Dzień dobry.
Pani nie brzmi jak osoba „paranoiczna”, tylko jak ktoś, kto widzi realne sygnały ostrzegawcze i próbuje zrozumieć, gdzie jest granica zaufania.
Jeśli partner ma za sobą uzależnienie od alkoholu, kilkuletnią abstynencję, a teraz wraca do picia, ukrywa to, kłamie lub przyznaje się dopiero po dopytywaniu, to nie jest drobiazg. Zwłaszcza że sam mówi, że kiedy już pije, to nie kończy się na jednym czy dwóch piwach i że myśli o alkoholu jako sposobie na ulgę. To brzmi jak bardzo ryzykowny moment, nawet jeśli nie oznacza jeszcze pełnego nawrotu.
Nie rozstrzygałbym za niego, czy „może kontrolować picie”, ale jeśli ktoś mówi, że po alkoholu traci umiar, to trudno budować bezpieczeństwo na założeniu, że wszystko jest pod kontrolą. W takiej sytuacji potrzebna jest szczera rozmowa z terapeutą, najlepiej takim, który pracuje z uzależnieniami, a nie uspokajanie się zdaniem: „to tylko raz na jakiś czas”.
W rozmowie z partnerem warto mówić nie oskarżeniami, tylko jasno o granicach: „Boję się, kiedy pijesz i kiedy mnie okłamujesz. Nie chcę być w relacji, w której muszę sprawdzać, czy mówisz prawdę. Potrzebuję, żebyś potraktował to poważnie i wrócił do realnej pracy nad trzeźwością”.
Ważne, żeby Pani nie wchodziła w rolę kontrolera, detektywa ani terapeuty. To on jest odpowiedzialny za swoje picie, szczerość, leczenie i decyzję, co dalej. Pani ma prawo natomiast zdecydować, w jakich warunkach jest Pani w stanie być w tej relacji. Może Pani powiedzieć wprost, że ukrywanie picia i kłamstwa są dla Pani granicą, bo niszczą zaufanie.
Warto też zaproponować konkret: konsultacja w poradni leczenia uzależnień, rozmowa z terapeutą uzależnień, grupa wsparcia, powrót do abstynencji, ustalenie planu na kryzysy, czyli co robi, kiedy pojawia się chęć picia. Nie „obiecuję, że będzie dobrze”, tylko konkretne działania.
Jeśli on będzie minimalizował problem, złościł się na Pani niepokój albo przerzucał odpowiedzialność na Panią, to też będzie ważna informacja. W związku z osobą po uzależnieniu nie chodzi o to, żeby partner nigdy nie miał trudności. Chodzi o to, czy bierze za nie odpowiedzialność, jest szczery i realnie szuka pomocy.
Pani ma prawo się bać. Ma Pani też prawo nie chcieć związku, w którym alkohol i kłamstwa wracają do centrum życia. Warto rozmawiać, ale proszę pamiętać, że nie da się kochać kogoś za niego do trzeźwości. On musi sam potraktować ten problem poważnie.
Łukasz Dyłka