Wstecz

Duże zmiany życiowe z partnerem- kłamstwo, moja depresja i rozpad związku.

Anonim

Od dawna cierpię na depresję. Z aktualnym partnerem jestem 1,5 roku, ale żeby z nim być, zrezygnowałam ze swojego ślubu z toksycznym byłym partnerem na kilka dni przed, co pociągnęło za sobą konsekwencje. Straciłam wszystkie oszczędności, mocno zepsułam więzi rodzinne, skrzywdziłam byłego (pomimo że ten związek był toksyczny) i jego rodzinę i byłam gotowa iść pod most, żeby być z aktualnym partnerem. Po roku związku dowiedziałam się, że mój obecny partner ma dzieci w Polsce, na które nie płaci alimentów, mieszkamy za granicą. Dowiedziałam się dopiero po roku, pomimo że pytałam się zanim zaczęliśmy być razem czy ma dzieci, nie przyznaje się do nich i okłamał mnie na samym początku i ukrywał to przez rok. Pomimo że zaufanie do niego przestało istnieć to byłam gotowa nigdy nie wrócić do Polski na stałe, co jest dla mnie bardzo ważne i zostałam z nim, bo go bardzo kocham. Na początku miałam w nim duże wsparcie, ale teraz wpadłam w gorszy okres depresji i on mnie nie wspiera. Kilka dni temu zaczął mi wytykać, że nic nie robie całymi dniami, o finansach (studiuję) i o sprawach łóżkowych. To dobiło mnie do takiego stopnia, że spakowałam walizki i wyszłam, ale wróciłam tego samego wieczora. On nawet nie próbował mnie zatrzymać, próbowałam z nim rozmawiać i powiedziałam, że jestem gotowa nad nami pracować, ale stwierdził, że nasz związek skończył się kiedy z walizką zamknęłam za sobą drzwi, i nie widzi w tym rozpadzie żadnej swojej winy. Wiem, że źle zrobiłam wychodząc z domu, ale już miałam tego dość, on nie zabiega o mnie, nie zależy mu, nie odezwał się nawet słowem, kiedy pakowałam walizki. Według niego to ja skończyłam związek wychodząc z domu, czuję się oszukana i zdradzona, bo mimo ukrywania takiej sytuacji i budowania tej relacji na kłamstwie, zostałam z nim i próbowałam to naprawić. On teraz przy chwili mojej słabości zakończył związek zasłaniając się moim zachowaniem, pomimo tego przez co przeszłam, żeby z nim być i co dla niego poświęciłam. Czy naprawdę jestem w błędzie? Czy to naprawdę moja wina, że ten związek się rozpadł? Nie mogę sobie psychicznie z tym poradzić, proszę o radę.

Droga Pani

Z Pani opowieści można wywnioskować, że Pani partner nie jest Panią zainteresowany, a Pani wyjście za drzwi z walizkami stały się pretekstem do tego, aby całkowicie zakończyć Wasz związek i ewentualnie obarczyć Panią winą za jego rozpad. To, co Pani nazywa poświęceniem, dla niego mogło niewiele znaczyć. Rozstania nie rozpatrywałabym w kategorii winy, raczej brakiem uściślenia wspólnych wartości. Wygląda na to, że Państwo nie ustaliliście definicji wspólnego bycia razem oraz Waszych priorytetów. Napisała Pani, że dla obecnego partnera zakończyła Pani toksyczną relację z poprzednim mężczyzną. Co pozwala Pani myśleć, że ten aktualny związek nie należy do tych toksycznych? Czy dostrzega Pani jakieś podobieństwo do poprzedniej relacji? Już raz pokazała Pani siłę, aby zrezygnować ze związku, który jest dla Pani niekorzystny. Zupełnie naturalnym będzie to, że może się Pani teraz borykać ze smutkiem, rozgoryczeniem, żalem czy złością. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Psycholog
223 odpowiedzi na forum

Droga Pani, 

tu nie ma mowy o winie i nie ona jest najważniejsza. Pytanie powinno się toczyć o szacunek jaki sobie nawzajem okazujecie, a chyba przynajmniej ze strony Partnera nie czuje Pani szacunku? Myślę, że pisze też Pani od razu po zdarzeniu z walizką, więc na pewno potrzebujecie oboje ochłonąć i nie podejmujcie w najbliższych dniach żadnych decyzji, bo w emocjach niedobrze jest decydować. Zachęcam Panią przede wszystkim do zajęcia się swoim zdrowiem i depresją, o której Pani pisze - czy jest Pani pod stałą i bieżącą kontrolą psychiatry, czy uczęszcza Pani na terapię? To jest teraz istotne i do przerobienia na terapii jest też Pani relacja z partnerem. Warto, żeby Pani pomalutku zastanowiła sie czy to na terapii, czy z kimś sobie bliskim o związku, w którym Pani jest - czy chce Pani w nim zostać, jakie ma Pani zasoby osobiste, żeby albo żyć samodzielnie, albo naprawiać relację?

Agnieszka Wloka

Ważne jest, aby pamiętać, że odpowiedzialność za sytuację w związku jest wspólna, a Twoja decyzja o opuszczeniu domu w stanie emocjonalnego przeciążenia nie oznacza, że jesteś winna rozpadu związku.

Twoje uczucia bólu i zdrady są uzasadnione, szczególnie, gdy zaufanie, będące fundamentem każdej relacji, zostało naruszone. Jeśli Twój partner nie jest gotów pracować nad naprawą relacji, warto zastanowić się, czy taki związek może spełniać Twoje potrzeby emocjonalne.

Jesteś odpowiedzialna tylko za swoje zachowania, a nie za decyzje partnera. Ważne jest, abyś zastanowiła się nad własnym szczęściem i stabilnością emocjonalną. Rozważ konsultację z terapeutą, który pomoże Ci zrozumieć Twoje uczucia i potrzeby oraz wskaże kroki, które możesz podjąć, aby zadbać o siebie. Zadbaj przede wszystkim o swoje zdrowie psychiczne i emocjonalne.

Dzień dobry,

pisze Pani, że znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, że cierpi Pani na depresję i przeżywa kryzys w związku, w którym czuje się Pani obwiniana przez partnera. Współczuję sytuacji, w której się Pani znalazła i to dobrze, że szuka Pani wsparcia, to zadbanie o siebie.

Depresja to poważny stan i warto pilnie skonsultować się z lekarzem psychiatrą oraz poszukać psychologa/ psychoterapeuty do stałego wsparcia. Warto rozpocząć regularną  psychoterapię.  Rozwiązaniem też może być grupa wsparcia.

Tak skomplikowane i trudne relacje w związkach warto omówić i uporządkować z terapeutą, aby nie została Pani z poczuciem winy, które po rozstaniu z partnerem jest częstym zjawiskiem, niezależnie od powodów rozstania. Często też po rozstaniu pojawia się uczucie samotności, żalu, pustki, upokorzenia i rozczarowania. Intensywność tych  uczuć może bardzo kryzysować, dlatego warto poszukać profesjonalnego wsparcia oraz wsparcia bliskich/ znajomych osób.

Serdecznie pozdrawiam,
Sylwia Kalinowska

 

 

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy mogę odczuwać smutek i mieć depresję przy idealnym życiu?
Mam 23 lata, nie umiem stwierdzić czy kiedykolwiek byłam szczęśliwa, raczej bym to określiła tak, że są weselsze momenty w moim życiu. Jest mi bardzo źle i głupio z tym, że doskonale wiem że ludzie mają bardzo ciężko w życiu. Sytuacje rodzinne, problemy finansowe, nieuleczalne choroby, a ja można powiedzieć że mam „idealne życie”. Nie mam takich problemów, problemem jestem ja sama, wszystko mnie przytłacza, ciągle płaczę, cały czas się denerwuję, ludzie w sklepie doprowadzają mnie do furii. Mój najgorszy problem jest taki, że nie wiem co robić jak skończę studia. Jednocześnie nikt na mnie nie wywiera żadnej presji, ja sama to robię. I brzmi to żałośnie przy wszystkich problemach świata, że ja sobie nie radzę w życiu. Strasznie się wszystkim przejmuję, najmniejsza sprzeczka z kimś wywołuje u mnie silne emocje, w nocy jak zacznę zbyt o wszystkim myśleć to płaczę tak, że nie mogę się uspokoić. Innym aspektem jest to, że sama sobie diagnozuję choroby. I mam świadomość, że jest to głupie, ale jak tylko czytam coś i objawy mi pasują to jestem wręcz przekonana. Podchodziłam do tego z dystansem, ale czasem myślę że mogę mieć depresję lub zaburzenia lękowe, bo widzę że ludzie się nie zachowują jak ja, nie reagują i myślą pozytywnie. Też mnie zastanawia czy nie jest to robienie z siebie ofiary, bo nie umiem sobie poradzić z własnym życiem? Że łatwiej jest stwierdzić, że musi coś być ze mną nie tak, ale nie chodzę i nie wmawiam ludziom że mam depresję nie mając jej zdiagnozowanej. Wiem, że powinnam się wybrać do psychologa, nawet dla spokoju, żeby stwierdził, że na nic nie choruję, ale jak myślę o opowiadaniu o tym komuś na żywo, właśnie nie mając podstaw do bycia nieszczęśliwą to już mi się chcę płakać na samą myśl takiej sytuacji. Powinnam być szczęśliwa mając pełną, zdrową, normalną rodzinę i dobrą sytuację finansową. Więc właściwie nie wiem o co chcę zapytać, może o to czy powinnam się tak czuć. Czy lekarz mnie oceni? Czy moje zachowania na coś wskazują? Czy jest to robienie z siebie ofiary? Czy są takie przypadki, gdzie wszystko w życiu teoretycznie jest okej, ale w głowie wszystko wariuje?
3 odpowiedzi
Trudności w związku: partner wyjeżdża z córką, czuję się pominięta.

Proszę o odpowiedź, bo nie wiem co myśleć. . z racji mojego stanu ciężkiej depresji i nerwicy z traumami nie potrafię określać granic, w związku z tym pozwalam siebie ranić .. jestem w związku, partner ma dziecko, z którym początkowo nie miał kontaktu w ogóle tak naprawdę, widują się od czasu do czasu od dwóch lat, córka ma lat 17 .. dodam, że nie znam jej, ona żyje z matką ,która ma nowego partnera i dwójkę dzieci z nim, natomiast mój partner ciągle uważa, że córka może się czuć przeze mnie nieswojo, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe .. i teraz sytuacja wygląda tak, że 21 stycznia tj czwartek wyjeżdżają oboje na koncert, a że to jest w Gdańsku, czyli 800 km od nas, zatrzymują się u rodziny i tam chce z nią zostać od czwartku do niedzieli, żeby sobie porozmawiać. Dodam, że jest to rodzina, którą ja znam i akurat mam dobre bardzo relacje ... I wraz tak partner stwierdził, że ja nie jadę, bo on chce jechać sam z córką i żadne tłumaczenia nie dają rezultatu, bo mówię, że to nie jest wyjazd sam z córką to jest kilka dni u rodziny po prostu beze mnie czuję się pominięta, jak już nie pierwszy raz w tym związku ,no to skończyło się awanturą, bo on uważa, że to ja nie ma racji - on z córką sam i koniec ..

4 odpowiedzi
Nie jestem w stanie funkcjonować, oczekuję na leczenie. Skupiam się bardzo na leczeniu, czy to obsesja?
Jestem w trakcie oczekiwania na rozpoczęcie psychoterapii i na rozpoczęcie chodzenia do nowej psychiatrki, oba na NFZ i oba rozpoczną się w marcu 2024 r. Mam objawy depresji, fobii społecznej i nerwicy lękowej, które negatywnie wpływają na moje codzienne funkcjonowanie, nie mogę pracować, oglądać filmów, słuchać muzyki, czytać książek czy grać w gry, moja aktywność życiowa jest niska, nie jestem w stanie też wchodzić w znajomości. Jednym słowem - wegetacja. Obecnie większość dnia upływa mi na myśleniu, oglądaniu filmików i czytaniu w internecie o psychoterapii i lekach, często też zaglądam na opisy psychoterapeutki i psychiatrki, do których będę uczęszczać, ogólnie interesuję się tym co czeka mnie w marcu. Zważając na stan w jakim jestem to jedyne o czym jestem w stanie myśleć to o pomocy, którą zacznę otrzymywać za 2 miesiące. Czy to normalne? Czy raczej podchodzi to pod obsesję?
1 odpowiedź
Jak wyjść z depresji i czy zmuszanie się do codziennych czynności zwiększy energię?
Ponoć wyjście z depresji na początku to zmuszanie się do wstania z łozka, mycia się, ubrania, spaceru itd, a co dalej? Czy potem dzięki temu samoistnie pojawi się energia? Czy cały czas już będziemy musieli się zmuszać?
8 odpowiedzi
Problemy emocjonalne męża, chęć powrotu do Polski a dobro dzieci - jak sobie radzić

Witam serdecznie! Od pewnego czasu nurtują mnie pytania dotyczące mojego w związku z moim mężem i jego relacji z naszymi dziećmi. Mieszkamy 17 lat za granicą, mój mąż chce bardzo wrócić do Polski, ale ja nie jestem pewna czy też tego chce. Są takie dni, że mój mąż czasami musi wylądować na mnie swoje emocje i też na dzieciach. Bardzo mi się to nie podoba, czasami ma stany depresyjne, np. siedząc w przedpokoju w ciemności, pokazuje bardzo, że jest tutaj nieszczęśliwy albo pójście wcześniej spać do łóżka, a ja mam wtedy cały dom na głowie. Szkoda mi dzieci, że muszą na to wszystko patrzeć. On ma też różne traumy z dzieciństwa, ma też niską samoocenę. Mówi, że jak wrócimy do Polski, to będzie inaczej, prosiłam, żeby porozmawiał z psychologiem, ale on nie chce. 

Czy jego zachowania podlegają leczeniu?

1 odpowiedź
Blokuje mnie przed wizytą u specjalisty, boję się, że nie będę w stanie się otworzyć
Dzień dobry. Od bardzo długiego czasu mam spore problemy ze sobą, uczucie przygniecenia praktycznie 24/7, odczuwam pustkę która powoduje ogromny smutek i brak wiary w poprawę, chodzę spać ze łzami w oczach i budzę się zawiedziony, że przede mną kolejny dzień, w którym muszę się przemęczyć ze swoją psychiką i chciałbym wiedzieć, co powinienem zrobić, bo mam blokadę przed pójściem do specjalisty przez obawy, że jak już przyjdzie co do czego, to nie będę w stanie powiedzieć o problemach, które mam i myślach, które mnie prześladują każdego dnia.
15 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.