Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chcę sobie pomóc, bym mogła pomagać bliskim. Męczę się z niską samooceną, poczuciem bezwartościowości i przez to - zazdrością.

Witam, mam problem sama ze sobą. Czuję, że jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi w życiu. Ciągle na kogoś wybucham. Płaczę o byle co. Jestem bardzo zazdrosna o każdego ( chodzi o mojego partnera). Mój partner chodzi na terapię ( i jestem zazdrosna nawet o terapeutkę, głównie chodzi mi o to, że ona mu pomoże a ja nie mogę, że to ona mu doradzi, a ja nie mam pojęcia co zrobić. Dodam, że rok temu właśnie mój partner zdradził mnie emocjonalnie). Czuję, że łatwo mnie zastąpić. Chcę być ważna dla innych... i ich wspierać, ale nie wychodzi mi to. Jest dobrze przez chwilę, a potem wszystko niszczę. Kładę się z myślą, że jestem beznadziejna i budzę się również z nią. Często mam ataki płaczu, ale to do takiego stopnia, że mam mdłości. Jak mam sobie pomóc i innym? Bo dopóki nie zajmę się sobą nigdy nie będę wystarczająco dobra dla moich bliskich.
Sandra Laskowska

Sandra Laskowska

Przede wszystkim chcę podkreślić, jak ważne jest to, że podzieliłaś się swoimi uczuciami i obawami. To świadczy o Twojej odwadze i chęci zmiany. Twój opis sytuacji pokazuje, że przechodzisz przez wyjątkowo trudny czas, pełen wielu intensywnych emocji i uczuć. Zrozumienie siebie jest kluczem do radzenia sobie z tymi trudnościami. 

Rozważ wsparcie terapeutyczne: Wspomniałaś, że Twój partner korzysta z terapii. Może warto byłoby rozważyć dla siebie podobne wsparcie. Profesjonalista może Ci pomóc zrozumieć źródło Twoich uczuć oraz dostarczyć narzędzi do radzenia sobie z nimi.

Praktyka uważności: Techniki takie jak medytacja uważności mogą pomóc w zrozumieniu i regulacji emocji. Pomagają one skupić się na teraźniejszości, a nie na przeszłych wydarzeniach czy przyszłych obawach.

Dziennik wdzięczności: Zastanów się nad prowadzeniem dziennika, w którym codziennie zapisujesz trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna. To prosty sposób, by przypomnieć sobie o pozytywnych aspektach swojego życia.

Zrozumienie i akceptacja siebie to długotrwały proces. Czasami potrzebujemy przypomnieć sobie o własnej wartości i o tym, że wszyscy popełniamy błędy. Ważne jest, aby nie oceniać siebie zbyt surowo. Pamiętaj, że każda osoba jest unikalna i ważna. Wartości, jakie wnosisz do życia innych ludzi, nie są mierzalne ilością porad, jakie możesz dać, czy wsparciem, jakie możesz zaoferować. Twoja obecność i autentyczność mają ogromne znaczenie. Jeśli zdecydujesz się szukać dalszej pomocy, jestem pewny/a, że znajdziesz drogę do lepszego samopoczucia.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

To Pani zasób, że ma świadomość, iż istotne jest, aby pomóc sobie. Relacja z sobą samą rzutuje na relacje z drugim człowiekiem. Odkrycie swoich wartości, mocnych stron, zasobów pomoże w podniesieniu samoooceny, gdyż z tego, co Pani napisała, zrozumiałam, że przegląda się Pani w oczach innych ludzi i od ich stosunku do Pani uzależnia swoją wartość. A ona jest przecież taka sama. 

Warto przyjrzeć się w procesie terapeutycznym swoim łzom, jaką mają treść. Wybuchy złości świadczą o tym, że jest ona w Pani, ale ,,wyrzucanie" jej na zewnątrz uniemożliwia doświadczanie tej emocji jako siły i energii. Zachęcam do pracy z emocjami, a więc do psychoterapii, do odkrywania siebie, tego, co wydarzyła się w dzieciństwie i powiązania tego z obecnym funkcjonowaniem. W relacji terapeutycznej doświadczy Pani przyjęcia takiej, jaką jest. 

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Widzę, że jest pani ciężko i przechodzi pani bardzo bolesny okres w życiu. 

Jeżeli chodzi o odczuwanie zazdrości to radziłabym zgłosić się na terapię, aby przepracować ten problem ze specjalistą, gdyż chorobliwa zazdrość może często wynikać z nieprzepracowanych traum, wcześniejszych zdrad partnera, stanów lękowych czy niskiego poczucia własnej wartości. 

Jeżeli chodzi o częste ataki płaczu, to mogą  być one powiązane z pierwszym problemem, który pani opisała, ale również mogą się wiązać z obniżeniem nastroju, stanami lękowymi czy nawet depresją. 

Ważne jest aby jak najszybciej podjąć terapię, gdzie w bezpiecznym miejscu będzie pani mogła przepracować te problemy wspolnie z teraputą, który wybierze właściwą formę terapii. 

Patrycja Kaźmierska

Patrycja Kaźmierska

Gorąco zachęcam do rozważenia decyzji o rozpoczęciu psychoterapii. Doświadcza Pani trudnych emocji, które najprawdopodobniej w dużym stopniu związane są z Pani poczuciem własnej wartości i lękiem przed zostaniem samą.  Na chwilę obecną trudno zapewne będzie w to Pani uwierzyć ale są to kwestie do pracy i można naprawdę lepiej się poczuć właśnie sama ze sobą korzystając z terapii. Trzymam kciuki.

Zobacz podobne

Zaburzenia lękowe oraz depresja - nie radzę sobie, pomimo leczenia farmakologicznego
Od pół roku mam nerwicę lekową i depresję. Od dawna mówiono mi, że jestem zestresowana, ale wydawało mi się, że nie. Biorę asentrę już najwyższą dawkę, ale codziennie trzęsą mi się ręce i ciało wewnątrz drży i boli mnie klatka piersiowa. Mam też problemy z pamięcią i koncentracją. Często mówię coś i używam innych słów, niż wydawało mi się, że powiedziałam. Ostatnio dzieci pytały, o co mi chodzi, bo spytałam ich i kto teraz, a ja jestem przekonana, że nic nie mówiłam. Nie wytrzymując muszę się czasem wieczorem napić alkoholu. Miałam zrobione różne badania i fizycznie wszystko jest ok.
Czy terapia EMDR jest równie dobra co poznawczo-behawioralna w zaburzeniach lękowych?
Dzień dobry, czy terapia EMDR jest równie dobra co poznawczo-behawioralna w zaburzeniach lękowych? Czy daje podobne szanse na poprawę?
Nauczyłam się szukania pomocy przez użalanie się. Nie umiem z tego wyjść.
Dzień dobry, Chciałbym prosić o radę, ponieważ od dziecka mam problem z użalaniem się nam swoim życiem, bo tak właśnie nauczyłam się radzić z problemami (mam teraz 28 lat). Czuję, że tylko to daje mi ulgę. W szczególności, kiedy ktoś dostrzega mój ból i stara się mi pomóc. Wiem, że to w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie pogarsza mój stan psychiczny i samoocenę. W momencie, gdy chciałam zmienić pracę, ponieważ obecna mi nie odpowiadała. Z dniem, kiedy odeszłam z pracy, pogrążyłam się w depresji, która trwała pół roku. Zaczęłam powoli stawać na nogi, kiedy znalazłam nową pracę ( bardzo podobną do tej, z której się zwolniłam, ponieważ nie czułam się na siłach uczyć się nowych rzeczy). Użalanie się nad sobą weszło mi w krew tak bardzo, że nie potrafię się od tego uwolnić. Chciałbym nauczyć się motywować nie tylko na chwilę, ale tak by doprowadzić do końca postawione cele i już nigdy więcej nie popaść w depresję. Z góry bardzo dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi.
Partner zabrania koleżance kontaktu ze mną – czy to toksyczne zachowanie w związku?
Mam takie pytanie, ostatnio kolejny raz pokłóciłem się z koleżanką i niedawno jak napisałem tak o po prostu to była zdziwiona (dobra rozumiem z tym akurat) ale czy normalne jest to, że napisała że kontaktu odnowić NIE MOZE bo chce dla dobra swojego związku? To zabrzmiało jakby chciała tylko jej chłopak jej zabraniał bo rzekomo źle to wpływa na ich związek. Gdzie zawsze byłem po stronie ich związku i raczej starałem się pomóc nie oceniąjąc żadnej ze stron. Mam wrażenie ze to trochę toksyczne i mówię to z własnego doświadczenia bo kiedyś moja była dziewczyna mi zabraniała to trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam 🤍
Terapeuta łamie zasady etyki pracy i założeń pomocy.

Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy. 

Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia. 

Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ?? 

W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej. 

Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.