Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Różnice w podejściu do pieniędzy: jak rozmawiać z partnerką, która wydaje ponad swoje możliwości na dzieci?

W jaki sposob rozwiazac “konflikt” zwiazany z podejsciem do wydatkow? Zyjemy z partnerka na odleglosc, przyjechalem teraz na 3 tygodnie… ona ma dwojke dzieci i byly tez jakies urodziny ale i tak uwazam, ze wydalem sporo za duzo… z moim podejsciem nigdy bym tyle nie wydal bo zanim cos wydam to planuje budzet i jezeli mnie na cos nie stac to mnie na to nie stac… moja partnerka zas czesto nawet ogranicza sobie jedzenie zeby tylko dzieci mialy urodzint takie jak koledzy, wyszly czasem na lody, do kina pojechaly na mecz itd. Chodzi o to, ze widze, ze nie stac jej na to zeby robic urodziny na 7 dzieciakow, z wyjsciem do kina, pizza dla wszystkich, prezentami, ozdobami w domu itd. Wiem, ze jest to jej cale zycie i dzieci sa najwazniejsze, ale ona potrafi wyjechac do Krakowa na 2 dni kiedy jej ba to nie stac -dziecko zostalo powolane na mecz i koniec trzeba to spelnic, inny syn pojechal na oboz do Hiszpani bo inni jada - obecnia zarabia najnizsza krajowa bo branza upada. Jestem swiadomy, ze po prosru kiedy bym wrocil z moim podejsciem nie byloby klopotow finansowych ale z jej - cala moja wyplata szla by tylko i wylacznie na potrzeby dzieci. Chcialem porozmawiac o tym np. Przy okazji pewnych zakopow ze kupuje troche za duzo slodyczy - raz ze nie zdrowe a dwa jest ich za duzo jak na taki budzet… mowilem spokojnie o budzecie ze moze znalezc inne rozwiazanie na korepetycje z angielskiego - ona sie wtedy tylko wscieka i mowi jasno, ze dzieci MUSZA I BEDA mialy to wszystko co chca. Nie wiem jak jej wytlumaczyc, ze jezeli na cos nas nie stac to po prostu nie stac. Ogolnie jestem osoba bardzo oszczedna i mimo, ze zarabiam bardzo dobrze i przy powrocie do Polski tez byc moze mialbym dobrze platna prace to nie lubie takiego wyrzucania pieniedzy i nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy moj budzet jest skierowany tylko na potrzeby dzieci ktore tez nie sa moje. Nie uwazam, ze trzeba wychodzic co chwile na lody, kregle do kina - mozna znalezc inne rozrywki i dostosowac budzet do okolicznosci. Ona jednak ma ambicje zeby jej dzieci kiedys powiedzialy o niej ze byla najlepsza matka - bo jej ojciec byl taki jak zyl kiedy byla mala. Ja nie umiem zyc rozrzutnie a ona poswieci wszystko aby tylko dzieci mialy wysoki standard.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Konflikt ten wynika z fundamentalnej różnicy wartości: dla Pana pieniądze to narzędzie bezpieczeństwa i planowania, dla partnerki - sposób na udowodnienie miłości i ucieczkę od traum z przeszłości. Jej podejście „zastaw się, a postaw się” jest formą emocjonalnego wynagradzania dzieciom trudności finansowych, co przy zarobkach na poziomie najniższej krajowej jest prostą drogą do ruiny. Próby tłumaczenia logiki budżetowej kończą się agresją, ponieważ ona interpretuje Pana racjonalizm jako atak na jej kompetencje macierzyńskie i chęć odebrania dzieciom radości.

Wspólna przyszłość przy tak skrajnych postawach jest obarczona ogromnym ryzykiem finansowym i relacyjnym. Musi Pan jasno zakomunikować, że nie zamierza Pan być „funduszem ratunkowym” dla nierealnych ambicji konsumpcyjnych, zwłaszcza że dzieci nie są Pana. Rozwiązaniem nie jest wspólny budżet, lecz model rozdzielności z ustalonymi składkami na życie, przy czym wydatki ekstra na dzieci (jak obozy w Hiszpanii czy kino dla siedmiu osób) musiałyby pochodzić wyłącznie z jej środków. Jeśli ona nie jest gotowa na kompromis i priorytetyzuje „standard życia” ponad realne możliwości, po powrocie do kraju Pana oszczędności zostaną szybko skonsumowane przez jej wizję „najlepszej matki”. Ma Pan prawo chronić swój kapitał i nie czuć się odpowiedzialnym za finansowanie cudzego stylu życia ponad stan.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To wygląda nie tylko na różnicę w „podejściu do wydatków”, ale na różnicę w wartościach i w sposobie rozumienia rodzicielstwa oraz bezpieczeństwa finansowego. Dlatego rozmowy o budżecie mogą tak łatwo kończyć się napięciem. Z Pana strony widać potrzebę stabilności, przewidywalności i kontroli wydatków. U partnerki - silną potrzebę zapewnienia dzieciom najlepszych doświadczeń. To może prowadzić do działań emocjonalnych, niekoniecznie zgodnych z realnymi możliwościami finansowymi. W takiej sytuacji trudno przekonać drugą osobę argumentem, że „na coś nas nie stać”, jeśli decyzje Pana partnerki wynikają bardziej z emocji i wartości niż z kalkulacji. Dlatego same rozmowy o logice wydatków mogą nie przynosić efektu. Warto byłoby uzgodnić dwie rzeczy:
bardzo konkretne ustalenie wspólnego budżetu (ile realnie można wydać, bez interpretacji) oraz granice, które dotyczą Pana udziału finansowego (co Pan jest gotów finansować, a czego nie). Warto też rozdzielić odpowiedzialność: to, że ona chce zapewnić dzieciom dużo doświadczeń, nie oznacza automatycznie, że musi to być finansowane w sposób przekraczający możliwości. Jednocześnie ważne pytanie dotyczy nie tylko finansów, ale zgodności w podejściu do życia. Czy oboje jesteście w stanie zaakceptować tak różne style funkcjonowania, czy jednak będzie to źródłem stałego konfliktu. W takich sytuacjach często pomaga nie tyle „tłumaczenie, kto ma rację”, tylko wspólne ustalenie zasad: co jest priorytetem, jakie są limity i jakie decyzje są podejmowane wspólnie. Jeśli to się nie udaje, warto rozważyć rozmowę w obecności terapeuty par, bo sam dialog bywa zbyt emocjonalny, żeby przynosił trwałe ustalenia.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,
 

to, co Pan opisuje, może być nie tylko kwestią konkretnych wydatków, ale także różnicy w podejściu do pieniędzy, bezpieczeństwa i roli rodzica. Dla Pana ważne wydaje się planowanie i kontrola budżetu, dla partnerki zapewnienie dzieciom doświadczeń i poczucia, że „niczego im nie brakuje”. Oba te podejścia mają swoje uzasadnienie, ale rzeczywiście mogą być ze sobą trudne do pogodzenia.

 

W takich sytuacjach próby przekonywania drugiej strony, co jest „bardziej racjonalne”, często prowadzą do napięcia. Pomocne bywa raczej nazwanie własnej perspektywy w sposób osobisty, np.: „widzę, jak ważne są dla Ciebie dzieci, a jednocześnie czuję niepokój o finanse i chciałbym znaleźć rozwiązanie, które będzie dla mnie ale i dla nas długofalowo bezpieczne”.
 

Z badań nad relacjami wynika, że różnice w podejściu do pieniędzy są częste i mogą być obciążające dla związku, szczególnie gdy nie ma wspólnych zasad dotyczących wydatków. Dlatego warto spróbować ustalić konkretne granice np. które wydatki są wspólne, a które pozostają indywidualne, lub jaki poziom zaangażowania finansowego jest dla Pana możliwy i akceptowalny. 

 

Jeśli te różnice się utrzymują, pomocne może być wspólne poszukanie takich zasad, które uwzględnią potrzeby obu stron i będą możliwe do udźwignięcia na co dzień. W razie potrzeby pomocna może być rozmowa z psychologiem lub konsultacja par, aby spokojnie przyjrzeć się tym różnicom i poszukać możliwych rozwiązań.

 

Marta Lenarczyk

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, aspekt finansowy, który Pan porusza jest bardzo ważny w związku, a często na etapie planowania wspólnego życia pomijany. Świetnie że zwraca Pan na to uwagę, chce te sprawy poukładać zanim wróci Pan do Polski i zamieszkacie razem (z Pana wpisu wnioskuję, że jest to coś, co Pan rozważa). Zauważa Pan różnice w Waszym podejściu do wydawania pieniędzy i niepokoi Pana rozrzutność partnerki. To ważne obawy, o których warto rozmawiać wprost. Jeśli mielibyście zamieszkać razem warto ustalić podział budżetu - kto za co odpowiada finansowo, w jaki sposób dzielicie opłaty, czy będziecie mieli wspólne konto, czy jakiś budżet wspólny na rozrywkę (wakacje, kino, zakupy dla przyjemności). 

Miarą bycia dobrym rodzicem nie jest wydawanie pieniędzy i na pewno warto wzmacniać partnerkę w alternatywnych pomysłach bycia "najlepszą mamą" - takich, które kładą nacisk na bliskość emocjonalną, a nie zaspokajanie wszystkich domniemanych potrzeb, za którymi idą wydatki ponad stan. Co więcej, nauka zarządzania budżetem to także świetna lekcja dla dzieci na przyszłość. Jednak to, co równie istotne to akceptacja podejścia partnerki. Mam na myśli to, że jeśli mimo Pana wsparcia i pomysłów na alternatywny czas z dziećmi, partnerka będzie chciała nadal postępować tak jak do tej pory to ma do tego prawo. Jeśli ustalicie podział budżetu i wspólne wydatki to partnerka nadal resztę pozostałych jej pieniędzy będzie mogła wydać na dzieci, nawet jeśli będzie to Pan postrzegał jako rozrzutność. Pytanie, które warto sobie zadać to czy jeśli jej podejście się nie zmieni, będzie Pan mógł to zaakceptować.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Widzę tu nie tyle „konflikt o pieniądze”, co zderzenie dwóch ważnych wartości: Pana potrzeby bezpieczeństwa i kontroli nad budżetem oraz jej potrzeby dawania dzieciom doświadczeń i bycia „wystarczająco dobrą mamą”. Dopóki rozmawiacie tylko o wydatkach a nie o tym, co za nimi stoi, łatwo o napięcie.

Sądzę, że pomocne byłoby nazwanie tego wprost lecz bez oceniania: „Dla mnie pieniądze to bezpieczeństwo i spokój. Widzę, że dla Ciebie to też sposób dbania o dzieci i dawania im tego, czego Tobie brakowało”. To otwiera rozmowę, zamiast ją zamykać. W praktyce kluczowe jest ustalenie granic i zasad, zanim pojawi się wspólne życie czy budżet. Na przykład: jaka część pieniędzy jest „nienaruszalna”, a jaka może iść na przyjemności, czy w ogóle łączycie finanse, i w jakim zakresie Pan uczestniczy w wydatkach na dzieci. Bez tego łatwo o poczucie przeciążenia i niesprawiedliwości. Według mnie warto też uczciwie sprawdzić zgodność stylów życia. Tego typu różnice rzadko „same się wyrównują”, raczej wymagają kompromisu z obu stron. Jeśli ona nie widzi przestrzeni na ograniczenia a Pan nie widzi zgody na taki poziom wydatków, to jest to ważna informacja o relacji, nie tylko o pieniądzach. Rozmowa, która ma sens, to nie „przekonywanie”, tylko sprawdzenie: czy potrafimy znaleźć wspólny sposób, który nie odbiera Panu poczucia bezpieczeństwa i nie podważa jej sposobu bycia mamą.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Okaleczam się po toksycznej relacji. Nie potrafię sobie poradzić, tęsknię za chłopakiem, który mnie skrzywdził
Cześć, Nazywam się Alicja i mam pewien problem. W okresie od lutego do sierpnia byłam z chłopakiem, który wydawał mi się idealny, jestem nastolatką, więc to była moja pierwsza poważna relacja. Był jeden pewien problem - chłopak wykorzystywał mnie seksualnie i tylko tego chciał a ja chciałam prawdziwego związku oraz pomocy w sensie, żeby ktoś mnie wysłuchał i wysłuchał mojego gadania o moich problemach z rodzicami i z podejrzeniem o depresję. Przez niego nienawidzę swojego ciała, patrzę z obrzydzeniem na siebie, codziennie myślę o tym, jaka brzydka jestem patrzę na swoje rany na rękach i wspominam kiedy to robiłam, jak on mnie krzywdził. Miałam jedną próbę kiedy on mi powiedział, że mam się zabić a doskonale wiedział, że chce to zrobić. Nienawidzę go, ale tęsknię za nim, tęsknię za tym, że zawsze był przy mnie. Teraz do mnie wypisuje i pyta co tam u mnie.Przez niego nie umiem wejść w żadną relację, bo boję się, że będę skrzywdzona tak samo.Wiem, że ludzie mają ważniejsze problemy niż ja, ale potrzebowałam to komuś powiedzieć.Nie mam zaufania aż takiego do kogokolwiek, żeby powiedzie,ć że się samookaleczam prawie codziennie, kiedy spojrzę na siebie albo pomyślę o nim. Przepraszam, że piszę . A i jeszcze jedno wiem, że pewnie każdy sądzi, że po prostu czas to zagoi, ale to nieprawda.
Czy można zbudować więź emocjonalną z rodzicami w dorosłym życiu?
Witam, mam 22 lata, od roku chodzę na psychoterapię. Może to dziwić, ze pomimo terapii zadaje tu pytanie zamiast swojemu terapeucie, aczkolwiek do następnego pytania zostało 3 dni, a nurtuje mnie jedno pytanie, które ciąży na mnie. Otóż na terapie przyszedłem z powodu lęków. Po roku terapii znam ich źródło, wiem ze są one wynikiem moich relacji z rodzicami, w których nie czułem się wystarczająco bezpiecznie i byciem przyjętym. Mimo wszystko zawsze relacje z rodzicami nie były na aż tak złym poziomie jakby się wydawało. Bardzo ciąży na mnie uczucie tego, iz nie czuje więzi emocjonalnej z rodzicami takiej jakbym chciał. Czuje ze moi rodzice obecnie się zmienili niż jak byłem młodszy i maja więcej przestrzeni na moje uczucia. Czy jest szansa żeby w tym wieku zbudować z nimi jeszcze więź emocjonalna? Poprzez na przykład głębsza rozmowę o tym czego mi brakowało i jak na prawdę się czuje przy nich (nigdy wcześniej im tego nie mówiłem).
Jak radzić sobie z brakiem porozumienia w stawianiu granic w związku małżeńskim?
Dzień dobry. Mam straszny problem w związku małżeńskim. Nie dogaduje się z żoną najczęściej na jednej płaszczyźnie stawiania granic osobą w naszej rodzinie. Jestem osobą spokojna, sądzę że opanowaną. Opiekujemy się dwójka naszych dzieci 3 i 6 lat. Ja pracuję zarabiam na rodzinę. Żona opiekuje się domem. Gdy zauważymy coś dziwnego najczęściej w naszych rodzicach stawiamy granice. Mówimy o tym co zabolało aby sytuacja się nie powtarzała. Wszystko niby okej jestem w stanie stawiać granice lecz, żona od razu zerwalaby z tą osobą kontakty. Unikała odwiedzin. Ja taki nie jestem stawiam granice obgaduje tematy lecz jestem człowiekiem rodzinnym i chce kontakty utrzymywać z jej stroną rodziny oraz moją. Oczywiście gdyby ktoś dopuścił się strasznych rzeczy dla dobra rodziny odciąłbym się na jakiś czas. Żona nasłuchuje wyłapuje później potrafi z wulgaryzmami wyzwać moją rodzinę. Odmienne zdanie na temat żłobka z moją mamą z którą sam rozmawiałem było przyczyną strasznego konfliktu. Uważam, że każdy może mieć swoje zdanie i trzeba to uszanować... Jestem w strasznej rozterce nie wiem co robić. Wobec jej rodziny nigdy się tak nie zachowałem. Było ciężko przed ślubem z żoną zamieszkaliśmy razem i zawsze każdy miał otwarte drzwi zwłaszcza teraz, że są wnuczki na świecie. Żona każe mi się zmienić postępować tak jak ona... Lecz czy jest to zmiana na lepsze nie chce zmieniać się na gorsze aby z nią być... Stawiam granice umiem to robić... Pomocy teraz wydaje mi się, że ze mną jest coś nie tak... Pomocy. Pozdrawiam Paweł
Ciężka sytuacja z byłym mężem - zazdrość o jego partnerkę, ciągłe walki o dzieci i alimenty.
Witam, nie mogę sobie poradzić z emocjami, jakie we mnie wywołuje nowa partnerka męża. Jeszcze nie mamy rozwodu, który jest bardzo konfliktowy. Ja odeszłam po latach od męża, czułam się samotna i nieszanowana. Mamy 3 dzieci. Wydawało mi się, że nowa partnerka załagodzi zachowania męża, cieszyłam się, gdy się o niej dowiedziałam, zmian w zachowaniu męża nie ma. Jest złość i nienawiść, walka o kontakty z dziećmi i alimenty. Poza tym chyba nawet jestem o nią zazdrosna, nienawidzę siebie, że tak to odczuwam. Denerwuje mnie nawet to, jak dobrze mówią o niej moje dzieci, gdy spędzają razem weekendy. Dodam, że nie jestem w związku. Odczuwam stres, gdy myślę, jak razem spędzają czas, jak mąż z nią spędza noce. Nie posądzałabym się o takie uczucia, ale one są. Niekiedy wybucham nerwowo w stronę dzieci, gdy opowiadają mi o niej. Jak sobie pomóc? To mnie wykańcza. Tyle już zniosłam.
Jak pomóc partnerowi z depresją, który mówi o samobójstwie?

Dzień dobry mam takie pytanie, jestem z partnerem, który ma depresję, bierze tabletki już któryś raz mi gadał o zabiciu się, próbuje mu pomóc, ale jego nic nie zadowala, nie cieszy, wiecznie ma pretensje o wszystko, nawet jak by było dobrze. Jak można mu w tym pomóc?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.