
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zaburzenia lękowe
- Paniczny lęk przed...
Paniczny lęk przed nożami i natrętne myśli po urazie – co to może oznaczać?
Treść wrażliwaAnonimowy
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Sądzę że to, co Pani opisuje, wygląda na reakcję pourazową: po zranieniu mózg traktuje nóż jako silne zagrożenie, stąd panika. Jednocześnie „ciągnięcie” nie musi oznaczać chęci działania, często to natrętne skupienie uwagi na bodźcu, który wywołuje lęk, co tylko go nasila i tworzy pętlę.To może być dobrze odwracalne w terapii, szczególnie pracy z traumą (np. EMDR) i stopniowym oswajaniu bodźca w bezpiecznych warunkach.
Warto zauważyć: to bardziej reakcja układu nerwowego niż „Pani wola”. Jeśli Pani chce, mogę doprecyzować jak wygląda przerwanie takiej pętli w praktyce?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, może być bardzo niepokojące, ale nie jest odosobnione. Połączenie silnego lęku i poczucia „przyciągania” często pojawia się przy natrętnych myślach. Im większy strach, tym bardziej umysł może ten temat „podsuwać”, co nakręca błędne koło. Nie oznacza to chęci zrobienia sobie krzywdy, tylko nasilenie lęku.
Dodatkowo wcześniejsze doświadczenie zranienia mogło sprawić, że noże stały się szczególnie silnym wyzwalaczem.
Warto omówić to ze specjalistą, ponieważ takie trudności dobrze poddają się terapii, np. poznawczo-behawioralnej lub EMDR. Jeśli napięcie będzie narastało i stanie się trudne do wytrzymania, proszę skorzystać ze wsparcia bliskiej osoby lub zadzwonić na telefon zaufania (np. 116 111 lub 116 123).
Przesyłam serdeczności
Joanna Cichosz
Bożena Nagórska
DZień dobry
To, czego Pani doświadcza, to bardzo wycieńczający mechanizm tak zwanych myśli intruzywnych - natrętnych, w których przerażający bodziec, taki jak nóż, wywołuje jednoczesny lęk i paradoksalny przymus zrobienia sobie krzywdy, co automatycznie napędza pętlę paniki. Ten lęk jest dodatkowo potęgowany przez realną traumę z przeszłości, kiedy doszło do poważnego zranienia, przez co Pani mózg traktuje ten przedmiot jako śmiertelne zagrożenie i reaguje na niego skrajnym alarmem. Pojawianie się myśli o charakterze autodestrukcyjnym w chwilach silnego napięcia jest jaskrawym sygnałem, że Pani układ nerwowy potrzebuje profesjonalnego wsparcia, aby bezpiecznie przerwać tę lękową pętlę. Proszę, nie zostawaj z tym ciężarem sama i skonsultować się z lekarzem psychiatrą lub psychoterapeutą, najlepiej w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT), który specjalizuje się w pracy z traumą i fobiami.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Jestem w długoletnim związku, niebawem stuknie nam 17 lat. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy 21 lata i obłędnie w sobie zakochaliśmy. Dwa lata później byliśmy rodzicami.
Nie jesteśmy w związku małżeńskim. Jak to w relacji bywało różnie, ale nigdy tak źle, jak jest teraz.
W ostatnim czasie odczuwałam, że jest dobrze. Nie zauważyłam niczego niepokojącego. Podkreślę, że moja inteligencja emocjonalna jest rozwinięta. Nie mam trudności w interpretacji intencji, zachowań i emocji ludzi. Kilka miesięcy temu mój partner oznajmił, że jego uczucia się zmieniły i trwa to od dawna.
Nie jest to związane z inną kobietą. Jestem zagubiona, nic z tego nie rozumiem, czuję, że nic nie mogę zrobić. To nie jest ani rozstanie, ani bycie razem. Utknęłam i ciężko mi się oddycha, gdy tylko o tym myślę. Podkreślę, że rozmowy przychodzą nam bardzo trudno i niewiele wnoszą, bo mój partner nie wie co dalej, co czuje. Łatwizna tak nie wiedzieć. Ja w tym wszystkim czuję, jakbym kochała i nie kochała jednocześnie. Jakbym chciała i nie chciała być w związku jednocześnie. Czasami myślę, że gdy odszedł i wziął odpowiedzialność za brak wcześniejszej komunikacji o tym, że coś jest nie tak, a także za decyzję, że nie włoży pracy w prawdziwą pielęgnację relacji, byłoby mi lżej. Jestem bardzo zmęczona. Jakbym miała powiedzieć, jak się czuję, to czuję kompletną bezsilność. Nie mam wpływu na poprawę mojego stanu emocjonalnego. To bardzo zasmucające. Jestem na siebie zła, że uwierzyłam w to, co widziałam.
Jestem na siebie zła, że z wyrozumieniem trwam w tym, co jest teraz, choć mogłabym już wracać do siebie po stracie.
Im dalej tym mam mniej siły, wiary i chęci, by to ratować.

