
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Moja droga wiary i...
Moja droga wiary i obawy związane z reakcją antyreligijnych rodziców
Katarzyna Jędrych
Droga Zuziu!
Bardzo dziękuję Ci za to, że tak szczegółowo i szczerze opisałaś swoją sytuację. Widzę, że kwestia wiary jest bardzo ważna i przemyślana. Rozumiem, że obok radości mogą pojawiać się obawy, zwłaszcza o reakcję ze strony rodziców.
To, że boisz się o tym rozmawiać z osobami, które mają przeciwne poglądy niż Twoje, jest naturalne i bardzo cieszy mnie to, że chcesz zadbać o siebie. Zastanawia mnie, czego najbardziej się obawiasz? Boisz się przede wszystkim ich krytyki, wyśmiania lub niezrozumienia, czy przewidujesz również jakieś konkretne konsekwencje, gdyby dowiedzieli się o katechumenacie i Twoich planach przyjęcia sakramentów?
Nie musisz podejmować decyzji dotyczącej rozmowy z rodzicami pod presją ani decydować się na nią od razu. Możesz dać sobie czas i spokojnie zastanowić się, czego w tej sytuacji potrzebujesz, jakie rozwiązania są dla Ciebie dostępne oraz w jaki sposób można przeprowadzić taką rozmowę, abyś czuła się podczas niej możliwie bezpiecznie i komfortowo.
Nie warto również mierzyć się z tym wszystkim zupełnie samodzielnie. Jeżeli Pani Lucyna jest osobą, przy której czujesz wsparcie i zaufanie, możesz rozważyć skorzystanie z jej pomocy. Dobrze byłoby także pomyśleć o innych dorosłych osobach, którym ufasz i z którymi mogłabyś porozmawiać o swojej sytuacji.
Pozdrawiam!
Katarzyna Jędrych
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Dziękuję, że dzielisz się z nami tym, przez co przechodzisz. Wiara pomaga w życiu, wielu osobom daje poczucie bezpieczeństwa i błogosławieństwa. Chcesz przyjąć sakramenty, ale obawiasz się reakcji rodziców? Ja ufam, że zrozumieją i zaakceptują twój wybór, gdyż podejmujesz go świadomie (jesteś już prawie pełnoletnia) i wkrótce będziesz mogła sama decydować o swoich wyborach. Mocno mnie poruszyło Twoje świadectwo i życzę Tobie, aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Jeżeli masz obawy aby powiedzieć rodzicom o tym, może wesprzyj się pomocą bliskich Ci ludzi, abyś w takiej chwili nie była sama. Myślę, że rodzice to zaakceptują widząc, że to Twoja świadoma decyzja, która sprawia, że jesteś szczęśliwa. Wszystkiego dobrego Zuzanno.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Zuzia. To, że wiara stała się dla Ciebie ważna jest częścią Twoich własnych przekonań i masz prawo traktować ją poważnie, nawet jeśli rodzice patrzą na religię zupełnie inaczej.
Nie musisz przekonywać ich do swoich poglądów. Możesz powiedzieć spokojnie: „Wiem, że możecie mieć inne zdanie, ale dla mnie jest to ważne i chciałabym, żebyście to uszanowali”. Jeśli obawiasz się ich reakcji, warto wcześniej porozmawiać z zaufaną dorosłą osobą i zastanowić się wspólnie, kiedy i w jaki sposób najlepiej rozpocząć tę rozmowę.
Najważniejsze żebyś nie czuła, że musisz przechodzić przez ten konflikt sama.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Agnieszka Włoszycka
Zuziu moje odpowiedzi są wyżej. Co do rodziców...Możesz też zapytać siebie: co chciałabyś, żeby rodzice przede wszystkim zrozumieli po tej rozmowie? Nie muszą podzielać Twojej wiary, żeby wiedzieć, że jest ona dla Ciebie ważna. Masz prawo mieć własne przekonania i poszukiwać swojej drogi. Jednocześnie jako osoba niepełnoletnia jesteś zależna od rodziców, dlatego warto połączyć troskę o swoją autonomię z troską o własne bezpieczeństwo-to chcę raz jeszcze podkreślić.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Wiktoria Woldan
witaj ♥️♥️
mam poczucie, że od dłuższego czasu niesiesz w sobie coś bardzo ważnego, a jednocześnie bardzo samotnego. Opisujesz nie tylko swoją drogę wiary, ale też lęk przed tym, że osoby, które są Ci najbliższe, mogą nie zrozumieć czegoś, co daje Ci poczucie sensu, nadziei i wewnętrznego spokoju. To, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że mimo młodego wieku podeszłaś do tej decyzji z dużą refleksyjnością. Nie brzmi to jak chwilowa fascynacja czy bunt wobec rodziców, ale jak osobista droga, która dojrzewała w Tobie przez długi czas. Jednocześnie rozumiem, jak trudne może być przeżywanie czegoś tak ważnego przy świadomości, że reakcja najbliższych może być pełna niezrozumienia lub krytyki. Mam wrażenie, że pod Twoim lękiem kryje się coś bardzo ludzkiego to potrzeba bycia przyjętą i zaakceptowaną przez rodziców taką, jaka jesteś, również ze swoimi przekonaniami. To naturalne, że obawiasz się ich reakcji. Kiedy kochamy i cenimy zdanie bliskich osób, możliwość odrzucenia czy rozczarowania z ich strony może budzić dużo niepokoju. Chciałabym też zwrócić uwagę na Twoją odwagę. Mimo strachu nadal szukasz swojej drogi, uczestniczysz w katechumenacie i podejmujesz decyzje zgodne z tym, co czujesz i co jest dla Ciebie ważne. To wymaga dużej siły wewnętrznej. Niezależnie od tego, jak zareagują rodzice, potrzeby duchowe i wartości są ważne i oczywistym hedt ze zasługują na szacune może nie musisz od razu opowiadać rodzicom o wszystkim. Czasami pomocne jest tez danie sobie prawa do rozmowy krok po kroku, w swoim tempie. Najpierw zadbanie o własne poczucie bezpieczeństwa, a dopiero później mierzenie się z tym, co niepewne. Czytając Twoje słowa, mam też poczucie, że nie szukasz jedynie sposobu na przekazanie informacji rodzicom. Chyba potrzebujesz również usłyszeć, że masz prawo podążać własną drogą i że nie jesteś sama z tym, co przeżywasz. I właśnie to chciałabym Ci przekazać.
Trzymam za ciebie kciuki!
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria
Jagoda Jek
Masz prawo przeżywać tę rozmowę z dużym lękiem, szczególnie jeśli wiesz, że rodzice mają zupełnie inne podejście do wiary. Jednocześnie nie musisz podczas tej rozmowy przekonać ich do Boga, Kościoła czy swoich wyborów. Chodzi przede wszystkim o spokojne powiedzenie im, co jest ważne dla Ciebie.
Możesz zacząć od tego, że długo się nad tym zastanawiałaś i że nie jest to spontaniczna decyzja ani coś zrobionego przeciwko nim. Możesz powiedzieć, że od pewnego czasu interesujesz się wiarą, modlisz się, uczestniczysz w katechumenacie i przygotowujesz się do przyjęcia sakramentów. Warto podkreślić, że ta droga daje Ci poczucie sensu, nadziei i spokoju.
Nie musisz od razu odpowiadać na wszystkie pytania ani bronić każdej swojej decyzji. Jeśli rodzice zareagują emocjonalnie, możesz spokojnie powiedzieć: „Rozumiem, że możecie mieć inne zdanie. Nie oczekuję, że zaczniecie wierzyć tak jak ja. Chciałam po prostu, żebyście wiedzieli, że jest to dla mnie ważne”.
Jeżeli trudno będzie Ci powiedzieć to wszystko osobiście, możesz najpierw napisać list albo wiadomość. Czasami pozwala to uporządkować myśli i powiedzieć dokładnie to, co chce się przekazać, bez presji natychmiastowej odpowiedzi.
Ważne jest również, żebyś przed rozmową miała obok siebie kogoś zaufanego. Skoro Pani Lucyna daje Ci dużo wsparcia, możesz wcześniej powiedzieć jej o swoim lęku i poprosić, żeby pomogła Ci przygotować się do rozmowy. Możesz też zastanowić się, czy w razie trudnej reakcji rodziców będziesz miała z kim później porozmawiać.
I pamiętaj, że ich pierwsza reakcja nie musi być ich ostatecznym stanowiskiem. Czasami rodzic potrzebuje czasu, żeby oswoić się z informacją, która jest dla niego niespodziewana.
Twoja droga wiary jest dla Ciebie ważna i masz prawo o niej mówić. Nie musisz jednak robić tego perfekcyjnie. Wystarczy, że powiesz prawdę o tym, co przeżywasz.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Zobacz podobne
Obawiam się zachowania mojej matki, która zazwyczaj była agresywna i nieprzewidywalna, destrukcyjna. Jestem od rodziców zależna finansowo, Dostałam się na studia do dobrej uczelni w Holandii i muszę już zacząć szukać mieszkania. Obawiam się tego procesu, ponieważ moja matka w przeszłości zachowywała się skandalicznie w sytuacjach, które wymagały robienia w zasadzie czegokolwiek dla mnie, a gdy wiązało się to ze zmianą, to już w ogóle. Wydzierała się jak opętana wielokrotnie. Nieraz mówi mi, jak mam postąpić, a potem się drze, jak zrobiłam, tak jak mówiła. Przykład - poszłam do dentysty, choć mówiłam jej, że podobno to droższa klinika, ale ona nalegała, żebym poszła do tego blisko domu. Potem wydarła się, ze rachunek jest za duży. Gdy wychodziliśmy gdzieś razem, wydzierała sie, że ona nie ma zamiaru siedzieć w samochodzie i jej się nic nie podoba. Gdy uczyłam się jeździć samochodem, wydzierała się, przeklinała, że co ty ku*wa robisz?! Nie wolno mi było nigdy popełniać błędu albo czegoś przeoczyć, gdy wypełniałam formularz jakiś do wyjazdu za granicę kilka lat temu, wydarła się na mnie, bo uważała, że powinno być coś wpisane inaczej. Najgorsze jest to, że jej się nie da zatrzymać, gdy ona wpada w ataki furii - jej wrzaski są skrajnie, powtarzam skrajnie agresywne, jej oczy wyglądają, jakby miała zabić. Gdy mój ojciec nie mógl znaleźc miejsca do parkowania wpadła w furię. Ojciec niestety jest bierny i nieraz zaprzecza, mówi, że matka nie jest agresywna, że czasem jest nerwowa ale że mi też się zdarza. Dramat. On ją kryje jak tylko się da. Zeszły rok poświęciłam na bardzo intensywne poszukiwanie pracy za granicą, bo bardzo się dobrze czuję za granicą po prostu. Jednak nie udało się znaleźć pracy, dlatego idę na studia i cieszyłam się z tej nowiny. Jednak teraz nie umiem się cieszyć bo stresuje mnie to, że jestem uzależniona od rodziców, bo to ojciec ma płacić za studia i mieszkanie. Nie wiem jednak, jak sie zabrać za proces szukania mieszkania, bo chodzi o to, że najpierw powinno się pojechać i je zobaczyć, zanim się zapłaci albo podpisze umowę. Moja matka powiedziała "a po co masz jechać, to nic nie da" przecież nigdy nie wiadomo, jakie są warunki, na zdjęciach nie widać, czy jest pleśń itp. itd. Oczywiście znowu byłoby na mnie, gdybym jej posłuchała - znam ją niestety. Ona potrafi zmienić nagle zdanie o 180 stopni a potem się drze, że zrobiłam, jak mówiła na początku. Potem drze się, że mam czelność jej wypominać, ze zrobiłam, tak jak kazała - a gdybym się nie posłuchała to też by było źle, że się nie posłuchałam. A rzeczywistość jest różna, nie mam wpływu na wszystko, a podczas takich sytuacji jak przeprowadzki itp. zawsze coś może zaskoczyć. Nie wiem już, jak postąpić, żeby wyszło dobrze, skąd mam zawsze wiedzieć, jak postąpić? Skoro i tak i tak mogą być wrzaski.
Mam problem.
Umówiłam się do psychologa, bo już nie radzę sobie z sobą. Rodzina nie akceptuje psychologów dla osób dorosłych.
Rodzina - to mąż, moja mama i tata, z którymi mieszkamy. Uważają, że powinnam sama radzić sobie z problemami, w końcu jestem dorosła i znaleźć powody swojego zachowania i sama to przepracować. Jednak mi się nie udaje i chcę zasięgnąć pomocy, bo widzę, że robi się coraz gorzej.
Jednak jak gdzieś jadę, to wszyscy mnie się pytają, gdzie jadę i po co, w tym mąż. Nie wiem, co im odpowiadać, najchętniej bym skłamała, że na zakupy, ale zakupy tak długo nie trwają.
Znów by było na jakie zakupy i gdzie od męża pytania.
Nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
