
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Partner wymusza,...
Partner wymusza, żebym zamieszkała z nim u jego rodziców, a na moją odmowę reaguje oskarżaniem mnie o psucie relacji.
Anna Doliwa
Dzień dobry,
warto otwarcie porozmawiać z partnerem i wyrazić swoje obawy. Spróbujcie znaleźć kompromis, który będzie akceptowalny dla obojga. Wspólne ustalenie oczekiwań i granic może też pomóc uniknąć konfliktów w przyszłości. Jeśli sytuacja staje się dla Ciebie zbyt trudna, zastanów się nad skonsultowaniem się z kimś neutralnym spoza związku, np. terapeutą, który może pomóc w znalezieniu konstruktywnych rozwiązań. Tak poważne decyzje jak te dotyczące mieszkania i planów na wspólne życie powinny być podejmowane z poszanowaniem obu stron i bez presji.
Pozdrawiam serdecznie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pani opisu wynika, że obecna sytuacja jest dla Pani trudna; z jednej strony chce być Pani z partnerem, z drugiej nie zgadza się na warunki jakie on stawia. Myślę, że ważne jest to co Pani czuje czyli, że nie jest gotowa na zamieszkanie (przez kilka lat) z rodzicami partnera. Być może istniej jeszcze jakieś rozwiązanie sytuacji, które byłoby zadowalające dla Pani i partnera, dlatego też sugerowałabym rozmowę z nim ze spokojnym przedstawiem zdania każdej ze stron popartymi konkretnymi argumentami (bez oskarżania czy wymuszania). Jeżeli jest to trudne to konsultacja z psychologiem mogłaby być pomocna.
Pozdrawiam
Eva Wosnitza
Pytanie czy chce Pani kontynuować związek na zasadach partnera? Odpowiedzi na to pytanie nie zna nikt prócz Pani. Jak sobie poradzić? Warto sobie zadać pytanie,czego chcę ja? Dlaczego jestem smutna? Gdzie widzę siebie za rok lub dwa…Ewentualnie skorzystać z konsultacji z Psychologiem i poszukać wspólnie odpowiedzi.

Zobacz podobne
Dzień dobry, W ostatnim czasie dużo wydarzyło się w moich relacjach związkowych. Na początku roku zakończyłam związek 4-letni, po czym w bardzo szybkim czasie rozpoczęłam związek z obecnym partnerem, który jest po swoich przejściach, razem z żoną wzięli rozwód z jego winy. Wchodząc w związek ze mną zapewniał mnie, że ma przepracowane i zamknięte swoje wcześniejsze relację. Ja kończąc swój związek czułam się pogubiona, nie wiedząc czy dobrze robię. Jednak podjęłam decyzję, że nie chcę naprawiać starego związku. Z obecnym partnerem, na początku relacji było bardzo dobrze, z czasem zaczęły wychodzić rzeczy, o których mi nie powiedział, czyli to, że miał kontakt z kobietą, przez którą rozpadło się jego małżeństwo. Nie powiedział mi o tym sam, dowiedziałam się przypadkiem. Poprosiłam o zakończenie tej relacji, obiecał, że to zrobi. Przy kolejnych pytaniach o tą relację prosił o zaufanie twierdząc, że jest zamknięta, jednak wiem, że wymieniali jeszcze jakieś wiadomości, ponieważ ta kobieta co jakiś czas do niego pisze, a on jej odpisuje. Temat ten został wyciszony, bo za każdym razem jak pytałam o to, dostawałam odpowiedź, że już więcej się ta kobieta nie odzywała. Ja natomiast czułam lęk i strach przed zaangażowaniem w związek. Bałam się, że mnie zrani. Czułam, że się ode mnie oddala, nie odpowiada tak bardzo otwarcie na pytania o naszą relację. Po pewnym czasie przyznał się, że zaczął mieć wątpliwości co do swojego małżeństwa i tego, że nie spróbował go naprawić. Miał rozterki co do tego, że skrzywdził swoją byłą żonę i że chciałby to naprawić. Czuł się rozdarty między swoją byłą żoną a mną. Byłam przy nim w tym czasie, starałam się pocieszać i wspierać, doradziłam, aby porozmawiał z byłą żoną. Spotkali się, po spotkaniu usłyszałam, że ona chciałaby spróbować ponownie, on również powiedział, że chce spróbować naprawić to co miał. Bardzo mnie to dotknęło, usłyszałam, że gdyby jego była żona powiedziała definitywnie nie, to wtedy walczyłby dalej o mnie. Uszanowałam jego decyzję. Po dwóch dniach mieliśmy ponownie rozmowę, twierdząc, że się w tym wszystkim pogubił, przeprosił mnie, mówiąc, że postąpił źle, że myślał że ma swój dawny etap zamknięty, że przepracował swoje małżeństwo, a okazuje się że jednak nie. Powiedział byłej żonie, że nie jest w stanie spróbować z nią ponownie. Mnie oświadczył, że idzie na terapię. Po tych wszystkich wydarzeniach zastanawiam się czy taka relacja ma jakikolwiek sens. Czy z takim mężczyzną można być szczęśliwym? Boję się, że skoro raz zrobił coś takiego, zrobi to ponownie.

