
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, związki i relacje
- Partner podejmuje...
Partner podejmuje wazne decyzje beze mnie i ignoruje moje potrzeby emocjonalne - co zrobic w zwiazku?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani frustracja jest zrozumiała, ponieważ powtarzające się stawianie Pani przed faktami dokonanymi narusza poczucie bezpieczeństwa oraz równowagi w relacji. Takie zachowanie partnera nie musi wynikać z celowej złośliwości – często stoi za nim schemat unikowy, brak nawyku współdecydowania lub nieuświadomiona obawa przed potencjalną konfrontacją. Ważne jest przejście od rozmów o pojedynczych sytuacjach do omówienia samego wzorca zachowania oraz wyraźnego określenia konsekwencji braku zmian. W tej sytuacji zdecydowanie warto rozważyć konsultację pary u psychoterapeuty, co pomoże partnerowi zrozumieć wpływ jego decyzji na relację i umożliwi wypracowanie zdrowych zasad komunikacji.
Powodzenia.
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Nie da się na podstawie samego opisu stwierdzić, dlaczego partner tak postępuje. Możliwe, że inaczej niż Ty rozumie wspólne podejmowanie decyzji, może też nie dostrzegać, jak duże znaczenie mają dla Ciebie takie sytuacje. Nie musi to oznaczać, że robi to celowo.
Jednocześnie warto rozdzielić intencję od skutku. Nawet jeśli partner nie ma zamiaru Cię ignorować, wielokrotnie informowanie Cię o istotnych sprawach dopiero po podjęciu decyzji może powodować u Ciebie poczucie pomijania i brak wpływu na wspólne życie. Po 12 latach związku warto mieć przestrzeń do uzgadniania rzeczy, które dotyczą Was obojga, zwłaszcza wspólnego domu czy wspólnych planów.
Skoro już wielokrotnie o tym rozmawialiście, a schemat wraca, zamiast kolejny raz tłumaczyć, że jest Ci przykro, spróbujcie bardzo konkretnie ustalić zasady. Na przykład: „Jeśli decyzja wpływa na nasze wspólne plany, pieniądze albo korzystanie z domu, najpierw o niej rozmawiamy, a dopiero później ją podejmujemy”. Możecie też ustalić, co każdy z Was uważa za decyzję indywidualną, a co za wspólną.
Konsultacja z psychologiem może być pomocna, jeśli sami nie potraficie tego schematu zmienić. Nie dlatego, że z partnerem „jest coś nie tak”, ale żeby zrozumieć, skąd bierze się ten sposób funkcjonowania i nauczyć się rozmawiać o potrzebach bez ciągłego wracania do tych samych kłótni.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Rozumiem Pani frustrację...tu chyba nie chodzi o pojedynczy wyjazd czy hydraulika, tylko o powtarzające się doświadczenie, że ważne sprawy dotyczące wspólnego życia są ustalane bez Pani udziału.
Nie zakładałabym od razu, że partner robi to celowo. Możliwe, że inaczej rozumie niezależność i wspólne podejmowanie decyzji ale skoro wielokrotnie mówiła mu Pani, jak to na Panią wpływa, a sytuacja nadal się powtarza, warto patrzeć nie tylko na jego wyjaśnienia, ale przede wszystkim na to, czy rzeczywiście zmienia swoje zachowanie. Może Pani zaproponować bardzo konkretną zasadę: jakie decyzje wymagają wspólnego ustalenia, a jakie każde z Was może podejmować samodzielnie. Jeśli trudno będzie Państwu dojść do porozumienia, konsultacja par może pomóc przełożyć te różnice na konkretną zmianę w codziennym funkcjonowaniu.
Warto zapytać siebie: jakich konkretnie decyzji potrzebuję, żeby czuć, że naprawdę tworzymy wspólne życie?
Gdyby jego zachowanie się nie zmieniło, czy potrafiłabym zaakceptować taki sposób funkcjonowania za kolejne 5–10 lat?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Leah Prymas
To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać złych intencji partnera, ale pokazuje ważny problem w komunikacji i we wspólnym podejmowaniu decyzji. W relacji partnerskiej potrzeby autonomii jednej osoby nie powinny regularnie oznaczać pomijania drugiej, zwłaszcza w sprawach, które wpływają na wspólny dom, czas lub poczucie bezpieczeństwa. Warto spróbować nazwać nie tylko same sytuacje, ale też konkretną zasadę na przyszłość: „chcę, żebyśmy decyzje dotyczące nas lub wspólnej przestrzeni omawiali wcześniej”. Jeśli mimo wielu rozmów schemat się powtarza, pomocna może być konsultacja psychologiczna lub terapia par, żeby lepiej zrozumieć, co dzieje się między Państwem.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, że partner robi to celowo albo że stoi za tym konkretny motyw lub go brakuje. Ważniejsze tutaj jest to, jak mocno wpływa to na Panią i na ile on sobie zdaje sobie z tego sprawę. Życie w partnerstwie czy małżeństwie jest wypadkową nie tylko miłości, ale także wspólnie podejmowanych decyzji, transparentności, bezpieczeństwa jak i bycia kimś ważnym dla tej drugiej osoby. Co w takim razie może stać za poczynaniami partnera? Jedna z możliwości jest taka, że partner jest nauczony o decydowaniu samemu i nie widzi w tym problemu. Inna możliwość to konsultacja może być dla niego dyskomfortem i dlatego tego unika. trzecia możliwość to nie rozumiem tego, jak jest to dla Pani ważne i emocji. On widzi to zupełnie inaczej. I tutaj ważna informacja. Nie dyskutujcie, kiedy jesteście pobudzeni. Rozmowa bez przemocy, bez wyrzutów może wiele zmienić. Warto posłuchać racji partnera i próbować go zrozumieć, aby widział też Pani wysiłek. Proszę zapytać partnera jak on to widzi. Odnośnie pytania jest jak najbardziej wskazana terapia dla par.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Trudno na podstawie samego opisu określić, dlaczego partner zachowuje się w ten sposób i czy robi to świadomie. Istotne jest jednak to, że problem powtarza się mimo wielu rozmów i wyraźnego komunikowania przez Panią swoich potrzeb.
W związku ważne decyzje, szczególnie te wpływające na wspólne plany czy przestrzeń, powinny być komunikowane i uzgadniane z uwzględnieniem drugiej osoby. Warto więc nie skupiać się wyłącznie na tym, „dlaczego on tak robi”, ale również na tym, czego Pani potrzebuje i jakie zachowania są dla Pani nieakceptowalne.
Jeżeli kolejne rozmowy kończą się obietnicą zmiany, a schemat nadal się powtarza i prowadzi do konfliktów, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja par. Pozwoliłaby przyjrzeć się sposobowi komunikacji, wzajemnym oczekiwaniom oraz temu, dlaczego mimo rozmów nie udaje się wprowadzić trwałej zmiany.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kryślak
Rozumiem, dlaczego po 12 latach może być Pani już bardzo sfrustrowana. Z tego opisu nie wynika jednak jednoznacznie, że partner robi to celowo albo że „ma złą intencję”. Możliwe, że macie zupełnie inne rozumienie tego, czym jest wspólne podejmowanie decyzji. Dla niego wyjazd z kolegami czy zorganizowanie hydraulika może być zwykłą sprawą organizacyjną, natomiast dla Pani informowanie o tym po fakcie oznacza: „Twoje zdanie i plany nie są dla mnie ważne”.
Warto też rozróżnić prawo do samodzielnych decyzji od uwzględniania partnera. Partner oczywiście może mieć własne plany, znajomych czy pieniądze i nie każda decyzja wymaga zgody drugiej osoby. Czym innym jest jednak poinformowanie: „Chcę pojechać z kolegami w ten weekend, jak to widzisz?”, a czym innym postawienie drugiej osoby przed faktem dokonanym. Szczególnie decyzje dotyczące wspólnego domu, wspólnych finansów czy czasu, który wpływa również na drugą osobę, naturalnie wymagają konsultacji.
Spróbowałabym więc przestać rozmawiać wyłącznie o konkretnych incydentach i odbyć jedną spokojną rozmowę o zasadach funkcjonowania związku. Można powiedzieć: „Nie oczekuję, że będziesz pytał mnie o pozwolenie na każdą rzecz. Potrzebuję natomiast, żebyśmy ustalili, jakie decyzje konsultujemy ze sobą, a jakie każdy podejmuje samodzielnie”.
Jeżeli partner nadal nie będzie respektował ustalonych zasad, mimo że wielokrotnie jasno je komunikujecie, wtedy problemem nie jest już brak wiedzy o Pani potrzebach, tylko brak realnej zmiany zachowania.
Konsultacja psychologiczna nie musi oznaczać, że „z partnerem jest coś nie tak”. W Waszym przypadku rozważyłabym nawet terapię par, jeśli oboje jesteście gotowi pracować nad komunikacją i podziałem autonomii w związku. Psycholog nie rozstrzygnie, kto ma rację, ale może pomóc Wam zrozumieć, dlaczego ten sam konflikt od 12 lat wraca i dlaczego same rozmowy nie przynoszą trwałej zmiany.

Zobacz podobne
Rozstałem się z matką mojego dziecka w 6 miesiącu ciąży.
Od początku życia dziecka mam ustalone kontakty raz na dwa tygodnie przez 4 godziny w hotelu, w obecności matki dziecka. Dziecko ma 6 miesięcy, jest karmione piersią.
Problem polega na tym, że dziecko płacze podczas spotkań ze mną, matka dziecka twierdzi, że funduje dziecku traumę, nikt oprócz matki dziecka nie jest w stanie uspokoić silnego płaczu. Ona twierdzi, że dziecko po spotkaniach ze mną ma problemy ze snem oraz karmieniem. Konflikt eskaluje, matka dziecka krzyczy w obecności dziecka, podczas moich spotkań pojawiają się groźby, nie chce w żaden sposób podjąć współpracy. Twierdzi, że dziecko jest o określonej lokalizacji, a ja nie umiem się nim zając, ona nie utrudnia, padają słowa ,,jesteś ojcem na papierze''. Próby namówienia na terapię rodzinną lub mediacje są odrzucane, jak podejść do sprawy?
Druga strona twierdzi, że dziecko jest zbyt małe na spotkania ze mną, a to, że chce kontaktu z dzieckiem to moja fanaberia, chce, abym ograniczył kontakt do razu w miesiącu przez godzinę, jak podejść do sprawy?
Chciałbym kierować się dobrem dziecka, nie chce narażać dziecka na stres, a chciałbym w jakimś stopniu być obecny w jego życiu. Czy oddać sprawę do sadu?
Wiem, że wyrok sądu nie zmusi jej do współpracy, a będzie jeszcze bardziej eskalował konflikt. Do drugiej strony zupełnie nic nie dociera, bardzo mocno mnie nienawidzi, twierdzi, że taką drogę wybrałem, kiedy odszedłem. Jak do tej sprawy podejść?
Z jednej strony wiem, że kontakt z dzieckiem jest bardzo ważny z drugiej strony, gdy widzę, że płacze czuje się bezradny, chce dla dziecka jak najlepiej, Matka dziecka wmawia mi, że jestem zaburzony narcystycznie i krzywdzę dziecko.
Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.
Witam wszystkich,
po spotykaniu się z dziewczyną przez 2 miesiące stwierdziła, że nic do mnie nie czuje, od początku nic do mnie nie czuła, tak stwierdziła w wiadomości.
Regularnie się spotykaliśmy, zabierałem ją wszędzie - na kino, basen, łyżwy, do różnych restauracji. Na każde spotkanie kupowałem kwiaty, często powtarzała, że potrzebuje więcej czasu i chce się lepiej poznać. Nie całowaliśmy się i nigdy nie doszło do czegoś więcej. Mówiłem jej otwarcie, co do niej czuje.
Nie wiem, co mam zrobić czy dać sobie spokój?
Czuję się jak koło zapasowe, aż pozna kogoś innego.
Powiedziała, że "jestem jak kolega dla niej a czy to się zmieni, to nie wie", jest mi bardzo przykro, że mnie tak potraktowano.
Byłem cierpliwy, dawałem jej czas, żeby mnie poznać.
Jest sens dalej tkwić w takiej relacji? Oczywiście ja za wszystko płaciłem, gdy ją zabierałem. Zaplanowałem nawet wyjazd 3- dniowy i chciałem ją tam zabrać, oczywiście jest chętna pojechać tam, ale dała mi znać do zrozumienia jak wyżej.
Proszę o odpowiedź.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
