
- Strona główna
- Forum
- inne
- Nietypowy paraliż...
Nietypowy paraliż senny: brak wizji i nietypowe odczucia cielesne
Dzień dobry. Chciałabym zapytać o kwestię związaną ze zjawiskiem paraliżu sennego. Przeczytałam mnóstwo artykułów, ale w żadnym nie został poruszony przypadek taki jak mój. Otóż miałam całkiem niedawno paraliż senny, natomiast nie przypominał on tego, który jest wszędzie opisywany. Nie widziałam żadnych postaci, nie słyszałam żadnych obcych głosów, nie czułam ucisku na klatce piersiowej ani duszności, nic mnie też nie bolało.
Wyglądało to tak, że położyłam się na brzuchu z zamiarem pójścia spać i po jakimś krótkim czasie od położenia się zaczęłam czuć, jak gdyby ktoś mnie ręką masturbował, stymulował zewnętrzne narządy płciowe. Słyszałam „swoje” jęki, jęczałam bardzo głośno i pamiętam, że w głowie miałam wtedy jedną myśl – „Matko, co za wstyd, ktoś to pewnie słyszy”. Wynajmuję pokój i niedaleko moich drzwi mieszka jeszcze inna dziewczyna, czułam ogromne zażenowanie, że będzie to słyszeć.
Po jakimś czasie czułam, że moje ciało ktoś ściąga z łóżka (nie czułam, aby ktoś mnie trzymał za nogi, natomiast czułam, że moje ciało się zsuwa z łóżka, ląduje na podłodze i przez cały ten czas nadal czułam stymulację między nogami). Czułam lekki strach. Próbowałam z całych sił otworzyć oczy, ruszyć się, wołać o pomoc, ale nie mogłam zrobić nic z tych rzeczy, cały czas tylko słyszałam swoje jęki i myśli w głowie. Trwało to może kilka minut i w końcu udało mi się otworzyć oczy – leżałam w dokładnie tej samej pozycji, w której się kładłam.
Następnego dnia zapytałam dyskretnie współlokatorki, czy słyszała jakieś dźwięki w nocy. Była szczerze zaskoczona, że pytam, i mówiła, że całą noc była grobowa cisza. Zapytała, czemu pytam – jakoś się wykręciłam i na tym się temat skończył. Z perspektywy czasu oceniam tę sytuację jako dziwną, ale mimo że czułam lęk, czułam też przyjemność cielesną.
Proszę mi powiedzieć – co to może oznaczać? Dlaczego tak się zdarzyło? Z góry dziękuję za każdą wypowiedź i życzę miłego dnia!
Natalia
Katarzyna Kubińska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje mogło być tzw. świadomym snem (lucid dream) i ma to też oczywiście związek z paraliżem przysennym, ponieważ nie mamy władzy nad ciałem. Porażenia przysenne pojawiają się czasem właśnie w momencie zasypiania i kiedy pojawia się jakiś intensywny sen możemy mieć częściową jego świadomość, starać się z tego snu wybudzać i kiedy wydaje nam się, że już się wybudziliśmy, okazuje się, że nadal śnimy. To może być bardzo nieprzyjemne, chociaż są osoby, które celowo wprowadzają się w taki stan i uczą się go kontrolować. Wtedy ludzie opisują, że np. uciekają i krzyczą w śnie, ale nie mogą uciec, chociaż są świadomi, że śnią.
W takim świadomym śnie mogą pojawić się przeróżne treści, jak w normalnym śnie, a to też normalne, że czasem mamy fantazje erotyczne, a nawet doświadczenie orgazmu w śnie.
Więc myślę, że u Pani pojawiło się takie połączenie i nie jest to niepokojące.
Gdyby się powtarzało to oczywiście warto poszukać przyczyny.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Barbara Jedlińska
To, czego doświadczyłaś, choć może wydawać się nietypowe, mieści się w spektrum zjawisk związanych z paraliżem sennym i funkcjonowaniem naszego mózgu podczas snu. W fazie REM, kiedy najczęściej pojawiają się sny i paraliż senny, mózg jest bardzo aktywny, szczególnie obszary związane z emocjami i wyobraźnią, takie jak układ limbiczny, czyli ciało migdałowate i hipokamp. Jednocześnie kora przedczołowa, odpowiedzialna za logiczne myślenie i kontrolę, działa słabiej, dlatego sny bywają intensywne, dziwne i często pozbawione kontroli.
W tej fazie snu ciało jest fizycznie „wyłączone” przez mechanizm atonii mięśniowej, czyli zablokowanie mięśni, żebyśmy nie wykonywali ruchów ze snów. Paraliż senny to stan, w którym świadomość budzi się szybciej niż ciało, więc możesz być już świadoma, ale nie możesz się ruszyć ani mówić. W tym stanie mogą pojawiać się różne doznania, nie tylko klasyczne, jak uczucie obecności kogoś obcego czy ucisk na klatce piersiowej, ale także wrażenia dotykowe, przyjemne czy nawet seksualne.
Za odczucia seksualne, przyjemność i reakcje fizjologiczne odpowiadają głównie układ limbiczny oraz podwzgórze. Tam regulowane są potrzeby, pragnienia i popędy, również seksualne. Podczas snu REM mózg może generować bardzo realistyczne doznania, bo nie ma pełnej kontroli nad tym, co się dzieje. Orgazm czy pobudzenie seksualne podczas snu może być efektem działania tych samych struktur, które odpowiadają za te odczucia na jawie. Czasem mózg odreagowuje napięcia, stres lub po prostu „testuje” różne scenariusze, które pojawiają się w snach, co jest naturalnym sposobem na rozładowanie emocji albo napięcia seksualnego.
To, że odczuwałaś przyjemność, a jednocześnie wstyd czy lęk, jest zrozumiałe, bo świadomość była zawieszona między snem a rzeczywistością. Dźwięki, które słyszałaś, były najprawdopodobniej częścią tego doświadczenia sennego, nie rzeczywistości. Takie epizody nie są oznaką choroby, tylko pokazują, jak złożony jest nasz mózg podczas snu. Paraliż senny może przybierać różne formy i nie zawsze musi być związany z lękiem czy obecnością kogoś obcego.
Jeśli takie doświadczenia zdarzają się rzadko i nie utrudniają Ci życia, nie są powodem do niepokoju. Jeśli jednak zaczną się powtarzać, budzić silny lęk, wpływać na Twój sen czy samopoczucie, warto porozmawiać o tym z lekarzem lub psychologiem.

Zobacz podobne
Dzień dobry. Ostatnio przez złość straciłem bardzo ważną znajomość. W trudnych dla mnie momentach (jak ignorowanie mnie online) reagowałem obrażaniem tej osoby. Dopiero teraz widzę, jak bardzo moje słowa mogły ranić i że zamiast rozwiązywać problem (ataki (w tekście)) pomagały dosłownie na chwilę) , zniszczyłem coś dla mnie wartościowego. Zauważyłem, że właśnie mam tak najbardziej dla osób, które kocham. Jako dziecko- rówieśnicy( którzy chyba przez mój spokój i łagodność- często mnie nazywali zamulencem, zj***m itp. ) mnie bili i znęcali się nade mną. Koleżanka, niestety niezwykle wytrwale znosiła moje ataki; choć ignorując online, osobiście była nadal bardzo miła, ale po latach "powiedziała dość", blokując praktycznie natychmiast wszędzie i zgłaszając moje konta :( Ledwo to przeżyłem :( przez kilka dni miałem myśli samobójcze i czułem się jak jakieś zombi. Myślicie, że terapia mi pomoże? Czy to z charakteru, a może z nieumiejętności kontrolowania się, czy też jakiś odwet za to dzieciństwo ? A może jedno i drugie? I czy są szanse, że koleżanka się kiedyś jeszcze odezwie? Ona niestety wie, że ją kocham. Tysiące razy także w nerwach zrywałem znajomość i wracałem. Pogubiłem się przez to uczucie i ignorowanie mnie zupełnie online. Za wyzywanie zawsze na bieżąco przepraszałem. Kiedyś już odchodziła 2x, ale w znacznie łagodniejszych okolicznościach i po miesiącach wracała Pozdrawiam
Mam pytanie: czy to jest jakieś poważne zaburzenie? Mam w życiu tak, że czasem, gdy się mocno zdenerwuję, to mam coś tak jakby atak. Jest to atak nieszkodliwy w żaden sposób. Podczas niego zawsze zabieram się za najbardziej przez mnie nielubiane zajęcia: głównie obowiązki jak sprzątanie, obieranie ziemniaków, itd. Zwykle podczas robienia tego, w moich myślach ciągle przetaczam myśli jak: „jak można być tak cholernie głupim draniem “ (w kontekście osoby, która mnie zdenerwowała) albo sobie wyobrażam, jak niszczę jakieś rzeczy, zwykle poprzez spalenie, wysadzenie, lub zniszczenie własnoręcznie. Zwykle po takim ataku czuję dziwną satysfakcję, niespowodowaną samym wykonaniem czynności. Potem idę komuś pokazać, że to zrobiłem, żeby zostać pochwalnym, żeby w jakiś sposób zastąpić tę dziwną satysfakcję zwyczajną satysfakcją ( nigdy się nie udało). Takie ataki zdarzają się 2-3 razy w roku, i zawsze są poprzedzone zdenerwowaniem, zwykle bo ktoś jest na tyle leniwy, by kazać mi zrobić jego/jej obowiązki, gdy sam już zrobiłem parokrotnie razy więcej niż on, a czasami te zdenerwowanie pojawia się gdy mnie zdenerwuje, za przeproszeniem najmniejsza pie##oła. W sumie to mam jeszcze inną nurtującą mnie sprawę: gdy zdąża mi się przekonać, sam to cenzuruje podczas wymowy. Więc zamiast powiedzieć: kûrwå, mówię: ku'a.( ' oznacza krótką przerwę pomiędzy pierwszą a drugą częścią. I ja tak zawsze mówię, no chyba że celowo klnem, wtedy już nie cenzuruje wymowy.Przepraszam za przekleństwa przed chwilą podane. Nie czuję bym potrzebował pójść do psychologa, nie są to rzeczy poważne ani złe w moim domniemaniu, ale chcę się dowiedzieć, co może to powodować, i czy nie jestem przypadkiem chory psychicznie.
Dzisiaj powiedziałam swojej terapeutce, że jestem gotowa by mówić o tej sytuacji, o której tutaj mówiłam... o tej nieudanej randce. W 2019 ..szczerze mówiąc zaczynam się bać... stresować... Dzisiaj chciałyśmy poruszyć ten temat, ale właśnie czasu zbrakło, a jeszcze inne tematy poruszałyśmy... i po prostu terapeutka nie chciała zaczynać tego tematu i zostawić tak jakby otwartego okna...Ona to porównała do burzy... Po prostu chciała, żebyśmy poruszyły to na następnej terapii. Na następnym spokojnym spotkaniu. Żeby wiecie...otworzyć to okno i zamknąć... A ja na samą myśl się boję...I skręcam się... Mimo tego, że w sercu czuję się naprawdę gotowa. Gotowa by się zmierzyć z tą traumą. Jak przeżyć ten tydzień do przyszłego piątku? Ja wiem o czytaniu książki itd. Ale jak po prostu to przetrwać? Co jeśli popłacze się na terapii albo co jeśli pójdzie w drugą stronę i nie będę nic czuła? W sensie takim, że będę czytała notatki do tego wydarzenia, a po prostu będę mówiła to z maską na twarzy ? Mimo iż moją terapeutka tworzy mi bezpieczną przestrzeń...I coraz bardziej się otwieram przed nią...ja po prostu chce się z tym zmierzyć...zamknąć to za sobą...

