Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje poligamiczne relacje wynikają z braku miłości w dzieciństwie?

Nie umiem kochać jednej osoby, łatwo zakochuje się w kilku osobach jednocześnie i wchodzę w poligamiczne relacje, czy to wynika z tego, że w dzieciństwie nikt mnie nie kochał?
Katarzyna Gorgoń

Katarzyna Gorgoń

Powody mogą być bardzo różne. Z pewnością jakieś potrzeby są niezaspokojone. Może to być potrzeba miłości, uwagi, bycia potrzebnym, ważnym. Może jest to forma uzależnienia od fazy bycia zauroczonym. 

Terapia powinna pomóc Ci poznać potrzeby jakie stoją za wchodzeniem w poligamiczne relacje i poznać inne możliwości na zaspokajanie tych potrzeb.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Arkadiusz Parker

Arkadiusz Parker

Dzień dobry,

trudno odpowiedzieć na pytanie czy brak miłości w dzieciństwie u Pan/Pani przyczynił się do zakochiwania się w kilku osobach jedocześnie. By móc na to pytanie znaleźć odpowiedź warto by było porozmawiać z psychologiem/żką-psychoterapeutką/ą podczas konsultacji. 

Miłość i związki poliamoryczne są coraz częściej aprobowane, przyjmowane, uznawane społecznie i praktykowane. Podsyłam linki, ale też może Pan/Pani poszukać informacji na ten temat w Internecie czy literaturze https://studiapsychologiczne.pl/poliamoria-co-to-jest-i-na-czym-polega-wielomilosc/ ; https://charaktery.eu/artykul/poliamoria-czyli-niewiernosc-kontrolowana

Pozdrawiam serdecznie

Arkadiusz Parker

Zobacz podobne

Czy jestem spóźniona w życiu? Porównywanie się i odczuwanie presji społecznej

Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…

Ciężki epizod depresyjny u partnera
Mój partner choruje na depresję. Jesteśmy razem ponad 4 lata, początkowo wszystko było w porządku. Wspieraliśmy się, mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Z czasem partner zrobił się bardziej zdystansowany, mniej się mną interesował, zaczął zaniedbywać wiele rzeczy, zapominać, odcinać się od znajomych. Mówił, że czuje się słabo, że nic go nie cieszy. Zasugerowałam wizytę u psychiatry, który stwierdził ciężki epizod depresyjny i przepisał mu leki. Partner bierze te leki prawie 2 miesiące, a poprawy nie ma wcale. Wręcz przeciwnie - mówi, że czuje ciągle pustkę w głowie, że nie czuje żadnych emocji, na niczym mu nie zależy. Powiedział, że nie zależy mu też na mnie, że jest mu obojętne czy przy nim będę czy nie, że nie chce żebym marnowała sobie przy nim życie i ma wyrzuty sumienia, że mnie rani, ale nic nie może z tym zrobić. Jest mi strasznie przykro po tym co usłyszałam, nie wiem jak mam to interpretować i co robić. Z jednej strony rozumiem, że mówi tak dlatego, że jest chory i wcale może tak nie uważać. Z drugiej strony boję się, że jego stan się nie poprawi zbytnio i na zawsze zostanę mu obojętna i to tylko ja będę ciągnąć ten związek sama. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, czy zostać przy nim i go wspierać czy odpuścić. Boję się, że gdy odejdę to będzie z nim jeszcze gorzej i coś sobie zrobi, nie chcę też kończyć tej relacji bo kocham go i pamiętam jakim super człowiekiem był zanim zachorował. Ale co jeśli tak już będzie zawsze, a nawet jeśli będzie z nim nieco lepiej to co jeśli powie mi że nie znaczę już dla niego tyle co kiedyś.
Chłopak pożycza moje auto bez poszanowania, a gdy zwracam mu uwagę, obraca kłótnię przeciwko mnie.
Czuję się wykorzystywana przez mojego chłopaka, ponieważ pożycza cały czas moje auto oznajmiając mi , że „biorę twoje auto” , nie pytając mnie o zgodę , czasem nawet nie pyta tylko bierze jak swoje . Kiedy go zapytałam czemu nie pojedzie swoim to oznajmił mi, że moje ma lepsze nagłośnienie i woli jeździć moim , lub jedzie gdzieś zawieźć siostrę czy rodziców to mówi, że u mnie jest więcej miejsca i wygodniej . Ja zapłaciłam za to auto i bardzo o nie dbam, a mój chłopak ni koniecznie jeździ z klasą i poszanowaniem mojej własności . Za każdym razem kiedy zwracam mu uwagę mówi, że mu żałuje i się trzęsę o auto i tworzy się niepotrzebna kłótnia, którą on zaczyna , a ja czuję się nie komfortowo i nie chce kontynuować tej kłótni ,tylko dojść do porozumienia . Kiedy dziś mu pokazałam pewien artykuł o tym , że jeśli spowoduje wypadek moim autem to ja stracę zniżki i ubezpieczalnia może nałożyć na mnie karę za to, że go nie zgłosiłam jako współużytkownika auta . Znów rozpętał wojnę o to , gdzie ja tylko mu pokazałam artykuł . Później niestety nie odzywa się do mnie nawet dwa dni i kiedy w końcu zaczyna ze mną rozmawiać, gdzie zaznacza, że to moja wina i ja mam przeprosić choć nie wiem za co . Czuję się źle z tym faktem, że nie mogę używać swego auta tylko na swoje potrzeby. Czy to ze mną jest coś nie tak ? Czy jestem taka żyła czy moje uczucia są adekwatne?
Jak radzić sobie z lękiem przed odrzuceniem w związku?
Cześć, Mam problem z silnym lękiem, że moja obecna dziewczyna mnie nie kocha — boję się, że nie chce się ze mną spotykać ani pisać, że po prostu mnie nie lubi. W przeszłości byłem w związku, który bardzo mnie zniszczył psychicznie: tam często podważano moje uczucia i przestałem rozumieć, czym jest miłość i co powinienem czuć wobec drugiej osoby. Moja aktualna partnerka nigdy nie dała mi powodów, żeby myśleć, że mnie nie kocha. Wiele razy rozmawialiśmy o tym, znamy moją historię i ona stara się mnie wspierać. Daje mi zapewnienia i konkretne gesty, ale nie potrafię im zaufać — moje lęki odbierają im wartość. Potrafię się tylko skupić na negatywnych sytuacjach i kompletnie je wyolbrzymiam i nadmiernie analizuje szukając jakiegoś nieistniejacego dna. Na przykład: "nie odpisuje mi dzisiaj tak szybko jak wczoraj i robi to w suchszy sposób, napewno już nie chcę ze mną pisać, wszystko jest źle i musi mnie już nie kochać". To wydaję się niepoważne ale to realne myśli które doprowadzają mnie do szału. Czuję, że lęk przejmuje nade mną kontrolę: ciągle o tym myślę, mam ataki paniki i nie potrafię normalnie funkcjonować. Coraz częściej pojawia się też poczucie, że sam przestaję ją kochać, co mnie przeraża. Nie chcę, żeby mój lęk zniszczył naszą relację ani obwiniać jej o to, co się dzieje we mnie. Chodzę od niedawna na terapie, mineły dopiero dwie wizyty i wiem, że droga jest długa i ciężka ale z dnia na dzień jest coraz gorzej i czuje, że mam mało czasu zanim się psychicznie wykończe.
Mąż flirtuje i utrzymuje kontakt z innymi. Nie wiem już jak sobie radzić.
Mam 29 lat , dwójkę dzieci , męża, z którym bywało raz lepiej raz gorzej , ale on jest strasznym flirciarzem , twierdzi, że nic, poza tym wiele razy przyłapałam go na kłamstwach , pisanie z dziewczynami usuwanie wiadomości , zakładanie portali , cały czas myślę tylko o tym, że mnie znów okłamuje, nie mogę skupić się na niczym innym, zawsze, gdy otwieram się na nowo i jest dobrze to za chwilę od nowa powtórka z rozrywki. On twierdzi, że kocha tylko mnie, że to dla niego nic nie znaczy , przez to już całkowicie straciłam poczucie własnej wartości , czy ze mną jest coś nie tak ?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.