Left ArrowWstecz

Partner w długotrwałym związku doświadcza zauroczenia i stanów depresyjnych – jak pomóc?

Witajcie kochani. Potrzebuję waszej opini. Jestem w długoletnim związku 17 letnim...Ja Kobieta 38 i mój narzeczony 38... Półtora roku temu w nowej pracy mój chłopak poznał dziewczynę w której się zauroczył chodź początkowo nie wiedział co to naprawdę poczuł. On podwoził ją do pracy i jej siostrę. On jej powiedział o tym, że ma dziwne uczucia do niej na co ona trochę go wyśmiała...ona wie, że ma mnie i naszą 14 letnią córkę oraz odrazu mu powiedziała, że nie ma szans ,że on jej się nie podoba,to nie jej świat poza tym nie rozwala związków. Później mój chłopak miał różne epizody depresyjne,bo nie chciał tych uczuć ponieważ kocha mnie i wiedział że to nie powinno się stać. Miał stany depresyjne np 2 lub 3 miesiące po czym wracał na właściwe tory mówiąc, że kocha nas. I tak ciągle od półtora roku. W tych epizodach powrotu do stanu normalnego adorował mnie traktował jak skarb kupował kwiaty i był kochany. A później znowu uciekał myślami gdzie indziej. W między czasie zaszłam w ciążę. Nasz synek ma 3 tygodnie. On mówił, że próbował to naprawić ale jego myśli o tej koleżance powracały i niszczyły to co próbował odbudować . Swojej mamie parę miesięcy temu mówił że kocha nas nad życie i nie wyobraża sobie życia bez nas. Myślimy, że on z tego wszystkiego ma depresję. Już się pogubił i sam nie wie co czuję....a to zauroczenie stało się obsesją. Idzie w następnym tygodniu do psychoterapeuty. Myślę,że to wszystko co się stało jest wynikiem braku...i traum z dzieciństwa ponieważ on miał ciężkie nastoletnie życie był w domu dla nieletnich,był bezdomny, był alkoholikiem. Zmarło nam dziecko 10 lat temu. Siedział w więzieniu 3 lata. Przed tym zauroczeniem między nami było tak kiepsko... żyliśmy swoim życiem. Teraz może mieć poczucie winy że zawiódł przez te uczucia do koleżanki... również powiedział, że poczuł że mógłby jej dać więcej niż mi... I też go to przytłoczyło,bo jej nie zna i że to ja zasłużyłam na to wszystko żeby dostać bo zawszę byłam przy nim na dobre i na złe. Teraz nie ma z nią kontaktu bo jesteśmy na urlopie macierzyńskim a ta koleżanka ona nie chce go znać. Generalnie on cały czas mówi że nie zostawi mnie.. cały czas jestem w jego planach... trochę się zdystansował teraz, myślę że emocjonalnie jest wyczerpany. Raz jak mieliśmy sex tydzień temu się przytulił mnie bardzo mocno ale wiecie to było takie mocne i inne jakbyście tęsknili za kimś...tak samo ostatnio ogladal zdjęcia z tel i pokazał mi jakieś mojej zdjęcie jak byliśmy na wakacjach. Większość czasu jest zamknięty w sobie i nie okazuję uczuć. Psychoterapeuta powiedział że to wygląda na depresję ale pierwsza wizyta jest w tygodniu. Co myślicie? Myślę, że nadal mnie kocha tylko pogubił samego siebie i potrzebuję przepracować problem na terapi indywidualnej.
User Forum

Aggg

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Z tego, co Pani opisuje, widać ogromne przeciążenie po obu stronach. Jest długa historia związku, trudne doświadczenia z przeszłości, śmierć dziecka, wcześniejsze problemy partnera, narodziny nowego dziecka i do tego silne zauroczenie inną osobą, które zaczęło żyć własnym życiem. To jest bardzo dużo jak na jedną relację i jedną rodzinę.

 

Nie da się z opisu stwierdzić, czy partner ma depresję, kryzys emocjonalny, obsesyjne myśli, czy po prostu uciekł psychicznie w wyobrażenie o innej kobiecie. Możliwe, że to zauroczenie stało się dla niego czymś w rodzaju ucieczki od trudnych emocji, poczucia winy, zmęczenia, odpowiedzialności albo problemów w Waszym związku. Ale nawet jeśli tak jest, to nie oznacza automatycznie, że Pani ma to wszystko spokojnie znosić i czekać, aż on się odnajdzie.

Dobrze, że idzie na psychoterapię. To powinien być przede wszystkim jego temat do pracy: dlaczego tak mocno przywiązał się do wyobrażenia o osobie, która jasno powiedziała, że nie chce tej relacji, dlaczego przez półtora roku wraca do tego uczuciowo, co się dzieje z jego odpowiedzialnością wobec Pani i dzieci oraz czego tak naprawdę chce.

Jednocześnie Pani też potrzebuje zadbać o siebie. Jest Pani świeżo po porodzie, macie 3 tygodniowe dziecko, starszą córkę i bardzo obciążającą sytuację emocjonalną. To nie jest moment, w którym powinna Pani samotnie ratować jego, jego emocje i cały związek. Ma Pani prawo czuć ból, złość, niepewność, zazdrość, zmęczenie i potrzebować jasności.

 

Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „czy on mnie kocha?”. Ważniejsze jest pytanie: „czy on potrafi zachowywać się wobec mnie lojalnie, odpowiedzialnie i bezpiecznie?”. Miłość bez decyzji, granic i działań może bardzo ranić. Jeśli mówi, że nie chce odejść, to powinno za tym iść coś konkretnego: terapia, brak kontaktu z tamtą kobietą, szczera rozmowa o Waszej relacji, odbudowa zaufania i większa obecność w rodzinie.

 

Warto też pomyśleć o terapii par, ale raczej wtedy, gdy on zacznie już pracę indywidualną i będzie w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje zachowania. Terapia par nie powinna służyć temu, żeby Pani miała go przekonywać do rodziny, tylko żebyście mogli uczciwie zobaczyć, czy oboje chcecie i potraficie odbudować relację.

 

Proszę też pamiętać, że jego trudne dzieciństwo, więzienie, uzależnienie czy wcześniejsze traumy mogą tłumaczyć część jego trudności, ale nie zdejmują z niego odpowiedzialności za to, jak traktuje Panią teraz. Może być pogubiony, może cierpieć, ale nadal jest dorosłym partnerem i ojcem.

 

Moim zdaniem warto dać szansę terapii, ale nie kosztem całkowitego pomijania siebie. Proszę patrzeć nie tylko na jego słowa, ale przede wszystkim na to, czy zacznie realnie działać i czy przy nim Pani oraz dzieci możecie czuć się stabilnie.

 

Pozdrawiam
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Ta sytuacja może wyglądać na spore pogubienie emocjonalne partnera, ale niekoniecznie musi oznaczać brak uczuć do Pani. Zauroczenie samo w sobie nie musi też oznaczać końca wieloletniej relacji, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas między Państwem było sporo zmęczenia, stopniowego oddalania się czy nierozwiązanych trudnych doświadczeń. Jednocześnie ważne jest, żeby nie brała Pani całej odpowiedzialności za stan partnera na siebie ani nie próbowała go „ratować” kosztem własnej kondycji psychicznej. Fakt, że partner zdecydował się na psychoterapię to dobry kierunek, bo zdaje się, że niesie w sobie sporo bardzo trudnych doświadczeń. Pani natomiast również potrzebuje zadbać o siebie, zwłaszcza teraz, tuż po porodzie i przy tak dużym obciążeniu emocjonalnym. Warto obserwować nie tylko słowa partnera, ale przede wszystkim to, czy w zachowaniu pojawia się motywacja i gotowość do pracy nad relacją i odbudowywaniem bliskości.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Dzień dobry 


To nie brzmi jak realna relacja, tylko jak silna projekcja. On tej kobiety właściwie nie zna, ona go odrzuciła, a mimo to jego myśli wracają. To często nie dotyczy tej osoby, tylko tego, co ona symbolizuje (np. „nowy start”, „inna wersja życia”, „ucieczka od problemów”). Te epizody  bardzo pasują do zaburzeń nastroju. Do tego dochodzą  trudna przeszłość (dom dla nieletnich, bezdomność, uzależnienie), strata dziecka, wcześniejsze oddalenie między Wami,

poczucie winy. To jest naprawdę duży ciężar psychiczny.
 Sama napisałaś, że „żyliście swoim życiem”. Zauroczenia bardzo często pojawiają się właśnie wtedy i nie jako przyczyna, tylko jako objaw, że coś było puste albo niewypowiedziane. To, że on „się pogubił”, nie znosi odpowiedzialności za jego zachowanie. On  powiedział innej kobiecie o swoich uczuciach, emocjonalnie się od Was odsuwał, wprowadził niestabilność w bardzo ważnym momencie (ciąża, teraz noworodek). To nie znaczy, że jest „zły”  ale oznacza, że sytuacja jest poważna i wymaga realnej pracy, nie tylko tłumaczenia tego depresją.
Uczucia nie są czarno-białe. Można  kochać partnerkę, i jednocześnie uciekać w fantazję o kimś innym, szczególnie w kryzysie. Ale sama miłość nie wystarczy, jeśli  nie ma stabilności, nie ma zaangażowania w zmianę, nie ma bezpieczeństwa emocjonalnego dla Ciebie. On nie nawiązał relacji z tą kobietą (ona postawiła granicę). Idzie na terapię i to bardzo ważne. Mówi, że chce być z Tobą i rodziną. Widać, że ma wahania, a nie stałą decyzję „odchodzę”. Daj szansę terapii, ale obserwuj czyny, nie tylko słowa.Czy faktycznie pracuje nad sobą? Czy bierze odpowiedzialność? Rozważ terapię par (jeśli będzie gotowy) bo problem nie jest tylko „w nim”, ale też w relacji między Wami. Jesteś 3 tygodnie po porodzie a to bardzo wrażliwy czas. Potrzebujesz stabilności, a nie życia w ciągłym napięciu „co on czuje”. Postaw delikatne, ale jasne granice np. że potrzebujesz  szczerości, obecności, realnego zaangażowania, a nie tylko „mam chaos w głowie”.

To nie wygląda jak historia „on znalazł miłość życia i chce odejść”. Bardziej jak  człowiek w kryzysie psychicznym, który złapał się iluzji jako ucieczki od bólu i pustki.

I teraz są dwie drogi  albo on to przepracuje i wróci emocjonalnie do relacji, albo będzie dalej uciekał (nawet jeśli nie do tej konkretnej kobiety, to do kolejnych „zastępników”). Terapia powinna to dość szybko pokazać.

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Czytam to, co napisałaś, i czuję jak wiele teraz dźwigasz. Trzy tygodnie po porodzie, półtora roku niepewności i partner, który sam siebie nie rozumie. To jest naprawdę dużo!!

Twoja intuicja wydaje mi się trafna. To, co opisujesz u partnera, nawracające obsesyjne myśli których sam nie chce, emocjonalne wycofanie, poczucie winy, niemożność uwolnienia się od czegoś mimo braku wzajemności i kontaktu, to nie brzmi jak historia o zakochaniu w innej kobiecie. To brzmi jak człowiek, który nosi w sobie bardzo stare, niezabliźnione rany. Bezdomność, dom dla nieletnich, więzienie, utrata dziecka, uzależnienie. To są rzeczy, które zostawiają głęboki ślad w poczuciu własnej wartości i zdolności do bliskości... Zauroczenie stało się tylko oknem, przez które wylało się coś, co było w nim zamknięte od lat.

To, że idzie na terapię, to naprawdę dobry znak. Proces będzie wymagał czasu, ale sam ten krok mówi coś ważnego.

Chcę też zapytać o ciebie, bo ty też jesteś tu ważna. Połóg to czas ogromnej wrażliwości i przeżywasz go w bardzo trudnych okolicznościach. Jeśli masz możliwość porozmawiania z psychologiem, zrób to dla siebie. Nie po to, żeby ratować związek, ale żeby mieć przestrzeń na własne uczucia i siłę.

Trzymam za was kciuki.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Widzę w Pani bardzo dużo lęku, niepewności, smutku i jednocześnie ogromnej potrzeby uratowania tej relacji. Sądzę, że Pani partner naprawdę może być emocjonalnie pogubiony i przeciążony własną historią, stratami oraz niewyrażonym bólem. Zauroczenie czasem staje się ucieczką od pustki, kryzysu czy trudnych emocji nie zawsze oznacza brak miłości do stałej partnerki. Dobrze, że idzie na terapię, bo wygląda na to, że sam już nie radzi sobie z tym, co dzieje się w jego wnętrzu. Uważam jednak, że teraz równie ważne jest zadbanie o Pani emocje, poczucie bezpieczeństwa i połóg po narodzinach synka. Niech Pani pamięta, że nie musi dźwigać całego ciężaru jego kryzysu sama.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

Czytam to i mam poczucie, że Pani od bardzo długiego czasu niesie na sobie ogromny ciężar. Jest tam historia Waszego związku, strata dziecka, jego uzależnienie, więzienie, teraz narodziny synka… i jednocześnie ciągłe życie w niepewności emocjonalnej, w próbie zrozumienia co się z nim dzieje i „uratowania” tego wszystkiego.

I myślę, że bardzo naturalne jest to, że próbuje Pani znaleźć sens i poukładać sobie tę sytuację. Widzi Pani jego historię, jego trudności, samotność, może depresję. I to pokazuje dużo empatii z Pani strony.

Tylko mam też takie poczucie, że w tym wszystkim bardzo łatwo zgubić siebie. Bo cała uwaga idzie w stronę tego, co on czuje, czego nie czuje, czy kocha, czy się pogubił, czy wróci emocjonalnie. A obok jest Pani – po porodzie, z małym dzieckiem, z ogromnym napięciem i lękiem o przyszłość.

I chyba właśnie Pani teraz też bardzo potrzebuje wsparcia.

Nie mam poczucia, że da się tu znaleźć jedno proste wyjaśnienie albo gotową odpowiedź na pytanie „czy on nadal kocha”. To wygląda bardziej jak bardzo skomplikowany proces, w którym on sam jest mocno zagubiony. Terapia może mu pomóc to lepiej zrozumieć, ale to też nie wydarzy się szybko.

Najważniejsze chyba na ten moment jest to, żeby nie brała Pani na siebie całej odpowiedzialności za udźwignięcie tej sytuacji. Bo tego jest po prostu bardzo dużo dla jednej osoby.

Może więc zanim pojawi się odpowiedź, co dalej z Waszym związkiem, warto pomyśleć też o tym:
- kto wspiera Panią,
- gdzie Pani może być ze swoim bólem, złością, lękiem,
- kto pomaga Pani to wszystko unieść.

 

Bo mam wrażenie, że przez bardzo długi czas była Pani głównie oparciem dla innych. A teraz sama też potrzebuje miejsca, w którym może się oprzeć.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Olga Chojnacka

Olga Chojnacka

Przede wszystkim – jesteś niezwykle silną i świadomą kobietą. To, że w tak trudnym momencie, tuż po porodzie, potrafisz z empatią i analizą patrzeć na cierpienie partnera, a nie tylko na swoje własne (które jest w pełni uzasadnione!), świadczy o Twojej ogromnej dojrzałości.

To zauroczenie nie jest prawdziwą miłością. On nawet jej nie zna. To był taki "huk" w głowie, ucieczka od szarej codzienności, od własnego bólu. A ona go wyśmiała i odrzuciła – i to go dobiło, bo on sam nie wierzy, że zasługuje na kogoś dobrego. Stąd te myśli "mógłbym jej dać więcej" – to nieprawda, on tak tylko myśli, bo ma poczucie winy, że Tobie nie daje teraz tego, co powinien.

Dobrze, że idzie indywidualnie. Depresja i natręctwa wymagają pracy nad jego schematami.  Jeśli terapia zadziała, możecie zbudować głębszą, bardziej prawdziwą relację niż przed kryzysem. Bo wtedy będziecie wiedzieć o sobie więcej. Ale wymaga to czasu i jego ciężkiej pracy.

Ty również potrzebujesz wsparcia. Jesteś 3 tygodnie po porodzie, masz nastoletnią córkę i partnera w kryzysie. Znajdź czas choćby na rozmowę z psychologiem online albo grupa wsparcia dla partnerów osób z depresją. 

Nie podejmuj teraz wielkich decyzji. Hormony, brak snu, ogromne napięcie – to najgorszy moment na stwierdzenie „zostaję” lub „odchodzę”. Dajcie sobie 3-6 miesięcy, niech on przepracuje swoje na terapii.

1 miesiąc temu
Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

To, co opisujesz, bardziej wygląda na kryzys emocjonalny i trudność w regulacji uczuć niż na „wielką miłość” do tej kobiety. Zauroczenie często pojawia się tam, gdzie od dawna były braki, zmęczenie i niewypowiedziane emocje w relacji. Nie da się jednak postawić diagnozy przez internet, dobrze, że zdecydował się na terapię. Jeśli faktycznie pojawiają się epizody depresyjne, wycofanie, poczucie winy i obsesyjne myśli, warto to potraktować poważnie. Najważniejsze teraz to nie interpretować każdego gestu jak dowodu miłości albo jej braku, tylko zobaczyć, czy za jego słowami pójdzie realna praca nad sobą i relacją.

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Spadek nastroju, nie mam na nic siły, robię na przekór swoim wartościom. Nie wiem dlaczego.
Dzień dobry, ostatnio nie czuję się sobą, zmieniam się w zależności od osoby i czuję jakbym miała kilka osobowości, robię na przekór swoim przekonaniom. Jestem w pełni świadoma, że postępuje źle, a mimo to nie potrafię przestać. W ostatnim czasie dużo działo się w moim życiu i wszystko trzymałam w sobie, ponieważ nie cierpię i nie umiem rozmawiać o swoich uczuciach i emocjach. Nawet jak próbowałam zacząć nie potrafiłam się wysłowić, nie wiedziałam jak mam opisać co się ze mną dzieje - bo nie wiem co mi jest. Nie mam ochoty wychodzić z domu, najchętniej leżałabym cały dzień w łóżku, nie mam siły nawet się umyć czy zjeść. Czuję, że czego się nie dotknę to psuje - moje przyjaźnie są pod znakiem zapytania przez moje zachowanie. Przez to, że nie potrafię opowiedzieć jak sytuacja wygląda z mojej perspektywy, każdy wypomina mi moje błędy (a ja sama rozmyślam o nich 24/7 i nie potrafię przestać, płaczę nocami zamiast spać), nie potrafię się nawet obronić, bo nie wyduszę z siebie słowa. Jestem już bardzo zmęczona psychicznie i nie potrafię chyba sobie pomóc.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają. Problem dotyczy zaburzeń lękowych, osobowości, autoagresji, depresji. Może po prostu nie działa na mnie dany nurt terapii. Poprawa powinna być już znacząca, a nawet wyleczenie całkowite. Jest to już dość uciążliwe, tak jak by ciągle czegoś brakowało, coś było nieprzepracowane. Co może by powodem?
Zaburzenia odżywiania, niechęć do zmiany i lęk. Celowo sprawiam sobie cierpienie, wiem, że tak nie mogę funkcjonować.
Nie mam pojęcia co mam zrobić, chodzę do psychologa i rozmawiamy o moich zaburzeniach odżywiania, ale dalej nie jestem gotowa nic z tym zrobić, nie jestem gotowa na wprowadzenie regularności w jedzeniu, czuje się komfortowo tak, jak teraz jest, ale wiem, że jest to dla mnie złe i męczy mnie to, czuje się jakbym zasługiwała na cierpienie, jednak nie chce cierpieć, nie chce zmieniać tego jak się odżywiam bo boje się ze gdy to zmienę to przytyje, a tak to czuje się bezpiecznie, jednak nie chce dalej tak żyć, nic już nie rozumiem.
Czy choroby psychiczne są dziedziczne? Czy dzieci niepoddane niewłaściwym zachowaniom rodzica i tak mogą zmagać się z psychiką?
Czy choroby psychiczne mogą być dziedziczone? Takie jak mitomania, kleptomania lub zaburzenia osobowości i zachowania dorosłych, np. zaburzenia preferencji seksualnych, transseksualność. Czy dzieci, które nie widziały niewłaściwych zachowań ojca mogą być narażone na problemy z własną psychiką?
Jak scalić dwie wersje siebie: asertywna i wrażliwa
Od kilku lat funkcjonuję głównie w 2 wersjach, chociaż jest ich więcej: -asertywna, odważna, ale za to dochodzi do mnie pustka, bezsens życia, smutek, nieprzytulność, chłód życia - wrażliwa, mam problem z asertywnością, bardziej lękliwa, dochodzą natrętne myśli, zachwycam się "małymi rzeczami" dużo fantazjuję, wręcz żyję w swoim bajkowym świecie, bardzo przeżywam jak coś się stanie niedobrego, czyli zarówno przeżywanie dobrych jak i złych emocji jest powiększone Wiem że moje życie nie wygląda tak jak chcę i mam różne problemy. Stąd te trudności u obu części. Nie wiem, która z nich to "prawdziwa ja"? Planuję się wyprowadzić jednak do tego potrzebuję tej 1. wersji bo to wyzwanie, a wraz z nią może pojawić się pustka w nowym miejscu i żałowanie decyzji. Jak mam te wersje scalić? Bo gdy jestem w tej wrażliwej, bajkowej, asertywność jest dla mnie "zdarciem" dobrego stanu, wolę uciec.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!