Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Obawy związane z piciem partnera po okresie abstynencji i brakiem zaufania

Mój partner przyznał się do tego, że kilka lat temu był uzależniony od alkoholu i wpadł w ciąg alkoholowy trwający kilka miesięcy. Sam z tego wyszedł i przez 4 lata nie pił. Kiedy się poznaliśmy, pierszy raz po tej przerwie się napił, przyznał się do tego. Później sytuacje miały miejsce jeszcze 2 razy, niestety za 2 razem musiałam to z niego wyciągnąć, a za 3 razem praktycznie mnie okłamał, ale koniec końców się przyznał. Sam przyznaje, że ma ciężki okres w życiu i myśli o piciu w kontekście poczucia ulgi. Podobno jego terapeuta powiedział, że skoro pije raz na jakiś czas i to kontroluje, to nie ma się co katować tym faktem. Trudno mi w to uwierzyć, bo niepijacy alkoholik nie może mieć nad tym konroli. Partner sam mówi, ze jak się napije, to nie piwko, czy dwa, tylko on juz nie ma umiaru. Martwi mnie to, że mnie okłamał, nie mam poczucia tego, że jak zacznie pić częściej, to mi o tym powie, obawiam się, że będzie to przede mną ukrywał. Boje się, że się uzależni. Nie wiem jak mam rozmawiać z nim i co mu doradzić. Nie chce być w związku, w którym nie ma zaufania, a tym bardziej boje się bycia z kimś, kto zacznie pić. Mam wrażenie, że ostatnio pił, a się nie przyznał i nie wiem czy ja już popadam w paronoje i go tak oceniam, czy on faktycznie mnie znów okłamuje :(
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Joanna Kaszkur

Joanna Kaszkur

Dzień dobry,
rozumiem, że może to być dla Pani bardzo trudna i obciążająca sytuacja. Oprócz samego tematu alkoholu pojawia się tutaj także kwestia zaufania, poczucia bezpieczeństwa, niepewności oraz lęku o przyszłość tej relacji.

Myślę, że warto potraktować poważnie zarówno sieganie męża po alkohol, jak i własne emocje oraz obawy. Czasami nie chodzi wyłącznie o to, „ile” i „jak często” ktoś pije, ale również o to co dzieje sie z nim emocjonalnie, czy potrafi być szczery, brać odpowiedzialność za swoje zachowania i czy w tej relacji może się Pani czuć bezpiecznie emocjonalnie.

Z perspektywy terapeutycznej powiedziałabym też, że warto zaufać swoim odczuciom i temu, co dzieje się w Pani wewnętrznie. To, że pojawia się napięcie, niepokój czy trudność w zaufaniu, jest ważną informacją o Pani doświadczeniu w tej relacji.

Myślę, że pomocna mogłaby być również własna terapia, nie po to, aby oceniać partnera, ale żeby mieć przestrzeń do zaopiekowania się sobą, swoimi emocjami, granicami i potrzebami w tej sytuacji.

Pozdrawiam.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

W pracy terapeutycznej w takich sytuacjach często wracamy do podstawowego pytania: czego ty potrzebujesz w tej relacji, żeby czuć się bezpiecznie? I czy partner jest gotowy ci to zapewnić? To jest punkt wyjścia do rozmowy z nim, nie doradzanie mu ani próba zmieniania go, bo to nie leży w twojej mocy.

Warto też rozważyć wsparcie dla siebie. W Polsce działają grupy skierowane właśnie do bliskich osób uzależnionych, oraz Poradnie Leczenia Uzależnień, gdzie można uzyskać bezpłatną konsultację. Bycie partnerem osoby z tym problemem jest obciążające i zasługujesz na przestrzeń, w której możesz zadbać o siebie.

1 miesiąc temu
Agata Radecka

Agata Radecka

Z tego co Pani pisze wynika, że partner jest obecnie w nawrocie choroby. Niestety uzależnienie tym właśnie się charakteryzuje, szczególnie jeśli nie przeszło się długoletniej terapii. W sytuacji nawrotu pacjenci mogą zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień, w której będą mogli skorzystać z grupy nawrotowej. Czasami jednak nawrót jest bardzo silny, a pacjent nie jest w stanie utrzymać abstynencji, wówczas należy rozważyć terapię na oddziale a następnie powrót do poradni. Pani pozostaje obserwować, nie brać odpowiedzialności za te sytuacje, dbać o siebie, jasno stawiać granice i komentować to, co Pani widzi i to jak się Pani z tym czuje. Nawrót można opanować ale nigdy nie robi się tego w pojedynkę a we współpracy ze specjalistą.

Pozdrawiam, Agata Radecka

1 miesiąc temu
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry, 

 

Pisze Pani o sytuacji, która rzeczywiście może budzić dużo niepokoju, napięcia i wewnętrznego rozdarcia. Z jednej strony widzi Pani, że partner ma za sobą doświadczenie uzależnienia i sam przyznaje, że kiedy zaczyna pić, traci kontrolę. Z drugiej – pojawiają się sytuacje, w których nie mówi Pani prawdy albo robi to dopiero po czasie. To w naturalny sposób podkopuje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.

 

To, co Pani przeżywa, nie wygląda na „paranoję”, tylko raczej na próbę odnalezienia się w sytuacji, w której sygnały są niespójne. Kiedy ktoś raz jest szczery, innym razem coś ukrywa, a jeszcze innym minimalizuje problem – trudno się w tym odnaleźć i zupełnie naturalne jest, że pojawia się czujność i wątpliwości.

 

Z Pani perspektywy ważne są dwie rzeczy, które mogą się ze sobą ścierać: potrzeba zaufania w relacji oraz realne obawy dotyczące picia i jego konsekwencji. Obie są bardzo istotne i żadnej z nich nie trzeba pomijać.

Jeśli chodzi o rozmowę z partnerem, pomocne może być skupienie się nie tyle na rozstrzyganiu, „czy on ma problem”, ale na tym, jak jego zachowanie wpływa na Panią. Może Pani mówić wprost, spokojnie i konkretnie – że trudno jest Pani czuć się bezpiecznie, kiedy nie ma Pani pewności co do szczerości, że martwi Panią jego brak kontroli po alkoholu, oraz że potrzebuje Pani w relacji otwartości i przewidywalności.

 

Warto też przyjrzeć się swoim granicom – nie w sensie stawiania ultimatum, ale uczciwego sprawdzenia ze sobą, na co jest Pani gotowa, a na co nie. Na przykład: czy jest Pani w stanie być w relacji, jeśli partner pije sporadycznie, ale jest w tym szczery? A co w sytuacji, kiedy zaczyna coś ukrywać? Taka jasność wobec siebie często pomaga potem mówić o swoich potrzebach spokojniej i bardziej konkretnie.

 

To, co mówi jego terapeuta, może być dla Pani trudne do przyjęcia – i ma Pani prawo widzieć to inaczej. Jednocześnie nie ma Pani wpływu na to, jak partner definiuje swój problem i co z nim zrobi. Ma Pani natomiast wpływ na to, jak dba o siebie w tej sytuacji.

I jeszcze jedna ważna rzecz: nie musi Pani rozstrzygać, czy „on kłamie”, czy „Pani przesadza”. Już samo to, że pojawia się brak zaufania i poczucie niepewności, jest wystarczającym sygnałem, że sytuacja wymaga zatrzymania się i uważnej rozmowy.

 

Mam nadzieję, że ta informacja pomogła choć w małym stopniu. 


Pozdrawiam serdecznie, 

Marcin Brodowski

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pani obawy są zupełnie zrozumiałe. Problemem nie jest tutaj „jednorazowe wypicie”, tylko że partner sam mówi o utracie kontroli po alkoholu, piciu dla ulgi emocjonalnej oraz o ukrywaniu tego przed Panią. To są sygnały alarmowe, zwłaszcza u osoby z historią uzależnienia. Odnoszę wrażenie, że nie sam alkohol podkopuje Pani poczucie bezpieczeństwa, tylko brak pewności, czy partner mówi prawdę. W momencie kiedy pojawia się ukrywanie, minimalizowanie albo konieczność „wyciągania” informacji, łatwo zacząć żyć w ciągłym napięciu i sprawdzaniu, czy znowu coś się nie dzieje. Na ten moment warto na spokojnie przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie w związku. Warto otwarcie powiedzieć partnerowi, że martwi Panią brak szczerości i że jeśli ma wracać do alkoholu, potrzebuje Pani jasności, a nie domyślania się. Opinia terapeuty (o ile w ogóle coś takiego padło) w stylu „skoro kontroluje, to nie ma problemu” brzmi dość niepokojąco w kontekście osoby, która sama przyznaje, że po alkoholu traci umiar. Myślę, że partner powinien potraktować temat poważnie i wrócić do intensywniejszej pracy nad uzależnieniem, zanim sytuacja zacznie się rozwijać. Proszę jednak pamiętać, że nie ma Pani wpływu na jego ostateczną decyzję w kontekście podjęcia leczenia i że to nie Pani odpowiedzialność aby to zrobić. Proszę w tej sytuacji jasno zakomunikować czego Pani oczekuje oraz pilnować, czy Pani granice w tym temacie nie były przekraczane. Łatwo bowiem zatracić się w "trybie ratownika" i zapomnieć o sobie. 
Życzę wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Pani nie brzmi jak osoba „paranoiczna”, tylko jak ktoś, kto widzi realne sygnały ostrzegawcze i próbuje zrozumieć, gdzie jest granica zaufania.

 

Jeśli partner ma za sobą uzależnienie od alkoholu, kilkuletnią abstynencję, a teraz wraca do picia, ukrywa to, kłamie lub przyznaje się dopiero po dopytywaniu, to nie jest drobiazg. Zwłaszcza że sam mówi, że kiedy już pije, to nie kończy się na jednym czy dwóch piwach i że myśli o alkoholu jako sposobie na ulgę. To brzmi jak bardzo ryzykowny moment, nawet jeśli nie oznacza jeszcze pełnego nawrotu.

 

Nie rozstrzygałbym za niego, czy „może kontrolować picie”, ale jeśli ktoś mówi, że po alkoholu traci umiar, to trudno budować bezpieczeństwo na założeniu, że wszystko jest pod kontrolą. W takiej sytuacji potrzebna jest szczera rozmowa z terapeutą, najlepiej takim, który pracuje z uzależnieniami, a nie uspokajanie się zdaniem: „to tylko raz na jakiś czas”.

 

W rozmowie z partnerem warto mówić nie oskarżeniami, tylko jasno o granicach: „Boję się, kiedy pijesz i kiedy mnie okłamujesz. Nie chcę być w relacji, w której muszę sprawdzać, czy mówisz prawdę. Potrzebuję, żebyś potraktował to poważnie i wrócił do realnej pracy nad trzeźwością”.

 

Ważne, żeby Pani nie wchodziła w rolę kontrolera, detektywa ani terapeuty. To on jest odpowiedzialny za swoje picie, szczerość, leczenie i decyzję, co dalej. Pani ma prawo natomiast zdecydować, w jakich warunkach jest Pani w stanie być w tej relacji. Może Pani powiedzieć wprost, że ukrywanie picia i kłamstwa są dla Pani granicą, bo niszczą zaufanie.

 

Warto też zaproponować konkret: konsultacja w poradni leczenia uzależnień, rozmowa z terapeutą uzależnień, grupa wsparcia, powrót do abstynencji, ustalenie planu na kryzysy, czyli co robi, kiedy pojawia się chęć picia. Nie „obiecuję, że będzie dobrze”, tylko konkretne działania.

 

Jeśli on będzie minimalizował problem, złościł się na Pani niepokój albo przerzucał odpowiedzialność na Panią, to też będzie ważna informacja. W związku z osobą po uzależnieniu nie chodzi o to, żeby partner nigdy nie miał trudności. Chodzi o to, czy bierze za nie odpowiedzialność, jest szczery i realnie szuka pomocy.

 

Pani ma prawo się bać. Ma Pani też prawo nie chcieć związku, w którym alkohol i kłamstwa wracają do centrum życia. Warto rozmawiać, ale proszę pamiętać, że nie da się kochać kogoś za niego do trzeźwości. On musi sam potraktować ten problem poważnie.

 

Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam poczucie, że jest w Pani bardzo dużo niepokoju i utraty poczucia bezpieczeństwa. I trudno się temu dziwić, bo obok samego alkoholu pojawiło się też coś bardzo ważnego – ukrywanie, niedomówienia i poczucie, że nie do końca wie Pani, na czym stoi.

W psychologii procesu często zastanawiamy się właśnie nad tym – jaki stan osiąga człowiek dzięki używce. Co się wtedy pojawia, czego brakuje na co dzień. I kiedy Pani pisze o jego ciężkim okresie i o tym, że alkohol daje mu ulgę, to może właśnie o to chodzi – o chwilowe nieprzejmowanie się, odpuszczenie kontroli, jakiś rodzaj luzu wobec życia i problemów. Jakby alkohol wnosił do jego życia coś, czego bardzo mu brakuje na co dzień.

I być może właśnie z tym „czymś” warto byłoby pracować terapeutycznie. Nie tylko z samym niepiciem, ale z tym, co stoi pod potrzebą picia.
 

Bo jeśli człowiek przez lata funkcjonuje w dużym napięciu, przeciążeniu albo emocjonalnym ścisku, to sama abstynencja nie zawsze rozwiązuje problem. Czasem potrzeba jeszcze znaleźć inne sposoby na kontakt z ulgą, odpoczynkiem czy własnymi emocjami.

 

Jednocześnie bardzo rozumiem Pani lęk. Zwłaszcza że partner sam mówi, że kiedy zaczyna pić, trudno mu się zatrzymać. I myślę, że ważne jest, żeby nie próbowała Pani „uspokajać siebie na siłę”, jeśli coś w tej sytuacji budzi nieufność czy napięcie. Może pomocna byłaby też terapia par – taka przestrzeń, w której mogłaby Pani jasno powiedzieć:
- czego potrzebuje w relacji,
- gdzie są Pani granice,
- co daje Pani poczucie bezpieczeństwa,
- i co dzieje się z Pani zaufaniem, kiedy pojawia się ukrywanie picia.

 

Mam poczucie, że teraz jest Pani trochę pomiędzy współczuciem dla jego trudności, a własnym lękiem wobec tak trudnej sytuacji.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Z tej historii najbardziej wybrzmiewa nie alkohol sam w sobie, tylko coś trudniejszego: rozchwiane poczucie bezpieczeństwa w relacji. Raz jest szczerość, raz ukrywanie, raz przyznanie się po czasie i to naturalnie robi w głowie i w emocjach „mgłę”, trudno wtedy odróżnić intuicję od lęku.Sądzę, że Pani nie musi teraz rozstrzygać, czy partner „już jest uzależniony” albo „jeszcze kontroluje”. Ważniejsze jest coś bardziej podstawowego: że on sam mówi o utracie kontroli po alkoholu i o piciu dla ulgi a jednocześnie pojawia się ukrywanie i niepełna prawda, jest to zestaw, który realnie podkopuje zaufanie, niezależnie od diagnozy.W rozmowie z nim raczej nie warto iść w przekonywanie czy analizowanie jego terapii. Bardziej w kierunku prostego komunikatu: „Nie czuję się bezpiecznie, kiedy alkohol i prawda nie są jasne. Nie chcę relacji, w której muszę się domyślać albo sprawdzać.” i potem patrzeć nie na deklaracje, tylko na to, co się faktycznie zmienia.Myślę też, że ważne jest, żeby Pani nie brała na siebie roli „tej, która ma dopilnować trzeźwości” albo wyłapywać prawdę, bo wtedy relacja zaczyna przypominać czuwanie a nie bliskość.

Co do lęku, czy on coś ukrywa: on nie jest dowodem, ale jest informacją o tym, że zaufanie już zostało naruszone i to jest fakt wart potraktowania poważnie, bez umniejszania sobie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co Pani opisuje , brzmi jak realny powód do niepokoju, a nie „paranoja”. Po przebytym uzależnieniu samo okazjonalne picie i ukrywanie tego przed partnerką zwykle nie daje poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy on sam mówi, że po alkoholu traci umiar. Kłamstwo o piciu, nawet „drobne”, podważa zaufanie i utrudnia ocenę, czy problem wraca. W materiałach o rozmowie z osobą uzależnioną powtarza się, żeby trzymać się faktów, mówić o własnych odczuciach, nie moralizować i rozmawiać wtedy, gdy jest trzeźwy. Rozmawiajcie spokojnie, konkretnie i bez oskarżeń: „Kiedy mówisz mi nieprawdę o alkoholu, tracę zaufanie. Nie chcę żyć w związku, w którym muszę zgadywać, czy pijesz.” Takie rozmowy najlepiej oprzeć na obserwowalnych faktach i własnych granicach, a nie na zgadywaniu, czy „na pewno” pił. Ma Pani prawo powiedzieć, że nie akceptujesz ukrywania picia ani minimizowania problemu. Masz też prawo oczekiwać konkretów: kontaktu z terapeutą specjalizującym się w uzależnieniach, jasnego planu trzeźwienia, wsparcia grupowego albo terapii par, jeśli oboje tego chcecie. Sama informacja, że „terapeuta powiedział, że skoro pije rzadko i kontroluje, to nie ma się co katować”, nie musi oznaczać, że wszystko jest bezpieczne. Jeśli on sam mówi, że po alkoholu nie ma umiaru i pije dla ulgi, to jest to sygnał ostrzegawczy, który warto potraktować bardzo serio. Proszę z nim porozmawiać tylko wtedy, gdy jest trzeźwy. Należy mówić o swoim lęku i o tym, że kłamstwo niszczy zaufanie. Proszę ustalić konsekwencje, jeśli znów będzie ukrywał picie.

Należy poszukać wsparcia dla siebie, bo życie obok nawrotów i tajemnic bardzo obciąża psychicznie.

Jak ocenić, czy naprawdę znowu pije. Nie musi Pani rozstrzygać tego sama „na czuja”. Ważniejsze jest to, że już teraz widzi Pani wzorzec: niepełna szczerość, picie z powodu ulgi, ryzyko utraty kontroli i Pani narastające poczucie zagrożenia. To wystarczy, by potraktować sytuację jako problem relacyjny i uzależnieniowy, nawet zanim będziesz mieć 100% dowód.

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Załamanie po zerwaniu z partnerem - jak sobie poradzić?

Byłam z chłopakiem 2 lata, układało nam się dobrze od jakiegoś czasu. Chłopak przeszedł dużo w życiu, miał problemy w rodzinie. A to bardzo na nim się odbiło, potem my zaczęliśmy się coraz częściej kłócić, ale wiem, że mnie kochał. 

Ostatnio zerwał ze mną, bo chciał odpocząć, bo stwierdził, że za dużo tego. Po 3 tygodniach wrócił do mnie, bo nie dawałam mu spokoju, bo bardzo za nim tęskniłam. Było już bardzo dobrze między nami. Wiadomo małe sprzeczki były między nami i dwa dni przed sylwestrem mnie zostawił, bo znowu stwierdził, że ma dość kłótni. Ja chciałam z nim zawsze rozmawiać, żeby dążyć do tego, żeby tych kłótni nie było. Załamałam się znowu, chciał się zastanowić czy jeszcze chce wrócić do mnie, ale ja strasznie byłam natrętna, wydzwaniałam do niego i wypisywałam, chciałam jakoś udowodnić mu, że może być lepiej między nami, ale żeby w to uwierzył. 

Teraz mówi, że nie chce mnie znać i że mnie nie kocha, a ja wierzę nadal w to, że mnie gdzieś jeszcze kocha. 

Wszędzie mnie zablokował, ale jak zadzwoniłam go przeprosić za to wszystko, to odebrał, chociaż taki plus a był strasznie źle nastawiony. Bardzo mi źle z tego powodu, że tak się stało, mi się wydaje, że ten chłopak jest bardzo zagubiony

Czuję się wykończona brakiem komunikacji z partnerem, boję się, że dostanie napadu paniki.
Dzień dobry, mój partner się ode mnie oddala. Czuję się samotna w tym związku. Mój partner leczy się na nerwicę lękową i ataki paniki. Nie chce ze mną o tym rozmawiać. A mnie strasznie to męczy, bo chcę mu pomóc, ale nie wiem jak. Co w takim momencie powiedzieć, co zrobić... Czy złapać go za rękę czy przytulić? Przy próbie jakieś reakcji na atak on wybucha złością i to wcale nie pomaga. Strasznie mnie to męczy, że nie mogę mu pomóc. Uczęszcza na terapię, ale zabronił mnie pytać jak na niej było , co robili itp. Nie rozumiem tego. Czuję się wykończona psychicznie, ciągle płaczę tak, żeby nikt nie widział, udaję przed każdym, że jest wszystko w porządku. Partnerowi nie mówię jak coś mnie trapi, żeby nie dostał jakiegoś ataku. Jak wraca z terapii jest strasznie dziwnie do mnie nastawiony. Ja już jestem tak tym zmęczona, że naprawdę nie wiem co mam robić. Chcę mu bardzo pomóc i okazywać mu wsparcie. Ale jak ja mam to zrobić? Budzę się z bólem w klatce piersiowej, coraz ciężej mi się oddycha w ciągu dnia, bo ciągle szukam rozwiązania jak mu pomóc. A on nie chce i to mnie strasznie rani, jesteśmy ze sobą 6 lat. Planujemy ślub, rodzinę. Ale jak ja mam dalej o tym myśleć, jak nie rozmawiamy o naszych uczuciach, on woli pogadać o nich ze swoją terapeutką, a ja nie chcę go denerwować. Proszę o jakąś radę co dalej robić?
Brak szacunku od partnera, wbijanie mi szpileczek, zdrada. Ja w tym wszystkim czuję się beznadziejna, niewartościowa.
Jestem beznadziejna. Moją wartość definiuje mój partner. Nie jestem dla niego dość dobra, pomimo że się staram. Jak go poznałam, byłam atrakcyjną i pewną siebie kobietą. Teraz mam juz 47 lat, moja uroda minęła. Nie mam fajnego hobby, nie chodzę na siłownie, nie uprawiam sportu, jestem zwyczajna, bo lubię czytać książki i tańczyć. Pracuje na pełen etat, w domu mam normalnie czysto, proste obiady gotuję na zmiane z moją mamą, która z nami mieszka. Jestem przeciętnie bogata i przeciętnie mądra. Moj partner nie pije, czasem dołoży się do wydatków związanych z domem, zwali węgiel, narąbie drzewa, skosi trawnik. Jak sie pokłócimy to on pierwszy przeprasza, bo kocha mnie. Niby fajnie, ale on lubi wbijać mi szpileczki. Nie mówi wprost tylko takie niby żarciki. Zawsze znajdzie coś czego nie zrobiłam, albo mogłam zrobić lepiej. Kiedyś miałam siły mu odpyskować, dziś mnie to zwyczajnie boli. Ostatnio, choć go nikt nie pytał, poinformował grono naszych znajomych, że mam bobra między nogami. A kiedy posprzątałam cały dom, ale nie zdążyłam wyrzucić śmieci, to on wszedł i skomentował tylko "piękny ten kosz". To są takie nic nie znaczące uwagi. W gronie znajomych jak mi ktoś zada pytania to on sam odpowiada nie dopuszczając mnie do głosu. Ostatnio zauważyłam, że sie zrobiłam jakaś inna. Nie mam siły ciągle wyznaczać granic, nie mam siły walczyć o jego szacunek i zwracać mu uwagę, że tak się nie mówi, nie robi. Nie mam siły też w relacjach z innymi ludźmi. W pracy czuję się gorsza, wstydzę się siebie, nie lubię się już odzywać. Jestem kierownikiem, a zaczynam się zachowywać jak stażysta. Jestem taka beznadziejna. Nie ufam nikomu. Jak ktoś jest dla mnie miły, to sie czuje niezręcznie. Nie wiem jak odzyskać dawną siebie. Co zrobić, żeby niewinne uwagi partnera nie bolały mnie. Żebym je szybko zapomniała. Dodam jeszcze, że mój partner lubi mieć kogoś na boku. Zdradzał mnie wielokrotnie. Kiedy sie o tym dowiedziałam wyrzuciłam go z domu, ale przez 30 dni wysyłał mi bukiety i przepraszał, więc dałam mu szansę. Obecnie nie wiem czy kogoś ma. Możliwe, ponieważ znowu nie sypia ze mną od wielu tygodni. Ale nawet jakby miał to i tak bym mu przebaczyła, bo teraz zdecydowanie nie chcę być sama, a on nie jest taki zły. Może to nie partnera wina? Nie wiem dlaczego czuję się taka beznadziejna. Proszę o jakieś rady. Pozytywne afirmacje nie pomagają. Ja w środku cała się trzęsę. Nie wiem jak mam odzyskać siły, Może powinnam brać jakieś leki na uspokojenie?
Osamotnienie w związku i podejrzenia o niewierność męża – jak sobie poradzić?
Maz uwaza ze mnie kocha pragnie pozada zawsze obiecuje intymnosc zastrasza potem no no powiesz psychologowi jaka jestes ze robisz mi jazdy o nocki ze nie ma sexu nie przytyłam oczywiście ze powiem a dlaczego tobie robie awantury? Nie mam ciebie dla siebie wogole ciagle dniami miesiącami pracujesz od 8 do 18 lub od 8 do 21 ze mna czas spędzasz jedynie 1.5 godziny każdego dnia na sexsie i idziesz spać podczas snu nie chcesz przytulić mnie co niby uwielbiasz twe słowa??? Jestem osamotniona w związku nie mam żadnego pożytku z meza żadnego zwro uczuc ciepla sexu prawdziwego miłości szacunku a ustalanie z jego strony zasad. Jak zasłużę jak bede chcial albo możliwe ze cie przytulę. To jest moim zdaniem chore. W pracy wspaniale relacje z szefowa żyje radosny uśmiechają sie do siebie bardzo jej pomocny. Jak mu mowie ze czuje ze ich cos łączy atakiem odpowie no to już masz miły dzien z głowy przychodzę z pracy idę spać. Wogole ze mma sie nie liczy z moimi potrzebami pragnieniami, dlatego odbieram ze liczy sie dla niego tylko ona życie zawodowe nie ja - ja nie jestem mu absolutnie potrzebna czy mam rację??? Wiecznie obiecuje a nie dotrzymuje słowa manipuluje bawi sie mna moimi uczuciami. Ale co do czego nakazuje abym to ja sie do niego przytuliła ale do czego? Do jego pleców? Co tu jest nie tak ? Od dnia 27 stycznia 2026r mija zarzz 4 dzien niby chce sexu pieszczot przytulenia czułości po czym jakis zimny ze jest zmęczony a na mnie na moje zmęczenie nie patrzy wypalanie emocjonalnie sie z jego strony zastraszanie zasady i jeszcze uwaza ze ja łamie zasady? Nie przypadkiem on je łamie? Obiecuje cos ale tego nie robi jak tak można? Wiecznie robić nadzieję? Normalny sex od ponad 21 lat bagle zwyczajny sex od tak i nara idę spać na bok no bo tak nagle po tylu latach mu wygodnie? Od kiedy. Jeszcze uwaza ze w nocy robie mu awantury? Czy mam powody czy nie? Na zapytanie sie męża? Przytulisz mnie odpowiedź chamska cyt ,, NIE,, wyprosić sie o sex nad ranem.? Wtedy mam a tak moge zapomnieć i ciągle krytykowanie zastraszania i swe ja? Co mam myśleć co robić? Czy faktycznie tu juz uczuc ze strony meza w moja stronę nie ma? Czy ta kobieta zawładnęła jego sercem rozumem? Czy jest opcja ze to ona dla niego juz sie tylko liczy i poza nią jak praca nie widzi swiata? A ja jestem bo jestem? Jestem wyczerpana co mam robic jak podejść do tego jak chce jeździć po niego do pracy czy odpuścić sobie całkowicie jego osobę jak to sie mówi zlać ale obserwować zbierać dowody? Sama nie ukrywam cos mi tu nie pasuje a nawet jedna jego koleżanka z pracy sama mi powiedziała cyt ,, odpuść sobie go,, co mam robic ? Dla mnie wazna porada będzie czy nie jeździć nie okazywać uczuć potrzeby sexu obojetnosc odciąć sie poprostu? Ale nie ukrywam kocham go on niby tez mnie ale co mam robić? Uwielbiam z mężem sex
Miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy
Dzień dobry, miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy. Mówił, że to wszystko nie jest łatwe, że przywiązał się do mnie. Gdy się widzimy to przytula mnie czule, zachowuje się jak ktoś komu jednak zależy. Sama nie wiem co mam robić, wiem, że to moja wina, bo byłam niemiła dla niego, krytykowałam go i kłóciłam się z nim. Od zerwania z poprzednim chłopakiem miałam problem z panowaniem nad nerwami, źle to wpłynęło na moją psychikę, przez co wyżywałam się na obecnym. Żałuję, że tak się zachowywałam, on nie zasługiwał na takie traktowanie, ale czasu nie wrócę, chcę naprawić teraz to co zepsułam. Byłam i nadal jestem mu wierna, kocham go i potrzebuję go, ale nie wiem czy walka ma sens. On cały czas powtarza, żebym dała sobie spokój, że nie potrafi mi już zaufać, że boi się, że znowu nam nie wyjdzie. Dziwne jest to, że jak z nim rozmawiam lub widzimy się, to jest smutny, przybity. Zapytałam go czy mnie kocha, to odpowiedział, że nie, ale poznałam go na tyle, że wiem, że kłamie, czuję, że boi się przyznać jak jest na prawdę. Mam mętlik w głowie, zależy mi na nim, ale on na każdym kroku próbuje mi pokazać, że ma mnie gdzieś... czuje inaczej i boję się, że jak odpuszczę to będę żałowała, że nie walczyłam do końca. Chcę iść na terapię, ale wątpię, że doceni moje starania. Chcę też aby on poszedł, ale on nie czuje potrzeby. Nie wiem już co mam robić :(
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.