Left ArrowWstecz

Związki i kłamstwa: jak sobie poradzić z oszukańczym partnerem za granicą?

Dzień dobry. Moje życie rozsypało się właśnie jak domek z kart. Mieszkam za granicą, mąż jest obcokrajowcem. Od kilku miesięcy nie dokłada się do budżetu, wręcz wyciąga ode mnie pieniądze,a niby chodzi do pracy. Nie płaci żadnych rachunków, nigdy pieniędzy nie ma, a w pracy go oszukują, nie dają wypłaty. Tak twierdzi. Dzisiaj w jego rzeczach znalazłam dokument, potwierdzający wyrok, oraz to, że kara więzienia została zamieniona na bezpłatne prace społeczne. Nie miałam pojęcia ani o wyroku, ani o tych pracach. Zataił to, jak i wcześniejsza kradzież moich pieniędzy sprzed ślubu. Jestem załamana, kradzież wytłumaczył tym, że musiał spłacić zniszczony w wypadku pożyczony samochód. Ze względu na dziecko starałam się mu to wybaczyć, nie dało się, żal w sercu pozostał, w sumie nawet skruchy nie okazał jak prawda wyszła na jaw. Okłamał mnie w wielu sprawach, tak naprawdę nie ufam mu już od dłuższego czasu i czułam, że mnie okłamuje znowu. Jednak dzisiaj czara goryczy się przelała. Traktuje mnie jak idiotkę, okłamuje, zataja ważne informacje. Po sytuacji z kradzieżą moich panieńskich oszczędności przysięgał na wszystko, że nigdy mnie już nie okłamie. Zresztą postawiłam warunek - jedno kłamstwo i odchodzę. I teraz muszę to zrobić, nie da się przecież żyć z takim człowiekiem, oszustem, kłamcą, teraz już kryminalistą. Nie wiem od czego zacząć, wiem, że nie chcę, żeby taki kłamczuch miał kontakt z dzieckiem, jest niedojrzały, nie nadaje się na ojca, nie jest mu w stanie nic dobrego przekazać. Do Polski mogę wrócić dopiero w listopadzie, ale do tego czasu nie wyobrażam sobie życia z nim i udawania, że wszystko jest ok. Pracuje sezonowo, wszystkie moje oszczędności zniknęły, ukradł je, a to co zarobiłam w zeszłym roku, poszło na życie i utrzymywanie trzech osób. Boje się też, że jak się przyznam że wiem o wyroku to on mi będzie chciał zabronić wyjazdu z dzieckiem. Więc może lepiej udawać do listopada, wtedy cicho wyjechać i złożyć pozew o rozwód. Tylko jak żyć jeszcze tyle miesięcy z oszustem i kłamczuchem?
User Forum

Kaja

2 miesiące temu
Gabriela Wodzyńska

Gabriela Wodzyńska

Rozumiem, jak bardzo to jest dla Pani trudne. W tym, co Pani opisuje, jest dużo bólu, złości i poczucia bycia oszukaną. To są adekwatne reakcje na realne przekroczenia. Ma Pani prawo nie ufać i stawiać granice.
To jest sytuacja, w której warto myśleć o bezpieczeństwie swoim i dziecka. Jeśli nie może Pani wyjechać od razu, kluczowe jest przetrwanie tego czasu w możliwie najmniej obciążający sposób i jednocześnie przygotowanie się do odejścia. 

Proszę zadbać o dokumenty, dostęp do pieniędzy, wsparcie kogoś zaufanego. Warto też skonsultować się prawnie, szczególnie w kontekście wyjazdu z dzieckiem.
Nie musi Pani teraz niczego deklarować wobec partnera. Może Pani działać po cichu i w swoim tempie. 

Najważniejsze, żeby decyzje były bezpieczne i realne do wykonania. Jeśli ma Pani taką możliwość, dobrze byłoby nie zostawać z tym sama i skorzystać ze wsparcia indywidualnego.

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Kaju,

to, co Pani opisuje, to drastyczny przypadek przemocy ekonomicznej i manipulacji, a Pani poczucie oszukania jest w pełni uzasadnione. Budowanie przyszłości z osobą, która systematycznie Panią okrada i ukrywa wyroki karne, jest niemożliwe, jednak w tej chwili kluczowe jest, aby emocje nie przesłoniły chłodnego planowania bezpieczeństwa Pani i dziecka. Udawanie, że wszystko jest w porządku aż do listopada, może być wycieńczające, ale bywa skuteczną strategią ochronną, która pozwoli Pani przygotować się do legalnego i bezpiecznego powrotu do Polski bez ryzyka oskarżenia o uprowadzenie rodzicielskie.

W tym czasie proszę po cichu zabezpieczyć wszystkie dowody np. zrobić zdjęcia wyroku, dokumentować brak wpłat na rachunki oraz zgromadzić historię kradzieży oszczędności, co będzie niezbędne w sądzie. Najlepiej byłoby skonsultować się z polskim konsulatem lub prawnikiem specjalizującym się w prawie międzynarodowym jeszcze przed wyjazdem, aby upewnić się, że mąż nie będzie mógł prawnie zablokować Pani powrotu. Proszę nie konfrontować go z wiedzą o wyroku, dopóki nie będzie Pani miała zabezpieczonych dokumentów i pieniędzy na nowym, niedostępnym dla niego koncie. Jest Pani silną i zaradną osobą, która samodzielnie utrzymała rodzinę w skrajnie trudnych warunkach, a teraz tę siłę musi Pani wykorzystać do realizacji precyzyjnego planu uwolnienia się od tej osoby.

2 miesiące temu
Klaudia Ogrodnik

Klaudia Ogrodnik

Dzień dobry, została Pani wielokrotnie okłamana, oszukana, okradziona. Nie ma Pani obowiązku informować go, że wie Pani o jego wyroku. Proszę skupić się przede wszystkim na bezpieczeństwie swoim i dziecka. Jeśli przyznanie się do tej wiedzy temu zagrozi - to zapewne lepiej tego nie robić. 

Proponuję ustalić plan B, gdyby coś poszło nie tak: do kogo może się Pani zwrócić po pomoc? Jakie są możliwości uzyskania wsparcia w lokalnych ośrodkach pomocy np. interwencji kryzysowej? Co może Pani zapakować do "awaryjnej torby" w razie pilnej potrzeby wyjazdu np. paszporty, dokumenty itp.?

Proszę pamiętać, że moja odpowiedź nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z psychologiem.

Wszystkiego dobrego,
Klaudia Ogrodnik

 

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, to bardzo silne uderzenie w zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że pojawia się wstrząs, złość i bezradność – szczególnie kiedy odkrywa Pani kolejne rzeczy, o których nie wiedziała.

Z Pani słów wyraźnie widać, że to nie jest jedna sytuacja, tylko ciąg doświadczeń, które stopniowo podważały zaufanie. I że jest w Pani już bardzo wyraźna granica – „to jest moment, w którym nie chcę tak dalej żyć”.

Jednocześnie pojawia się bardzo trudny dylemat: co zrobić teraz, kiedy jest Pani jeszcze na miejscu, a myśli są już przy wyjściu z tej relacji. To naturalne, że pojawia się napięcie między chęcią ochrony siebie i dziecka a koniecznością funkcjonowania w tej sytuacji przez jakiś czas.

To, co Pani czuje – lęk, niepewność, napięcie – jest w tej sytuacji zrozumiałe.

Może być pomocne zatrzymanie się na tym, co na ten moment daje Pani choć odrobinę poczucia bezpieczeństwa i kontroli, nawet w bardzo małym zakresie.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Wnioskuję, że to, co Pani przeżywa, to ogromne poczucie zdrady i utraty bezpieczeństwa, nic dziwnego, że jest Pani załamana...w takiej sytuacji to jest normalne i ludzkie zarazem. Uważam, że najważniejsze są teraz dwie rzeczy: Pani bezpieczeństwo (finansowe i emocjonalne) oraz dobro dziecka.Już Pani widzi jasno, że granice zostały wielokrotnie przekroczone , to bardzo ważne. Teraz warto działać spokojnie i strategicznie, nie pod wpływem impulsu. Jeśli obawia się Pani reakcji męża, nie musi Pani od razu ujawniać, że wszystko wie. Czasem bezpieczniej jest najpierw zabezpieczyć siebie: dokumenty, pieniądze, możliwość wyjazdu, a także skonsultować się z prawnikiem (również za granicą np. w kwestii praw do dziecka).

Życie „obok” niego przez jakiś czas może być trudne ale można je potraktować jako etap przygotowania do wyjścia a nie udawania. Proszę nie zostawać z tym sama, jeśli ma Pani możliwość, warto poszukać lokalnego wsparcia (organizacje dla kobiet, pomoc prawna, psycholog).

Sądzę, że to nie jest sytuacja, którą trzeba „wytrzymać” kosztem siebie. Ma Pani prawo do uczciwości, spokoju i bezpieczeństwa dla siebie i dziecka.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami.
Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami. W grudniu mój chłopak zwierzył mi się ze swoich problemów, które zrozumiałam i zaoferowałam wsparcie, które docenił i dostrzegał. Dotychczas nie zmagałam się z żadnymi osobistymi problemami, więc owszem, martwiłam się, ale była to jedyna rzecz, która mogłaby mnie jakkolwiek zmartwić. Niestety następny miesiąc postawił przede mną problemy związane ze mną samą. Zaczęłam mieć problemy z koncentracją, mocno zaniedbałam studia, moją zmianę zauważyli również niektórzy wykładowcy. Okres sesji był dla mnie wtedy jeszcze trudniejszy, straciłam kontrolę nad stresem, całkowicie mnie pochłonął. Potrzebowałam dużo czasu, by odreagować i odpocząć. Gdy zaczęłam tracić kontrolę i uzmysłowiłam sobie, że to nie jest chwilowy ”dołek”, powiedziałam szczerze, że jak on w grudniu mi powiedział o swoim problemie, u mnie było wszystko ok, ale teraz tak niestety nie jest i przez jakiś czas mogę nie czuć się na siłach, by okazać wystarczające wsparcie, jakiego mógłby potrzebować. Postanowiliśmy sobie, żeby ten nowy rok był taki, żeby skupić się bardziej na sobie i swoich problemach, że może to nam pomoże, gdy przez jakiś czas postawimy na taki pewien przejaw egoizmu i zbierzemy się na to, by samodzielnie sprostać swoim problemom, a jeśli będzie ciężko, pojawi się potrzeba udać się do specjalisty, to wtedy na przykład pójdziemy razem, gdy w pojedynkę będzie to dla nas zbyt trudne. By jakoś wzajemnie się motywować w chwilach słabości. Pod koniec lutego zerwał ze mną chłopak. Wszystko w pokojowych relacjach, w świadomości obustronnej, że nadal jesteśmy dla siebie ważni, ale nie potrafimy sobie pomóc, gdy u nas obojga pojawiły się problemy. Nie wykluczamy powrotu do siebie, ale też wiemy, że nie możemy żyć kierując się tym najbardziej optymistycznym scenariuszem, gdyż czas też pokaże, czy faktycznie do tego dojdzie. Było to [rozstanie] w trakcie przeprowadzki do nowego mieszkania. Ze względu na okoliczności i to, że nie miałabym jak dojeżdżać do pracy i na studia, gdybym zdecydowała się wrócić do miejsca, gdzie wcześniej mieszkałam, mieszkamy nadal razem, trzymając się oczywiście zasady, jaką postanowiliśmy sobie wcześniej. Zerwanie miało na celu pozbieranie swojego życia, zebrania się w sobie, by rozwiązać problemy i poczuć się tak jak dawniej. Pomimo upływu czasu, są sytuacje, gdzie wszystko jest w porządku. Zaczęłam dostrzegać, że nadal myśli czasami w perspektywie „my”. Ponieważ zbliżają się małymi krokami komunie w naszych rodzinach i początkowo mieliśmy wybierać się na nie razem, jednak po tym, co się między nami zdarzyło, raczej mało prawdopodobne, że chęci wspólnego uczestnictwa uległyby zmianie. Tymczasem temat tychże komunii wyszedł od niego i chciał pójść także na komunię mojego brata oraz kuzyna. Myślał nawet specjalnie o wolnym w swojej pracy pod tym względem. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na uroczystość komunijną w jego rodzinie wybieramy się razem. Ta kolejna rzecz dała mi do myślenia, ponieważ nie naciskałam (to też była jedna z kwestii, co do której nadal miałam w głowie znaki zapytania, nie narzucałam się, wolałam też usłyszeć, jak on się z tym czuje), spodziewałam się raczej chłodnych stosunków i stwierdzenia, że ponieważ jest między nami tak, jak jest, to takie uroczystości rodzinne spędzimy osobno. A tu tak jednak nie jest. Są momenty, kiedy nadal pojawiam się w jego planach, ale są też momenty, kiedy myślimy o sobie solo i przypominamy sobie, że nie jesteśmy razem, jednak to ma miejsce tylko wtedy, kiedy pojawiają się gorsze dni, coś nas złości i jesteśmy w gorszym nastroju. Wtedy pojawiają się poważniejsze momenty, ale po nich jesteśmy w stanie wyklarować atmosferę i z lepszym nastrojem zakończyć dzień. Czuję się zagubiona. Wierzę w moc czasu, że gdy minie to pewne rzeczy się rozwiążą, nasuną się nowe wnioski. O mojej sytuacji wiedzą dwie osoby – przyjaciółka i mama. Kiedy im o tym mówiłam, odpowiedziały mi, że według nich to tak naprawdę jakbyśmy chcieli być nadal razem, bo gdyby nie, nie byłoby mowy o tak pokojowym rozstaniu. Że nasze postępowanie podyktowane jest też takim rozważnym i analitycznym podejściem do sytuacji w obliczu naszych osobistych problemów, które próbujemy zażegnać i z tym działamy, każdy w swoim tempie. Owszem, to nie są specjaliści, ale gdy mówią to osoby, które mnie dobrze znają, które miały różne, a niekiedy podobne sytuacje w związku, to na tyle, ile mogły, to były w stanie się o tym wypowiedzieć bez oceny, bez prawienia kazań. I to wszystko daje mi nadzieję, że finałem niekoniecznie będzie tragedia, tylko że może faktycznie powrót do siebie będzie pewnego rodzaju finałem procesu leczenia duszy po wszystkich trudnościach, jakie zdołały ją podniszczyć. Poszukuję też porady w tej sytuacji także u specjalisty. Próbuję i tutaj. Co robić? Czy jest coś, co mogłoby i mnie i jemu pomóc? Chciałabym zachować spokój ducha w tej ważnej dla mnie sprawie. Chciałabym też móc skupić się na studiach (w tym roku obrona) i mieć nad tym jakąś kontrolę, nie utracić jej znowu. Mogę dodać, że miałam też takie przeczucia, że ten miesiąc będzie taki bardziej „mój”, że znajdę siłę, by skupić się na swoim zdrowiu, zmienić lekarza co chciałam zrobić już dawno, lecz nie potrafiłam i tym podobne. I faktycznie jak przez te kilka miesięcy się męczyłam, tak pod koniec lutego zrobiłam plan i pomimo tego, co się podziało, już udało mi się go w znacznej części zrealizować. Zaczęłam wstawać bez „chwiania się”. Czuję większy spokój i kontrolę, ale wiem, że to nie wszystko. Dlatego będę wdzięczna za każdą wyrozumiałą, nieoceniającą radę, z pomocą której mogłabym pokierować sobą na przyszłość. Dziękuję.
W marcu miałam problemy ze snem.
W marcu miałam problemy ze snem. Nie mogłam zasnąć, trwało to około 2 tyg. Po upływie tego czasu, dostałam ataku lęku panicznego. Przepisano mi lek Triticco, pomógł i po jakimś czasie zaczęłam spać. Trwało to miesiąc, po miesiącu zauważyłam u siebie objawy depresyjne: smutek, płaczliwość, lęk. Dostałam lek Escipram, po 3 tyg poczułam się lepiej, kilka tygodni było całkiem dobrych a dzis znów pojawił się lęk, płaczliwość i smutek. co się dzieje? czy leki na mnie nie działają?
Jak poradzić sobie po trudnej relacji z partnerem i podejrzeniach o jego orientację?
Leczyłam się po załamaniu nerwowym związanym z pracą.przedawkowałam.leki na depresję bałam się białych samochodów takie miałam w pracy .Jakoś z tego wyszłam Poznałam rok temu po terapii faceta jak się okazało impotenta .ja podejrzewam że jest gejem sama z nim zerwałam bo brak bliskości jego uniki jeśli chodzi o zaangażowanie zamieszkanie razem moim zadaniem odwracał kota ogonem .Spotykaliśmy się tylko jak miałam okres jakoś tak..Mimo że ja zerwałam i on deklaruje się jako zraniony to jestem dobita .Naprawdę jestem pewna że on jest gejem że nie byłam dla niego warzna nie wiem czy była ta gra .Ciągle czuje do niego zauroczenie nie wiem co ale wiem że dobrze zrobiłam sama odchodząc żeby się nie poniżac.Zwracał uwagę na facetów ich muskulaturę a w mojej obecności nawet po niebieskich tabletkach mu nie pomagało.Poco mnie okłamywał że kocha czuje że go nienawidzę ..mimo że sama zakonczyłam znajomość nie wiem z czego to wynika
Mam trądzik i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodatkowo z każda porażka w pracy czy w życiu codziennym jest poniżej zera. Potęguje. Nie mam nikogo, jestem z tym sama. Jak mam z tego wyjść? Nie mam kontaktu z rodzina, nie mam za bardzo znajomych, nie umiem wyjść do ludzi ani tym bardziej znaleźć sobie chłopaka. Dopada mnie prawie 30. Jestem bezradna. Byłam u wszystkich specjalistów, mam dobrane leki, chodzę do kosmetologa staram się robić co mogę ze swoją twarzą. Niestety jest to walka z wiatrakami. Mój wygląd bardzo mocno przekłada się na moja psychikę. Błędne koło. Nie daje sobie z tym rady, nie umiem tego opanować..
Mąż ukrywał przede mną kwestie finansowe, pożyczki. Jasno mówiłam mu, że dla mnie bezpieczeństwo finansowe jest ważne. Co mam zrobić?
Jak sobie poradzić z tym, że mój partner oszukał mnie w kwestiach finansowych i brał chwilówki ukrywając to przede mną, bo jesteśmy małżeństwem od 3 lat. Dodam, że jestem z rodziny rozwodników, gdzie mną i moim bratem nie interesowali się rodzice i dbali tylko o to, żeby swoje zachcianki spełniać. Mieszkaliśmy wszyscy razem w takim kłamstwie. Była też przemoc emocjonalna, wyzwiska itd. W końcu po studiach udało mi się oderwać od tego cyrku rodzinnego i przeprowadzić a potem poznałam mojego męża i tak od kilku lat okłamywał mnie, że panuje nad finansami, aż mleko się rozlało. Dla mnie ważne jest bezpieczeństwo finansowe , analizuje każdy wydatek, a mąż wiedząc jak podchodzę do sprawy, jak to powiedział "nie chciał mnie obciążać " zamiast powiedzieć jak jest i żylibyśmy skromniej, co od zawsze mu powtarzałam, że dla mnie to ok, bo jestem z biedniejszej rodziny. Nie wiem co mam zrobić, czy odejść, bo mam już kompulsywne zajadanie stresu i stany nienawiści do aktualnej sytuacji , czy walczyć?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.