Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner znalazł mój stary telefon z intymnymi zdjęciami z przeszłości – jak odbudować zaufanie w związku?

Witam mam problem, ostatnio moj partner znalazł moj stary telefon który nie używałam blisko 3 lat,niestety nie ma mnie teraz w domu ,znalazł całą zawartość w nim typu zdjęcia nawet te seksualne, zdjęcia z partnerami filmiki,smsy,to co mógł zobaczyć to wszystko widział. Jesteśmy w związku od 1.5 roku, ten tel leżał jako zapasowy w razie co,ale nie używany od 3 lat,nie pamiętam co bylo w nim dokładnie, teraz partner wszystko mi wygarnoł twierdzi ze mi nie ufa,ze byl mnie pewny a teraz ze jestem najgorsza ze kolekcjonuje penis swoich ex,ze zostawiłam na pamiątkę itd.za 10 dni wracam do domu jest mi ciężko przecież to bylo wszystko przed nim,kocham go i nigdy nie zdradziłam.on mysli ze jestem ta najgorsza, proszę pomóżcie mi jak z nim rozmawiać, boję się ze bede musiała sie wyprowadzić i ze go stracę
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Haniu,

reakcja Pani partnera to wynik szoku emocjonalnego i poczucia zagrożenia, które sprawiły, że przypisał on intencje tam, gdzie było tylko zwykłe niedopatrzenie. W rozmowie z nim warto zachować spokój i jasno wyjaśnić, że telefon był nieużywanym od lat sprzętem zapasowym, o którego zawartości po prostu Pani zapomniała, a nie celowo przechowywaną pamiątką. Każdy ma jakąś przeszłość, a fakt, że przetrwała ona na starym dysku, w żaden sposób nie umniejsza Pani lojalności ani uczuć w obecnym związku. Zamiast wchodzić w defensywę, warto nazwać emocje i przyznać, że widok tych treści był dla niego trudny, jednocześnie stanowczo oddzielając dawne, nieistotne już cyfrowe zapisy od tego, co budujecie razem dzisiaj. Jeśli po opadnięciu emocji partner nadal będzie Panią obrażał, może to oznaczać, że problemem nie jest telefon, lecz jego trudność w zaakceptowaniu faktu, że miała Pani inne życie przed Waszym poznaniem się.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

Rozumiem, jak bardzo może się Pani czuć teraz osaczona i przerażona sytuacją, na którą nie miała Pani żadnego wpływu. Skupiając się wyłącznie na Pani doświadczeniu, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w Pani wnętrzu w obliczu tak gwałtownej reakcji na Pani przeszłość.

 

Znalazła się Pani w sytuacji, gdzie Pani najbardziej intymne wspomnienia i prywatne materiały sprzed lat zostały wystawione bez Pani zgody. To, co Pani teraz czuje – ten lęk i drżenie o przyszłość – jest wynikiem drastycznego naruszenia Pani „emocjonalnego domu”. Kiedy słyszy Pani pod swoim adresem tak ciężkie oskarżenia, Pani poczucie własnej wartości i godności może zostać wystawione na ogromną próbę. Może Pani czuć się teraz tak, jakby Pani cała tożsamość została sprowadzona do kilku starych zdjęć, o których istnieniu Pani nawet nie pamiętała.

 

Przyjmowanie komunikatów, że jest Pani „najgorsza”, oraz oskarżeń o „kolekcjonowanie” przeszłości, wywołuje w Pani ogromny dysonans. Z jednej strony wie Pani, że kocha i nigdy nie zdradziła, a z drugiej – jest Pani zmuszana do wejścia w rolę osoby winnej. Ten przymus tłumaczenia się z życia, które miało miejsce 3 lata temu, jest emocjonalnie wyczerpujący. Powoduje, że zamiast czuć się kochaną i akceptowaną taką, jaka Pani jest dzisiaj, czuje się Pani oceniana przez pryzmat kogoś, kim już dawno Pani nie jest.

 

Obecnie znajduje się Pani w stanie zawieszenia – 10 dni oczekiwania na powrót w atmosferze konfliktu to ogromny stres dla Pani układu nerwowego. Lęk przed utratą związku i koniecznością wyprowadzki sprawia, że Pani potrzeby i Pani prawo do prywatności schodzą na dalszy plan. Może Pani czuć, że musi „przepraszać za to, że żyła”, co jest bardzo obciążające psychicznie i może prowadzić do poczucia ogromnego osamotnienia.

 

To, co Pani teraz przeżywa, to bolesne doświadczenie, w którym 1,5 roku Pani starań, wierności i miłości zostaje unieważnione przez znalezisko w starym telefonie. Może Pani czuć się tak, jakby Pani obecne starania i to, jaką partnerką Pani jest teraz, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. To poczucie bycia „przekreśloną” wywołuje w Pani stan bezsilności i paniki.

Warto, aby Pani spróbowała odnaleźć w sobie przestrzeń na współczucie dla samej siebie. Jest Pani teraz w ogromnym stresie, będąc daleko od domu, i mierzy się Pani z obrazem samej siebie, który został Pani narzucony przez kogoś innego.

Gdyby na moment odsunęła Pani od siebie te wszystkie oskarżenia, które do Pani docierają – co Pani sama myśli o tej kobiecie sprzed 3 lat, której zdjęcia zostały znalezione? Czy potrafi Pani spojrzeć na nią z taką samą troską, z jaką patrzy Pani na siebie dzisiaj?

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Hanno

 

Parter ma prawo tak się czuć, gdyż zobaczył coś, co zmieniło jego spojrzenie na Panią. Jednak tutaj potrzeba czasu, aby po fazie szoku przyszła faza akceptacji, kiedy będzie przestrzeń na rozmowę i dialog. To co zobaczył, było przed nim i nie powinno już się liczyć, ale Pani powinna w jego obecności to wykasować. Proszę z nim porozmawiać, ale spokojnie, bez krzyku, bez oskarżeń. 

 

 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co się wydarzyło, jest dla Pani bardzo stresujące - szczególnie że partner zobaczył coś z przeszłości bez kontekstu i zareagował silnymi emocjami. Warto zauważyć jedną ważną rzecz: to, co było na tym telefonie, dotyczy czasu sprzed Waszego związku. To część Pani historii, a nie coś, co wydarzyło się w relacji z nim. Z Pani strony widać lęk przed jego reakcją i stratą relacji. Z jego strony - prawdopodobnie silne emocje, które mogą być związane z wyobrażeniami, zazdrością czy poczuciem zagrożenia. To, że Pani się boi i jest jej ciężko, jest zrozumiałe. W rozmowie może być ważne, żeby mówić z poziomu siebie - tego, co Pani czuje teraz - a nie tylko tłumaczyć przeszłość. I jednocześnie zobaczyć, czy w tej sytuacji jest przestrzeń na to, żeby Pani została usłyszana. To trudny moment, ale też taki, który pokazuje, jak wygląda komunikacja i reakcje w Waszej relacji.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, może być bardzo trudne dla Was obojga, bo w tej sytuacji zderzyły się dwie rzeczy: jego silne emocje po zobaczeniu tych materiałów oraz fakt, że dotyczą one Twojej przeszłości, która wydarzyła się przed Waszym związkiem.

Warto jednak rozdzielić te dwie kwestie. Posiadanie starych zdjęć, wiadomości czy materiałów z poprzednich relacji samo w sobie nie oznacza zdrady ani braku szacunku do obecnego partnera. Wiele osób ma w starych urządzeniach rzeczy z przeszłości, o których nawet nie pamięta. Ten telefon nie był używany przez kilka lat i — z tego, co piszesz — nie był przechowywany po to, żeby wracać do tych relacji.

Jednocześnie jego reakcja może wynikać nie tylko z samych zdjęć, ale z tego, co one dla niego symbolizują. Mógł poczuć szok, zazdrość, zagrożenie albo porównać się do Twoich byłych partnerów. To jednak nie oznacza, że jego wnioski są automatycznie prawdziwe. Słowa typu „jesteś najgorsza” czy oskarżenia o brak lojalności mogą być bardzo raniące i nie pomagają rozwiązać problemu.

Kiedy wrócisz, prawdopodobnie najważniejsze będzie nie tłumaczenie się ze swojej przeszłości, ale spokojna rozmowa o tym, co się wydarzyło. Możesz powiedzieć coś w stylu: „Rozumiem, że to, co zobaczyłeś, było dla Ciebie trudne. Chcę jednak, żebyś wiedział, że te rzeczy pochodzą z czasu, kiedy nie byliśmy razem. Nigdy Cię nie zdradziłam i nie traktowałam tych materiałów jako czegoś ważniejszego niż nasza relacja”.

Warto też zapytać go, co dokładnie go zraniło: sam fakt istnienia tych zdjęć, obawa, że nadal coś czujesz do byłych osób, czy poczucie, że nie był dla Ciebie wyjątkowy. To pozwoli rozmawiać o prawdziwym problemie, a nie tylko o zawartości telefonu.

Jednocześnie pamiętaj, że masz prawo do własnej historii. Bycie w związku nie oznacza, że przestajesz mieć przeszłość. Zdrowa relacja opiera się na tym, jak traktujecie się teraz.

Dajcie sobie czas na emocje, ale zobacz też, czy po pierwszym szoku partner będzie gotowy rozmawiać i odbudowywać zaufanie, czy pozostanie przy karaniu Cię za coś, co wydarzyło się przed nim.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Boję się odejść od toksycznego partnera.
Boję się odejść od toksycznego partnera. W kółko krytykuje, poniża (nawet przy znajomych). W domu nie mogę praktycznie nic, nie mogę mieć swojego zdania. Mam już tego dosyć. Wieczorami nie mogę zasnąć, bo wszystko siedzi w głowie. Mamy dwójkę dzieci (5 i 2 lata), boję się, że nie poradzę sobie sama. A w dodatku ostatnio przekracza granice związane z odzywaniem się do dzieci. Potrafi o byle co dziecku zrobić awanturę i o każdy mały szczegół krzyczeć (nawet wyzwać). Mam lęk, że nie poradzę sobie finansowo. W dodatku mam kilka pożyczek wziętych przez niego, które cały czas spłacam. Czy ktoś podpowie co robić? Czy psycholog bądź psychoterapeuta wchodzi w grę?
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy.
Witam. Ja już nie wiem, co mam robić. Pół roku temu odkryłem, że żona pisze i dzwoni z kolegą z pracy. Kiedy to odkryłem, podłamałem się, musiałem iść do psychiatry. Z żoną postanowiliśmy dać sobie szansę. Ja sprawdzałem ją, czy rzeczywiście zerwała kontakt no i zerwała. Tylko niedawno odkryłem, że ma drugi telefon. Powiedziała, że to dlatego, żeby mnie nie ranić, że ona do niego nic nie czuje, że mnie kocha, a z nim tylko rozmawiała i pisała. Powiedziała, że koniec z tajemnicami, że teraz będzie mi mówiła, jak zadzwoni, jak napisze. No i tak było, mówiła, tylko znowu odkryłem, że pewne SMS, które do niego wysyłała, to kasowała i znowu mówi, żeby mnie nie ranić, że napisała do niego. Przysięgała mi, że nigdy mnie nie zdradziła i nie zdradzi, bo mnie kocha, ale jak się kogoś kocha, to się go nie okłamuje i nie ukrywa się nic przed tą osobą niczego.
Znalazłam osobę, która w końcu potrafi odpowiadać na moje potrzeby - czy matczyna rola w życiu człowieka jest obligatoryjna?
Dzień dobry, Chciałabym zapytać czy potrzeba kobiecej postaci w życiu, typowo matczynej, pomimo dorastania większej części życia w rodzinie adopcyjnej, gdzie mam matkę, jest normalne? Byłam adoptowana w wieku 4,5 roku, a teraz mam 19 lat i znalazłam kobietę, która odpowiada na moje potrzeby, ale zastanawiam się czy takie zjawisko może wystąpić? W rodzinie bywa różnie, mam wrażenie, że moja mama to zupełnie inny typ człowieka i nie rozumie tego, czego potrzebuję.
Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca
Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca, a także podczas porodu jak i po porodzie, a nagle po 2 latach się budzi i względem uczuć do mnie jak i do dziecka. Czy taki mężczyzna mógłby być odpowiednim człowiekiem do związku mimo wielu krzywd wyrządzonych słowem również? Kolejne pytanie - jak poradzić sobie z sytuacją która wynikła na zebraniu rodziców, gdzie 3 osoby nie dając dojść do słowa, naskakiwały na moją osobę, mimo to że nic z tego nie było prawdą. Mam na to dowody że dana sytuacja była zupełnie inna. Mam wrażenie że te 3 osoby były w zmowie aby tak właśnie postępować nie dać dojść mi do jakiegokolwiek słowa...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.