
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju
- Ostatnimi czasy...
Ostatnimi czasy czuję się troszkę "odklejona" od rzeczywistości, tzn. czas leci mi bardzo szybko
Klaudia
Magdalena Chojnacka
Klaudia, To o czym piszesz może oznaczać wiele rzeczy. Ciężko jednoznacznie stwierdzić - nie znając więcej detali o Tobie. Może to być związane ze zmęczeniem, stresem ... W obecnym czasie jesteśmy przebodźcowani/przeciążani informacjami (często negatywnymi) i takie “odklejenie” może być mechanizmem radzenia sobie naszego organizmu. Mamy też przesilenie zimowo-wiosenne, które też wpływa na nasz stan psycho-fizyczny np. roztargnienie, ospałość itp. Jeśli chodzi o “szybko upływający czas” to np. jak mamy dobry czas z przyjaciółmi to czas wydaje się że leci szybciej, a kiedy mamy nudny wykład na uczelni to czas się duży, innym razem mamy poczucie że czas przestał istnieć bo coś pochłonęło nas bez reszty itp Odczucie upływu czasu ma związek z naszym samopoczuciem i też tym czy robimy to co chcemy w danym momencie czy to co musimy a nie chcemy... Temat jest dość szeroki i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na twoje pytanie.
Jeśli jednak niepokoi Cię ten stan i wpływa on negatywnie na twoje funkcjonowanie w życiu codziennym to może warto się temu przyjrzeć na konsultacji indywidualnej, żeby zastanowić się wspólnie czy jest to stan przejściowy czy może kryje się pod tym coś innego czym warto zając się bardziej. Jeśli stan Twój trwa krótko i nie sprawia większych trudności to nie martwiłabym się tym i obserwowała go póki co. Pozdrawiam:)
Magdalena Chojnacka

Zobacz podobne
Witam, mam 22 lata i od zawsze mierzę się z uczuciem bezsensu w życiu, apatią i problemami społecznymi. Chodzę do psychiatry ma NFZ co kilka miesięcy, mam leki antydepresyjne, przeciwlękowe, na adhd (na to też cierpię), od dwóch lat się leczę, ale czuję, że to nie ma sensu. Nic mi nie pomaga. Mam ogromne problemy z ludźmi, niby czuję potrzebę przynależności, ale gdy ktoś się zbliża, to mam ochotę uciec, wyizolować się. Nie czuję, że należe do tego świata. Mam też okropne wahania nastroju. Ostatnio w czerwcu miałam dobry miesiąc, zapisałam się na praktyki studenckie, jako wolontariusz do schroniska, do tatuatorki, zaczęłam zarabiać na rysunkach i chcieć spotykać się z ludźmi (co jest dziwne, bo mam fobie społeczną i jestem silnym odludkiem), potem nastąpił spadek i zaniedbałam zlecenia, wypisałam się ze schroniska i nie wychodziłam z domu. Zawaliłam studia przez prokastrynacje, walczę z uzależnieniem od żyletki, ale niezbyt wychodzi. Jestem tępa i jedyne czego chce to, żeby te stany, w których mam więcej energii i motywacji wróciły. Leki, jakie biorę to Dulsevia 60 mg na depresję, medikinet 30mg na ADHD, estazolam 2mg ostatnio na sen (doświadczałam paraliżów sennych, oraz krzyczałam przez sen, szeptałam o zjawach) i Perazin 100mg też na uspokojenie. Raz w życiu przeżyłam stan, w którym miałam halucynacje ze zjawą. Do teraz boję się wyprowadzić z domu i sama mieszkać. Miałam też pare lat temu paranoje na punkcie duchów, słyszałam trzask mebli i widziałam cienie. Często śnią mi się krwawe rzeczy. Mam dosyć tego, że nic się nie zmienia, że nie mogę nawet nawiązać stabilnej relacji przyjacielskiej, bo od razu mój organizm odmawia radości ze spotykania się z ludźmi. Trochę dryfuję. Nie wiem, od czego to. Tak mam zawsze. Czy jest jakiś lek, jakaś szansa, by chociaż uciszyć te wahania nastroju? :(

