
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Duże zmiany życiowe...
Duże zmiany życiowe z partnerem- kłamstwo, moja depresja i rozpad związku.
Anonim
Kamila Musielewicz-Salvini
Droga Pani
Z Pani opowieści można wywnioskować, że Pani partner nie jest Panią zainteresowany, a Pani wyjście za drzwi z walizkami stały się pretekstem do tego, aby całkowicie zakończyć Wasz związek i ewentualnie obarczyć Panią winą za jego rozpad. To, co Pani nazywa poświęceniem, dla niego mogło niewiele znaczyć. Rozstania nie rozpatrywałabym w kategorii winy, raczej brakiem uściślenia wspólnych wartości. Wygląda na to, że Państwo nie ustaliliście definicji wspólnego bycia razem oraz Waszych priorytetów. Napisała Pani, że dla obecnego partnera zakończyła Pani toksyczną relację z poprzednim mężczyzną. Co pozwala Pani myśleć, że ten aktualny związek nie należy do tych toksycznych? Czy dostrzega Pani jakieś podobieństwo do poprzedniej relacji? Już raz pokazała Pani siłę, aby zrezygnować ze związku, który jest dla Pani niekorzystny. Zupełnie naturalnym będzie to, że może się Pani teraz borykać ze smutkiem, rozgoryczeniem, żalem czy złością.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Droga Pani,
tu nie ma mowy o winie i nie ona jest najważniejsza. Pytanie powinno się toczyć o szacunek jaki sobie nawzajem okazujecie, a chyba przynajmniej ze strony Partnera nie czuje Pani szacunku? Myślę, że pisze też Pani od razu po zdarzeniu z walizką, więc na pewno potrzebujecie oboje ochłonąć i nie podejmujcie w najbliższych dniach żadnych decyzji, bo w emocjach niedobrze jest decydować. Zachęcam Panią przede wszystkim do zajęcia się swoim zdrowiem i depresją, o której Pani pisze - czy jest Pani pod stałą i bieżącą kontrolą psychiatry, czy uczęszcza Pani na terapię? To jest teraz istotne i do przerobienia na terapii jest też Pani relacja z partnerem. Warto, żeby Pani pomalutku zastanowiła sie czy to na terapii, czy z kimś sobie bliskim o związku, w którym Pani jest - czy chce Pani w nim zostać, jakie ma Pani zasoby osobiste, żeby albo żyć samodzielnie, albo naprawiać relację?
Agnieszka Wloka
Aleksandra Pawlak
Ważne jest, aby pamiętać, że odpowiedzialność za sytuację w związku jest wspólna, a Twoja decyzja o opuszczeniu domu w stanie emocjonalnego przeciążenia nie oznacza, że jesteś winna rozpadu związku.
Twoje uczucia bólu i zdrady są uzasadnione, szczególnie, gdy zaufanie, będące fundamentem każdej relacji, zostało naruszone. Jeśli Twój partner nie jest gotów pracować nad naprawą relacji, warto zastanowić się, czy taki związek może spełniać Twoje potrzeby emocjonalne.
Jesteś odpowiedzialna tylko za swoje zachowania, a nie za decyzje partnera. Ważne jest, abyś zastanowiła się nad własnym szczęściem i stabilnością emocjonalną. Rozważ konsultację z terapeutą, który pomoże Ci zrozumieć Twoje uczucia i potrzeby oraz wskaże kroki, które możesz podjąć, aby zadbać o siebie. Zadbaj przede wszystkim o swoje zdrowie psychiczne i emocjonalne.
Sylwia Kalinowska
Dzień dobry,
pisze Pani, że znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, że cierpi Pani na depresję i przeżywa kryzys w związku, w którym czuje się Pani obwiniana przez partnera. Współczuję sytuacji, w której się Pani znalazła i to dobrze, że szuka Pani wsparcia, to zadbanie o siebie.
Depresja to poważny stan i warto pilnie skonsultować się z lekarzem psychiatrą oraz poszukać psychologa/ psychoterapeuty do stałego wsparcia. Warto rozpocząć regularną psychoterapię. Rozwiązaniem też może być grupa wsparcia.
Tak skomplikowane i trudne relacje w związkach warto omówić i uporządkować z terapeutą, aby nie została Pani z poczuciem winy, które po rozstaniu z partnerem jest częstym zjawiskiem, niezależnie od powodów rozstania. Często też po rozstaniu pojawia się uczucie samotności, żalu, pustki, upokorzenia i rozczarowania. Intensywność tych uczuć może bardzo kryzysować, dlatego warto poszukać profesjonalnego wsparcia oraz wsparcia bliskich/ znajomych osób.
Serdecznie pozdrawiam,
Sylwia Kalinowska

Zobacz podobne
Szanowni Państwo, mam 38 lat. Niektórzy zapewne uznają, że to nic nadzwyczajnego, ale w moim mniemaniu w ciągu ostatnich 5 lat przeszedłem intensywną drogę. Urodziła mi się dwójka dzieci, uzupełniłem i dokończyłem przerwane przed laty studia i dwukrotnie się przebranżowiłem. Zawodowo ponad 2 lata temu trafiłem na rynek finansowy. Ciężka praca i zaangażowanie motywowane chęcią zapewnienia moim bliskim jak najlepszych warunków bytowych odniosła skutek. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy dobry pułap życiowy. Parę miesięcy temu ponownie zmieniłem pracodawcę, żeby zarabiać jeszcze więcej i mniej więcej po dwóch miesiącach - trach! Jakby z dnia na dzień dopadła mnie całkowita niemoc. Wszystko mi zobojętniało. Nic mnie nie cieszy. Nie mogę się zmusić do pracy - wykonują absolutne minimum obowiązków, a czasem i poniżej tego minimum. Muszę się zmuszać, żeby rozmawiać z żoną i słuchać własnych dzieci. Żona zaczęła to dostrzegać, dlatego jedyne obowiązki jakich nie zaniedbuję, to te domowe - dzieci zabawione, spacery, rowerki, książeczki przeczytane, zęby umyte. Ale prawda jest taka, że mógłbym przesiedzieć cały dzień na fotelu, bezmyślnie gapiąc się w telefon. Dodam, że mam cukrzycę typu 1 (tzw "młodzieńczą"), ponadto odnowił mi się uraz przepukliny. Czuję się wrakiem i mnie to przeraża. Nie wiem, co będzie jutro. Czy mogliby Państwo coś doradzić. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
