Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wszystko jest mi obojętne, przestałam odczuwać szczęście - co zrobić?

Chciałabym zapytać co mi jest. Od jakiegoś czasu, jakiegoś miesiąca, pótora) przestałam odczuwać szczęście. Wszysto jest mi obojętne. Nie moge sobie nawet wyobrazić jednej rzeczy, która sprawiłaby, że byłabym szczęśliwa. Zawsze miałam pełno pomysłów, gdzie by pojechać, co by porobić następnego dnia, teraz każdy mój dzień wygląda tak samo, a ja nawet nie moge wymyśleć nic, aby to zmienić. Ciężko to nawet opisać. Mam tak z bliskimi wydarzeniami, jak i z dalekimi, nie umiem wymyślić nic co sprawi mi szczęście na codzień, jak i w dalekiej przyszłości. Cieszyłam się, że ide w koncu na wymarzone studia, zawsze chciałam mieć dzieci, rodzine, teraz jak o tym pomyśle nie czuje nic. Nawet nie wiem czy czuje smutek. Jest mi po prostu wszystko obojętne. Jedyne co czuje to frustracje, bo już nie moge wytrzymać w takim życiu, bez żadnego celu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczełam mieć myśli, że juz nie kocham swoich bliskich. Nie moge zrozumieć, jak z dnia na dzień o chłopaku, z którym jestem 4 lata i zawsze kochałam go najbardziej na świecie, może mi przejsc przez myśl ze go nie kocham. Nie jest tak tylko z nim ale też z moją mama i babcia, jedyne co czuje to strach, że mogłabym ich stracić. Bardzo często odczuwałam smutek, byłam u psychiatry z tym problemem, miałam kiedyś próbe samobojczą, ale nigdy w życiu nie czułam się tak wypruta z emocji, obojętna na wszystko tak naprawde bez żadnego powodu, bo absolutnie nic strasznego w moim życiu nie stało się w ostatnim czasie.
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Droga Anonimowa,
to, co opisujesz sprawia wrażenie przerwania ruchu miłości. Widać to w różnych obszarach - związku romantycznym, z bliskimi, związanym ze studiami. Warto, byś poszukała pomocy kogoś, kto pomoże ci znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego właśnie teraz, ok. miesiąc temu utraciłaś sens i zdolność kochania, radości? Mówisz o studiach, rodzinie - brzmi to jak okres, kiedy wchodzisz w dorosłość, otwiera się przed tobą wiele nowych drzwi. I właśnie teraz wszystko zaczęła tracić kolory i sens.

Jeśli nie ma to wyraźnego związku z niedawnymi wydarzeniami w twoim życiu, może nieświadomie powtarzasz jakąś historię w rodzinie. Może to być rodzaj utajonej (nawet dla ciebie) lojalności wobec kogoś w twojej rodzinie, komu nie dane było cieszyć się życiem i dorosłością (studiami, rodziną). Można odkryć to na psychoterapii, taka praca wymaga jednak pewnej subtelności, szukaj więc specjalisty/tki, nie kierując się tytułami naukowymi przed nazwiskiem, a potencjałem życzliwości tej osoby.

Powodzenia,

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Chojnacka

Magdalena Chojnacka

Dzień dobry, Objawy o których piszesz mogą być początkiem depresji, warto jednak ocenić dokładniej twój stan na sesji konsultacyjnej. Depresja to złożony stan i dość szeroki temat. Każdy z nas jest inny i inne rzeczy wpływają na nasze samopoczucie - znalezienie przyczyny tych objawów jest kluczowe do zrozumienie o czym one mówią i co komunikują nam.

Twoje objawy mogą wiązać się też z tym ze jesteś teraz na nowym etapie rozwoju, w którym “stare rzeczy”, które do tej pory sprawiały że “wszystko grało” teraz wydają się już inne - możesz poczytać np. o depresji egzystencjonalnej - wynikającej z rozwoju i mimo ze jest to bardzo ciężki czas - wsparcie terapeuty, któremu zaufasz, może być kluczowe by przejść przez ten stan łagodniej. Jeśli jednak twoja depresja zagraża twojemu życiu i masz myśli samobójcze, wtedy wsparcie będzie już wyglądać inaczej. Zachęcam do udania się do specjalisty i skonsultowania z czym dokładnie się zmagasz. 

Pozdrawiam, 

Magdalena Chojnacka

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają. Problem dotyczy zaburzeń lękowych, osobowości, autoagresji, depresji. Może po prostu nie działa na mnie dany nurt terapii. Poprawa powinna być już znacząca, a nawet wyleczenie całkowite. Jest to już dość uciążliwe, tak jak by ciągle czegoś brakowało, coś było nieprzepracowane. Co może by powodem?
Miałam zdiagnozowany ostry epizod psychotyczny z objawami schizofrenii.
Jesienią 2020 miałam zdiagnozowany ostry epizod psychotyczny z objawami schizofrenii. Potem trafiłam do szpitala, zdiagnozowany epizod depresyjny umiarkowany. Brałam leki, stan powoli się poprawiał do czerwca 2022, za zgoda psychiatry odstawiłam leki. Pod koniec września kolejny epizod się powtórzył, na skutek którego straciłam chłopaka, z którym mieszkałam i psa (mówiłam przykre rzeczy). Aktualnie jestem na abilify i welboxie, ale czuję się źle ze sobą. Nie odczuwam żadnych przyjemności z żadnych rzeczy, czuje się jakbym żyła w wyblakłym świecie. Czy dobrą decyzją byłaby kolejna wizyta u psychiatry, ale innego? Bo ten, który mi przepisał te leki to lekarz na NFZ, który mało ze mną rozmawia. Do tego często czuję niepokój.
Nie chce/ nie wiem po co żyję, mam trudności w funkcjonowaniu na studiach, nie interesują mnie ludzie.
Studiuję już parę miesięcy, ale mam wrażenie, że się nie nadaję do niczego i że sobie nie dam rady i przez moje lenistwo nic nie robiłam i oblałam i nawet do niektórych egzaminów nie podeszłam . Nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Po pracy zawsze mnie bolą plecy (pracuję w żabce) i przez to często też nie mam siły, żeby cokolwiek po niej robić, mam chęć jedynie chodzić na treningi, ale ostatnio nawet tego mi się powoli odechciewa, nie czuję sensu w tym co robię. Nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić, bo inni ludzie przestali mnie interesować albo może nikim nigdy się nie interesowałam, zawsze to ktoś do mnie podchodził i chciał się zaprzyjaźnić. Mam dosyć tych wymuszonych znajomości, chociaż powinnam być wdzięczna, że ktoś chciał się zemną zaprzyjaźnić. Nie wiem czy nie chce mi się żyć, czy po prostu nie wiem po co żyć .
Mam wrażenie, że sobie wmawiam trudności psychiczne i marnuję czas psychologa i psychiatry.
W listopadzie poszłam pierwszy raz do psychologa. Łącznie byłam na trzech spotkaniach. Pani psycholog poleciła mi pójść do psychiatry. Moim problemem wtedy było to, że myślę bardzo dużo, analizuję nieustannie, martwię się o zdrowie fizyczne i zamartwiam się, że zwariuję, unikałam sytuacji społecznych, gdzie mogłabym być negatywnie oceniona. Jest luty, a ja czuję się jakbym marnowała ich czas, bo czuję się niemal całkowicie dobrze. Mam wyrzuty sumienia i myśli, że sobie to wszystko wmawiałam. Psycholog stwierdził WWO i lęk społeczny, a psychiatra lekką depresję. Boję się, że wszystkie objawy sobie wmawiam a tak naprawdę ze mną jest wszystko okej. Swoją drogą mam podstawy do myślenia, że jednak mnie to nie dotyczy, ponieważ w teście Becka wyszło mi 9-11 pkt.
Natręctwa, depresja i lęki - szukam wsparcia w walce z kryzysami życiowymi
Ciągle mam jakieś natręctwa. Jestem człowiekiem wierzącym, ale wmawiam sobie, że może jednak nie wierzę, skoro kolejny raz depresja rozkłada mnie na łopatki. Lęki, nerwy, poczucie beznadziejności. Leki wyciągają mnie na pewien poziom, ale przy okazji poniewierają. Nie wiem czego chcę, raz mi się wydaje że umiem kochać swoją dziewczynę, za chwilę że nie. Niczego nie potrafię zmienić. Od lat walczę nie wiadomo z czym. Chodzę do pracy ale jej nie lubię. Często ostatkiem sił.
schizofrenia

Schizofrenia - przyczyny, objawy i leczenie

Schizofrenia jest poważną chorobą psychiczną, która znacząco wpływa na życie pacjentów i ich bliskich. Zrozumienie jej objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznej terapii i poprawy jakości życia. Przyjrzyjmy się jej bliżej.