Left ArrowWstecz

Obawy związane z piciem partnera po okresie abstynencji i brakiem zaufania

Mój partner przyznał się do tego, że kilka lat temu był uzależniony od alkoholu i wpadł w ciąg alkoholowy trwający kilka miesięcy. Sam z tego wyszedł i przez 4 lata nie pił. Kiedy się poznaliśmy, pierszy raz po tej przerwie się napił, przyznał się do tego. Później sytuacje miały miejsce jeszcze 2 razy, niestety za 2 razem musiałam to z niego wyciągnąć, a za 3 razem praktycznie mnie okłamał, ale koniec końców się przyznał. Sam przyznaje, że ma ciężki okres w życiu i myśli o piciu w kontekście poczucia ulgi. Podobno jego terapeuta powiedział, że skoro pije raz na jakiś czas i to kontroluje, to nie ma się co katować tym faktem. Trudno mi w to uwierzyć, bo niepijacy alkoholik nie może mieć nad tym konroli. Partner sam mówi, ze jak się napije, to nie piwko, czy dwa, tylko on juz nie ma umiaru. Martwi mnie to, że mnie okłamał, nie mam poczucia tego, że jak zacznie pić częściej, to mi o tym powie, obawiam się, że będzie to przede mną ukrywał. Boje się, że się uzależni. Nie wiem jak mam rozmawiać z nim i co mu doradzić. Nie chce być w związku, w którym nie ma zaufania, a tym bardziej boje się bycia z kimś, kto zacznie pić. Mam wrażenie, że ostatnio pił, a się nie przyznał i nie wiem czy ja już popadam w paronoje i go tak oceniam, czy on faktycznie mnie znów okłamuje :(
User Forum

Anonimowo

15 dni temu
Joanna Kaszkur

Joanna Kaszkur

Dzień dobry,
rozumiem, że może to być dla Pani bardzo trudna i obciążająca sytuacja. Oprócz samego tematu alkoholu pojawia się tutaj także kwestia zaufania, poczucia bezpieczeństwa, niepewności oraz lęku o przyszłość tej relacji.

Myślę, że warto potraktować poważnie zarówno sieganie męża po alkohol, jak i własne emocje oraz obawy. Czasami nie chodzi wyłącznie o to, „ile” i „jak często” ktoś pije, ale również o to co dzieje sie z nim emocjonalnie, czy potrafi być szczery, brać odpowiedzialność za swoje zachowania i czy w tej relacji może się Pani czuć bezpiecznie emocjonalnie.

Z perspektywy terapeutycznej powiedziałabym też, że warto zaufać swoim odczuciom i temu, co dzieje się w Pani wewnętrznie. To, że pojawia się napięcie, niepokój czy trudność w zaufaniu, jest ważną informacją o Pani doświadczeniu w tej relacji.

Myślę, że pomocna mogłaby być również własna terapia, nie po to, aby oceniać partnera, ale żeby mieć przestrzeń do zaopiekowania się sobą, swoimi emocjami, granicami i potrzebami w tej sytuacji.

Pozdrawiam.

15 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

W pracy terapeutycznej w takich sytuacjach często wracamy do podstawowego pytania: czego ty potrzebujesz w tej relacji, żeby czuć się bezpiecznie? I czy partner jest gotowy ci to zapewnić? To jest punkt wyjścia do rozmowy z nim, nie doradzanie mu ani próba zmieniania go, bo to nie leży w twojej mocy.

Warto też rozważyć wsparcie dla siebie. W Polsce działają grupy skierowane właśnie do bliskich osób uzależnionych, oraz Poradnie Leczenia Uzależnień, gdzie można uzyskać bezpłatną konsultację. Bycie partnerem osoby z tym problemem jest obciążające i zasługujesz na przestrzeń, w której możesz zadbać o siebie.

15 dni temu
Agata Radecka

Agata Radecka

Z tego co Pani pisze wynika, że partner jest obecnie w nawrocie choroby. Niestety uzależnienie tym właśnie się charakteryzuje, szczególnie jeśli nie przeszło się długoletniej terapii. W sytuacji nawrotu pacjenci mogą zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień, w której będą mogli skorzystać z grupy nawrotowej. Czasami jednak nawrót jest bardzo silny, a pacjent nie jest w stanie utrzymać abstynencji, wówczas należy rozważyć terapię na oddziale a następnie powrót do poradni. Pani pozostaje obserwować, nie brać odpowiedzialności za te sytuacje, dbać o siebie, jasno stawiać granice i komentować to, co Pani widzi i to jak się Pani z tym czuje. Nawrót można opanować ale nigdy nie robi się tego w pojedynkę a we współpracy ze specjalistą.

Pozdrawiam, Agata Radecka

15 dni temu
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry, 

 

Pisze Pani o sytuacji, która rzeczywiście może budzić dużo niepokoju, napięcia i wewnętrznego rozdarcia. Z jednej strony widzi Pani, że partner ma za sobą doświadczenie uzależnienia i sam przyznaje, że kiedy zaczyna pić, traci kontrolę. Z drugiej – pojawiają się sytuacje, w których nie mówi Pani prawdy albo robi to dopiero po czasie. To w naturalny sposób podkopuje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.

 

To, co Pani przeżywa, nie wygląda na „paranoję”, tylko raczej na próbę odnalezienia się w sytuacji, w której sygnały są niespójne. Kiedy ktoś raz jest szczery, innym razem coś ukrywa, a jeszcze innym minimalizuje problem – trudno się w tym odnaleźć i zupełnie naturalne jest, że pojawia się czujność i wątpliwości.

 

Z Pani perspektywy ważne są dwie rzeczy, które mogą się ze sobą ścierać: potrzeba zaufania w relacji oraz realne obawy dotyczące picia i jego konsekwencji. Obie są bardzo istotne i żadnej z nich nie trzeba pomijać.

Jeśli chodzi o rozmowę z partnerem, pomocne może być skupienie się nie tyle na rozstrzyganiu, „czy on ma problem”, ale na tym, jak jego zachowanie wpływa na Panią. Może Pani mówić wprost, spokojnie i konkretnie – że trudno jest Pani czuć się bezpiecznie, kiedy nie ma Pani pewności co do szczerości, że martwi Panią jego brak kontroli po alkoholu, oraz że potrzebuje Pani w relacji otwartości i przewidywalności.

 

Warto też przyjrzeć się swoim granicom – nie w sensie stawiania ultimatum, ale uczciwego sprawdzenia ze sobą, na co jest Pani gotowa, a na co nie. Na przykład: czy jest Pani w stanie być w relacji, jeśli partner pije sporadycznie, ale jest w tym szczery? A co w sytuacji, kiedy zaczyna coś ukrywać? Taka jasność wobec siebie często pomaga potem mówić o swoich potrzebach spokojniej i bardziej konkretnie.

 

To, co mówi jego terapeuta, może być dla Pani trudne do przyjęcia – i ma Pani prawo widzieć to inaczej. Jednocześnie nie ma Pani wpływu na to, jak partner definiuje swój problem i co z nim zrobi. Ma Pani natomiast wpływ na to, jak dba o siebie w tej sytuacji.

I jeszcze jedna ważna rzecz: nie musi Pani rozstrzygać, czy „on kłamie”, czy „Pani przesadza”. Już samo to, że pojawia się brak zaufania i poczucie niepewności, jest wystarczającym sygnałem, że sytuacja wymaga zatrzymania się i uważnej rozmowy.

 

Mam nadzieję, że ta informacja pomogła choć w małym stopniu. 


Pozdrawiam serdecznie, 

Marcin Brodowski

15 dni temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Pani obawy są zupełnie zrozumiałe. Problemem nie jest tutaj „jednorazowe wypicie”, tylko że partner sam mówi o utracie kontroli po alkoholu, piciu dla ulgi emocjonalnej oraz o ukrywaniu tego przed Panią. To są sygnały alarmowe, zwłaszcza u osoby z historią uzależnienia. Odnoszę wrażenie, że nie sam alkohol podkopuje Pani poczucie bezpieczeństwa, tylko brak pewności, czy partner mówi prawdę. W momencie kiedy pojawia się ukrywanie, minimalizowanie albo konieczność „wyciągania” informacji, łatwo zacząć żyć w ciągłym napięciu i sprawdzaniu, czy znowu coś się nie dzieje. Na ten moment warto na spokojnie przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie w związku. Warto otwarcie powiedzieć partnerowi, że martwi Panią brak szczerości i że jeśli ma wracać do alkoholu, potrzebuje Pani jasności, a nie domyślania się. Opinia terapeuty (o ile w ogóle coś takiego padło) w stylu „skoro kontroluje, to nie ma problemu” brzmi dość niepokojąco w kontekście osoby, która sama przyznaje, że po alkoholu traci umiar. Myślę, że partner powinien potraktować temat poważnie i wrócić do intensywniejszej pracy nad uzależnieniem, zanim sytuacja zacznie się rozwijać. Proszę jednak pamiętać, że nie ma Pani wpływu na jego ostateczną decyzję w kontekście podjęcia leczenia i że to nie Pani odpowiedzialność aby to zrobić. Proszę w tej sytuacji jasno zakomunikować czego Pani oczekuje oraz pilnować, czy Pani granice w tym temacie nie były przekraczane. Łatwo bowiem zatracić się w "trybie ratownika" i zapomnieć o sobie. 
Życzę wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

15 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Pani nie brzmi jak osoba „paranoiczna”, tylko jak ktoś, kto widzi realne sygnały ostrzegawcze i próbuje zrozumieć, gdzie jest granica zaufania.

 

Jeśli partner ma za sobą uzależnienie od alkoholu, kilkuletnią abstynencję, a teraz wraca do picia, ukrywa to, kłamie lub przyznaje się dopiero po dopytywaniu, to nie jest drobiazg. Zwłaszcza że sam mówi, że kiedy już pije, to nie kończy się na jednym czy dwóch piwach i że myśli o alkoholu jako sposobie na ulgę. To brzmi jak bardzo ryzykowny moment, nawet jeśli nie oznacza jeszcze pełnego nawrotu.

 

Nie rozstrzygałbym za niego, czy „może kontrolować picie”, ale jeśli ktoś mówi, że po alkoholu traci umiar, to trudno budować bezpieczeństwo na założeniu, że wszystko jest pod kontrolą. W takiej sytuacji potrzebna jest szczera rozmowa z terapeutą, najlepiej takim, który pracuje z uzależnieniami, a nie uspokajanie się zdaniem: „to tylko raz na jakiś czas”.

 

W rozmowie z partnerem warto mówić nie oskarżeniami, tylko jasno o granicach: „Boję się, kiedy pijesz i kiedy mnie okłamujesz. Nie chcę być w relacji, w której muszę sprawdzać, czy mówisz prawdę. Potrzebuję, żebyś potraktował to poważnie i wrócił do realnej pracy nad trzeźwością”.

 

Ważne, żeby Pani nie wchodziła w rolę kontrolera, detektywa ani terapeuty. To on jest odpowiedzialny za swoje picie, szczerość, leczenie i decyzję, co dalej. Pani ma prawo natomiast zdecydować, w jakich warunkach jest Pani w stanie być w tej relacji. Może Pani powiedzieć wprost, że ukrywanie picia i kłamstwa są dla Pani granicą, bo niszczą zaufanie.

 

Warto też zaproponować konkret: konsultacja w poradni leczenia uzależnień, rozmowa z terapeutą uzależnień, grupa wsparcia, powrót do abstynencji, ustalenie planu na kryzysy, czyli co robi, kiedy pojawia się chęć picia. Nie „obiecuję, że będzie dobrze”, tylko konkretne działania.

 

Jeśli on będzie minimalizował problem, złościł się na Pani niepokój albo przerzucał odpowiedzialność na Panią, to też będzie ważna informacja. W związku z osobą po uzależnieniu nie chodzi o to, żeby partner nigdy nie miał trudności. Chodzi o to, czy bierze za nie odpowiedzialność, jest szczery i realnie szuka pomocy.

 

Pani ma prawo się bać. Ma Pani też prawo nie chcieć związku, w którym alkohol i kłamstwa wracają do centrum życia. Warto rozmawiać, ale proszę pamiętać, że nie da się kochać kogoś za niego do trzeźwości. On musi sam potraktować ten problem poważnie.

 

Łukasz Dyłka

15 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam poczucie, że jest w Pani bardzo dużo niepokoju i utraty poczucia bezpieczeństwa. I trudno się temu dziwić, bo obok samego alkoholu pojawiło się też coś bardzo ważnego – ukrywanie, niedomówienia i poczucie, że nie do końca wie Pani, na czym stoi.

W psychologii procesu często zastanawiamy się właśnie nad tym – jaki stan osiąga człowiek dzięki używce. Co się wtedy pojawia, czego brakuje na co dzień. I kiedy Pani pisze o jego ciężkim okresie i o tym, że alkohol daje mu ulgę, to może właśnie o to chodzi – o chwilowe nieprzejmowanie się, odpuszczenie kontroli, jakiś rodzaj luzu wobec życia i problemów. Jakby alkohol wnosił do jego życia coś, czego bardzo mu brakuje na co dzień.

I być może właśnie z tym „czymś” warto byłoby pracować terapeutycznie. Nie tylko z samym niepiciem, ale z tym, co stoi pod potrzebą picia.
 

Bo jeśli człowiek przez lata funkcjonuje w dużym napięciu, przeciążeniu albo emocjonalnym ścisku, to sama abstynencja nie zawsze rozwiązuje problem. Czasem potrzeba jeszcze znaleźć inne sposoby na kontakt z ulgą, odpoczynkiem czy własnymi emocjami.

 

Jednocześnie bardzo rozumiem Pani lęk. Zwłaszcza że partner sam mówi, że kiedy zaczyna pić, trudno mu się zatrzymać. I myślę, że ważne jest, żeby nie próbowała Pani „uspokajać siebie na siłę”, jeśli coś w tej sytuacji budzi nieufność czy napięcie. Może pomocna byłaby też terapia par – taka przestrzeń, w której mogłaby Pani jasno powiedzieć:
- czego potrzebuje w relacji,
- gdzie są Pani granice,
- co daje Pani poczucie bezpieczeństwa,
- i co dzieje się z Pani zaufaniem, kiedy pojawia się ukrywanie picia.

 

Mam poczucie, że teraz jest Pani trochę pomiędzy współczuciem dla jego trudności, a własnym lękiem wobec tak trudnej sytuacji.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

14 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Z tej historii najbardziej wybrzmiewa nie alkohol sam w sobie, tylko coś trudniejszego: rozchwiane poczucie bezpieczeństwa w relacji. Raz jest szczerość, raz ukrywanie, raz przyznanie się po czasie i to naturalnie robi w głowie i w emocjach „mgłę”, trudno wtedy odróżnić intuicję od lęku.Sądzę, że Pani nie musi teraz rozstrzygać, czy partner „już jest uzależniony” albo „jeszcze kontroluje”. Ważniejsze jest coś bardziej podstawowego: że on sam mówi o utracie kontroli po alkoholu i o piciu dla ulgi a jednocześnie pojawia się ukrywanie i niepełna prawda, jest to zestaw, który realnie podkopuje zaufanie, niezależnie od diagnozy.W rozmowie z nim raczej nie warto iść w przekonywanie czy analizowanie jego terapii. Bardziej w kierunku prostego komunikatu: „Nie czuję się bezpiecznie, kiedy alkohol i prawda nie są jasne. Nie chcę relacji, w której muszę się domyślać albo sprawdzać.” i potem patrzeć nie na deklaracje, tylko na to, co się faktycznie zmienia.Myślę też, że ważne jest, żeby Pani nie brała na siebie roli „tej, która ma dopilnować trzeźwości” albo wyłapywać prawdę, bo wtedy relacja zaczyna przypominać czuwanie a nie bliskość.

Co do lęku, czy on coś ukrywa: on nie jest dowodem, ale jest informacją o tym, że zaufanie już zostało naruszone i to jest fakt wart potraktowania poważnie, bez umniejszania sobie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

14 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co Pani opisuje , brzmi jak realny powód do niepokoju, a nie „paranoja”. Po przebytym uzależnieniu samo okazjonalne picie i ukrywanie tego przed partnerką zwykle nie daje poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy on sam mówi, że po alkoholu traci umiar. Kłamstwo o piciu, nawet „drobne”, podważa zaufanie i utrudnia ocenę, czy problem wraca. W materiałach o rozmowie z osobą uzależnioną powtarza się, żeby trzymać się faktów, mówić o własnych odczuciach, nie moralizować i rozmawiać wtedy, gdy jest trzeźwy. Rozmawiajcie spokojnie, konkretnie i bez oskarżeń: „Kiedy mówisz mi nieprawdę o alkoholu, tracę zaufanie. Nie chcę żyć w związku, w którym muszę zgadywać, czy pijesz.” Takie rozmowy najlepiej oprzeć na obserwowalnych faktach i własnych granicach, a nie na zgadywaniu, czy „na pewno” pił. Ma Pani prawo powiedzieć, że nie akceptujesz ukrywania picia ani minimizowania problemu. Masz też prawo oczekiwać konkretów: kontaktu z terapeutą specjalizującym się w uzależnieniach, jasnego planu trzeźwienia, wsparcia grupowego albo terapii par, jeśli oboje tego chcecie. Sama informacja, że „terapeuta powiedział, że skoro pije rzadko i kontroluje, to nie ma się co katować”, nie musi oznaczać, że wszystko jest bezpieczne. Jeśli on sam mówi, że po alkoholu nie ma umiaru i pije dla ulgi, to jest to sygnał ostrzegawczy, który warto potraktować bardzo serio. Proszę z nim porozmawiać tylko wtedy, gdy jest trzeźwy. Należy mówić o swoim lęku i o tym, że kłamstwo niszczy zaufanie. Proszę ustalić konsekwencje, jeśli znów będzie ukrywał picie.

Należy poszukać wsparcia dla siebie, bo życie obok nawrotów i tajemnic bardzo obciąża psychicznie.

Jak ocenić, czy naprawdę znowu pije. Nie musi Pani rozstrzygać tego sama „na czuja”. Ważniejsze jest to, że już teraz widzi Pani wzorzec: niepełna szczerość, picie z powodu ulgi, ryzyko utraty kontroli i Pani narastające poczucie zagrożenia. To wystarczy, by potraktować sytuację jako problem relacyjny i uzależnieniowy, nawet zanim będziesz mieć 100% dowód.

10 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mąż oglądał filmy pornograficzne za moimi plecami - jak odzyskać zaufanie?

Jesteśmy 19 lat po ślubie. Przez przypadek odkryłam w starym telefonie, że mąż oglądał filmy pornograficzne. Twierdzi, że było to ok 3 lata temu. Oglądał je sporadycznie przez ok 2 lata.. czasami raz w w tygodniu, czasami raz w miesiącu... Twierdzi, że z ciekawości... Ukrywał to przede mną. Wie jakie mam do tego podejście. I mimo to za moimi plecami robił takie rzeczy. Bardzo mi to przeszkadza. Straciłam do niego zaufanie. Nie mogę wybaczyć. Czuję się oszukana. Czy to jest normalne, że mężczyźni oglądają takie filmy? Może ja po prostu jestem jakaś dziwna, że tak to odbieram? Mąż mnie przepraszał... Mówił, że żałuję,ale czasu nie cofnie... Minęło już pół roku od kiedy wiem... Nie mogę o tym zapomnieć.

Jak budować relację z dzieckiem, gdy matka utrudnia kontakty i nie chce współpracy?

Rozstałem się z matką mojego dziecka w 6 miesiącu ciąży.

Od początku życia dziecka mam ustalone kontakty raz na dwa tygodnie przez 4 godziny w hotelu, w obecności matki dziecka. Dziecko ma 6 miesięcy, jest karmione piersią. 

Problem polega na tym, że dziecko płacze podczas spotkań ze mną, matka dziecka twierdzi, że funduje dziecku traumę, nikt oprócz matki dziecka nie jest w stanie uspokoić silnego płaczu. Ona twierdzi, że dziecko po spotkaniach ze mną ma problemy ze snem oraz karmieniem. Konflikt eskaluje, matka dziecka krzyczy w obecności dziecka, podczas moich spotkań pojawiają się groźby, nie chce w żaden sposób podjąć współpracy. Twierdzi, że dziecko jest o określonej lokalizacji, a ja nie umiem się nim zając, ona nie utrudnia, padają słowa ,,jesteś ojcem na papierze''. Próby namówienia na terapię rodzinną lub mediacje są odrzucane, jak podejść do sprawy? 

Druga strona twierdzi, że dziecko jest zbyt małe na spotkania ze mną, a to, że chce kontaktu z dzieckiem to moja fanaberia, chce, abym ograniczył kontakt do razu w miesiącu przez godzinę, jak podejść do sprawy?

Chciałbym kierować się dobrem dziecka, nie chce narażać dziecka na stres, a chciałbym w jakimś stopniu być obecny w jego życiu. Czy oddać sprawę do sadu? 

Wiem, że wyrok sądu nie zmusi jej do współpracy, a będzie jeszcze bardziej eskalował konflikt. Do drugiej strony zupełnie nic nie dociera, bardzo mocno mnie nienawidzi, twierdzi, że taką drogę wybrałem, kiedy odszedłem. Jak do tej sprawy podejść?

Z jednej strony wiem, że kontakt z dzieckiem jest bardzo ważny z drugiej strony, gdy widzę, że płacze czuje się bezradny, chce dla dziecka jak najlepiej, Matka dziecka wmawia mi, że jestem zaburzony narcystycznie i krzywdzę dziecko.

Dlaczego wszystkich odrzucam? Przyjaciele, związki romantyczne.

Dlaczego wszystkich odrzucam?

Czy uzależnienie emocjonalne w związku jest normalne? Jak radzić sobie z niepokojem

Każdy mój związek był bardzo toksyczny, zawsze byłam krytykowana i o wszystko obwiniana, chociaż nie robiłam nic złego. Zawsze myślałam, że to moja wina. Teraz mam wspaniałego narzeczonego, który traktuje mnie najlepiej na świecie, akceptuję moje wady i wspiera mnie we wszystkim. Problem jest taki, że nie umiem bez niego żyć. Widzimy się praktycznie codziennie, jeśli nie ma go jeden dzień, od razu czuję niepokój i nie jestem w stanie wykonywać podstawowych czynności, jeśli go nie ma. Zazwyczaj go atakuje za to, że nie ma czasu do mnie przyjechać. Czy to jest normalne?

Czy korzystanie z usług prostytutek i portali erotycznych to zdrada w związku?

Bardzo proszę o poradę. Czy ciągłe korzystanie z usług prostytutek, kiedy jest się w związku (tzw. webcaming, czatowanie, szukanie nowych kobiet z tematyką BDSM i SM, szukanie indywidualnego kontaktu z takimi osobami), posiadanie licznych kont na różnych portalach, w tym OnlyFans, Jasmin i innych, a także płacenie za sesje dość sporych kwot – czy jest to zdrada?

Jeżeli partner wie, że partnerka nie akceptuje czegoś takiego i sprawia jej to ogromną przykrość, a mimo to znowu przeprasza, ale dalej robi to w ukryciu – dlaczego tak się dzieje? Dodając, że korzystał z usług prostytutek i całą pornografię zaczął oglądać w wieku 12 lat, ale uważa, że nie jest to zdrada.

Pomocy!

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.