30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak połączyć pasję do podróży, języków i ochrony środowiska z karierą w administracji?

Jeśli chodzi o administracje to kierunek, który jest u mnie na pierwszym miejscu, oprócz tego jest jeszcze turystyka i rekreacja oraz ochrona środowiska. Turystyka i rekreacja, uwielbiam podróże lubię geografie oraz historię, języki obce angielski, włoski i hiszpański od niedawna francuski. Lubię badminton, oprócz tego chciałabym też zapisać się na zajęcia fitness. Ochrona środowiska, bardzo lubię zwierzeta,w szczegolności psy i koty ale nie tylko lubię ogladać filmy przyrodnicze. Chciałabym ruszyć z miejsca w sferze osobistej czyli znaleść znajomych oraz w sferze zawodowej znaleść pracę oraz rozwijać się aby osiągnąć cel czyli mój wymarzony zawód specjalista ds. administracji w hotelu może pójść na studia na administracje/turystykę i rekreację oraz na kurs prawa jazdy. Chciałabym się rozwijać w administracji, oprócz tego rozwijać pasje czyli podróże, sport i języki ale oprócz tego bardzo lubię fotografie, muzykę i taniec. 

Nie wiem, jakie podjąć następne kroki w moich celach i w jaki sposób się podwyższać swoje kwalifikacje a także jak rozwijać znajomości.

User Forum

Justi78

mniej niż godzinę temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Super, że tak dokładnie potrafisz określić swoje zainteresowania i kierunki, w jakich chciałabyś się rozwijać. To już naprawdę duży krok! Administracja, turystyka i rekreacja czy ochrona środowiska to naprawdę ciekawe kierunki i warto je rozważyć przy wyborze studiów. Oprócz tego możesz dodatkowo skupić się na szlifowaniu języka obcego (to może się przydać w wielu obszarach), a także dodatkowych kursach, stażach czy wolontariatach. Możesz też poszukać grup w mediach społecznościowych dla osób o podobnych zainteresowaniach, by znaleźć tam wsparcie i inspiracje. Życzę Ci wszystkiego dobrego i powodzenia!

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Adamczyk

Barbara Adamczyk

Z tego, co Pani pisze, dość klarownie wie Pani czego chce :)

W sieci i na SM jest dużo różnych grup branżowych/tematycznych, czy próbowała Pani być na nich aktywna? Myślę też, że mogą pomóc okazje do spotkań - np. kręgi kobiet, czy spotkania branżowe. Myślę, że z takimi kompetencjami językowymi ma Pani ogromne szanse w branży! 

Trudno znaleźć tu receptę - myślę że pomóc mogłoby spotkanie z doradcą zawodowym lub kimś, kto pomógłby Pani rozpisać/ustalić plan działania i ruszyć z jego konsekwentną realizacją. 

Trzymam mocno kciuki!

 

Pozdrawiam,

Barbara Adamczyk 

4 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Ma Pani szerokie zainteresowania i lubi różnego rodzaju aktywności, podziwiam i zastanawiam się, jak Pani znajduje na to wszystko czas, dzięki czemu? Może warto ustalić priorytety, zastanowić się co jest na ten moment najważniejsze, na czym w pierwszej kolejności się skupić? Podjęcie studiów zapewne poszerzy Pani kontakty i znajomości, wówczas może łatwiej będzie poukładać resztę. Zachęcam do spotkania ze specjalistą, które pomoże Pani poukładać to w głowie i dokonać wyboru. Pozdrawiam serdecznie.

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry! 

 

Widać, że ma Pani wiele zainteresowań i pasji, a także dużą motywację do rozwoju. To świetny punkt wyjścia. Z tego, co Pani pisze wynika, że chciałaby Pani stworzyć dla siebie konkretny plan działania, ale obecnie ma Pani wrażenie rozproszenia między różnymi kierunkami. To normalne, że kiedy interesuje nas wiele rzeczy, trudno od razu wybrać jedną ścieżkę.

 

Pomocne mogą być testy predyspozycji zawodowych i test osobowości, które pokażą, w jakim środowisku pracy mogłaby się Pani odnaleźć i jakie ma Pani mocne strony. Wyniki takich testów mogą pomóc zdecydować, czy bliżej Pani do kierunku administracyjnego, turystycznego, czy np. związanego z ochroną środowiska.

 

Warto również rozważyć konsultację z doradcą zawodowym, który pomoże przełożyć Pani zainteresowania na konkretne cele, dobrać kierunki studiów lub kursy, a także zaplanować kroki rozwoju zawodowego. Równolegle może Pani zacząć rozwijać swoje pasje: naukę języków, fotografię, podróże czy sport, to nie tylko poszerza horyzonty, ale też pomaga w budowaniu nowych znajomości i pewności siebie. Dobrym początkiem może być np. zapisanie się na zajęcia językowe lub fitness, gdzie łatwiej poznać osoby o podobnych zainteresowaniach. Najważniejsze, by iść krok po kroku a z czasem kierunek stanie się coraz bardziej jasny. Ma Pani w sobie dużo możliwości i chęci do działania, więc warto to rozwijać krok po kroku, korzystając z dostępnych narzędzi i wsparcia specjalistów.

 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
Agata Burnatowska

Agata Burnatowska

Dzień dobry,

Zapoznałam się z opisem i rzeczywiście pojawia się tam wiele wątków — zawodowych, osobistych i dotyczących pasji. To wartościowe, że masz tak szerokie zainteresowania i jasno wiesz, co Cię cieszy.
 

Na początek zachęcałabym Cię do uporządkowania myśli. Często, gdy mamy w głowie dużo pomysłów i kierunków, pomocne jest po prostu spisanie wszystkiego na kartce — bez oceniania i układania. Tak jak masz to w głowie. Następnie, uporządkuj to, podziel na konkretne zadania i  Potem możesz przejść do zrobienia z tego listy priorytetów: co jest dla Ciebie najważniejsze tu i teraz. 
 

Warto też rozdzielić swoje cele na trzy obszary Zawodowy, Rozwój osobisty i pasje i Relacje i znajomości. Zastanów się, jak możesz zacząć realizować swoje cele. Ułóż sobie plan. 
 

Pamiętaj, że nie musisz robić wszystkiego naraz. Obecnie żyjemy w świecie, który bardzo promuje efektywność i rozwój, ale prawdziwy rozwój wymaga czasu i troski o siebie. Dobrze jest skupić się na jednym kroku naraz i celebrować nawet małe postępy.
 

Jeśli czujesz, że trudno Ci samodzielnie uporządkować te cele i wprowadzać je w życie, pomocna może być rozmowa z coachem lub psychologiem, który pomoże Ci stworzyć indywidualny plan działania.

4 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Ma Pani w sobie dużo pasji, ciekawości świata i chęci rozwoju-to bardzo wartościowe cechy. Jednocześnie w słowach widać pewne zagubienie i potrzebę uporządkowania kierunku, w którym chcesz iść. 

Czasem takie poczucie niepewności pojawia się, gdy jesteśmy na etapie zmiany - chcemy ruszyć z miejsca, ale nie wiemy jeszcze, jak to zrobić. Warto wtedy dać sobie przestrzeń na poznawanie siebie, obserwowanie, co naprawdę sprawia satysfakcję, a co tylko wydaje się dobrym wyborem. To proces, który wymaga cierpliwości i zaufania do siebie.

To, że zastanawia się Pani nad swoimi celami i sposobami rozwoju, świadczy o dużej samoświadomości i gotowości do pracy nad sobą. To już ważny krok naprzód.

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czuję, że uzależniłem się od obstawiania meczy. Przez dwa lata panowałem nad emocjami, ale teraz pociesza mnie adrenalina, endorfiny. Im wyższa kwota, tym jest to dla mnie łatwiejsze.
Witam, od kilku lat obstawiam mecze ( lubię statystyki itd bardzo mnie interesują takie analizy i w ogóle) zaczęło się tak, że oglądałem rozgrywki gier online, bo wtedy to mnie interesowało i postanowiłem, że obstawię dla zabawy i wygrałem bodajże 1500zł. Zobaczyłem, że można na tym zarabiać, jakkolwiek to nie brzmi, i przeniosłem się na piłkę nożną. Przez dwa lata kręciłem się w kółko, bardziej nie przez niewiedzę, a panowanie nad emocjami itd( ogólnie nie straciłem ani nie zarobiłem w tym czasie). Teraz od roku średnio raz w miesiącu wypłacam 1500zł, ale też zdarzyło się, że były to 4000tys. Czuję, że jestem od grania uzależniony od endorfin i adrenaliny, która temu towarzyszy. Ale problem mam taki, że coś mnie blokuje i np. stawiając wyższe kwoty przestaję myśleć tak logicznie, jak przy niższych, zaczynają się lekkomyślne decyzje i tracę pieniądze. Trwa to od dłuższego czasu i wielu rzeczy próbowałem, żeby jakoś to przełamać. I pytanie z mojej strony jest takie czy można jakoś nazwać taką blokadę i co ewentualnie można z nią zrobić ? Bo wierzę, że to w głowie gdzieś siedzi, ale nie potrafię tego zdefiniować, żeby z tym zacząć walczyć.
Jak radzić sobie z publicznym poniżaniem i wpędzaniem w kompleksy przez pewną osobę?

Witam!

Mam pytanie, co zrobić, jeśli pewna osoba usiłuje wpędzić mnie w kompleksy? Mówi, że racja, że jestem tłusta i, że mam wielki tyłek i jestem brzydka przy ludziach, publicznie. Codziennie to powtarza, jest to element nękania, ale to już inna sprawa.

A wcale nie jestem jakoś strasznie otyłą osobą. Po prostu jestem przy kości, tęższa, ale nie gruba i wcale niebrzydka. Mam zamiar schudnąć bardziej, ale z głową. Z kolei mój partner twierdzi, że schudłam sporo. Jak sobie z tym radzić?

Mam 36 lat, a wierzę ludziom obcym jak nastolatka.

Jak poradzić sobie z żalem po niewykorzystanej szansie na miłość w pracy?

Od paru miesięcy pracuje na magazynie, dosyć dużym, pracuje tam około 300 osób, są tam 4 działy, jest też restauracja, na której jemy obiady. Jadłem sobie spokojnie i nagle spotkałem się wzrokiem z taką dziewczyną, jak w jakimś filmie.

Kolejnego dnia siedziała w tym samym miejscu ja również i znowu się na siebie patrzyliśmy, uśmiechając się do siebie. 

Następnego dnia patrzę, a ona zaczęła pracę na dziale obok, znowu się zobaczyliśmy, ja byłem w szoku ona chyba też, później pracowała na drugiej zmianie, więc się nie widzieliśmy, Zobaczyliśmy się znowu w 3 tygodniu i gdy wracałem z toalety, patrzyliśmy się na siebie dosłownie przez minutę, aż w końcu spuściłem wzrok, bo nie mogłem, nie wiem, co mi zrobiła tymi spojrzeniami, później patrzyliśmy na siebie, ale żadne z nas do siebie nie zagadało, a miałem możliwość i wiem, że to ja zepsułem, bo to ja powinienem zrobić pierwszy krok i tak już dała mi za dużo sygnałów no i tak się na siebie patrzyliśmy, aż w końcu pewnego dnia wróciła do restauracji, usiadła w tym samym miejscu i znowu się na siebie patrzyliśmy, ale potem znowu nic z tym nie zrobiłem. 

Później była taka sytuacja, że w końcu do niej podszedłem, ale tylko jej pomogłem i zagadałem trochę, ale ona i tak była szczęśliwa. Później jej nie było tydzień, myślałem, że się zwolniła, a tu przyszedł jej kolega z działu, na dział.do mnie i próbował mnie podpytać o nią, ale jakoś nie wyłapałem, o co mu chodzi, a chciał nam chyba po prostu pomóc. 

Jeszcze mi mówił, że to jej pierwszy wyjazd za granicę, tak jak mój i później się na mnie tak pięknie patrzyła i zagadywała do mnie. 

Ja nadal tego nie wykorzystałem, bo dalej nie wiem, czy jej się podobam, choć jestem tego pewien, nie potrafię sobie wybaczyć, że tego nie wykorzystałem, nie wiem, czy jakaś dziewczyna się tak na mnie patrzyła w życiu. Czuję się, jakbym przegapił wielką miłość, a prawie jej nie znam, nie mogę sobie z tym poradzić, nie mogę o niej przestać myśleć, nie mogę przestać myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej. Nie chce mi się jeść, myć, sprzątać, czuje się jak po rozstaniu. Czy to normalne?? Czy coś ze mną jest nie tak? Nie mogę sobie wybaczyć, że po prostu jej tego nie powiedziałem. Wolałbym, żeby mnie wyśmiała, niż teraz to tak przeżywać. Jeszcze wywalili mnie na inny dział i już jej nie zobaczę ,a nawet jak zobaczę, to chyba jeszcze gorzej mi to zrobi i to nawet nie o to chodzi, że się jej boję tego powiedzieć tylko już mi głupio przed nią, że nic wcześniej nie zrobiłem. Ona mi dawała tyle sygnałów, ale to też przez to, że ja nie widzę dobrze na daleko i czasami już nie wiedziałem, czy sobie to wkręcam, czy serio się tak na mnie patrzy, aż sobie kupiłem soczewki, no ale za późno. Mam dosyć wszystkiego. Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę, w pracy, jak gotuje, jak coś robię lub jak nic nie robię.

Nawet wróciłem na sztuki walki, ale nawet tam się nie potrafię skupić, a to kocham. Nawet trener się pyta co ze mną, ale spotkałem bardzo fajnego trenera i ogólnie miałem ostatnio sparingi i podszedł do mnie i mi mówi, że za dużo myślę, nie myśl tyle po prostu bij, i się trochę obudziłem, za dużo myślę, za dużo analizuje wystarczyło podejść i zagadać albo powiedzieć jej, że patrzy się na mnie jak w filmie, najwyżej by mnie wyśmiała i poszedłbym dalej, ale nie ja wolę układać sobie wizję w głowie jak dziecko.

Trauma po poprzedniej pracy, gdzie dawano mi poczucie bycia niewystarczającej, nieradzącej sobie. Teraz odczuwam lęk i objawy somatyczne. Nie sądzę, że zasługuję na pomoc psychologiczną.
Odczuwam ciągły stres związany z tym, że nie dam rady… Zmieniłam pracę, ponieważ w ostatniej doświadczałam okropnych rzeczy, wmawiano mi, że nic nie umiem, że nie nadaję się, wykonywałam obowiązki i nie dostając żadnego feedbacku na bieżąco, tylko wzywano mnie na poważne rozmowy (np. bo tytul maila zawierał słowa w innej kolejności niż chciał szef…) Gdy chciałam zadać pytanie dotyczące spraw na moim stanowisku, przełożony od pierwszego mojego tygodnia pracy z krzykiem mi oznajmiał, że powinnam już to wiedzieć i nie udzielał odpowiedzi.Obniżało to sukcesywnie mój nastrój i przywoływało wiele złych wspomnień z przeszłości, z dzieciństwa, które nie było sielankowe. Cały czas obwiniam się, bo mam szacunek do przełożonych i wiem, że to nie ja powinnam mieć rację. W nowym środowisku czuję, że gdy gdzieś się pomylę spadnie na mnie to samo… znów będę idiotką i kimś kto nie potrafi się niczego nauczyć… W pracy zakładam jakąś maskę i udaję, że ta odpowiedzialna osoba to ja. Gdy wracam odczuwam lęk. Niewygodnie mi z tym, ponieważ ma to objawy fizyczne: cały czas boli mnie głowa, brzuch, czasem kłucie w klatce piersiowej paraliżuje mi całe ciało… Z pomocy psychologicznej korzystają osoby w, nie wiem, żałobie, z jakimś problemem zweryfikowanym. Mam wrażenie, że nie zasługuję na to, ponieważ mi się tylko coś wydaje. Proszę wyrazić swoją opinię, bo mam dość. Czasem przypominam sobie jak ojczym tłukł moją głową o parapet z furią i moją myśl błagalną wtedy: żeby mu się udało.
Zmagam się z depresją, nic mnie nie interesuje, nic nie czuję. Nie mam na nic ochoty, rodzina jest toksyczna.
Mam 27 lat. Ogólnie rzecz biorąc, mogę powiedzieć że nie radzę sobie w życiu. Nie wiedziałem, czym to jest spowodowane. Pewnego dnia, tak naprawdę nie mogłem w ogóle wstać z łóżka, po zjedzeniu od razu kładłem się spać i przesypiałem cały dzień. No po czym, zdecydowałem, że idę do psychiatry. Przepisał mi leki na depresję. I spytał się tak naprawdę mnie czemu wcześniej do niego nie przyszedłem, bałem się, że trafię do psychiatryka, tak mu odpowiedziałem. Nie odczuwam satysfakcji z życia. Jestem bardzo płaczliwy, kiedyś myślałem, że jest to spowodowane sytuacjami, które mi się przydarzają, ale okazuje się, że to jest tylko i wyłącznie moja choroba. Nic dla mnie nie ma sensu cokolwiek bym nie robił. Dzisiaj planowałem podjąć pracę w jednej z firm, ale wpadałem w panikę tak naprawdę i tam nie poszedłem, chociaż byłem umówiony na rozmowę, nie poszedłem tam, bo wpadłem- panika polegała na tym, że znowu będę miał takie złe życie, jak miałem do tej pory, znowu będę musiał po 18 km jeździć rowerem do pracy i z powrotem. Takie życie mnie nie zadowala w ogóle. Co wy o tym myślicie? naprawdę jest ze mną aż tak źle? Biorę leki już 23 dzień i tylko senność mi minęła, reszta objawów nadal się utrzymuje. Jestem zobojętniony na wszystko, co się w koło mnie dzieje. Wszystkie rozwiązanie jakie wymyślę są dla mnie bezsensowne po chwili, tak jak by nie było rozwiązania. Pójdę do pracy i co ja mam tam 40 lat przepracować, żeby mieć emeryturę, bo teraz to nic nie mam, tylko wykształcenie, które nic mi nie dało. Mogłem skończyć szkołe specjalną chociaż rentę by mi przyznali i bym miał za co żyć. Już w tylu zakładach pracowałem, że nie zliczę po prostu. Teraz jestem bezrobotny i w ogóle praktycznie z domu nie wychodzę i nie mam ochoty z kimkolwiek rozmawiać. Zawsze jak mi było źle to wyobrażałem sobie, że jestem jakimś pięściarzem czy zawodnikiem mma i słuchałem muzyki wyobrażałem sobie przeróżne sytuacje, w których się znajduje, do tego to pozwalało mi się odciąć na chwilę i poczuć się dobrze, ale tak naprawdę w tym pogrążyłem całkowicie, bo robiłem tak przez cały dzień. Teraz też tak robię, ale ciągle czuję źle. Pochodzę z rodziny patologicznej. Brat ciągle pije, zawsze jakieś awantury, przemoc. Zawsze jak słyszę, że znowu coś się dzieje w chacie, to zakładam słuchawki i słucham muzyki, wyobrażam sobie lepsze życie, w którym mam albo wychodzę z domu i wracam po kilku godzinach. Problem jest w tym, że jak wracam, to oni wciągają mnie do tego problemu, chociaż mnie on nie dotyczy. Brat jest na rencie, czas spędza zalewając się codziennie pije i się awanturuje z wszystkimi wymyśla. Rozumiem, że wyzywa mnie, bo do pracy nie chodzę, ale nie raz nawet jak chodziłem do pracy to robił mi awantury z byle powodu. Nieraz wolałem dłużej w pracy zostać, żeby tylko do chaty nie wracać.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!