
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Chce mi się płakać...
Chce mi się płakać z byle powodu - czy to normalne?
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Niewiele pan napisał w swoim pytaniu, więc nie mogę też odpowiedzieć bardziej szczegółowo, bo przydaloby sie wiecej informacji. Aczkolwiek napiszę,że gorszy okres w życiu zdarza się każdemu z nas. Może to być spowodowane wieloma czynnikami np. ogólnym obniżeniem nastroju w okresie jesiennym, problemami w szkole lub pracy (nie wiem w jakim pan jest wieku), problemami rodzinnymi czy finansowymi.Przykładów może być więcej, w zależności od sytuacji. Jeżeli pana smutek bedzie sie utrzymywal, koniecznie proszę się zgłosić o pomoc, a bardzo ważne jest, aby uzyskac ją jak najszybciej i nie doprowadzić do stanów depresyjnych czy samej depresji.
Pozdrawiam.
Katarzyna Roenbajger
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Wróbel-Rojek
Dzień dobry,
zwiększona płaczliwość świadczy o obniżonym nastroju, który może mieć wiele przyczyn. Czy w Pana życiu, tydzień temu bądź wcześniej, miały miejsce jakieś zmiany, trudne wydarzenia? Słyszę, że niepokoi Pana odczuwane rozżalenie, myślę, że w związku z tym warto o tym z kimś porozmawiać - zaufanym bliskim lub korzystając z konsultacji psychologicznej - to pozwoli Panu bliżej przyjrzeć się swojej sytuacji i uzyskać wsparcie w celu polepszenia samopoczucia.
Pozdrawiam,
Monika Wróbel-Rojek
Psycholog, psychoterapeuta CBT
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry, obniżenie nastroju o ile jest krótkotrwałe może zdarzyć się każdemu bez poważniejszej przyczyny.
Jednak jeśli taki stan się przedłuża warto zasięgnąć pomocy u specjalisty.
Powodem najczęściej mogą być hormony lub najróżniejsze przeżycia (w tym z przeszłości), których w danym momencie nie musimy postrzegać jako przyczyny smutku.
Pisze Pani także o rozżaleniu które zwykle jest ku czemuś lub komuś kierowane dlatego tym bardziej myślę, że warto rozważyć konsultację ze specjalistą.
Pozdrawiam serdecznie
Karina Solarska-Dobrowolska
Usunięty Specjalista_tka
Daria Dobrzyńska
Dzień dobry! Płacz jest naturalnym mechanizmem naszego organizmu. Płaczem możemy reagować na wiele różnych sytuacji i wyrażać nim przeróżne emocje. Być może coś w Twoim życiu zmieniło się ostatnio i mogło spowodować silne uwrażliwienie? Częstsze reagowanie płaczem na sytuacje smutku może być spowodowane wieloma czynnikami. Być może jesteś ostatnio bardziej przemęczony i ciężej Ci trzymać emocje na wodzy - tak jak to miało miejsce do tej pory? A może jakieś konkretne wydarzenie sprawiło, że czujesz się przytłoczony? Jeżeli się obciążony emocjami lub pojawił się u Ciebie jakiś kryzys to może warto spróbować omówić to z psychologiem i razem znaleźć przyczynę. Często łatwiej nam spojrzeć na nasze problemy z dystansu, kiedy rozmawiamy o nich z kimś obcym. Łatwiej nam wtedy znaleźć niedostrzegane przyczyny :)
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pana wypowiedzi wynika, że sytuacja, w której się Pan znajduje jest trudna i jest dla Pana nowa. Bardzo dobrze, że jest Pan świadomy i dąży do zmiany, a przynajmniej do wyjaśnienia sytuacji. Oczywiście jak najbardziej konsultacja z psychologiem/psychoterapeutą byłaby wskazana, myślę, ze tez może Pan zastanowić się, czy ten tydzień temu coś ważnego (niekonicznie bardzo negatywnego) wydarzyło się w Pana życiu, co mogło być początkiem tego stanu.
Pozdrawiam
Michał Kłak
Przedłużający się smutek i obniżony nastrój to dobry powód na odbycie konsultacji z psychologiem, który może pomóc określić, czy jest to coś nieodpowiedniego w Twojej sytuacji życiowej, bądź nie.
Małgorzata Korba-Sobczyk
Dzień dobry
Ważne jest, aby zrozumieć, że każdy ma różne sposoby reagowania na trudne sytuacje i emocje. Jeśli zauważa Pan , że czuje smutek i rozżalenie z powodu drobnych wydarzeń, może to być oznaka, że coś innego może wpływać na Pana samopoczucie.
Jeśli te uczucia mają negatywny wpływ na Pana codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z profesjonalistą, takim jak psycholog lub terapeuta, który może pomóc ci zrozumieć przyczyny tych emocji i znaleźć sposoby na ich zarządzanie.
Proszę pamiętać odczuwane emocji nie jest złe i czasami potrzebujemy wsparcia, aby sobie z nimi poradzić.
pozdrawiam
Małgorzata Korba-Sobczyk
Psycholog

Zobacz podobne
Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.
Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy.
Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni.
Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy.
Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

