
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Mam od zawsze...
Mam od zawsze wrażenie, że ludzie są na mnie źli, że mnie źle oceniają.
Anonimowo
Agnieszka Wloka
Droga Pani,
mam wrażenie, że dobrze, żeby dowiedziała się Pani od samej siebie, jaką ma Pani o sobie opinię…Pewnie nie raz przydarzyło sie Pani, że trzeba było wyjść z domu, a okazało się, że ma Pani plamę na ubraniu - wtedy ma się wrażenie, że wszyscy na ulicy sie na Ciebie patrzą i wiedzą, że tam jest plama. W rzeczywistości nikt nie ma o tym pojęcia. Tyle że w takim momencie ja zachowuję się na tyle podejrzanie, że każdy się domyśli, że coś jest nie tak, a ostatecznie ja się wygadam, że jestem brudna.
Trywialny przykład, ale wydaje mi się, że tu jest podobnie: ma Pani w głowie jakąś opinie o sobie wykształconą w toku życiowych doświadczeń, wychowania, szkoły, porażek i sukcesów, tyle, że podejrzewam, że nie jest to łagodna, przyjacielska, motywująca opinia…i tu zachęcam Panią do pomedytowania nad tym, co Pani o sobie myśli. To też widzę jako przestrzeń do terapii.
Zaraz potem warto zacząć ćwiczyć wychodzenie do ludzi, może pytanie otwarcie osoby, której Pani ufa, co sądzi o Pani, a może po prostu przyglądanie się ludziom i zapisywanie sobie jak na Panią reagują.
Pozdrawiam

Zobacz podobne
Dzień dobry, pytanie dotyczy mojej 13-letniej córki.
Jest osobą bardzo wrażliwą, nieśmiałą i skrytą. Ma problem z nawiązywaniem nowych znajomosci, tylko jedną kokeżankę. Często powtarza, że nikt jej nie lubi i że jest dziwna.
Od kilku lat przewija się też temat jej przedszkola i zaczynam dostrzegać, że to jak teraz układają się jej relacje z dziećmi może mieć związek właśnie z okresem przedszkolnym. Jak miała 5/6lat pojawił się okres, w którym nie chciała wchodzić do sali do swojej grupy. Płakała, wyrywała się jak tylko zobaczyła siedzące dzieci. Wielokrotnie pytałam przedszkolanki czy zauważyły coś niepokojącego, z czego takie zachowanie może wynikać. Twierdziły, że nic się nie dzieje, a córka była wtedy za mała, żeby o tym opowiadać. Dopiero kilka lat po zakończeniu przedszkola zaczęła mówić, że nikt się z nią nie bawił, że dzieci jej nie lubiły, że się z niej naśmiewały i jak miała nowe ubrania to specjalnie szarpały ją za nie, żeby je porwać; że pani wciskała jej jedzenie na siłę, raz nawet złapała ją tak mocno za rękę, że bolało...Temat przedszkola wraca co jakiś czas. Córka sama mówi, że nikt jej nie lubi, tak jak wtedy w przedszkolu. Nie wiem co robić...czy powinna odbyć jakąś terapię? Czy w nastoletnim wieku takie odczucia są po prostu normalne? Boję się, żeby czegoś nie przegapić...
