
Partner w długotrwałym związku doświadcza zauroczenia i stanów depresyjnych – jak pomóc?
Aggg
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Z tego, co Pani opisuje, widać ogromne przeciążenie po obu stronach. Jest długa historia związku, trudne doświadczenia z przeszłości, śmierć dziecka, wcześniejsze problemy partnera, narodziny nowego dziecka i do tego silne zauroczenie inną osobą, które zaczęło żyć własnym życiem. To jest bardzo dużo jak na jedną relację i jedną rodzinę.
Nie da się z opisu stwierdzić, czy partner ma depresję, kryzys emocjonalny, obsesyjne myśli, czy po prostu uciekł psychicznie w wyobrażenie o innej kobiecie. Możliwe, że to zauroczenie stało się dla niego czymś w rodzaju ucieczki od trudnych emocji, poczucia winy, zmęczenia, odpowiedzialności albo problemów w Waszym związku. Ale nawet jeśli tak jest, to nie oznacza automatycznie, że Pani ma to wszystko spokojnie znosić i czekać, aż on się odnajdzie.
Dobrze, że idzie na psychoterapię. To powinien być przede wszystkim jego temat do pracy: dlaczego tak mocno przywiązał się do wyobrażenia o osobie, która jasno powiedziała, że nie chce tej relacji, dlaczego przez półtora roku wraca do tego uczuciowo, co się dzieje z jego odpowiedzialnością wobec Pani i dzieci oraz czego tak naprawdę chce.
Jednocześnie Pani też potrzebuje zadbać o siebie. Jest Pani świeżo po porodzie, macie 3 tygodniowe dziecko, starszą córkę i bardzo obciążającą sytuację emocjonalną. To nie jest moment, w którym powinna Pani samotnie ratować jego, jego emocje i cały związek. Ma Pani prawo czuć ból, złość, niepewność, zazdrość, zmęczenie i potrzebować jasności.
Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „czy on mnie kocha?”. Ważniejsze jest pytanie: „czy on potrafi zachowywać się wobec mnie lojalnie, odpowiedzialnie i bezpiecznie?”. Miłość bez decyzji, granic i działań może bardzo ranić. Jeśli mówi, że nie chce odejść, to powinno za tym iść coś konkretnego: terapia, brak kontaktu z tamtą kobietą, szczera rozmowa o Waszej relacji, odbudowa zaufania i większa obecność w rodzinie.
Warto też pomyśleć o terapii par, ale raczej wtedy, gdy on zacznie już pracę indywidualną i będzie w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje zachowania. Terapia par nie powinna służyć temu, żeby Pani miała go przekonywać do rodziny, tylko żebyście mogli uczciwie zobaczyć, czy oboje chcecie i potraficie odbudować relację.
Proszę też pamiętać, że jego trudne dzieciństwo, więzienie, uzależnienie czy wcześniejsze traumy mogą tłumaczyć część jego trudności, ale nie zdejmują z niego odpowiedzialności za to, jak traktuje Panią teraz. Może być pogubiony, może cierpieć, ale nadal jest dorosłym partnerem i ojcem.
Moim zdaniem warto dać szansę terapii, ale nie kosztem całkowitego pomijania siebie. Proszę patrzeć nie tylko na jego słowa, ale przede wszystkim na to, czy zacznie realnie działać i czy przy nim Pani oraz dzieci możecie czuć się stabilnie.
Pozdrawiam
Łukasz Dyłka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Ta sytuacja może wyglądać na spore pogubienie emocjonalne partnera, ale niekoniecznie musi oznaczać brak uczuć do Pani. Zauroczenie samo w sobie nie musi też oznaczać końca wieloletniej relacji, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas między Państwem było sporo zmęczenia, stopniowego oddalania się czy nierozwiązanych trudnych doświadczeń. Jednocześnie ważne jest, żeby nie brała Pani całej odpowiedzialności za stan partnera na siebie ani nie próbowała go „ratować” kosztem własnej kondycji psychicznej. Fakt, że partner zdecydował się na psychoterapię to dobry kierunek, bo zdaje się, że niesie w sobie sporo bardzo trudnych doświadczeń. Pani natomiast również potrzebuje zadbać o siebie, zwłaszcza teraz, tuż po porodzie i przy tak dużym obciążeniu emocjonalnym. Warto obserwować nie tylko słowa partnera, ale przede wszystkim to, czy w zachowaniu pojawia się motywacja i gotowość do pracy nad relacją i odbudowywaniem bliskości.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To nie brzmi jak realna relacja, tylko jak silna projekcja. On tej kobiety właściwie nie zna, ona go odrzuciła, a mimo to jego myśli wracają. To często nie dotyczy tej osoby, tylko tego, co ona symbolizuje (np. „nowy start”, „inna wersja życia”, „ucieczka od problemów”). Te epizody bardzo pasują do zaburzeń nastroju. Do tego dochodzą trudna przeszłość (dom dla nieletnich, bezdomność, uzależnienie), strata dziecka, wcześniejsze oddalenie między Wami,
poczucie winy. To jest naprawdę duży ciężar psychiczny.
Sama napisałaś, że „żyliście swoim życiem”. Zauroczenia bardzo często pojawiają się właśnie wtedy i nie jako przyczyna, tylko jako objaw, że coś było puste albo niewypowiedziane. To, że on „się pogubił”, nie znosi odpowiedzialności za jego zachowanie. On powiedział innej kobiecie o swoich uczuciach, emocjonalnie się od Was odsuwał, wprowadził niestabilność w bardzo ważnym momencie (ciąża, teraz noworodek). To nie znaczy, że jest „zły” ale oznacza, że sytuacja jest poważna i wymaga realnej pracy, nie tylko tłumaczenia tego depresją.
Uczucia nie są czarno-białe. Można kochać partnerkę, i jednocześnie uciekać w fantazję o kimś innym, szczególnie w kryzysie. Ale sama miłość nie wystarczy, jeśli nie ma stabilności, nie ma zaangażowania w zmianę, nie ma bezpieczeństwa emocjonalnego dla Ciebie. On nie nawiązał relacji z tą kobietą (ona postawiła granicę). Idzie na terapię i to bardzo ważne. Mówi, że chce być z Tobą i rodziną. Widać, że ma wahania, a nie stałą decyzję „odchodzę”. Daj szansę terapii, ale obserwuj czyny, nie tylko słowa.Czy faktycznie pracuje nad sobą? Czy bierze odpowiedzialność? Rozważ terapię par (jeśli będzie gotowy) bo problem nie jest tylko „w nim”, ale też w relacji między Wami. Jesteś 3 tygodnie po porodzie a to bardzo wrażliwy czas. Potrzebujesz stabilności, a nie życia w ciągłym napięciu „co on czuje”. Postaw delikatne, ale jasne granice np. że potrzebujesz szczerości, obecności, realnego zaangażowania, a nie tylko „mam chaos w głowie”.
To nie wygląda jak historia „on znalazł miłość życia i chce odejść”. Bardziej jak człowiek w kryzysie psychicznym, który złapał się iluzji jako ucieczki od bólu i pustki.
I teraz są dwie drogi albo on to przepracuje i wróci emocjonalnie do relacji, albo będzie dalej uciekał (nawet jeśli nie do tej konkretnej kobiety, to do kolejnych „zastępników”). Terapia powinna to dość szybko pokazać.
Dominika Winciorek
Czytam to, co napisałaś, i czuję jak wiele teraz dźwigasz. Trzy tygodnie po porodzie, półtora roku niepewności i partner, który sam siebie nie rozumie. To jest naprawdę dużo!!
Twoja intuicja wydaje mi się trafna. To, co opisujesz u partnera, nawracające obsesyjne myśli których sam nie chce, emocjonalne wycofanie, poczucie winy, niemożność uwolnienia się od czegoś mimo braku wzajemności i kontaktu, to nie brzmi jak historia o zakochaniu w innej kobiecie. To brzmi jak człowiek, który nosi w sobie bardzo stare, niezabliźnione rany. Bezdomność, dom dla nieletnich, więzienie, utrata dziecka, uzależnienie. To są rzeczy, które zostawiają głęboki ślad w poczuciu własnej wartości i zdolności do bliskości... Zauroczenie stało się tylko oknem, przez które wylało się coś, co było w nim zamknięte od lat.
To, że idzie na terapię, to naprawdę dobry znak. Proces będzie wymagał czasu, ale sam ten krok mówi coś ważnego.
Chcę też zapytać o ciebie, bo ty też jesteś tu ważna. Połóg to czas ogromnej wrażliwości i przeżywasz go w bardzo trudnych okolicznościach. Jeśli masz możliwość porozmawiania z psychologiem, zrób to dla siebie. Nie po to, żeby ratować związek, ale żeby mieć przestrzeń na własne uczucia i siłę.
Trzymam za was kciuki.
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość.
Widzę w Pani bardzo dużo lęku, niepewności, smutku i jednocześnie ogromnej potrzeby uratowania tej relacji. Sądzę, że Pani partner naprawdę może być emocjonalnie pogubiony i przeciążony własną historią, stratami oraz niewyrażonym bólem. Zauroczenie czasem staje się ucieczką od pustki, kryzysu czy trudnych emocji nie zawsze oznacza brak miłości do stałej partnerki. Dobrze, że idzie na terapię, bo wygląda na to, że sam już nie radzi sobie z tym, co dzieje się w jego wnętrzu. Uważam jednak, że teraz równie ważne jest zadbanie o Pani emocje, poczucie bezpieczeństwa i połóg po narodzinach synka. Niech Pani pamięta, że nie musi dźwigać całego ciężaru jego kryzysu sama.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
Czytam to i mam poczucie, że Pani od bardzo długiego czasu niesie na sobie ogromny ciężar. Jest tam historia Waszego związku, strata dziecka, jego uzależnienie, więzienie, teraz narodziny synka… i jednocześnie ciągłe życie w niepewności emocjonalnej, w próbie zrozumienia co się z nim dzieje i „uratowania” tego wszystkiego.
I myślę, że bardzo naturalne jest to, że próbuje Pani znaleźć sens i poukładać sobie tę sytuację. Widzi Pani jego historię, jego trudności, samotność, może depresję. I to pokazuje dużo empatii z Pani strony.
Tylko mam też takie poczucie, że w tym wszystkim bardzo łatwo zgubić siebie. Bo cała uwaga idzie w stronę tego, co on czuje, czego nie czuje, czy kocha, czy się pogubił, czy wróci emocjonalnie. A obok jest Pani – po porodzie, z małym dzieckiem, z ogromnym napięciem i lękiem o przyszłość.
I chyba właśnie Pani teraz też bardzo potrzebuje wsparcia.
Nie mam poczucia, że da się tu znaleźć jedno proste wyjaśnienie albo gotową odpowiedź na pytanie „czy on nadal kocha”. To wygląda bardziej jak bardzo skomplikowany proces, w którym on sam jest mocno zagubiony. Terapia może mu pomóc to lepiej zrozumieć, ale to też nie wydarzy się szybko.
Najważniejsze chyba na ten moment jest to, żeby nie brała Pani na siebie całej odpowiedzialności za udźwignięcie tej sytuacji. Bo tego jest po prostu bardzo dużo dla jednej osoby.
Może więc zanim pojawi się odpowiedź, co dalej z Waszym związkiem, warto pomyśleć też o tym:
- kto wspiera Panią,
- gdzie Pani może być ze swoim bólem, złością, lękiem,
- kto pomaga Pani to wszystko unieść.
Bo mam wrażenie, że przez bardzo długi czas była Pani głównie oparciem dla innych. A teraz sama też potrzebuje miejsca, w którym może się oprzeć.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Olga Chojnacka
Przede wszystkim – jesteś niezwykle silną i świadomą kobietą. To, że w tak trudnym momencie, tuż po porodzie, potrafisz z empatią i analizą patrzeć na cierpienie partnera, a nie tylko na swoje własne (które jest w pełni uzasadnione!), świadczy o Twojej ogromnej dojrzałości.
To zauroczenie nie jest prawdziwą miłością. On nawet jej nie zna. To był taki "huk" w głowie, ucieczka od szarej codzienności, od własnego bólu. A ona go wyśmiała i odrzuciła – i to go dobiło, bo on sam nie wierzy, że zasługuje na kogoś dobrego. Stąd te myśli "mógłbym jej dać więcej" – to nieprawda, on tak tylko myśli, bo ma poczucie winy, że Tobie nie daje teraz tego, co powinien.
Dobrze, że idzie indywidualnie. Depresja i natręctwa wymagają pracy nad jego schematami. Jeśli terapia zadziała, możecie zbudować głębszą, bardziej prawdziwą relację niż przed kryzysem. Bo wtedy będziecie wiedzieć o sobie więcej. Ale wymaga to czasu i jego ciężkiej pracy.
Ty również potrzebujesz wsparcia. Jesteś 3 tygodnie po porodzie, masz nastoletnią córkę i partnera w kryzysie. Znajdź czas choćby na rozmowę z psychologiem online albo grupa wsparcia dla partnerów osób z depresją.
Nie podejmuj teraz wielkich decyzji. Hormony, brak snu, ogromne napięcie – to najgorszy moment na stwierdzenie „zostaję” lub „odchodzę”. Dajcie sobie 3-6 miesięcy, niech on przepracuje swoje na terapii.
Justyna Kuszewska
To, co opisujesz, bardziej wygląda na kryzys emocjonalny i trudność w regulacji uczuć niż na „wielką miłość” do tej kobiety. Zauroczenie często pojawia się tam, gdzie od dawna były braki, zmęczenie i niewypowiedziane emocje w relacji. Nie da się jednak postawić diagnozy przez internet, dobrze, że zdecydował się na terapię. Jeśli faktycznie pojawiają się epizody depresyjne, wycofanie, poczucie winy i obsesyjne myśli, warto to potraktować poważnie. Najważniejsze teraz to nie interpretować każdego gestu jak dowodu miłości albo jej braku, tylko zobaczyć, czy za jego słowami pójdzie realna praca nad sobą i relacją.

