać, aż myśli wrócą, by z nimi walczyć - można zbudować w sobie taką odporność, że nawet gdy stres pojawi się w przyszłości, Twój umysł nie będzie musiał uciekać się do tak drastycznych "ostrzeżeń".


Psychologia czarno na białym, 
Izabela Głębicka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Przewlekły stres, depresja a bóle brzucha i wzmożony apetyt - jak sobie z tym radzić, do kogo się udać, czy to od kortyzolu?
Jestem 21-letnią dziewczyną. Zawsze wszystko przeżywałam "podwójnie", w szczególności te gorsze sytuacje. Czas liceum wszystko dodatkowo nasilił. Miałam myśli samobójcze, nie chciałam chodzić do szkoły, a gdy z niej wracałam to zalewałam się łzami. Dodatkowo w 2018r. dowiedziałam się o chorobie taty (epilepsja). Wcześniej nie miałam o tym pojęcia. Tata dostał ataku, gdy byłam z nim sama w domu (mama pracuje na zmiany 24-godzinne). Byłam w takim stresie, że cała się trzęsłam.. I od tamtej pory zaczęły się moje problemy zdrowotne z bólem brzucha. Po wielu wizytach u lekarzy i po wielu badaniach, stwierdzono, że wszystko jest w porządku. A ból nie ustępował. Zaczęłam szukać pomocy w internecie, na różnych forach i dowiedziałam się, ze takie dolegliwości mogą być spowodowane przewlekłym stresem. Postanowiłam więc udać się do psychologa. Tam po przeprowadzeniu testów dowiedziałam się, że mam depresję i wysoki poziom lęku. Polecono mi, żeby udać się do psychiatry po leki - tak też zrobiłam. Biorę je cały czas, ale na terapię nie chodzę (pewna sytuacja zraziła mnie do Pani psycholog). Mam też problem z jedzeniem.. Są momenty (szczególnie w dni, gdy jestem w domu sama z tatą), że mogłabym jeść non stop. Od początku roku miałam też oprócz sytuacji z tatą, więcej sytuacji stresowych. Przez to ciągle coś podjadam i przytyłam prawie 8kg.. Moje pytania: 1. Czy przewlekły stres może powodować wzmożony apetyt? 2. Czy stres może powodować podwyższenie kortyzolu? 3. Czy jeśli bym zbadała poziom kortyzol i okazałby się on podwyższony, to co robić? Do kogo się udać?
Czy obecna terapia jest odpowiednio dobrana do moich potrzeb? Czuję się gorzej, usłyszałam też nieprzyjemny komentarz.
Dzień dobry, od paru miesięcy uczęszczam na terapię, chociaż przez ostatnie spotkania mam wrażenie, że jest gorzej niż przed nią. Czy możliwe, że to nurt jest nieodpowiedni? Czy nurt psychodynamiczny jest odpowiedni dla napadowego lęku?Rozmowa z samą terapeutką zawsze jest miła, lecz sam sposób odbywania się spotkań ostatnio zaczął mnie zastanawiać, mam wrażenie, że jak tylko jest lepiej to JEDYNY problem z jakim przyszłam na terapię jest nagle nieważny. I właśnie przez takie zmienianie tematu po ostatniej sesji czuję się gorzej niż przed nią. Sam lęk też się pogorszył, więc najpierw wspomniałam o tym, miałam poczucie, że mimo widocznego pogorszenia, nadal ten temat jest spychany podczas rozmowy, więc gdy już względnie o tym opowiedziałam, temat zmienił się na przykrą dla mnie sytuację, gdy osoba, którą darzyłam zaufaniem kompletnie je zepsuła, bo powiedziałam prawdę podczas rozmowy, a zostałam za nią tylko skrytykowana. Uznałam, że to wydarzenie mogło pogorszyć mój lęk, dlatego o tym powiedziałam, ale jedyne co w sumie usłyszałam, to, że mogłam tak nie mówić do tamtej osoby. No powiem szczerze, że po takiej dość niesłusznej krytyce niekomfortowo mi się nadal rozmawiało. No bo łatwo powiedzieć, że trzeba było tak nie mówić, ale wtedy było konieczne powiedzieć to do tamtej osoby. Teraz przez święta będę mieć przerwę od sesji, ale przyznam, że zastanawiam się nad tym czy skoro moje odczucia ostatnio są negatywne nie powinnam zmienić terapeuty? Wiadomo, proces leczenia lęków może być długi, ale gdy pogarsza się tak, że mam wrażenie jakbym w ogóle tam nie chodziła i nie dostawała jakiś konkretnych porad w sprawie lęku to zaczynam mieć wątpliwości czy to odpowiednia dla mnie terapia. Jest to pierwszy raz, gdy jestem na terapii, więc możliwe, że nieodpowiednio ją dobrałam do swoich potrzeb.
Czy aktywność seksualna pozytywnie wpływa na zaburzenia psychiczne? Idąc za tropem jego prozdrowotności
Czy seks może pomóc na zaburzenia psychiczne? Np. na depresję? Spotkałam się ze stwierdzeniem "seks jest zdrowy i pomaga na wiele problemów", więc chciałam się dowiedzieć czy pomaga też na to
Rok temu partner skrzywdził mnie emocjonalnie, od tego momentu męczę się z ogromną zazdrością o niego. Mam ogromny lęk przed opuszczeniem.
Rok temu mój partner zdradził mnie emocjonalnie, do tej pory odczuwam lęk, że to znów zrobi, mimo że on naprawdę się stara. Ja ciągle mu o tym przypominam. Nie chcę tego, ale natłok tych myśli jest okropny, nie potrafię zatrzymać tego w sobie i zaraz mu wypominam jego błąd. Popadałam w jakąś paranoję, widzę w każdym zagrożenie. Partnert uczęszcza na terapię i terapeutką jest kobieta w jego wieku( znajoma z oddziału mojej mamy). Nawet o nią jestem zazdrosna. Po każdej sesji jego coś we mnie pęka, zaczynam kłótnie. Zadaje pytania czy mu się podoba. Ostatnio przed sesją się z nim pokłóciłam i on opowiedział to terapeutce... ( ona kazała mu mieć dystans do mnie) czego troszkę nie rozumiem. Czuję się z tym źle, bo zależy mi na nim i doceniam to jak przez ten rok się starał... Ale ja to wszystko ciągle niszczę,... Ale naprawdę nie potrafię zatrzymać tych myśli, tego strachu przed utratą jego. Dodam, że miałem ciężkie dzieciństwo ( mój ojciec nas zostawił jest alkoholikiem i hazardzistą. Nigdy się mną nie interesował, a wręcz przeciwnie, od dziecka jego rodzina i on znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie) Potem na mojej drodze stanął mój partner, jesteśmy ze sobą 6 lat. I naprawdę bardzo dobrze wspominam te w 6 lat. Tylko ta sytuacja rok temu złamała mnie. Nie chcę być już dłużej taka, chcę do wspierać. Ale ciągle go zawodzę. Czuję, że do niczego się już nie nadaję, że ja już nie jestem tu potrzebna, bo tylko wszystko komplikuję. Proszę o radę, co mam robić w tej sytuacji.
Bóle somatyczne a ciągłe powtarzanie przeszłości. Czuję się wykończona, nie umiem spać, skupić się, mam wybuchy złości.
Czy zwariowałam ? Czy jestem chora? A może taka moja natura? Są dni, miesiące, gdy czuję się samotnie mimo otaczających mnie ludzi. Mimo kochającego partnera i cudownego dziecka. Czuję ciągły niepokój, strach i rozdrażnienie, który jest mi samej ciężko wytłumaczyć dlaczego? Jestem smutna, chcę płakać, lecz nie płaczę. Miewam obsesyjne myśli o sobie, o dniu, który minął i o przyszłości i przeszłości o tym, co źle zrobiłam, co powiedziałam. Te myśli są zawsze, gdy jestem sama albo gdy mam zasnąć, przez to mam problemy z zasypianiem. Mam problemy z koncentracją. Robię coś i nie wiem, co robię. Idę gdzieś, ale zapominam, gdzie i po co. Miewam wahania nastroju, jestem szczęśliwa, a zaraz smutna. Potem wpadam w złość. Bywam agresywna i krzyczę, wyzywam i poniżam, brak mi samokontroli. Nie czuję zadowolenia z tego, kim jestem, jak wyglądam, co robię. Jestem zamknięta w sobie, nie potrafię rozmawiać, czasami wręcz nie chcę, bo czuję, że nie ma to kompletnie sensu i nikogo nie obchodzi, co myślę i jak się czuję. Czuję się zestresowana i spięta. Nie mam energii, jestem osłabiona. Doświadczam często bólu karku(uczucie sztywnego karku) oraz tępy ból migruje w stronę tylnej strony głowy i barków. Niekiedy na lewą stronę pod łopatkę. Odnoszę czasami wrażenie, że moja głowa i ciało jest moim wrogiem, zwłaszcza gdy obsesyjne myśli połączą się z bólem fizycznym i czuję, jakby ktoś ściskał mi klatkę na tyle mocno, że brakuje mi powietrza.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.