Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Wszystko jest mi obojętne, przestałam odczuwać szczęście - co zrobić?

Anonimowo

Chciałabym zapytać co mi jest. Od jakiegoś czasu, jakiegoś miesiąca, pótora) przestałam odczuwać szczęście. Wszysto jest mi obojętne. Nie moge sobie nawet wyobrazić jednej rzeczy, która sprawiłaby, że byłabym szczęśliwa. Zawsze miałam pełno pomysłów, gdzie by pojechać, co by porobić następnego dnia, teraz każdy mój dzień wygląda tak samo, a ja nawet nie moge wymyśleć nic, aby to zmienić. Ciężko to nawet opisać. Mam tak z bliskimi wydarzeniami, jak i z dalekimi, nie umiem wymyślić nic co sprawi mi szczęście na codzień, jak i w dalekiej przyszłości. Cieszyłam się, że ide w koncu na wymarzone studia, zawsze chciałam mieć dzieci, rodzine, teraz jak o tym pomyśle nie czuje nic. Nawet nie wiem czy czuje smutek. Jest mi po prostu wszystko obojętne. Jedyne co czuje to frustracje, bo już nie moge wytrzymać w takim życiu, bez żadnego celu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczełam mieć myśli, że juz nie kocham swoich bliskich. Nie moge zrozumieć, jak z dnia na dzień o chłopaku, z którym jestem 4 lata i zawsze kochałam go najbardziej na świecie, może mi przejsc przez myśl ze go nie kocham. Nie jest tak tylko z nim ale też z moją mama i babcia, jedyne co czuje to strach, że mogłabym ich stracić. Bardzo często odczuwałam smutek, byłam u psychiatry z tym problemem, miałam kiedyś próbe samobojczą, ale nigdy w życiu nie czułam się tak wypruta z emocji, obojętna na wszystko tak naprawde bez żadnego powodu, bo absolutnie nic strasznego w moim życiu nie stało się w ostatnim czasie.

Droga Anonimowa,
to, co opisujesz sprawia wrażenie przerwania ruchu miłości. Widać to w różnych obszarach - związku romantycznym, z bliskimi, związanym ze studiami. Warto, byś poszukała pomocy kogoś, kto pomoże ci znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego właśnie teraz, ok. miesiąc temu utraciłaś sens i zdolność kochania, radości? Mówisz o studiach, rodzinie - brzmi to jak okres, kiedy wchodzisz w dorosłość, otwiera się przed tobą wiele nowych drzwi. I właśnie teraz wszystko zaczęła tracić kolory i sens.

Jeśli nie ma to wyraźnego związku z niedawnymi wydarzeniami w twoim życiu, może nieświadomie powtarzasz jakąś historię w rodzinie. Może to być rodzaj utajonej (nawet dla ciebie) lojalności wobec kogoś w twojej rodzinie, komu nie dane było cieszyć się życiem i dorosłością (studiami, rodziną). Można odkryć to na psychoterapii, taka praca wymaga jednak pewnej subtelności, szukaj więc specjalisty/tki, nie kierując się tytułami naukowymi przed nazwiskiem, a potencjałem życzliwości tej osoby.

Powodzenia,

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, Objawy o których piszesz mogą być początkiem depresji, warto jednak ocenić dokładniej twój stan na sesji konsultacyjnej. Depresja to złożony stan i dość szeroki temat. Każdy z nas jest inny i inne rzeczy wpływają na nasze samopoczucie - znalezienie przyczyny tych objawów jest kluczowe do zrozumienie o czym one mówią i co komunikują nam.

Twoje objawy mogą wiązać się też z tym ze jesteś teraz na nowym etapie rozwoju, w którym “stare rzeczy”, które do tej pory sprawiały że “wszystko grało” teraz wydają się już inne - możesz poczytać np. o depresji egzystencjonalnej - wynikającej z rozwoju i mimo ze jest to bardzo ciężki czas - wsparcie terapeuty, któremu zaufasz, może być kluczowe by przejść przez ten stan łagodniej. Jeśli jednak twoja depresja zagraża twojemu życiu i masz myśli samobójcze, wtedy wsparcie będzie już wyglądać inaczej. Zachęcam do udania się do specjalisty i skonsultowania z czym dokładnie się zmagasz. 

Pozdrawiam, 

Magdalena Chojnacka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Pragnienie autodestrukcji i brak odczuwania normalności - jak sobie radzić?
Nawet nie wiem od czego zacząć. Mam 25 lat i jestem osobą, która się leczy psychiatrycznie. Nic zgadzam się ze wszystkimi diagnozami, ale to nieważne. Bardzo chcę, żeby przytrafiło mi się coś złego, ale nie po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Przykładowo każdego dnia gdy jadę na uczelnie modlę się, żeby mój tramwaj, autobus uległy wypadkowi i żebym rozbiła sobie łeb. Tak po prostu. Ostatnio też zobaczyłam jak po moim ręku chodzi kleszcz. Specjalnie go nie strząchnęłam, żeby mnie ugryzł i czymś zaraził. Nie, nie chciałam iść do lekarza z potencjalnym rumieniem. Było mi bardzo smutno, gdy okazało się, że najwyraźniej nawet mnie nie ugryzł. Gdy widzę psa myślę o tym, żeby mnie pogryzł i oszepił. Nie chcę trafić do szpitala, chcę siebie zniszczyć... mam problem z okaleczaniem się i wielokrotnie kładłam żyletkę na brudnej podłodze w publicznej toalecie a potem... i nic. Rany goją się idealnie, mimo, że w ogóle o nie nie dbam. Nie dezynfekuje, nie stosuje żadnych maści, a wręcz ponownie je otwieram. Marzę żeby się upodlić, wziąć narkotyki. I to na pewno nie próba zdobycia uwagi. Raz sama się wypisałam na żądanie od chirurga. Nie zależy mi na współczuciu, tylko powolnej autodestrukcji. Czasem jem piasek myśląc o tym, że będę mieć pasożyty. To chore. Miałam długi czas depresje, potem to przeszło w stan ogromnej energii, a teraz nie czuję za dużo. Czy takie zachowanie może cokolwiek oznaczać? Nie wiem, nie męczę się z tym chyba. Ale też nie czuję się normalnie.
8 odpowiedzi
Ciągłe zmęczenie i kołatanie serca przy książkowych wynikach - czy to problem psychiczny?
Dzień dobry. Nie mam na nic siły, jestem ciągle śpiąca, często wieczorami jak położę się do łóżka mam straszne kołatanie serca i czuję się jakbym sie czegoś bała. Ostatnio bolało mnie serce. Robiłam badania i oprócz wysokiego tętna nic złego nie wyszło. Wszystkie wyniki książkowe. Czy przyczyna może być w mojej głowie?
3 odpowiedzi
Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Nie umiem żyć rzeczywistością. Ciągle jestem w mojej głowie. Tworzę historię żeby nie wiem życie chyba nie było takie nudne i kiedyś to było w porządku ale teraz nie potrafię przeżywać swoich emocji bez tego. Gdy coś się stanie przekładam to na moje historię i to tam jakby w innej rzeczywistości przeżywam moje problemy. Robię to tak jakby ta moja główna postać przeżywała to czego ja nie chcę bo jest trudne czy jeszcze jakieś. Tak samo często ciężko mi komuś odpisać albo coś zrobić bo po prostu to co mam akuaty w głowie wydaje się ciekawsze i nie mam ochoty na takie nudne rzeczy. W ogóle wszystko wydaje się przez to takie nijakie. Nie wiem co mam z tym zrobić prawdę mówiąc.
7 odpowiedzi
Jak przestać rozpamiętywać traumę z przeszłości i pokonać uczucie samotności?

Jako uczennica 6 klasy szkoły podstawowej i gimnazjum byłam psychicznie dręczona głównie przez rówieśników, ale nie tylko. Chociaż od tamtej pory minęło ok. 20 lat, nadal pamiętam wszystkie najbardziej bolesne sytuacje tak dokładnie, jakby miały miejsce wczoraj. Czasami, bez powodu je sobie przypominam i nie mogę skupić się na niczym innym. Czuję się wtedy bardzo przygnębiona. Tak samo boli mnie świadomość, że moja klasowa wychowawczyni o wszystkim wiedziała, ale nie zrobiła nic, aby mi pomóc. W trakcie jednej z godzin wychowawczych w obecności całej klasy powiedziała, że widzi, że klasa mnie odtrąca, ale że to ja się izoluję, jestem zbyt nieśmiała i wycofana i to ja jestem winna, że klasa mnie nie lubi. Miała do mnie pretensje, że nie angażuję się w życie klasy, gdy ja bałam się, że znowu będą mnie wyśmiewać. Myślałam, że się z tym uporałam, ale od kilku miesięcy znowu dręczą mnie te wspomnienia. Porównuję się z tymi, którzy mi dokuczali i widzę, że im powiodło się lepiej niż mnie. Mają rodziny, dzieci, przyjaciół, a ja jestem samotna i mam wrażenie, że gdybym zniknęła, to nikt by tego nie zauważył. Większość z nich dalej mieszka w tej samej miejscowości co ja i gdy się mijamy, udają, że mnie nie znają. Mam poczucie, że oni wszyscy mieli rację i że jestem beznadziejna oraz gorsza i świat byłby lepszy beze mnie. Czasem jestem tak smutna, że chce mi się płakać i nie mam na nic siły. Nie umiem sobie z tym poradzić, mam poczucie winy, że ciągle zawodzę innych. Czasami czuję się tak, jakby ludzie obok mnie nie istnieli, byli tylko wytworem mojej wyobraźni i nikt mnie nie dostrzegał. Nie potrafię się zdobyć na zwierzenie się komuś lub wizytę u specjalisty, bo podświadomie boję się, że zareagują tak jak kiedyś moja wychowawczyni i wcale mi nie pomogą. Co powinnam zrobić, aby wreszcie poczuć się lepiej?

4 odpowiedzi
Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach?
Mam mnóstwo pytań. Czy to normalne, że płaczę bądź mam chęć płaczu przy najmniejszych szczegółach? Jest szansa, że minie z wiekiem? Czy to normalne, że muszę robić coś z rękoma? Że nie dokańczam nigdy niczego, co zacznę? (Prawie), robię tylko tą "fajną" część. Starałam się dowiedzieć co ze mną nie tak już mnóstwo razy, ale znalazłam jedynie internetową diagnozę ADHD. Często łapie freeza, jak korzystam z telefonu, nie mogę go wyrzucić, wstać, przez dłuższy czas nic nie mogę zrobić. Nie mogę znaleźć chłopaka ani dziewczyny, ale mam crusha praktycznie na każdym kto jest dla mnie miły. Pomocy. Mam dość. Wszystkiego. Niedługo może pójdę do psychologa, ale się boję.
1 odpowiedź
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: przewodniczka z latarenką prowadzi mężczyznę przez labirynt

Psychoza - przyczyny, objawy i skuteczne metody leczenia

Psychoza to poważne zaburzenie psychiczne wpływające na życie chorego i jego bliskich. Zrozumienie objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznej pomocy. Artykuł przybliża naturę tego złożonego zaburzenia i możliwości terapeutyczne.