Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak połączyć pasję do podróży, języków i ochrony środowiska z karierą w administracji?

Jeśli chodzi o administracje to kierunek, który jest u mnie na pierwszym miejscu, oprócz tego jest jeszcze turystyka i rekreacja oraz ochrona środowiska. Turystyka i rekreacja, uwielbiam podróże lubię geografie oraz historię, języki obce angielski, włoski i hiszpański od niedawna francuski. Lubię badminton, oprócz tego chciałabym też zapisać się na zajęcia fitness. Ochrona środowiska, bardzo lubię zwierzeta,w szczegolności psy i koty ale nie tylko lubię ogladać filmy przyrodnicze. Chciałabym ruszyć z miejsca w sferze osobistej czyli znaleść znajomych oraz w sferze zawodowej znaleść pracę oraz rozwijać się aby osiągnąć cel czyli mój wymarzony zawód specjalista ds. administracji w hotelu może pójść na studia na administracje/turystykę i rekreację oraz na kurs prawa jazdy. Chciałabym się rozwijać w administracji, oprócz tego rozwijać pasje czyli podróże, sport i języki ale oprócz tego bardzo lubię fotografie, muzykę i taniec. 

Nie wiem, jakie podjąć następne kroki w moich celach i w jaki sposób się podwyższać swoje kwalifikacje a także jak rozwijać znajomości.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Super, że tak dokładnie potrafisz określić swoje zainteresowania i kierunki, w jakich chciałabyś się rozwijać. To już naprawdę duży krok! Administracja, turystyka i rekreacja czy ochrona środowiska to naprawdę ciekawe kierunki i warto je rozważyć przy wyborze studiów. Oprócz tego możesz dodatkowo skupić się na szlifowaniu języka obcego (to może się przydać w wielu obszarach), a także dodatkowych kursach, stażach czy wolontariatach. Możesz też poszukać grup w mediach społecznościowych dla osób o podobnych zainteresowaniach, by znaleźć tam wsparcie i inspiracje. Życzę Ci wszystkiego dobrego i powodzenia!

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Adamczyk

Barbara Adamczyk

Z tego, co Pani pisze, dość klarownie wie Pani czego chce :)

W sieci i na SM jest dużo różnych grup branżowych/tematycznych, czy próbowała Pani być na nich aktywna? Myślę też, że mogą pomóc okazje do spotkań - np. kręgi kobiet, czy spotkania branżowe. Myślę, że z takimi kompetencjami językowymi ma Pani ogromne szanse w branży! 

Trudno znaleźć tu receptę - myślę że pomóc mogłoby spotkanie z doradcą zawodowym lub kimś, kto pomógłby Pani rozpisać/ustalić plan działania i ruszyć z jego konsekwentną realizacją. 

Trzymam mocno kciuki!

 

Pozdrawiam,

Barbara Adamczyk 

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Ma Pani szerokie zainteresowania i lubi różnego rodzaju aktywności, podziwiam i zastanawiam się, jak Pani znajduje na to wszystko czas, dzięki czemu? Może warto ustalić priorytety, zastanowić się co jest na ten moment najważniejsze, na czym w pierwszej kolejności się skupić? Podjęcie studiów zapewne poszerzy Pani kontakty i znajomości, wówczas może łatwiej będzie poukładać resztę. Zachęcam do spotkania ze specjalistą, które pomoże Pani poukładać to w głowie i dokonać wyboru. Pozdrawiam serdecznie.

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry! 

 

Widać, że ma Pani wiele zainteresowań i pasji, a także dużą motywację do rozwoju. To świetny punkt wyjścia. Z tego, co Pani pisze wynika, że chciałaby Pani stworzyć dla siebie konkretny plan działania, ale obecnie ma Pani wrażenie rozproszenia między różnymi kierunkami. To normalne, że kiedy interesuje nas wiele rzeczy, trudno od razu wybrać jedną ścieżkę.

 

Pomocne mogą być testy predyspozycji zawodowych i test osobowości, które pokażą, w jakim środowisku pracy mogłaby się Pani odnaleźć i jakie ma Pani mocne strony. Wyniki takich testów mogą pomóc zdecydować, czy bliżej Pani do kierunku administracyjnego, turystycznego, czy np. związanego z ochroną środowiska.

 

Warto również rozważyć konsultację z doradcą zawodowym, który pomoże przełożyć Pani zainteresowania na konkretne cele, dobrać kierunki studiów lub kursy, a także zaplanować kroki rozwoju zawodowego. Równolegle może Pani zacząć rozwijać swoje pasje: naukę języków, fotografię, podróże czy sport, to nie tylko poszerza horyzonty, ale też pomaga w budowaniu nowych znajomości i pewności siebie. Dobrym początkiem może być np. zapisanie się na zajęcia językowe lub fitness, gdzie łatwiej poznać osoby o podobnych zainteresowaniach. Najważniejsze, by iść krok po kroku a z czasem kierunek stanie się coraz bardziej jasny. Ma Pani w sobie dużo możliwości i chęci do działania, więc warto to rozwijać krok po kroku, korzystając z dostępnych narzędzi i wsparcia specjalistów.

 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

Agata Burnatowska

Agata Burnatowska

Dzień dobry,

Zapoznałam się z opisem i rzeczywiście pojawia się tam wiele wątków — zawodowych, osobistych i dotyczących pasji. To wartościowe, że masz tak szerokie zainteresowania i jasno wiesz, co Cię cieszy.
 

Na początek zachęcałabym Cię do uporządkowania myśli. Często, gdy mamy w głowie dużo pomysłów i kierunków, pomocne jest po prostu spisanie wszystkiego na kartce — bez oceniania i układania. Tak jak masz to w głowie. Następnie, uporządkuj to, podziel na konkretne zadania i  Potem możesz przejść do zrobienia z tego listy priorytetów: co jest dla Ciebie najważniejsze tu i teraz. 
 

Warto też rozdzielić swoje cele na trzy obszary Zawodowy, Rozwój osobisty i pasje i Relacje i znajomości. Zastanów się, jak możesz zacząć realizować swoje cele. Ułóż sobie plan. 
 

Pamiętaj, że nie musisz robić wszystkiego naraz. Obecnie żyjemy w świecie, który bardzo promuje efektywność i rozwój, ale prawdziwy rozwój wymaga czasu i troski o siebie. Dobrze jest skupić się na jednym kroku naraz i celebrować nawet małe postępy.
 

Jeśli czujesz, że trudno Ci samodzielnie uporządkować te cele i wprowadzać je w życie, pomocna może być rozmowa z coachem lub psychologiem, który pomoże Ci stworzyć indywidualny plan działania.

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Ma Pani w sobie dużo pasji, ciekawości świata i chęci rozwoju-to bardzo wartościowe cechy. Jednocześnie w słowach widać pewne zagubienie i potrzebę uporządkowania kierunku, w którym chcesz iść. 

Czasem takie poczucie niepewności pojawia się, gdy jesteśmy na etapie zmiany - chcemy ruszyć z miejsca, ale nie wiemy jeszcze, jak to zrobić. Warto wtedy dać sobie przestrzeń na poznawanie siebie, obserwowanie, co naprawdę sprawia satysfakcję, a co tylko wydaje się dobrym wyborem. To proces, który wymaga cierpliwości i zaufania do siebie.

To, że zastanawia się Pani nad swoimi celami i sposobami rozwoju, świadczy o dużej samoświadomości i gotowości do pracy nad sobą. To już ważny krok naprzód.

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Jestem zmęczona moją pracą.
Jestem zmęczona moją pracą. W pokoju biurowym siedzimy w 8 osób. Dzień w dzień widzę tych samych ludzi. Ludzie w pokoju dają mi znać, że się mało odzywam. Już samo to, że oni gadają cały dzień w pokoju, wykańcza mnie. Wychodzę z pracy jak z kamieniołomu. Nie chcę wychodzić na gbura albo na osobę, która czuje się lepsza od nich, więc staram się dogadywać i brać udział w rozmowach, ale kosztuje mnie to dużo, a im mało, ponieważ dają mi o tym znać, żebym coś mówiła, dogadywała. Często organizowane są jakieś imprezy integracyjne, firmowe. Nie rozumiem, jak ludzi może cieszyć to, żeby po pracy spędzać czas na imprezach z pracy, z ludźmi z pracy, których widują częściej niż niejednych swoich znajomych czy rodzinę. Ludzie są bardzo mili, życzliwi i w porządku co nie zmienia faktu, że mam ich dość. Czuję, że ludzie to dla mnie wampiry energetyczne. Tyle było gadania, że przez pandemię ludzie zaczęli mieć problemy ze zdrowiem psychicznym przez izolacje. Dla mnie był to najpiękniejszy okres w życiu, który już nigdy się nie powtórzy pewnie. Dlaczego tak mało mówi się o osobach, które lubią spokój, ciszę, a interakcje z ludźmi ich męczą okropnie. W życiu prywatnym mam dobre stosunki z rodziną i mam dwie najlepsze przyjaciółki, z którymi widuje się jeden na jeden. I to jest dla mnie wystarczające. Rozwiązaniem byłoby znaleźć zdalną pracę na pewno, ale nie jest to takie proste. Próbuję coś znaleźć cały czas...psychicznie wysiadam...
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek. Po pierwsze czuję przymus przepisywania wszystkiego, bo myślę, że inaczej się nie nauczę (w sensie nie mogę uczyć się bezpośrednio z książki). Nawet jeśli coś już umiem, to muszę to zapisać. Kolejnym problemem jest robienie notatek lub nawet zadań z matematyki. Mam takie dziwne natręctwo, że wszystko musi być zapisane równo, na tych samych kartkach i tym samym długopisem. Potrafię przez 2 godziny siedzieć i zastanawiać się, czy lepiej pisać na kartce w kratkę, czy może na czystej białej. Tak samo nie mogę zdecydować się czy użyć zakreślacza, czy może nie, czy pisać od podpunktów, czy nie. Często zmieniam zdanie i wtedy muszę przepisać notatkę na nowo. Lub piszę coś w zeszycie i stwierdzam, że jednak lepiej mieć to na kartce wyrwanej więc muszę przepisać od nowa. Czasem gdy robiłam zadania na tablecie i po 10 stwierdziłam, że zmniejszenie grubość pisaka to przepisywałam od nowa te 10 zadań, aby było wszystko tak samo. Na tablecie też często potrafię od nowa pisać po 5 razy tę samą cyferkę, żeby w końcu mi się podobała. Gdy czasem się pomylę albo coś krzywo zapiszę, to też muszę przepisać wszystko od nowa. Bardzo mnie to męczy, bywa tak, że piszę to samo na 3 różnych kartkach, bo nie wiem, na której będzie lepiej. W trakcie nauki wręcz boję się, że coś krzywo zapiszę. Gdy uczę się np. biologi (którą rozszerzam) nie robię praktycznie żadnych rysunków, bo myślę, że i tak krzywo mi wyjdzie i pewnie robiłabym to 10 razy, zanim wyszłoby ładnie. Gdy nawet już zrobię jakąś notatkę, to od razu muszę ją włożyć do koszulki, żeby przypadkiem jej nie ubrudzić lub nie pogiąć. Ogólnie ciężko mi się uczy z tego co mam zanotowane w miarę ładnie, bo jakoś czuję niepokój, że to się zniszczy. Mam też trochę obsesję na punkcie porządku, muszę mieć wszystko poukładane, codziennie zamiatam i ścieram kurze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą jest to, że gdy biorę cokolwiek w sklepie, to nie może być to pierwsza z brzegu rzecz. W sensie jak biorę, np. czekoladę z półki, to muszę wziąć tę dalej położoną. Albo w sklepie jak mój rozmiar jest na 1 wieszaku to i tak szukam swojego rozmiaru, który będzie dalej, najlepiej w środku nie z brzegu. Nawet do końca nie rozumiem przyczyny, może jakoś wydaje mi się, że ta rzecz w środku będzie taka nieskazitelna. Jest to irracjonalne, ale nie umiem sobie z tym poradzić Zaczęłam niedawno uczęszczać na terapię, ale nie umiem się przełamać, żeby o tym powiedzieć, bo nie znalazłam za wiele na ten temat w internecie i wstydzę się tego. Czy może być to nerwica natręctw, czy może coś innego?
Czy psychoterapia skupiająca się na realizmie sytuacyjnym istnieje?
Byłam już u wielu terapeutów i mam poczucie, że często rozmijam się z nimi w podstawowym założeniu. Ja zwykle przychodzę z problemem, który rozumiem bardziej jako problem sytuacyjny i funkcjonalny: niedopasowanie do pracy, trudności społeczne, niskie powodzenie, powtarzające się porażki, słabe efekty mimo wysiłku. Chciałabym raczej realnej analizy: co jest po mojej stronie, co po stronie sytuacji, co da się zmienić w warunkach życia/pracy/środowisku. Tymczasem często mam wrażenie, że terapeuci bardzo szybko przesuwają rozmowę na „przekonania”, „interpretacje”, „sposób myślenia”, „samoocenę” albo pytają, skąd wiem, że ludzie mnie źle odbierają. Rozumiem, że nie wszystko, co człowiek myśli, musi być prawdą. Ale z drugiej strony ludzie często nie mówią wprost niechęci czy oceny, tylko pokazują to pośrednio zachowaniem, dystansem, brakiem zainteresowania, mową ciała. Jeden terapeuta napisał mi kiedyś, że jeśli chcę głównie zmiany sytuacji, a nie sposobu myślenia, to „nic się nie zmieni”, bo to trochę jak wyjazd na wakacje do ciepłych krajów z oczekiwaniem, że sam wyjazd naprawi smutek — a człowiek i tak zabiera siebie ze sobą. Rozumiem sens tej metafory, ale mam też poczucie, że może ona pomijać realny wpływ warunków życia: pracy, pieniędzy, środowiska, pozycji społecznej, statusu, dopasowania do zadań i relacji. Mam więc problem z terapią rozumianą głównie jako zmiana sposobu myślenia, jeśli mam poczucie, że realne dane z życia są pomijane albo relatywizowane. Nie chcę „bardziej pozytywnej interpretacji” kosztem realizmu. Bardziej zależy mi na trafnym rozpoznaniu sytuacji i praktycznej zmianie warunków niż na przekonywaniu siebie, że problem wygląda inaczej. Czy to oznacza, że psychoterapia nie jest dla mnie dobrym narzędziem? Czy są nurty albo formy pomocy, które bardziej skupiają się na realistycznej analizie sytuacji, ograniczeń i decyzji życiowych, a mniej na zmianie przekonań? Jak odróżnić zdrową pracę nad myśleniem od relatywizowania realnych problemów?
Trafiłam do nieodpowiedniej dla mnie szkoły, jednak rodzice nie uważają mojej dużej trudności za problem
Witam, dwa dni temu zaczęłam szkołę ponadpodstawową. Bardzo chciałabym iść do liceum a dostałam się do technikum , w którym już od pierwszego dnia jestem traktowana przez innych bez szacunku. Jestem po prostu inna niż wszyscy. Mam inne priorytety i nie potrafię zgrywać głupka tylko po to, by mieć znajomych.Osoby z klasy nie są na moim poziomie, a w szkole też nie widzę normalnego towarzystwa, które nie pije i nie pali. Ze względu, iż jest początek września chcę zmienić szkołę. Jeżeli nie byłoby żadnego już miejsca w liceum i nie chcieli mnie przyjąć, mam zamiar zmienić nawet na inne technikum. Tylko, że moi rodzice po pierwsze nie wierzą w moje możliwości (czyli, że dostałabym się do jakiegoś liceum) oraz lekko bagatelizują moje uczucia i cały czas mówią, iż gdzieś indziej może być tylko gorzej.Nie mam pojęcia, jak do nich przemówić, by zdecydowali się na przeniesienie mnie do innej szkoły, bo naprawdę to dopiero dwa dni a ja nie chcę tam chodzić i czuję się tam okropnie.
Poczucie zagubienia i brak wsparcia po przeprowadzce poza miasto - jak odnaleźć sens życia?

Witam, Mam obecnie 32 lata, męża i dwójkę synków 4l i prawie 1,5 roku. Jakieś 3 lata temu przeprowadziliśmy się do kupionego na kredyt domu około 30 min. samochodem od centrum miasta (oboje pochodzimy z miasta). Wybór taki padł ze względu na wysokie ceny w mieście.. Myślałam, że będę tutaj szczęśliwa, ale obecnie czuje, że jestem w najgorszym momencie moje życia bez celu.. Wcześniej przy jednym dziecku pracowałam jeszcze w mieście, zawoziłam do żłobka i ledwo zdążyłam do pracy. 

Teraz po urlopie macierzyńskim z drugim dzieckiem zakończyłam pracę, bo nie miałam już do czego wracać.. Szukam pracy w naszych okolicach już od 4 miesięcy i popadam w załamanie. Niestety nie mam konkretnego wykształcenia, czego teraz bardzo żałuję, nigdy nie mogłam znaleźć, co chciałabym robić i kim być.. i dalej nie wiem, co mnie dodatkowo dobija. Przez to mam małe poczucie własnej wartości.. Dotychczasowe prace były z przypadku lub przez kogoś.. prace biurowe. Teraz czuję się totalnie uziemiona, mąż ma swoją działalność, więc pracuje od rana do wieczora, czasem wróci wcześniej, ale nigdy nie wiadomo jak będzie dzisiaj.. przez to nie mogę pracować na zmiany, Jestem ograniczona czasowo więc i nie mogę jechać dalej do pracy..nie mam niczyjego wsparcia, jedna babcia pracuje, druga mieszka 30 min od nas, ale nie ma prawa jazdy.. (nie dojedzie tu komunikacją). Już raz próbowaliśmy przenieść się do zupełnie innego miasta.. (do dalszej części mojej rodziny), wystawiliśmy dom na sprzedaż, ale krótko mówiąc, nie wypaliło. Praca męża się odwołała a dzieci nie miały pkoli. Ja się źle tam czułam. Wróciliśmy. Teraz znowu zaczynam mieć myśli, że chyba chciałabym sprzedać dom i przenieść się z powrotem do miasta.. np bliżej teściowej, żeby mieć chociaż wsparcie z dziecmi..łatwiej znaleźć pracę i być bardziej mobilna. Z nikim się nie widzę, bo nie ma kiedy i jak ani "za co". Jak już myślę, żeby szukać pracy w mieście i organizować się tak, żeby mąż rano ogarniał dzieci, to teraz za 2 msc ma dostać pracę za granicą wyjazdy na 2 tygodnie.. żeby zarobić na kredyt..I znowu nie mam żadnych możliwości. 

Nie chce wegetować za to, żeby spłacić kredyt.. Z drugiej strony żal mi tego, co mamy tutaj. Chociaż dom ciągle nie wykończony, nie ma za co żyć i coś zrobić...to synek ma już kolegów z pkola i jednego z sąsiedztwa. Nie wiem już co robić.. nie chce być ciągle smuta, zła, uzależniona od męża, siedzieć w domu i nie mieć żadnego życia. Chciałabym moc wstać, coś zdecydować, wiedzieć co robić..

pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.