Left ArrowWstecz

Chcę wyjść z toksycznej relacji, ale boję się, że to będzie dla mnie niebezpieczne.

Próbuje od kilku miesięcy wyjść z toksycznej relacji, partner jest alkoholikiem i przy każdej mojej próbie odejścia grozi, że sobie coś zrobi, dodatkowo boję się, że zacznie upubliczniać obrażające mnie wpisy w social mediach (już kiedyś tak zrobił, szybko wpada w szał i nie panuje nad sobą). Nie chce już tego ciągnąć, oboje nie możemy się dogadać nawet razem doszliśmy do takiego wniosku, a jak ostatecznie mówię, że to koniec to zaczyna się awantura i boję się tego, jak będzie zachowywał się po rozstaniu, jak w końcu wyrwać się z takiego związku? Niestety nie mam nikogo bliskiego, kto pomógłby mi w tej sytuacji.
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam,

Relacja z osoba uzależnioną nigdy do łatwych nie należy i często jesteśmy poddani manipulacji ze strony osoby uzależnionej.  Piszę pani rownież o agresywnym zachowaniu partnera oraz o możliwości negatywnych komentarzy. 
Wszystkie te sytuacje są bardzo negatywne i nie powinny mieć miejsca w żadnym związku. Jest pani wolną osobą i powinna mieć wybór czy zostać czy odejść. Z pani listu wynika, ze chce pani odejść od partnera tylko obawia sie pani jego zachowania i reakcji. 
Proszę poszukać pomocy psychologicznej, gdzie wspólnie ze specjalistą nabierze pani pewności siebie, aby podjąć dla pani najlepszą decyzję. 

K Rosenbajger

Psycholog

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominik Kupczyk

Dominik Kupczyk

Podjęcie decyzji o odejściu z toksycznej relacji z partnerem, który jest alkoholikiem i stosuje manipulacje, wymaga szczegółowego planowania i dbałości o własne bezpieczeństwo. Kluczowe jest znalezienie wsparcia zewnętrznego, na przykład w organizacjach oferujących pomoc ofiarom przemocy domowej. Zbieranie dowodów na groźby czy agresywne zachowania partnera może okazać się pomocne przy ewentualnych działaniach prawnych. Rozważenie skonsultowania się z prawnikiem oraz skorzystanie z terapii psychologicznej mogą wesprzeć Panią w tej trudnej sytuacji. W komunikacji z partnerem, o ile jest to bezpieczne, ważne jest jasne określenie Pani granic. Znalezienie bezpiecznego miejsca po rozstaniu i zabezpieczenie kont w mediach społecznościowych przed potencjalnymi atakami są również istotne. Pani bezpieczeństwo i dobrostan są priorytetowe, a proces wyjścia z toksycznego związku wymaga czasu i odpowiedniego wsparcia. 

2 lata temu
nikotyna

Darmowy test na uzależnienie od nikotyny (FTND)

Zobacz podobne

Ciągłe zmęczenie, stany depresyjne i lękowe oraz myśli samobójcze - co robić?
Witam od początku roku miewam stany depresyjne jestem ciągle zmęczona nic nie sprawia mi radości wykluczam sie z życia rodzinnego i towarzyskiego jestem przygnębiona mam uczucie pustki w środku a od lutego miewam stany lękowe i mialam epizody ataku paniki i zaczęłam miewac myśli "s"
Jak poradzić sobie jako samotna matka bez wsparcia i znaleźć czas dla siebie?
Witam Mam ogromny problem i nie wiem jak sobie poradzić. Mianowicie jestem samotną matką bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziny, wynajmuje mieszkanie ale ostatnio straciłam pracę ponieważ właściciel wydłużył godziny pracy a niestety nie mam z kim zostawić dziecka a na opiekunkę mnie nie stać. Niestety jest mi bardzo ciężko znaleźć pracę w godzinach kiedy dziecko jest w szkole a samej jej nie mogę jeszcze zostawić bo dopiero uczę ja samodzielności i chodzenia samej do szkoły. Nie daje już rady powoli kończą się pieniądze, brak pracy a w dodatku coraz częściej łapie się na tym że kocham moją córkę ale jednocześnie jej ,, nienawidzę" jest bardzo wymagającym dzieckiem i szukającym zainteresowania zwłaszcza u dorosłych, bardzo lubi też manipulować co doprowadza mnie do szału. Nigdy nie zrobiłabym jej krzywdy ale czasami już mam takie myśli żeby ją oddać po czym wiem że nie umiałabym tego zrobić. Jak sobie poradzić kiedy przy niej nie mam nawet 2 minut dla siebie a te myśli mnie samą przerażają, nie potrafię z nią spokojnie rozmawiać, ciągle krzyczę. Czy ze mną jest coś nie tak ?? Czuje się jak najgorsza matka na świecie
Nie pamiętam kiedy szczerze się z czegoś cieszyłam...
Będzie długo, ale muszę. Witam, mam 46 lat, nieco ponad 20 lat pracuje w szkole, w tym od 12 lat na stanowisku pedagoga szkolnego, ok. 400 uczniów. Mam rodzinę: męża, syna 15 latka, własne mieszkanie, stały dochód. Wydawałoby się że nie powinnam narzekać... A jednak czuje się totalnym przegrywem. Odkąd pamiętam byłam dzieckiem zakompleksionym, ale przy tym bardzo samodzielnym, bo mnie i siostrę wychowywała mama. Jako nastolatka moje kompleksy nasilały się a alkohol w rodzinie powodował że miałam poczucie winy za wszelkie żale jakie mama czasem na mnie wylewała. Ojciec bywał w domu kilka razy w roku, pracował w kopalni, był alkoholikiem. W szkole średniej dobrze się czułam, bo miałam zgrane grono koleżanek, chłopaków nie miałam, bo zwyciężały moje kompleksy. Gdy poszłam na studia pedagogiczne- na Śląsku, aby ojciec choć trochę pomógł mi finansowo, wtedy starałam się wszystko trzymać w ryzach, a by nie zawieść pokładanych przez rodziców we mnie nadziei... Jedyna z rodziny wyżej wykształcona... I owszem, noty były wysokie, studia pięknie zdane, ale wyhodowałam sobie anoreksję. Trwało to jakieś 3-5 lat, po skończeniu studiów przeszło w bulimię - kolejne 2-lata. Szybko zaczęłam pracę, ale nie w szkole, tylko gdzie się dało aby być samowystarczalną. Potem praca w szkole, przez pierwsze kilka lat miałam poczucie , że ja w szkole jestem tylko na chwilę , bo czuję że do niej nie pasuje. Ale w międzyczasie poznałam swojego obecnego męża, potem ciąża, ślub. Cieszyłam się, bo lekarze nie dawali mi szansy, że zajdę w ciążę. W końcu nadeszła propozycja abym objęła etat pedagoga. Zgodziłam się, choć się panicznie bałam, że sobie nie poradzę. Przed pracą musiałam wypalić papierosa. Na szczęście rzuciłam palenie zupełnie. Stres w pracy towarzyszy mi bardzo często. Jeszcze kilka lat temu stres spalałam poprzez sport: chodzenie na spacery, z koleżankami na kijki, ćwiczyłam w domu z Chodakowską. Zaczęłam intensywniej ćwiczyć gdy musiałam zająć się schorowaną mamą, zamieszkała ze mną, a ja czując że potrzebuje więcej krzepy przy opiece nad mamą zaczęłam ćwiczyć aby się wzmocnić. Mama zmarła 7 lat temu, pochowałam ją, siostra przyjechała tylko na chwilę na uroczystości pogrzebowe bo dostała przepustkę z ZK... W pracy bardzo dużo obowiązków i dochodziły nowe, bo się na to zgadzalam... Aby pokazać że nikogo nie zawiodę.nWtedy miałam pierwszy raz w życiu epizod ataki paniki. Nadeszła pandemia i pomyślałam że to nawet lepiej bo odpocznę od środowiska szkolnego, ale grubo się pomyliłam. W rodzinie- syn cały prawie dzień przy komputerze, ja zresztą też... Mąż który swoją frustrację zaczął wyładowywać na synu. Załamałam się, bardzo często w nocy płakałam, problemy ze snem. Po pandemii wróciliśmy do szkoły, nadeszły wakacje i myślałam że też wszystko wróciło do normy. Ale poczucie smutku i pustki wcale nie znikło, wrex narastało. Postanowiłam że zasięgnę pomocy u psychologa, bo mogą to być symtopmy depresji. Poszłam na 2 spotkania z psychologiem, ale właśnie wybuchła wojna na Ukrainie i dopadłanie myśl, że sobie coś wkręcam. Ludzie właśnie przeżywają prawdziwe dramaty, jest wojna a ja będę pieniądze na pierdoły wydawać, bo nie mam z kim porozmawiać. Więc terapię przerwałam. Już wtedy poważnie myślałam o zmianie pracy, czułam że to wypalenie zawodowe. Ale przecież gdzieś pracować trzeba, rachunki połacić. Poza tym inni majalą gorzej a ja się nad sobą użalam. Rok temu syn nie zdał w kl. 1 liceum, powtarza klase... To mnie trapi okrutnie dodatkowo. Jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że szkoła to nie jest miejsce dla mnie-jestem już szczerze zmęczona rozwiązywaniem problemów cudzych dzieci i ich rodziców. Gdy w wakacje widzę gdzieś skupisko dzieci to mam ochotę uciekać. Trzy lata temu zapisałam się na język niemiecki, bo chciałam go podszkolić abym miała lepsze perspektywę innego zatrudnienia. Ale gdzieś od kwietnia tego roku coś we mnie pękło: już nie mam siły się starać, porzuciłam niemiecki tłumacząc sobie że i tak nie odwaze się porzucić szkoły, bo przecież nic innego nie potrafię robić. Nie mam ochoty na sport, a o seksie już nie wspomnę, nie istnieje. Bardzo mało rozmawiam z mężem, z synem też nie zadurzo, bo twierdzi że nasze rozmowy i tak zawsze kończą się nagabywaniem go o naukę, odrabianie lekcji etc. Czuję pustkę, do pracy chodzę, wypełniam swoje obowiązki, dyrekcja cały czas mnie chwali za zaangażowanie a ja czuję że się za chwilę udusze. W nocy często myślę, że dobrze by było abym na coś poważnie zachorowała, wtedy odpoczelabym od szkoły. Boje się powiedzieć dyrekcji, że bardzo chciałbym skorzystać z urlopu zdrowotnego. Działam w trybie autopilota, nie pamiętam kiedy ostatnio szczerze się z czegoś cieszyłam. Nawet czytanie książek mi nie idzie, bo czuję że niewiele pamiętam z tego co przeczytałam. Dlatego też rzuciłam dalszą naukę niemieckiego, bo nic z tego nie pamiętałam. Jeszcze parę miesięcy temu syn często pytał: Mama, co ty taka smutna? Teraz już nie pyta, już mu to spowszedniało. Nie chcę aby taką mnie zapamiętał, przez to czuję że jako matka bardzo nawaliłam. Strecilam wiarę, straciłam sens, ot taka sobie przykra wegetacja...
Uszkodzenie płata czołowego, antyspołeczne zachowania. Jak sobie pomóc?
Witam, jestem 29 letnim mężczyzną. Od jakiegoś półtorej roku stwierdzam każdego dnia, że z moją psychiką jest coś nie tak, mianowicie zaczęły pojawiać się w mojej głowie myśli, że mógłbym komuś zrobić krzywdę, nie będę owijał w bawełnę, te myśli dotyczą też zabicia kogoś. Na codzień odczuwam wewnętrzne napięcie, z którym nie potrafię sobie poradzić, po prostu czuję jakby rozrywało mnie od środka. Jeszcze dwa lata temu przykładowo mógł leżeć w domu na wierzchu jakiś ostry przedmiot i nie robiło na mnie wrażenia, mógł sobie leżeć, dopóki inni domownicy go nie schowali. Teraz obsesyjnie chowam je do szuflady, a czasami napada mnie takie coś, że przyglądam im się i wyobrażam sobie, że idę komuś ten ostry przedmiot wbić w brzuch. Od kiedy to wszystko się zaczęło, kompletnie się odciąłem z życia społecznego, zacząłem jakby bać się ludzi, nie pracuje, mimo że zanim to się zaczęło pracowałem, całe dnie wolę leżeć w łóżku z przerwami do wyjścia do sklepu. Dodam, że kilka lat temu miałem uraz głowy, po którym stwierdzono uszkodzony płat czołowy,,czytałem, że uszkodzenie to może prowadzić do aspołecznych zachowań. Czy ja jestem jakimś potencjalnym mordercą? Nie chcę skończyć źle, zdaje sobie sprawę, że dzieje się ze mną coś niedobrego, bardzo proszę o pomoc, bo już nie wytrzymuje ze sobą, nigdy wcześniej nie miałem takich fantazji o agresji do ludzi.Czy mnie można pomóc ?
Intercyza, związek a relacje rodzinne – jak poradzić sobie z wątpliwościami?
Witam, jestem już długo z partnerem. Mieszkamy w Jego mieszkaniu, on chce się wyprowadzić do domu rodzinnego. Ze mną chce wziąć ślub ale chce intercyzy. Nie mamy dzieci. Ja mam mieć kiedys dom po rodzicach, a moja siostra ma wybudowany dom teraz. Facet chce tej intercyzy żeby niepotrzebnie mieszać skoro dzieci nie mamy, to niech kiedyś po nas dziedziczy ktoś z rodziny. Facet ma pretensje że rodzice mnie potraktowali gorzej (że względu na ten podział majątkowy) nie chce ich odwiedzać a jednocześnie chce ze mną być ale bez wpolnego majątku. Zasiewa we mnie ziarno niepewności czy rodzice nie pozostawią mnie jednak z niczym, bo teraz nic od nich nie dostałam, co sprawia że czuję się skołowana i już sama nie wiem komu i w co wierzyć. Martwię się o ten związek, nie chce się rozstawać ale jednocześnie czuję że to będzie taki związek tylko z korzyścią dla niego, bo ja mam u niego zamieszkać, jeszcze ma pretensje że jestem niewdzięczna bo chce mnie do siebie zabrać i mam wrażenie że chce mnie odciąć od rodziny(bo według niego źle mnie potraktowała) i nie przepada też za moimi znajomymi. Jak mówię mu o swoich obawach co do mieszkania z jego rodzicami i że boję się odcięcia od swojej rodziny to nic mi nie odpowiada. W ogóle to on bardzo jest za swoją rodziną, że jest najlepszą najmądrzejszą a innych ma trochę za nic. Mam wrażenie że ignoruje moje wątpliwości i uważa że skoro je mam to znaczy że nie chce z nim mieszkać, a ja uważam że to nie jest tak. Chcę poprostu zanim podejmiemy taką decyzję ustalić jakieś zasady i że ja nie dam się i nie chce odcinać od rodziny, znajomych. Co robić w takiej sytuacji czy taki zwiazek ma sens? Jak to rozwiązać alby każdy był zadowolony i nie miał jakiegoś poczucia straty?
współuzależnienie

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.