
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca
- Niechęć do...
Niechęć do czegokolwiek przed pracą
TwójPsycholog
Dzień dobry,
czy w innych sferach życia dzieje się u Pana coś trudniejszego? Być może jakaś trudność rzutuje na Pańskie samopoczucie. Czy jest coś, czego się Pan obawia podczas pracy? Jak się Pan czuje, gdy już będzie w domu po dniu pracy? Czy może być tak, że po pracy lub podczas, odczuwa Pan nieprzyjemne czy przytłaczające emocje, uczucia?
Interesuje mnie również kolejne zdanie o nauczeniu się “olewania wszystkiego”. Z czego wyniknęła Pańska potrzeba nauki tego stanu?
Zachęcam do konsultacji z psychologiem, byście mogli się przyjrzeć temu bliżej, jak i Pańskiej samoocenie podczas tych trudnych chwil, które skutkują złością. Tymczasem zachęcam do spojrzenia na artykuł: https://twojpsycholog.pl/blog/zarzadzanie-gniewem-jak-nauka-kontroli-emocji-moze-przyniesc-spokoj
Pozdrawiam ciepło
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pan pisze i jak Pan pisze wydaje mi się, że odczuwa Pan zniechęcenie, ale i złość. Oczywiście zachęcam do rozmowy ze specjalistą, ale też do spojrzenia na siebie, swoją sytuację i odpowiedzi na pytania; co się stało, że tak myślę i czuję, czy ten stan “olewania” dotyczy tylko pracy czy innych sfer życia, co robię czy mogę zrobić żeby czuć się inaczej, jak chcę się czuć.
Życzę wszystkiego dobrego
pozdrawiam

Zobacz podobne
Dlaczego nie potrafię cieszyć się tym, że najprawdopodobniej będę miała pracę? Od stycznia szukam pracy i dopiero teraz dzięki bliskiej osobie najprawdopodobniej będę miała pracę. Tylko właśnie ja mam jakieś ale. A to, że to praca w przedszkolu jako woźna, a to, że z dziećmi. Ja wiem, że żadna praca nie hańbi...mam wyrzuty sumienia. Powinnam się cieszyć, bo będę miała własne pieniądze i nikt mi nie zarzuci, że siedzę w domu. Jednak z drugiej strony jest mi w pewien sposób dziwnie. Sama nie wiem, dlaczego Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że ja nie chce pracować tylko po prostu...
Zawsze myślałem, że jestem po prostu leniwy.
Odkładanie wszystkiego na później towarzyszy mi, odkąd pamiętam – w szkole, na studiach, teraz w pracy. Zamiast zabrać się za raport, nagle czuję, że muszę posprzątać kuchnię, a potem jeszcze „szybko” sprawdzam coś w internecie.
Ale ostatnio zacząłem się zastanawiać – dlaczego odkładam nawet rzeczy, które są dla mnie ważne? Gdy deadline jest daleko, czuję ulgę: "Mam jeszcze czas, nie muszę się stresować."
Kiedy zbliża się termin, pojawia się lęk, że nie dam rady, że wyniknie coś trudnego. I wtedy prokrastynuję jeszcze bardziej. To nie wygląda jak zwykłe lenistwo. Bardziej jak unikanie stresu, strachu przed porażką. Tylko że to błędne koło – im dłużej odkładam, tym większy stres, a im większy stres, tym bardziej unikam. Czy prokrastynacja może być objawem lęku, niskiej samooceny? Jak to rozpoznać i przerwać?

