
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Partnerka zdradziła...
Partnerka zdradziła mnie po 14 latach związku – jak poradzić sobie z bólem i czy można odbudować zaufanie?
Anonim
Szymon Leszczyński
Dzień dobry Panu
Na wstępie chciałem napisać, że przykro mi z powodu sytuacji która pana spotkała oraz rozumiem emocje żalu i zagubienia ("świat mi się zawalił").
Wg. mojego podejścia bycie zdradzonych powinno poważnie skłonić osobę zdradzoną do rozważenia zakończenia relacji.
A na pewno pochylenia się nad tym czym zdrada jest.
Zdrada to oznaka braku szacunku do pana osoby.
Zdrada prowadzi do braku zaufania niszcząc jeden z głównych fundamentów relacji.
Zdrada zostawia emocjonalne blizny.
Wybaczenie zdrady może oznaczać akceptację krzywdzącego zachowania w pana kierunku.
Sugeruję aby w obecnym czasie otoczył się pan bliskimi dla siebie osobami którzy będą wspierać (rodzina, znajomi, koledzy).
Opcją jest też skorzystanie ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty aby pomóc sobie przejść przez ten trudny okres i poznać metody jak dbać o siebie emocjonalnie.
Oczywiście moją powyższą odpowiedź proszę traktować jako sugestię oraz pewne wskazówki i "wziąć" dla siebie z niej tyle ile uzna Pan że będzie najlepsze i korzystne.
Powodzenia
Pozdrawiam
Szymon Leszczyński
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Witold Bomba
To, co Pan przeżywa, jest całkowicie naturalne - zdrada rozwala poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. Szczególnie że z opisu wynika, że to nie był jednorazowy błąd, tylko powtarzalne zachowania (Tinder, różni mężczyźni).
Najważniejsze teraz: oddzielić emocje od decyzji. To, że Pan ją kocha, nie oznacza automatycznie, że ta relacja jest dla Pana bezpieczna.
Nie warto opierać się na jej słowach („to się nie powtórzy”), tylko na działaniach:
czy bierze pełną odpowiedzialność,
czy rozumie, dlaczego to robiła,
czy jest gotowa coś realnie zmienić (np. terapia, transparentność).
Kluczowe pytania dla Pana:
Czy ja jeszcze mogę jej zaufać - realnie, nie „na siłę”?
Czy jestem w stanie z tym żyć, nawet jeśli ona się zmieni?
Proszę nie podejmować decyzji pod wpływem szoku. Dać sobie czas - ale też nie ignorować tego, co Pan czuje
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem. Odkrycie zdrady często wiąże się z silnymi emocjami, szokiem, bólem, złością, poczuciem utraty zaufania i to naturalne, że myśli wracają i trudno je zatrzymać. Jest to sytuacja, której nie da się szybko uporządkować.
Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, „co to oznacza na przyszłość”. Sam fakt zdrady nie przesądza automatycznie o tym, że będzie się ona powtarzać, nie też daje gwarancji, że tak się nie stanie. Kluczowe znaczenie ma raczej to, co dzieje się teraz: czy partnerka bierze odpowiedzialność za swoje zachowanie, czy jest gotowa na szczerość i odbudowę zaufania, oraz czy Pan z czasem widzi możliwość dalszego bycia w tej relacji.
W takich sytuacjach warto dać sobie przestrzeń na uporządkowanie własnych emocji i potrzeb, zamiast podejmować decyzję pod wpływem impulsu. Pomocne bywa zadanie sobie pytań:
- czego teraz najbardziej potrzebuję, żeby poczuć się bezpiecznie,
- co byłoby dla mnie warunkiem dalszego budowania tej relacji,
- czy i na jakich zasadach jestem w stanie pracować nad odbudową zaufania.
Jeśli oboje chcielibyście spróbować naprawiać relację, wsparciem może być konsultacja psychologiczna dla par, która pomoże przejść przez rozmowy o zdradzie w bardziej uporządkowany i bezpieczny sposób. Równolegle warto też rozważyć konsultację indywidualną dla Pana, żeby mieć przestrzeń na przepracowanie emocji, które się pojawiają.
To, że Pan o tym pisze, pokazuje, jak ważna jest dla Pana ta relacja i jak bardzo próbuje Pan się w tym odnaleźć. W takiej sytuacji nie trzeba podejmować decyzji natychmiast, można dać sobie czas i wsparcie, żeby zobaczyć, co jest dla Pana najważniejsze.
Marta Lenarczyk
Agnieszka Włoszycka
Witam Pana,
Myślę,że toco Pana spotkało, jest bardzo bolesne i naturalne, że teraz czuje Pan szok, żal i chaos w głowie. Po 14 latach zdrada uderza nie tylko w relację, ale też w poczucie bezpieczeństwa.Sądzę że na ten moment nie ma potrzeby podejmowania szybkich decyzji. Ważniejsze jest, żeby zobaczyć, czy przy partnerce w ogóle da się odbudować choć cień zaufania – nie na podstawie słów, tylko jej realnych działań w czasie.
Jednocześnie ma Pan prawo czuć złość i nieufność, nawet jeśli nadal jest w Panu miłość i to nie wyklucza się ze sobą.
Według mojej opini ważne będzie teraz zadbanie o siebie i danie sobie czasu, zanim zdecyduje Pan, czy ta relacja jest jeszcze miejscem, w którym da się bezpiecznie być.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.