Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner w długotrwałym związku doświadcza zauroczenia i stanów depresyjnych – jak pomóc?

Witajcie kochani. Potrzebuję waszej opini. Jestem w długoletnim związku 17 letnim...Ja Kobieta 38 i mój narzeczony 38... Półtora roku temu w nowej pracy mój chłopak poznał dziewczynę w której się zauroczył chodź początkowo nie wiedział co to naprawdę poczuł. On podwoził ją do pracy i jej siostrę. On jej powiedział o tym, że ma dziwne uczucia do niej na co ona trochę go wyśmiała...ona wie, że ma mnie i naszą 14 letnią córkę oraz odrazu mu powiedziała, że nie ma szans ,że on jej się nie podoba,to nie jej świat poza tym nie rozwala związków. Później mój chłopak miał różne epizody depresyjne,bo nie chciał tych uczuć ponieważ kocha mnie i wiedział że to nie powinno się stać. Miał stany depresyjne np 2 lub 3 miesiące po czym wracał na właściwe tory mówiąc, że kocha nas. I tak ciągle od półtora roku. W tych epizodach powrotu do stanu normalnego adorował mnie traktował jak skarb kupował kwiaty i był kochany. A później znowu uciekał myślami gdzie indziej. W między czasie zaszłam w ciążę. Nasz synek ma 3 tygodnie. On mówił, że próbował to naprawić ale jego myśli o tej koleżance powracały i niszczyły to co próbował odbudować . Swojej mamie parę miesięcy temu mówił że kocha nas nad życie i nie wyobraża sobie życia bez nas. Myślimy, że on z tego wszystkiego ma depresję. Już się pogubił i sam nie wie co czuję....a to zauroczenie stało się obsesją. Idzie w następnym tygodniu do psychoterapeuty. Myślę,że to wszystko co się stało jest wynikiem braku...i traum z dzieciństwa ponieważ on miał ciężkie nastoletnie życie był w domu dla nieletnich,był bezdomny, był alkoholikiem. Zmarło nam dziecko 10 lat temu. Siedział w więzieniu 3 lata. Przed tym zauroczeniem między nami było tak kiepsko... żyliśmy swoim życiem. Teraz może mieć poczucie winy że zawiódł przez te uczucia do koleżanki... również powiedział, że poczuł że mógłby jej dać więcej niż mi... I też go to przytłoczyło,bo jej nie zna i że to ja zasłużyłam na to wszystko żeby dostać bo zawszę byłam przy nim na dobre i na złe. Teraz nie ma z nią kontaktu bo jesteśmy na urlopie macierzyńskim a ta koleżanka ona nie chce go znać. Generalnie on cały czas mówi że nie zostawi mnie.. cały czas jestem w jego planach... trochę się zdystansował teraz, myślę że emocjonalnie jest wyczerpany. Raz jak mieliśmy sex tydzień temu się przytulił mnie bardzo mocno ale wiecie to było takie mocne i inne jakbyście tęsknili za kimś...tak samo ostatnio ogladal zdjęcia z tel i pokazał mi jakieś mojej zdjęcie jak byliśmy na wakacjach. Większość czasu jest zamknięty w sobie i nie okazuję uczuć. Psychoterapeuta powiedział że to wygląda na depresję ale pierwsza wizyta jest w tygodniu. Co myślicie? Myślę, że nadal mnie kocha tylko pogubił samego siebie i potrzebuję przepracować problem na terapi indywidualnej.
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Z tego, co Pani opisuje, widać ogromne przeciążenie po obu stronach. Jest długa historia związku, trudne doświadczenia z przeszłości, śmierć dziecka, wcześniejsze problemy partnera, narodziny nowego dziecka i do tego silne zauroczenie inną osobą, które zaczęło żyć własnym życiem. To jest bardzo dużo jak na jedną relację i jedną rodzinę.

 

Nie da się z opisu stwierdzić, czy partner ma depresję, kryzys emocjonalny, obsesyjne myśli, czy po prostu uciekł psychicznie w wyobrażenie o innej kobiecie. Możliwe, że to zauroczenie stało się dla niego czymś w rodzaju ucieczki od trudnych emocji, poczucia winy, zmęczenia, odpowiedzialności albo problemów w Waszym związku. Ale nawet jeśli tak jest, to nie oznacza automatycznie, że Pani ma to wszystko spokojnie znosić i czekać, aż on się odnajdzie.

Dobrze, że idzie na psychoterapię. To powinien być przede wszystkim jego temat do pracy: dlaczego tak mocno przywiązał się do wyobrażenia o osobie, która jasno powiedziała, że nie chce tej relacji, dlaczego przez półtora roku wraca do tego uczuciowo, co się dzieje z jego odpowiedzialnością wobec Pani i dzieci oraz czego tak naprawdę chce.

Jednocześnie Pani też potrzebuje zadbać o siebie. Jest Pani świeżo po porodzie, macie 3 tygodniowe dziecko, starszą córkę i bardzo obciążającą sytuację emocjonalną. To nie jest moment, w którym powinna Pani samotnie ratować jego, jego emocje i cały związek. Ma Pani prawo czuć ból, złość, niepewność, zazdrość, zmęczenie i potrzebować jasności.

 

Na Pani miejscu nie skupiałbym się tylko na pytaniu: „czy on mnie kocha?”. Ważniejsze jest pytanie: „czy on potrafi zachowywać się wobec mnie lojalnie, odpowiedzialnie i bezpiecznie?”. Miłość bez decyzji, granic i działań może bardzo ranić. Jeśli mówi, że nie chce odejść, to powinno za tym iść coś konkretnego: terapia, brak kontaktu z tamtą kobietą, szczera rozmowa o Waszej relacji, odbudowa zaufania i większa obecność w rodzinie.

 

Warto też pomyśleć o terapii par, ale raczej wtedy, gdy on zacznie już pracę indywidualną i będzie w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje zachowania. Terapia par nie powinna służyć temu, żeby Pani miała go przekonywać do rodziny, tylko żebyście mogli uczciwie zobaczyć, czy oboje chcecie i potraficie odbudować relację.

 

Proszę też pamiętać, że jego trudne dzieciństwo, więzienie, uzależnienie czy wcześniejsze traumy mogą tłumaczyć część jego trudności, ale nie zdejmują z niego odpowiedzialności za to, jak traktuje Panią teraz. Może być pogubiony, może cierpieć, ale nadal jest dorosłym partnerem i ojcem.

 

Moim zdaniem warto dać szansę terapii, ale nie kosztem całkowitego pomijania siebie. Proszę patrzeć nie tylko na jego słowa, ale przede wszystkim na to, czy zacznie realnie działać i czy przy nim Pani oraz dzieci możecie czuć się stabilnie.

 

Pozdrawiam
Łukasz Dyłka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Ta sytuacja może wyglądać na spore pogubienie emocjonalne partnera, ale niekoniecznie musi oznaczać brak uczuć do Pani. Zauroczenie samo w sobie nie musi też oznaczać końca wieloletniej relacji, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas między Państwem było sporo zmęczenia, stopniowego oddalania się czy nierozwiązanych trudnych doświadczeń. Jednocześnie ważne jest, żeby nie brała Pani całej odpowiedzialności za stan partnera na siebie ani nie próbowała go „ratować” kosztem własnej kondycji psychicznej. Fakt, że partner zdecydował się na psychoterapię to dobry kierunek, bo zdaje się, że niesie w sobie sporo bardzo trudnych doświadczeń. Pani natomiast również potrzebuje zadbać o siebie, zwłaszcza teraz, tuż po porodzie i przy tak dużym obciążeniu emocjonalnym. Warto obserwować nie tylko słowa partnera, ale przede wszystkim to, czy w zachowaniu pojawia się motywacja i gotowość do pracy nad relacją i odbudowywaniem bliskości.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Dzień dobry 


To nie brzmi jak realna relacja, tylko jak silna projekcja. On tej kobiety właściwie nie zna, ona go odrzuciła, a mimo to jego myśli wracają. To często nie dotyczy tej osoby, tylko tego, co ona symbolizuje (np. „nowy start”, „inna wersja życia”, „ucieczka od problemów”). Te epizody  bardzo pasują do zaburzeń nastroju. Do tego dochodzą  trudna przeszłość (dom dla nieletnich, bezdomność, uzależnienie), strata dziecka, wcześniejsze oddalenie między Wami,

poczucie winy. To jest naprawdę duży ciężar psychiczny.
 Sama napisałaś, że „żyliście swoim życiem”. Zauroczenia bardzo często pojawiają się właśnie wtedy i nie jako przyczyna, tylko jako objaw, że coś było puste albo niewypowiedziane. To, że on „się pogubił”, nie znosi odpowiedzialności za jego zachowanie. On  powiedział innej kobiecie o swoich uczuciach, emocjonalnie się od Was odsuwał, wprowadził niestabilność w bardzo ważnym momencie (ciąża, teraz noworodek). To nie znaczy, że jest „zły”  ale oznacza, że sytuacja jest poważna i wymaga realnej pracy, nie tylko tłumaczenia tego depresją.
Uczucia nie są czarno-białe. Można  kochać partnerkę, i jednocześnie uciekać w fantazję o kimś innym, szczególnie w kryzysie. Ale sama miłość nie wystarczy, jeśli  nie ma stabilności, nie ma zaangażowania w zmianę, nie ma bezpieczeństwa emocjonalnego dla Ciebie. On nie nawiązał relacji z tą kobietą (ona postawiła granicę). Idzie na terapię i to bardzo ważne. Mówi, że chce być z Tobą i rodziną. Widać, że ma wahania, a nie stałą decyzję „odchodzę”. Daj szansę terapii, ale obserwuj czyny, nie tylko słowa.Czy faktycznie pracuje nad sobą? Czy bierze odpowiedzialność? Rozważ terapię par (jeśli będzie gotowy) bo problem nie jest tylko „w nim”, ale też w relacji między Wami. Jesteś 3 tygodnie po porodzie a to bardzo wrażliwy czas. Potrzebujesz stabilności, a nie życia w ciągłym napięciu „co on czuje”. Postaw delikatne, ale jasne granice np. że potrzebujesz  szczerości, obecności, realnego zaangażowania, a nie tylko „mam chaos w głowie”.

To nie wygląda jak historia „on znalazł miłość życia i chce odejść”. Bardziej jak  człowiek w kryzysie psychicznym, który złapał się iluzji jako ucieczki od bólu i pustki.

I teraz są dwie drogi  albo on to przepracuje i wróci emocjonalnie do relacji, albo będzie dalej uciekał (nawet jeśli nie do tej konkretnej kobiety, to do kolejnych „zastępników”). Terapia powinna to dość szybko pokazać.

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Czytam to, co napisałaś, i czuję jak wiele teraz dźwigasz. Trzy tygodnie po porodzie, półtora roku niepewności i partner, który sam siebie nie rozumie. To jest naprawdę dużo!!

Twoja intuicja wydaje mi się trafna. To, co opisujesz u partnera, nawracające obsesyjne myśli których sam nie chce, emocjonalne wycofanie, poczucie winy, niemożność uwolnienia się od czegoś mimo braku wzajemności i kontaktu, to nie brzmi jak historia o zakochaniu w innej kobiecie. To brzmi jak człowiek, który nosi w sobie bardzo stare, niezabliźnione rany. Bezdomność, dom dla nieletnich, więzienie, utrata dziecka, uzależnienie. To są rzeczy, które zostawiają głęboki ślad w poczuciu własnej wartości i zdolności do bliskości... Zauroczenie stało się tylko oknem, przez które wylało się coś, co było w nim zamknięte od lat.

To, że idzie na terapię, to naprawdę dobry znak. Proces będzie wymagał czasu, ale sam ten krok mówi coś ważnego.

Chcę też zapytać o ciebie, bo ty też jesteś tu ważna. Połóg to czas ogromnej wrażliwości i przeżywasz go w bardzo trudnych okolicznościach. Jeśli masz możliwość porozmawiania z psychologiem, zrób to dla siebie. Nie po to, żeby ratować związek, ale żeby mieć przestrzeń na własne uczucia i siłę.

Trzymam za was kciuki.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Widzę w Pani bardzo dużo lęku, niepewności, smutku i jednocześnie ogromnej potrzeby uratowania tej relacji. Sądzę, że Pani partner naprawdę może być emocjonalnie pogubiony i przeciążony własną historią, stratami oraz niewyrażonym bólem. Zauroczenie czasem staje się ucieczką od pustki, kryzysu czy trudnych emocji nie zawsze oznacza brak miłości do stałej partnerki. Dobrze, że idzie na terapię, bo wygląda na to, że sam już nie radzi sobie z tym, co dzieje się w jego wnętrzu. Uważam jednak, że teraz równie ważne jest zadbanie o Pani emocje, poczucie bezpieczeństwa i połóg po narodzinach synka. Niech Pani pamięta, że nie musi dźwigać całego ciężaru jego kryzysu sama.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

Czytam to i mam poczucie, że Pani od bardzo długiego czasu niesie na sobie ogromny ciężar. Jest tam historia Waszego związku, strata dziecka, jego uzależnienie, więzienie, teraz narodziny synka… i jednocześnie ciągłe życie w niepewności emocjonalnej, w próbie zrozumienia co się z nim dzieje i „uratowania” tego wszystkiego.

I myślę, że bardzo naturalne jest to, że próbuje Pani znaleźć sens i poukładać sobie tę sytuację. Widzi Pani jego historię, jego trudności, samotność, może depresję. I to pokazuje dużo empatii z Pani strony.

Tylko mam też takie poczucie, że w tym wszystkim bardzo łatwo zgubić siebie. Bo cała uwaga idzie w stronę tego, co on czuje, czego nie czuje, czy kocha, czy się pogubił, czy wróci emocjonalnie. A obok jest Pani – po porodzie, z małym dzieckiem, z ogromnym napięciem i lękiem o przyszłość.

I chyba właśnie Pani teraz też bardzo potrzebuje wsparcia.

Nie mam poczucia, że da się tu znaleźć jedno proste wyjaśnienie albo gotową odpowiedź na pytanie „czy on nadal kocha”. To wygląda bardziej jak bardzo skomplikowany proces, w którym on sam jest mocno zagubiony. Terapia może mu pomóc to lepiej zrozumieć, ale to też nie wydarzy się szybko.

Najważniejsze chyba na ten moment jest to, żeby nie brała Pani na siebie całej odpowiedzialności za udźwignięcie tej sytuacji. Bo tego jest po prostu bardzo dużo dla jednej osoby.

Może więc zanim pojawi się odpowiedź, co dalej z Waszym związkiem, warto pomyśleć też o tym:
- kto wspiera Panią,
- gdzie Pani może być ze swoim bólem, złością, lękiem,
- kto pomaga Pani to wszystko unieść.

 

Bo mam wrażenie, że przez bardzo długi czas była Pani głównie oparciem dla innych. A teraz sama też potrzebuje miejsca, w którym może się oprzeć.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Olga Chojnacka

Olga Chojnacka

Przede wszystkim – jesteś niezwykle silną i świadomą kobietą. To, że w tak trudnym momencie, tuż po porodzie, potrafisz z empatią i analizą patrzeć na cierpienie partnera, a nie tylko na swoje własne (które jest w pełni uzasadnione!), świadczy o Twojej ogromnej dojrzałości.

To zauroczenie nie jest prawdziwą miłością. On nawet jej nie zna. To był taki "huk" w głowie, ucieczka od szarej codzienności, od własnego bólu. A ona go wyśmiała i odrzuciła – i to go dobiło, bo on sam nie wierzy, że zasługuje na kogoś dobrego. Stąd te myśli "mógłbym jej dać więcej" – to nieprawda, on tak tylko myśli, bo ma poczucie winy, że Tobie nie daje teraz tego, co powinien.

Dobrze, że idzie indywidualnie. Depresja i natręctwa wymagają pracy nad jego schematami.  Jeśli terapia zadziała, możecie zbudować głębszą, bardziej prawdziwą relację niż przed kryzysem. Bo wtedy będziecie wiedzieć o sobie więcej. Ale wymaga to czasu i jego ciężkiej pracy.

Ty również potrzebujesz wsparcia. Jesteś 3 tygodnie po porodzie, masz nastoletnią córkę i partnera w kryzysie. Znajdź czas choćby na rozmowę z psychologiem online albo grupa wsparcia dla partnerów osób z depresją. 

Nie podejmuj teraz wielkich decyzji. Hormony, brak snu, ogromne napięcie – to najgorszy moment na stwierdzenie „zostaję” lub „odchodzę”. Dajcie sobie 3-6 miesięcy, niech on przepracuje swoje na terapii.

Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

To, co opisujesz, bardziej wygląda na kryzys emocjonalny i trudność w regulacji uczuć niż na „wielką miłość” do tej kobiety. Zauroczenie często pojawia się tam, gdzie od dawna były braki, zmęczenie i niewypowiedziane emocje w relacji. Nie da się jednak postawić diagnozy przez internet, dobrze, że zdecydował się na terapię. Jeśli faktycznie pojawiają się epizody depresyjne, wycofanie, poczucie winy i obsesyjne myśli, warto to potraktować poważnie. Najważniejsze teraz to nie interpretować każdego gestu jak dowodu miłości albo jej braku, tylko zobaczyć, czy za jego słowami pójdzie realna praca nad sobą i relacją.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Dziwne odczucia ciała i trudności z koncentracją
Cześć, od kilku dni mam bardzo dziwne odczucia związane z własnym ciałem. Cały czas przeszkadza mi świadomość różnych części ciała, najbardziej prawej strony nosa, bo mam uczucie jakby było tam coś naklejone albo przyklejona jakaś cienka naklejka i nie potrafię przestać tego czuć. Bardzo irytują mnie też palce u rąk, szczególnie małe palce, czasami mam ochotę je sobie odciąć, żeby przestały mi przeszkadzać. Nawet włosy na głowie zaczęły mnie drażnić samą swoją obecnością. Wczoraj miałam też wrażenie, że język mi spuchł, przez co czułam napięcie szyi i zaczęłam panikować, że ciężko mi się oddycha. Dzisiaj zaczęło drażnić mnie czoło do tego stopnia, że całe mnie mrowi, aż sprawia mi to ból i nasila się to tylko wtedy gdy o tym myślę. Ostatnio bardzo ciężko mi się też na czymkolwiek skupić i zauważyłam problemy z pisaniem, chciałam napisać jakieś słowo i byłam zdziwiona, że telefon cały czas je podkreśla, po czym zauważyłam, że napisałam kompletnie niepoprawne słowo, które nawet nie istnieje choć byłam pewna, że wszystko jest ok. Czuję się przez to coraz bardziej dziwnie
Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem po utracie domu rodzinnego?
Przeprowadziłam się 6 lat temu do innego miasta ale codziennie przyjeżdżałam do domu rodzinnego i siedziałam po 6h jak mąż był w pracy Teraz już nie przyjedżam bo rodzice kupili z nami dom Bliźniak i mieszkamy obok siebie . Jednak gdy podjechałam pod ten dom który został sprzedany. I wchodziłam tam do środka ogarnia mnie tak wielki smutek i żal, że płaczę nie wiem opisać te emocje taka pustka jakby samotność. Mimo że przecież rodzina jest ze mną to tam czuję tak żal i smutek to samo mam rano wstanę i jest mi mega przykro potrafię płakać codziennie byłam u psychiatry jednak nic nie stwierdził co mi jest ? Jak to leczyć? Proszę o poradę Jestem juz tym zmęczona
Witam.Nazywam się Dawid mam 24 lata
Witam.Nazywam się Dawid mam 24 lata.Nie pamiętam dokładnie od kiedy, ale chyba od początku szkoły podstawowej miałem problemy z myśleniem,koncetracją,pamięcią.Nie miałem swojego zdania , byłem wycofany , lękliwy , miałem problem z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami (zależało od dnia).Gdy zapisałem się na karate, to wydawało mi się, że każdy się na mnie patrzy i się śmieje ze mnie albo mnie obgaduje, z tego powodu szybko rezygnowałem i tak uczęszczałem też na inne dyscypliny sportowe na "chwilę" , byłem też leniwy, przyznaję.Muszę zaznaczyć , że moja mama nadużywała alkoholu i cierpiałem bardzo z tego powodu , byłem przez nią gnębiony psychicznie przez to , że miałem bardzo duże problemy z nauką i inne powody , których nie pamiętam.W wieku 14 lat pierwszy raz zapaliłem marihuanę , którą paliłem niemal , że dzień w dzień przez 3 lata i w tym okresie raz wciągnął kreskę mefedronu oraz popijałem nie raz alkohol.Po 3 latach odstawiłem marihuanę na 1,5 roku , ale w tym czasie zacząłem pić dużo więcej alkoholu i wciągać więcej mefedronu.Po tym okresie wróciłem do marihuany , a tamte nałogi zostały.Gdy zażywałem w tym okresie niemal , że codziennie miał odczucie niepokoju, lęku , smutku , dalej braku swojego zdania , fobii do ludzi itd.W 2018 roku miałem jakiś okres przerwy od alkoholu i 4 miesiące przerwy od mefedronu , pojechałem do Holandii i tam zacząłem zażywać amfetaminę.Po około miesiącu zażywania amfetaminy wciągnąłem 2-3 gramy , a rano gdy się obudziłem dostałem bardzo silnych lęków , niepokoju.Wydawało mi się , że ludzie się na mnie patrzą podejrzanie, jakbym coś zrobił i ja myślałem , że coś zrobiłem , a do tego gość z którym mieszkałem w domku dziwnie dogadywał.Zacząłem spać na ulicy , bo bałem się wrócić na obiekt.W połowie grudnia wróciłem do Polski.Nic się nie zmieniło myślałem , że koledzy,mama chcą mnie zamordować itp.Straciłem z dnia na dzień wszystkich znajomych( z czasem z niektórymi coś tam gadałem , ale na dzień dzisiejszy poznałem nowe osoby , a ze starych znajomych to mam 1 kolegę)Cały czas odczuwałem ogromny strach,miałem depresje,myśli samobójcze,chciałem skoczyć z okna , ale nie potrafiłem.Chyba w marcu poszedłem do psychiatry , który przepisał mi Seronil i coś jeszcze , a ja dalej piłem alkohol i zażywałem mefedron.9 kwietnia 2019 roku odstawiłem wszystko , oprócz tabletek i czułem się lepiej (miałem lekkie lęki itd takie jak przed zażyciem jakiegokolwiek narkotyku) w październiku miałem jechać do Holandii z kolegą spoko fajnie i on mi nagle wysyła na facebook jakieś zdjęcie z opisem nie pamiętam dokładnie , ale coś w stylu "dzisiaj umrzesz" , dostałem takich lęków i niepokoju , ale pojechałem w takim stanie.W listopadzie 2019 roku zapaliłem marihuanę i po jakimś czasie miałem straszne paranoje , podsłuchiwałem, co gadają czy cos o mnie , jak ktoś szedł po schodach to otwierałem okno i chciałem skakać , bo myślałem , że zaraz ktoś wejdzie i mnie zabije.Wtedy też od listopada do 5 stycznia zjadłem około 5 kresek kokainy.Wróciłem do Polski i poszedłem do psychiatry gdzie została mi przepisana Olanzapina i lek na depresję ,które trochę pomogły i w kwietniu 2020 roku jak byłem w Niemczech pociągnąłem 3 machy z jointa.Po 3 tygodniach wróciłem do Polski i zacząłem palić dużo marihuany , a w czerwcu pojechałem do Holandii gdzie paliłem jeszcze więcej , zacząłem zażywać (wtedy pierwszy raz) MDMA przez 3 miesiące zjadłem około 50 tabletek.Czułem się dobrze naprawdę nie miałem lęków , nie pokoju , depresji , dobrze się dogadywałem z ludźmi , moja głowa myślała i umiała się skoncetrować.Niestety w tym okresie 3 miesięcznym , po 2,5 miesiącu dostałem znów ogromnych lęków , niepokoju itp. We wrześniu 2020 roku wróciłem do Polski i paliłem tylko marihuanę i czułem się w miarę okey , wróciłem do biegania i jazdy na rowerze oraz zacząłem morsować ,a 23 grudnia odstawiłem marihuanę i poszedłem do psychiatry.Znów zacząłem zażywać seronil oraz olanzapinę.W 2021 roku odbyłem 2 miesięczną terapię , która mnie bardzo postawiła na nogi , a w październiku zacząłem chodzić na mitingi i chodzę do teraz.Od 2,5 roku nie zażywam marihuany , a od 4 lat i 2 miesięcy alkoholu , czyli od 2,5 roku jestem całkowicie czysty i nie chce mi się zażywać , ale mam nie raz głody (zazwyczaj alkoholowe i nie raz na marihuanę , na nic innego).18 czerwca 2023 roku odstawiłem Olanzapinę za zgodą psychiatry i przez pierwsze 6-8 dni nie miałem żadnych leków ani nie pokoju , a 26 i 27 czerwca już tak i to dość silne, tyle jeśli chodzi i używki.Od 12/13 roku życia jestem uzależniony od masturbacji przez , którą mam niską samoocenę , lekką fobię do ludzi , ale nowo poznanych ,brak wiary w siebie i pewnie inne rzeczy.W 2022 roku udało mi się zachować abstynencję 2 miesiące , a w 2023 roku miałem abstynencję dwa razy po 5 dni i raz 7, a tak to 2-3 zawsze.Gdy chodziłem do psychiatry po tych mocnych problemach przez używki stwierdził psychozę paranoidalną i depresję.Chcę się zapisać na siłownię , bo przytyłem przez psychotropy , poznałem koleżankę i bardzo ją lubię itd i z tyłu głowy zostawiłem myśl , że chciałbym sobie z nią ułożyć życie , ale nie nakręcam się ma to , bo jak nie wyjdzie to skocze z okna...czasami mi się wydaje , że nie chce ze mną gadać , ale jak jej to powiedziałem to mówiła , że dała by mi znać gdyby tak było i przeszło mi trochę.Dalej mam ogromne problemy z myśleniem , koncentracją i pamięcią.Nigdy nie lubiłem czytać , bo mnie to nudziło , ale chyba głównym powodem było to , że ja w ogóle nie rozumiałem, co ja czytam i nic nie potrafiłem zapamiętać , ale chce zacząć na nowo to robić, może w końcu się uda.Odkąd jestem trzeźwy, mam więcej chęci do życia.Wierzę w Boga , ale jak mi przychodzą ciężkie stany na głowie, to powątpiewam.Modlitwa mi nie raz coś pomaga , nie raz w ogóle.Muzyka mnie wyciągnęła z wielu problemów , mam swojego idola i myślę , że gdyby nie on to już by mnie tu dawno nie było, ale już nie działa to jak kiedyś.Za nie długo się zapisuję na psychoterapię.Nie wiem co jeszcze mogę dodać może to , że od zawsze byłem bardzo słaby psychicznie.Proszę o jakąś pomoc.Z góry dziękuje i życzę wszystkiego dobrego.
Kręci mi się w głowie, czuję brak sensu i radości, jestem przytłoczona. Nie wiem co się dzieje.
Od w sumie pół roku borykam się z złym samopoczuciem ,tydzień temu zaczęło mi się kręcić w głowie w każdy dzień i przeszło to w pewnym sensie też na nogi i lekko na plecy, od niedzieli czuje się coraz gorzej, boję się się wychodzić z domu gdziekolwiek, wszystko wydaje się być nudne i bezsensu, takie trochę przytłaczające, nic mnie nie cieszy jak dawniej zakupy, oglądanie ulubionych seriali ani podróżowanie, co zawsze było moim marzeniem, czuję się przytłoczona smutna, czasami bez powodu zbiera mi się na płacz, nachodzą mnie różne nieprzyjemne myśli - ogólnie cały rok był dla mnie dość nieprzyjemny sam w sobie, miał dużo stresu dla mnie i różnych nieprzyjemności, nigdy nie miałam problemów z takim samopoczuciem jak teraz i nie wiem, jak sobie z nim poradzić.
Trudności z okazywaniem płaczu na terapii mimo empatycznej terapeutki
Dlaczego tak trudno mi okazywać płacz? Dlaczego pomimo rocznej pracy na terapii tak ciężko mi okazywać płacz ma terapii ? Mimo iż miałam kilka razy, tak, że łzy miałam w oczach ? Naprawdę moja terapeutka jest empatyczna. Tworzy mi bezpieczną przestrzeń. Już się przyzwyczaiłam. Naprawdę nie wiem z czego to wynika...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.