Wstecz

Różnice w podejściu do pieniędzy: jak rozmawiać z partnerką, która wydaje ponad swoje możliwości na dzieci?

A40

W jaki sposob rozwiazac “konflikt” zwiazany z podejsciem do wydatkow? Zyjemy z partnerka na odleglosc, przyjechalem teraz na 3 tygodnie… ona ma dwojke dzieci i byly tez jakies urodziny ale i tak uwazam, ze wydalem sporo za duzo… z moim podejsciem nigdy bym tyle nie wydal bo zanim cos wydam to planuje budzet i jezeli mnie na cos nie stac to mnie na to nie stac… moja partnerka zas czesto nawet ogranicza sobie jedzenie zeby tylko dzieci mialy urodzint takie jak koledzy, wyszly czasem na lody, do kina pojechaly na mecz itd. Chodzi o to, ze widze, ze nie stac jej na to zeby robic urodziny na 7 dzieciakow, z wyjsciem do kina, pizza dla wszystkich, prezentami, ozdobami w domu itd. Wiem, ze jest to jej cale zycie i dzieci sa najwazniejsze, ale ona potrafi wyjechac do Krakowa na 2 dni kiedy jej ba to nie stac -dziecko zostalo powolane na mecz i koniec trzeba to spelnic, inny syn pojechal na oboz do Hiszpani bo inni jada - obecnia zarabia najnizsza krajowa bo branza upada. Jestem swiadomy, ze po prosru kiedy bym wrocil z moim podejsciem nie byloby klopotow finansowych ale z jej - cala moja wyplata szla by tylko i wylacznie na potrzeby dzieci. Chcialem porozmawiac o tym np. Przy okazji pewnych zakopow ze kupuje troche za duzo slodyczy - raz ze nie zdrowe a dwa jest ich za duzo jak na taki budzet… mowilem spokojnie o budzecie ze moze znalezc inne rozwiazanie na korepetycje z angielskiego - ona sie wtedy tylko wscieka i mowi jasno, ze dzieci MUSZA I BEDA mialy to wszystko co chca. Nie wiem jak jej wytlumaczyc, ze jezeli na cos nas nie stac to po prostu nie stac. Ogolnie jestem osoba bardzo oszczedna i mimo, ze zarabiam bardzo dobrze i przy powrocie do Polski tez byc moze mialbym dobrze platna prace to nie lubie takiego wyrzucania pieniedzy i nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy moj budzet jest skierowany tylko na potrzeby dzieci ktore tez nie sa moje. Nie uwazam, ze trzeba wychodzic co chwile na lody, kregle do kina - mozna znalezc inne rozrywki i dostosowac budzet do okolicznosci. Ona jednak ma ambicje zeby jej dzieci kiedys powiedzialy o niej ze byla najlepsza matka - bo jej ojciec byl taki jak zyl kiedy byla mala. Ja nie umiem zyc rozrzutnie a ona poswieci wszystko aby tylko dzieci mialy wysoki standard.
Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

Konflikt ten wynika z fundamentalnej różnicy wartości: dla Pana pieniądze to narzędzie bezpieczeństwa i planowania, dla partnerki - sposób na udowodnienie miłości i ucieczkę od traum z przeszłości. Jej podejście „zastaw się, a postaw się” jest formą emocjonalnego wynagradzania dzieciom trudności finansowych, co przy zarobkach na poziomie najniższej krajowej jest prostą drogą do ruiny. Próby tłumaczenia logiki budżetowej kończą się agresją, ponieważ ona interpretuje Pana racjonalizm jako atak na jej kompetencje macierzyńskie i chęć odebrania dzieciom radości.

Wspólna przyszłość przy tak skrajnych postawach jest obarczona ogromnym ryzykiem finansowym i relacyjnym. Musi Pan jasno zakomunikować, że nie zamierza Pan być „funduszem ratunkowym” dla nierealnych ambicji konsumpcyjnych, zwłaszcza że dzieci nie są Pana. Rozwiązaniem nie jest wspólny budżet, lecz model rozdzielności z ustalonymi składkami na życie, przy czym wydatki ekstra na dzieci (jak obozy w Hiszpanii czy kino dla siedmiu osób) musiałyby pochodzić wyłącznie z jej środków. Jeśli ona nie jest gotowa na kompromis i priorytetyzuje „standard życia” ponad realne możliwości, po powrocie do kraju Pana oszczędności zostaną szybko skonsumowane przez jej wizję „najlepszej matki”. Ma Pan prawo chronić swój kapitał i nie czuć się odpowiedzialnym za finansowanie cudzego stylu życia ponad stan.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Psycholog
125 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

To wygląda nie tylko na różnicę w „podejściu do wydatków”, ale na różnicę w wartościach i w sposobie rozumienia rodzicielstwa oraz bezpieczeństwa finansowego. Dlatego rozmowy o budżecie mogą tak łatwo kończyć się napięciem. Z Pana strony widać potrzebę stabilności, przewidywalności i kontroli wydatków. U partnerki - silną potrzebę zapewnienia dzieciom najlepszych doświadczeń. To może prowadzić do działań emocjonalnych, niekoniecznie zgodnych z realnymi możliwościami finansowymi. W takiej sytuacji trudno przekonać drugą osobę argumentem, że „na coś nas nie stać”, jeśli decyzje Pana partnerki wynikają bardziej z emocji i wartości niż z kalkulacji. Dlatego same rozmowy o logice wydatków mogą nie przynosić efektu. Warto byłoby uzgodnić dwie rzeczy:
bardzo konkretne ustalenie wspólnego budżetu (ile realnie można wydać, bez interpretacji) oraz granice, które dotyczą Pana udziału finansowego (co Pan jest gotów finansować, a czego nie). Warto też rozdzielić odpowiedzialność: to, że ona chce zapewnić dzieciom dużo doświadczeń, nie oznacza automatycznie, że musi to być finansowane w sposób przekraczający możliwości. Jednocześnie ważne pytanie dotyczy nie tylko finansów, ale zgodności w podejściu do życia. Czy oboje jesteście w stanie zaakceptować tak różne style funkcjonowania, czy jednak będzie to źródłem stałego konfliktu. W takich sytuacjach często pomaga nie tyle „tłumaczenie, kto ma rację”, tylko wspólne ustalenie zasad: co jest priorytetem, jakie są limity i jakie decyzje są podejmowane wspólnie. Jeśli to się nie udaje, warto rozważyć rozmowę w obecności terapeuty par, bo sam dialog bywa zbyt emocjonalny, żeby przynosił trwałe ustalenia.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Dzień dobry,
 

to, co Pan opisuje, może być nie tylko kwestią konkretnych wydatków, ale także różnicy w podejściu do pieniędzy, bezpieczeństwa i roli rodzica. Dla Pana ważne wydaje się planowanie i kontrola budżetu, dla partnerki zapewnienie dzieciom doświadczeń i poczucia, że „niczego im nie brakuje”. Oba te podejścia mają swoje uzasadnienie, ale rzeczywiście mogą być ze sobą trudne do pogodzenia.

 

W takich sytuacjach próby przekonywania drugiej strony, co jest „bardziej racjonalne”, często prowadzą do napięcia. Pomocne bywa raczej nazwanie własnej perspektywy w sposób osobisty, np.: „widzę, jak ważne są dla Ciebie dzieci, a jednocześnie czuję niepokój o finanse i chciałbym znaleźć rozwiązanie, które będzie dla mnie ale i dla nas długofalowo bezpieczne”.
 

Z badań nad relacjami wynika, że różnice w podejściu do pieniędzy są częste i mogą być obciążające dla związku, szczególnie gdy nie ma wspólnych zasad dotyczących wydatków. Dlatego warto spróbować ustalić konkretne granice np. które wydatki są wspólne, a które pozostają indywidualne, lub jaki poziom zaangażowania finansowego jest dla Pana możliwy i akceptowalny. 

 

Jeśli te różnice się utrzymują, pomocne może być wspólne poszukanie takich zasad, które uwzględnią potrzeby obu stron i będą możliwe do udźwignięcia na co dzień. W razie potrzeby pomocna może być rozmowa z psychologiem lub konsultacja par, aby spokojnie przyjrzeć się tym różnicom i poszukać możliwych rozwiązań.

 

Marta Lenarczyk

Zdjęcie Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Psycholog
42 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, aspekt finansowy, który Pan porusza jest bardzo ważny w związku, a często na etapie planowania wspólnego życia pomijany. Świetnie że zwraca Pan na to uwagę, chce te sprawy poukładać zanim wróci Pan do Polski i zamieszkacie razem (z Pana wpisu wnioskuję, że jest to coś, co Pan rozważa). Zauważa Pan różnice w Waszym podejściu do wydawania pieniędzy i niepokoi Pana rozrzutność partnerki. To ważne obawy, o których warto rozmawiać wprost. Jeśli mielibyście zamieszkać razem warto ustalić podział budżetu - kto za co odpowiada finansowo, w jaki sposób dzielicie opłaty, czy będziecie mieli wspólne konto, czy jakiś budżet wspólny na rozrywkę (wakacje, kino, zakupy dla przyjemności). 

Miarą bycia dobrym rodzicem nie jest wydawanie pieniędzy i na pewno warto wzmacniać partnerkę w alternatywnych pomysłach bycia "najlepszą mamą" - takich, które kładą nacisk na bliskość emocjonalną, a nie zaspokajanie wszystkich domniemanych potrzeb, za którymi idą wydatki ponad stan. Co więcej, nauka zarządzania budżetem to także świetna lekcja dla dzieci na przyszłość. Jednak to, co równie istotne to akceptacja podejścia partnerki. Mam na myśli to, że jeśli mimo Pana wsparcia i pomysłów na alternatywny czas z dziećmi, partnerka będzie chciała nadal postępować tak jak do tej pory to ma do tego prawo. Jeśli ustalicie podział budżetu i wspólne wydatki to partnerka nadal resztę pozostałych jej pieniędzy będzie mogła wydać na dzieci, nawet jeśli będzie to Pan postrzegał jako rozrzutność. Pytanie, które warto sobie zadać to czy jeśli jej podejście się nie zmieni, będzie Pan mógł to zaakceptować.

Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Widzę tu nie tyle „konflikt o pieniądze”, co zderzenie dwóch ważnych wartości: Pana potrzeby bezpieczeństwa i kontroli nad budżetem oraz jej potrzeby dawania dzieciom doświadczeń i bycia „wystarczająco dobrą mamą”. Dopóki rozmawiacie tylko o wydatkach a nie o tym, co za nimi stoi, łatwo o napięcie.

Sądzę, że pomocne byłoby nazwanie tego wprost lecz bez oceniania: „Dla mnie pieniądze to bezpieczeństwo i spokój. Widzę, że dla Ciebie to też sposób dbania o dzieci i dawania im tego, czego Tobie brakowało”. To otwiera rozmowę, zamiast ją zamykać. W praktyce kluczowe jest ustalenie granic i zasad, zanim pojawi się wspólne życie czy budżet. Na przykład: jaka część pieniędzy jest „nienaruszalna”, a jaka może iść na przyjemności, czy w ogóle łączycie finanse, i w jakim zakresie Pan uczestniczy w wydatkach na dzieci. Bez tego łatwo o poczucie przeciążenia i niesprawiedliwości. Według mnie warto też uczciwie sprawdzić zgodność stylów życia. Tego typu różnice rzadko „same się wyrównują”, raczej wymagają kompromisu z obu stron. Jeśli ona nie widzi przestrzeni na ograniczenia a Pan nie widzi zgody na taki poziom wydatków, to jest to ważna informacja o relacji, nie tylko o pieniądzach. Rozmowa, która ma sens, to nie „przekonywanie”, tylko sprawdzenie: czy potrafimy znaleźć wspólny sposób, który nie odbiera Panu poczucia bezpieczeństwa i nie podważa jej sposobu bycia mamą.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!