Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z lękiem przed relacjami i akceptacją samotności?

Chciałbym wiedzieć jak dalej przygotować się na życie w samotności. Wiem że u mnie w życiu nigdy nie będę miał dziewczyny itp. w sumie od dziecka to widziałem zawsze byłem dziwny zamknięty w sobie bałem się dziewczyn. Niestety ten strach przetrwał do dzisiaj i wiem że się nie zmieni. Samotność będzie i będzie do tego gorsza bardzo dużo czytam o tym w sieci i opinie kobiet na temat jak chcą tylko topki facetów jak samotność to wina mężczyzn. Może mają rację w sumie nie jestem przystojny nie mam nic do zaoferowania. Zauważyłem że po prostu boje się kobiet omijam je bo wstydzę się samego siebie swojego prawictwa wyglądu brak umiejętności czy chociażby prawa jazdy którego boje się zrobić co jeszcze bardziej powoduje u mnie wstyd, nie jestem w topce facetów. Jestem bardzo zamknięty w sobie do tego widzę te mądrzejsze dziewczyny i z jednej strony wiem że są zajęte swoim życiem ale z drugiej jak na mnie spojrzą mam ochotę po prostu wyparować wstydzę się być przy nich bo są mądrzejsze do tego ciągle porównuje się do innych codziennie. Nie czuję się męsko odnoszę wrażenie że po prostu jako mężczyzna strasznie zawiodłem.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Rozumiem, jak bardzo Cię to przytłacza kiedy  te uczucia wstydu, porównywania się i lęku przed kobietami brzmią jak ciężki bagaż, który nosisz od lat. Samotność nie musi być karą, a Ty nie jesteś "zawodem" jako mężczyzna; to po prostu etap, na którym możesz skupić się na budowaniu siebie w sposób, który da Ci spokój i siłę. Przygotowanie na życie w samotności zaczyna się od akceptacji siebie tu i teraz, bez presji zmiany na "topkę".

  Przestań wierzyć, że musisz być przystojny czy idealny. Wiele osób żyje szczęśliwie bez partnera, skupiając się na własnych pasjach. Ćwicz codzienne afirmacje, np. "Jestem wystarczający taki, jaki jestem", powtarzając je rano i wieczorem przed lustrem. Z czasem to osłabi wstyd i porównywanie się do innych.

Rozbij lęk na małe kroki. Jak? Zacznij od neutralnych rozmów z kobietami w codziennych sytuacjach, jak sklep czy praca, bez oczekiwań. Unikaj unikania gdyż to tylko wzmacnia strach; zamiast tego oddychaj głęboko i traktuj to jak trening. Twój brak prawa jazdy czy "umiejętności" nie definiuje wartości ale skup się na małych sukcesach, jak hobby, które lubisz (np. tworzenie treści na YouTube).

Wprowadź rutynę na przykład  codziennie 30 minut spaceru lub ćwiczeń, medytację  i hobby, które dają radość, jak projektowanie okładek czy pisanie o psychologii. Buduj relacje platoniczne  z mężczyznami lub grupami online o podobnych zainteresowaniach . To zmniejszy izolację bez presji romantycznej. Rozważ wizytę u psychologa , nie musisz być "męski" w stereotypowy sposób, by zasługiwać na spokój. Samotność może być Twoim sprzymierzeńcem i daje wolność na rozwój bez kompromisów. Jesteś na dobrej drodze, bo już o tym mówisz a to pierwszy krok do zmiany perspektywy. Jeśli chcesz, pogłębimy konkretny krok, np. plan na prawo jazdy czy medytację.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Poczucie bycia niewystarczającym oraz przekonanie, że zawiodło się jako mężczyzna, to efekt przyjęcia destrukcyjnych narracji, które nie oddają prawdy o Pańskiej wartości. Brak prawa jazdy, doświadczenia w relacjach czy określonego wyglądu nie definiuje Pana jako człowieka, to tylko cechy lub umiejętności, które można rozwijać, ale ich brak nie odbiera prawa do szacunku i bliskości. Porównywanie swojego wewnętrznego świata pełnego obaw do wykreowanych wizerunków innych osób zawsze będzie krzywdzące, ponieważ każdy człowiek zmaga się z własnymi słabościami, których nie widać na pierwszy rzut oka. Zamiast planować samotność jako nieunikniony wyrok, warto skupić się na odzyskiwaniu łagodności wobec samego siebie i zrozumieniu, że lęk przed kobietami jest sygnałem potrzeby bezpieczeństwa, a nie dowodem na bycie gorszym. Jest Pan wystarczający bez konieczności spełniania nierealnych standardów z internetowych forów, a praca nad akceptacją siebie z pomocą specjalisty może pomóc Panu zobaczyć, że drzwi do relacji nie są zamknięte na zawsze, lecz jedynie przesłonięte przez bolesne przekonania.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam takie poczucie, że jest w tym bardzo dużo ciężaru, który nosi Pan ze sobą od dawna. I że z czasem to zaczęło się układać w takie przekonanie, że „tak już będzie”, że samotność jest czymś, co Pana czeka.

Tylko kiedy czytam dalej, to nie widzę kogoś, kto „nie ma szans na relację”, tylko raczej kogoś, kto bardzo się boi kontaktu i jednocześnie bardzo się w nim ocenia. Jakby samo bycie widzianym przez kobietę było już czymś trudnym – pojawia się wstyd, napięcie, chęć zniknięcia. I wtedy naturalnie pojawia się unikanie.

Te wszystkie myśli o tym, że trzeba być „topką”, że inni są lepsi, że Pan zawiódł jako mężczyzna – one brzmią bardzo przekonująco, ale jednocześnie bardzo mocno ustawiają Pana w miejscu, z którego trudno zrobić jakikolwiek krok.

Może więc to nie jest pytanie o to, jak przygotować się na samotność, tylko o to, co się z Panem dzieje w tych momentach, kiedy pojawia się drugi człowiek. Co się wtedy uruchamia, co Pan o sobie myśli, co czuje.

Bo z tego, co Pan pisze, to bardziej wygląda na coś, co Pana zatrzymuje, niż coś, co jest „na stałe dane”.

 

Pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Z Pana wiadomości wybrzmiewa sporo lęku, wstydu i surowości wobec samego siebie. Odnoszę wrażenie, że z czasem zaczął Pan traktować swoje obawy jak „dowód”, że jest Pan gorszy lub skazany na samotność. To, że boi się Pan kobiet, unika kontaktu i porównuje się do innych, bardziej mówi o niskim poczuciu własnej wartości i silnym napięciu w relacjach społecznych niż o tym, że „jest Pan skazany” na samotne życie. Internet i opinie w sieci wzmacniają poczucie bycia niewystarczającym, szczególnie gdy człowiek już wcześniej nosi w sobie przekonanie „ze mną jest coś nie tak”. Natomiast relacje nie opierają się wyłącznie na wyglądzie, „topce facetów” czy idealnej pewności siebie. Wiele osób wchodzi w związki nie będąc w tej "topce" i mimo swoich kompleksów, lęku czy braku doświadczenia. Mam też wrażenie, że myśli Pan, że w pewnym sensie jako mężczyzna Pan „zawiódł”. Warto przyjrzeć się temu bliżej - skąd wzięło się takie przeświadczenie, że trzeba spełnić jakiś konkretny wzorzec, żeby zasługiwać na bliskość. Być może dziś Pana celem nie jest "przygotowywanie się na samotność", tylko stopniowe uczenie się życia z mniejszym wstydem wobec samego siebie. Warto skorzystać tutaj ze specjalistycznego wsparcia, które mogłoby być bardzo pomocne w tym procesie.

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak otworzyc sie przed psychologiem? Lek przed wizyta, poczucie bycia obserwowana i wahania nastroju
hejka, niedlugo kończe 18 lat, w maju byłam na tescie w stronę dyskalkuli, ale poszło mi tak tragicznie, że dostałam drugi termin na 7 wrzesnia, a dodatkowo skierowali mnie na test osobowosci nie wiem dlavzego, ale chcialabym na tej wizycie wylozyc wszystko to co w mnie siedzi, ale jednoczesnie strasznie sie boje. jeztem bardoz niesmiala i nie potrafie zbytnio rozmawiac o swoich uczuciach, mimo ze bardzo chce. czuje jakby wszystko mialo dla mnie ukryty przekaz i znak. dodatkowo 2 lata temu mialam sttaucje ktorej do dzis nie rozumiem; jak szlam do szkoly to nagle slyszalam taki glosny pisk w uszach i wtedy zaczela grac taka muzyka jak z horroru, swiat byl taki rozmazany, poczulam wyedy ze ktos mnie obserwuje i wtedy zobaczylam starsza kobiete ktora stala na srodku chodnika i patrzyla sie wprost na mnie, nie ruszala sie, a nikt wokol zdawal sie jej nie zauwazac tylko wlasnie ja. jak sie do niej zblizalam to czulam taki lęk, nawet jak przeszlam obok niej to ona sie nie ruszala i wydaje mi sie ze to mogl byc jakis demon. do tego wszytskiego mam silne wahania nastroju i energi. w ostatnich miesiacach bardzo nasilily sie u mnie mysli, ze ktos mnie caly czas obserwuje, do tego stopnia ze dla wlasnego bezpieczenstwa zakleilam kamerki w urzadzeniach.byl okres kiedy podejrzewalam u siebie schizofrenie, ale zrezygnowalam z tego, bo ja wiem ze to sie dzieje w mojej glowie, ale jednoczesnie mocno w to wszystko wierze i nie moge sie uspokoic. dodatkowo przez traumy z dziecinstwa mam straszny lęk przed dotykiem. nie szukam diagnozy, bo wiem ze od tego sa specjalisci. po prostu zaldzy mi zeby ktos mnie zrozumial, i dowiedziec sie jak Wy poradziliscie sobie z otwarciem sie przed psychologiem.
Przeżywam straszny ból bycia człowiekiem, funkcjonowania. Czuję, że jestem aspołeczny.
Prawodopodnie pytanie, które tu zadam, będzie głupie. Tak naprawdę nie wiem czy to pytanie. czy po prostu moja potrzeba wyżalenia się komuś. Przechodząc do rzeczy, mam 21 lat i jestem żałosną, niedojrzałą osobą. Nie lubie swojego życia. Męczy mnie wstawanie z łóżka i wychodzenie do ludzi... no właśnie. Ludzie. To jest największy problem. Od zawsze byłem raczej typem samotnika. Rozwinąłem w sobie silny introwertyzm i poczucie wolności. Kontakty międzyludzkie mnie nużą - odczuwam je jako stratę czasu, ludzie mnie denerwują, to co mówią, to czym się martwią, to jak się śmieją... gdy ktoś nalega na spotkanie odczuwam wewnętrzną złość. Z perspektywy osoby trzeciej jestem miłym, nieśmiałym i lekko skrytym człowiekiem. Ale wewnętrznie nie jestem w stanie się do nikogo przywiązać. Kocham moją rodzinę, ale nikt poza nią mnie nie interesuje. Nie tęsknię za ludźmi, nie rozumiem, czemu wielu z nich ma silną potrzebę spędzania wspólnego czasu. I tu dochodzę do sedna problemu... jestem aromantyczny i aseksualny. Nigdy nie szukałem sobie partnera. W zeszłym roku jednak kogoś poznałem... to osoba bardzo miła, wyrozumiała, lecz niestety nie mogła zrozumieć mojej orientacji. Zaczęła namawiać mnie do próbowania ,,nowych rzeczy" potem wszystko działo się tak szybko... mój brak asertywności mnie zniszczył. Teraz tkwię w relacji, która doprowadza mnie do myśli rezygnacyjnych, mimo, że jest idealna. Partner mnie kocha. Tylko ja nie... nie czuję nic. A stosunki? Są traumatyczne. Zmuszam się. Naciskał, ale nigdy nie przekroczył granic. Sam je przekroczyłem. Czasem marzę, aby coś mi się stało, żeby nie musieć tego robić. Nie umiem wyjść z tej sytuacji. Nie chcę zranić partnera, nie chcę wyglądać na kogoś, kto go wykorzystał, porzucił. Partner to osoba po próbach samobójczych, depresji. Nigdy nie chciałem go zranić. Nienawidzę sie za to, że nie potrafię żyć i czuć jak inni ludzie. Czasem mam ochotę wskoczyć pod metro, gdy jadę na spotkanie z kimś... czasem mam ochotę zniknąć, uderzyć siebie ze złości, krzyczeć w niebo. Pozornie mam dobre życie, ale w środku gniję. Nie satysfakcjonuje mnie życie, które jest dla kogoś marzeniem. Czuję się przez to jeszcze gorzej. Nie mam ochoty wstawać, ani być częścią społeczeństwa. W kontaktach międzyludzkich czuję się jak aktor, który gra różne role. Nigdy nie zaznałem komfortu przy obcej osobie. Dodam, że problemy społeczne mam od dziecka, a dopiero w tym roku poszedłem z tym do psychiatry uniwersyteckiego. Podejrzewał fobieę społeczną, przypisał mi asentrę, polecił terapie, ale mnie na nią nie stać. Jestem biednym studentem, nie mam zarówno pieniędzy i czasu. Nawet nie wiem o co chcę zapytać. Może... czy to normalne? Nie wiem jaką mam obrać drogę, żeby nikogo nie skrzywdzić. Nie mam też motywacji do niczego, chcę żeby każdy człowiek na ziemi zostawił mnie w spokoju. Chcę gnić w samotności, upajać się nią. Skrycie nienawidzę być człowiekiem. Cielesną istotą. Doceniam piękno świata, ale nie czuję potrzeby w nim uczestniczyć. Jako dziecko miałem takie myśli... lubiłem obserwować inne bawiące się dzieci, ale ja sam nigdy się do nikogo nie odzywałem. Byłem wykluczony, trochę cierpiałem z tego powodu, ale to głównie z powodu braku przynależności. W głębi siebie cieszyłem się z samotności. Nie chciałem być oceniany. Przepraszam, jeśli pytanie jest za długie. Wiem, że to nie terapia. Chcę tylko wiedzieć czy jestem skończonym człowiekiem. Z góry dziękuję za wysłuchanie. To dla mnie bardzo ważne. Życzę osobie czytającej miłego dnia/wieczoru i tego co najważniejsze - zadowolenia z życia.
Chroniczny lęk od dzieciństwa i jego fizyczne objawy - jak sobie pomóc?
Witam. Mam teraz 18 lat i piszę tutaj, bo czuję, że sam już sobie nie radzę i bardzo potrzebuję porady lub obiektywnej opinii specjalistów. Moje problemy z lękiem i ciągłym przeciążeniem psychicznym trwają już bardzo długo, mniej więcej od 11 roku życia. Wtedy zacząłem interesować się biznesem, finansami i po prostu zbyt dużo myślałem o przyszłości, próbując wszystko kontrolować z powodu chęci osiągnięcia swoich celów oraz strachu, że ich nie osiągnę. Z czasem przerodziło się to w stan chroniczny, ale ostatnie pół roku stało się po prostu krytyczne. Myśli nie milkną, już dawno nie słyszałem ciszy w głowie. Każdego dnia zastanawiam się, co mam robić, jak postąpić. Obecnie odczuwam całkowite wyczerpanie. Do ciągłego strachu i niepokoju dołączyły czysto fizyczne objawy: silny szum w tle i piszczenie w uszach, ciągły ciężki ucisk w głowie, przez który trudno mi się skoncentrować, oraz chroniczne zmęczenie, które nie mija po odpoczynku. Ale zacząłem też rzadziej okazywać jakiekolwiek emocje. Czuję się, jakbym żył w przyszłości, a nie w teraźniejszości. Trudno mi też myśleć i tworzyć nowe pomysły. Teraz prawie każdy wieczór jest dla mnie bardzo ciężki. W tym świecie trzymają mnie tylko bliscy, nie chciałbym, żeby się o mnie martwili. Chciałbym jakoś to naprawić, ale ten stan zaczął się aktywnie pogarszać z każdym dniem. Proszę o radę, od czego mam zacząć, do jakiego specjalisty najlepiej się najpierw zwrócić i czy w ogóle możliwe jest całkowite wyleczenie po tylu latach? Będę bardzo wdzięczny za radę.
Czy przy OCD mogą występować ataki paniki?
Dzień dobry, czy przy OCD mogą występować ataki paniki? Albo jeśli występują, to oznacza, że jest to jeszcze jakiś inny lęk np. fobia?
Czuję, że jestem bardzo wrażliwa i żyję ze stresem na codzień, przez co mam nawyk skubania skóry, paznokci, bujania się na krześle. Nie wiem czy mam wskazania do terapii? Nie chcę kogoś angażować bezpodstawnie.
Dzień dobry, szczerze mówiąc nie wiem jak zacząć tę wiadomość (może być to trochę specyficzne), ale ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad nawykami, które mam odkąd byłam dzieckiem. Od wielu lat zmagam się z powracającym "skubaniem" ust czy paznokci albo skórek wokół nich. Próbowałam już kilkukrotnie się ich wyzbyć, ale szczerze mówiąc, nic nie działa. Czasem nie zdaję sobie sprawy, że to robię, np. w trakcie czytania. Podobnie było z "bujaniem" się do przodu i tyłu podczas siedzenia, chociaż ostatnio zdarza się to rzadziej albo z potrzebą chodzenia w kółko w pokoju, kiedy czymś się stresuję. Dodam, że jestem w wieku nastoletnim i chcąc, nie chcąc muszę przyznać, że jestem dosyć wrażliwa? Bardzo mocno przeżywam emocje i stres towarzyszy mi niemal codziennie. Nie pomaga w tym fakt, że jestem raczej zamknięta w sobie i otwieranie czy nawiązywanie relacji nie jest dla mnie czymś prostym. Czasem odnoszę wrażenie, że potrafię porozmawiać z bardzo małym gronem osób, chociaż i wtedy jest to trudne, gdyż nie chcę zabrzmieć dziwnie ze względu na swoją pamięć do nwm "dziwnych" szczegółów. Ta dosyć długa wypowiedź miała zobrazować trochę to jak wygląda moja sytuacja. Chciałabym pójść do specjalisty, w związku z tym, co napisane jest wyżej, aczkolwiek nie jestem pewna czy mam ku temu wskazania. Nie chcę bowiem i trochę boję się, że zaangażuje w to osoby wokół mnie, a później okaże się, że było to bezpodstawne. Dziękuję za każdą odpowiedź
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.