Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Po 6 miesiącach związku okazało się, że mój partner utrzymuje kontakty ze swoją byłą partnerka, zaprasza ja na grila i pisze do niej Ślicznotko. Okazało się rownież, że utrzymuje bliskie relacje z matka swojego dziecka, piszą ze sobą codziennie a on pomaga jej w różnych sprawach. Kontakty te jedynie w 5 % dotyczyły ich dziecka. W dużej mierze były to luźne rozmowy lub jej prośby o pomoc praktycznie codzienne. Oświadczyłam partnerowi że nie życzę sobie żeby utrzymywał kontakty z byłymi w takim zakresie i że wyjątek stanowią jego kontakty dotyczące dziecka. Niestety mój partner nadal ma kontakt ze swoimi partnerkami, tel wspólne sprawy itd. Wyglada to tak jakby szukał z nimi kontaktu. Obserwuje je na social mediach, pisze do nich a ostatnio z jedna z nich spotkam się na saunie! Ostatnio przeczytałam rownież SMS do nowo poznanej kobiety do której pisze o 3 w nocy po jednym spotkaniu biznesowym że jest inspirującą kobietą i jest do jej dyspozycji. Z kolei do innej z która współpracuje pisze że cieszy się że mógł ja poznać, że jak bóg da to zawsze będą ze sobą współpracować, ze będą obydwoje czerpać z tego korzyści, satysfakcję i radość ! A ona odpowiada ze pierwszy raz czuje w życiu ze ktoś o niej myśli, że jest wspaniały, cudowny itd. Jednym słowem ciagle ma kontakt z innymi kobietami i nie byłoby to nic strasznego gdyby nie to, że tak przesuwa granice, że ja wariuje!!! Uważam, że pisanie takich rzeczy do kobiet jest jawnym zapraszaniem do flirtu i stanowi zachętę do skracania dystansu! Dodatkowo mnie kłamie przez co mu nie ufam i zranił mnie już tyle razy że po przeczytaniu ostatnich wiadomości postanowiłam odejść! On twierdzi ze powinnam iść na terapie bo moja zazdrość jest chora, a ja uważam że wyznaczyłem mu granice których nie powinien przekraczać kilkakrotnie z nim o tym rozmawiałam i uważam ze takie zachowanie nie jest właściwe !! Proszę o pomoc!
User Forum

Antrakt

3 lata temu
Aleksandra Pawlak

Aleksandra Pawlak

Szanowna Pani, ten przykry opis świadczy niestety o tym, że Pani relacja jest toksyczna. Przy większości opisanych sytuacji postawiłabym czerwoną flagę. Takie relacje potrafią wyrządzić wiele krzywdy. Warto się zastanowić nad Pani celami w życiu. Bardzo ważne są Pani granice, Pani samopoczucie w zaistniałej sytuacji oraz Pani przyszłość. Po wyznaczeniu celu jaki Pani chce osiągnąć w kontekście tej sytuacji, można dopiero zaproponować odpowiednie techniki do dokonania tego. 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Konrad Smolak

Konrad Smolak

Bazując na Pani opisie wynika faktycznie, jakby Pani partner miał potrzebę flirtowania.  

Co do wyznaczenia granic partnerowi mam mieszane odczucia - wygląda jakby mimo ich wyznaczenia je przekraczał (np. "dodatkowo kłamie mnie"). 

Nie wiem, jakiej pomocy na forum Pani oczekuje. Według mnie warto skorzystać z konsultacji indywidualnej i zbadać, w jaki sposób pozycjonuje Pani siebie w związku, itd.

3 lata temu

Zobacz podobne

Wyprowadzka w planach, ale obawiam się, że zostanę sama - nie będę miała do kogo wrócić.
Jestem w nietypowej sytuacji. Poznałam faceta, myślę nad wyprowadzką, chciałabym w końcu jakoś ułożyć życie. Jednak coś stoi na przeszkodzie- moje obawy - on mieszka prawie 500 km od mojego domu rodzinnego. Ja bardzo chce się stąd wynieść, zacząć wszystko "od nowa", rodzina mnie wykańcza, jest toksyczna, ciągle kłotnie, dyskryminacja mnie na każdym kroku. Chciałabym ograniczyć kontakt do minimum i odetchnąć z ulgą, żyć bez nerwów, myślą, że jestem nikim. Boje się tego, że jednak " swoje to swoje" tam będę miała tylko partnera, nikogo nie znam tak naprawdę. Mam cały czas strach przed podjęciem tego kroku wyprowadzki, że jednak może nam się nie uda, że każdego dnia nawet po 2-3 latach on może wyrzucić mnie na bruk. Nie będę miała do kogo już wrócić. Też była sytuacja, byłam w szpitalu po 2 dniach było ciężko być samej z dala od rodziny. Gdy dzwonili napływały łzy do oczu, czułam jakby taką samotność. Nie wiem czy umiałabym sobie z tym poradzić przy takiej odległości, jednak wizyty rodziny nie byłyby częste i jak zaryzykować, by w końcu ułożyć to życie?
Czuję się ograniczona przez przewlekłą niechęć męża do wspólnego czasu oraz raniące "żarty" i komentarze. Czuję, że się od niego oddalam, ale chcę siebie realizować.
Chciałabym poradzić się odnośnie swojej sytuacji. Jestem mamą 1,5-rocznej córki. Mam męża. Mieszkamy razem. Temat 1.: Mąż ma dosyć specyficzne poczucie humoru, które mi nie odpowiada, ale jak zwracam mu uwagę to twierdzi, że tylko żartuje. Np. mówi przy moich znajomych, że “żona to nie rodzina”, ale mi jest z tego powodu przykro, bo moim zdaniem nie powinno się tak mówić o bliskich osobach a ja uważam męża za jedną z nich. Inna sytuacja to np. wracam z makijażu a mąż mówi “wyglądasz jakbyś była zepsuta”. Robię sama 5-minutowy makijaż a mąż mówi “Po co tracisz czas na robienie makijażu? Poźniej będziesz musiała tracić czas na jego zmywanie”. Również na spotkaniach z innymi ludźmi potrafi powiedzieć tego typu rzeczy. Z czego może wynikać takie zachowanie? Co może być przyczyną? Temat 2.: Mąż jest bardzo nastawiony na realizację swojego hobby jakim jest bieganie. Biega w ultramaratonach i biegach na orientację. Jeszcze zanim zaszłam w ciążę był taki okres, że więcej wyjeżdżał sam niż ze mną. Tu zastanawia mnie to pod tym kątem czy ja mogę mieć o to pretensje? Czy po prostu jeśli chcę być z nim i on ma takie potrzeby to powinnam to zaakceptować? Również w trakcie procedury in vitro wyjechał na tydzień w góry, gdyż twierdził, że to ostatnia szansa żeby mógł skorzystać zanim zajdę w ciążę. Ja proponowałam wspólny wyjazd, żebyśmy razem się zrelaksowali, ale znalazł tylko czas żeby wyjechać wspólnie na weekend. Czułam niedosyt i byłam zawiedziona. Tym bardziej, że wyjazd w góry miała na celu przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego, o którym kiedyś mówił, że nie chciałby mnie na tak długo zostawiać. Nie wiem co się zmieniło. Czy może to być kryzys wieku średniego i chęć realizowania siebie za wszelką cenę? Mąż ma 36 lat. Podobnie po ślubie chciałam wyjechać razem w podróż poślubną a mąż zaproponował, że możemy gdzieś jechać przy okazji jego biegu. Nie zgodziłam się i namówiłam na wyjazd do Chorwacji. Podobało mu się, ale to było pod moim mocnym naciskiem, bo nalegałam na taki wyjazd. Proponowałam ostatnio, żebyśmy poszli razem na zajęcia salsy. Zajęcia są po drugiej stronie ulicy. Moglibyśmy spędzić trochę czasu razem. Taniec zbliża. Mąż stwierdził, że ma tak mało czasu na bieganie, że na pewno nie pójdzie ze mną na kurs tańca. Ja tańczyć uwielbiam i jest mi przykro. Rozpoczęłam kurs salsy ze znajomym. W efekcie mąż i tak w tym czasie nie biega, ale nie chce chodzić na zajęcia. Brakuje mi wspólnych wyjść, żeby gdzieś móc razem potańczyć. Przed ciążą mąż też był niechętny, bo albo nie miał ochoty albo muzyka nie taka, miejsce nie takie. Wszystko było na nie. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie życia tak dalej.Nie możemy nigdzie iść się pobawić chyba, że jest to impreza siedząca. Czy powinnam realizować się mimo wszystko? Dla siebie? Dla zaspokojenia własnych potrzeb? I wychodzić potańczyć ze znajomym, znajomymi? A mąż sobie? Nie chcę podejmować radykalnych kroków typu rozwód, ale nie jestem zadowolona ze swojego życia. Czuję się ograniczona.Taniec działa na mnie wręcz terapeutycznie. Odcinam się od świata, głowa odpoczywa i więcej chce mi się robić w życiu. Kiedyś myślałam, że da się to wszystko pogodzić, ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych planet. Czy powinnam zgłosić się do terapeuty sama ze sobą? Mąż raczej nie będzie chętny na spotkanie z psychologiem. Kiedyś jak mieliśmy kryzys zaproponowałam, żebyśmy udali się do psychologa, ale twierdzi że nie będzie mu się łatwiej rozmawiało jak zapłaci i to nie ma sensu, bo sami możemy rozwiązywać swoje problemy. A może wystarczyłoby zagłebić się w literaturę o psychoterapii? Autoterapii? Temat 3 powiązany z tematem 1 i 2.: Coraz częściej mam niechęć do zbliżeń z moim mężem i mimo że jest przystojny, ładnie zbudowany to psychicznie mam wrażenie, że jesteśmy daleko od siebie. Co mogłabym zrobić, żeby zglębić ten temat? Poprawić?
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości.
Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Boję się iść do pracy. Że sobie nie poradzę, że będę wyśmiana, nielubiana... Raz z pracy zostałam zwolniona. Bo domagałam się by szef dał mi w końcu umowę, a nie tak bez pracowałam przez kilka miesięcy. To mnie zwolnił z dnia na dzień. Strasznie to zniosłam. Potem pracowałam na siłowni jakiś czas, ale natłok pracy, gdzie ciężko mi się było skupić. Plus głupie teksty osób na siłce i konkurencja sprawiały, że nie mogłam znieść tego psychicznie. Wracałam do domu i płakałam, że się wygłupiłam albo że coś źle zrobiłam, powiedziałam, że coś mi nie wyszło. I odeszłam. Ciągle porównuje się do innych dziewczyn, że są ładniejsze, pewne siebie, mają super znajomych, partnerów, wiedzą czego chcą od życia, są zabawne, ja się czuję nudna osoba. Nawet wśród znajomych jak się z kimś spotykam, nie jest zabawnie. Nie śmiejemy się. Faceta też nie mam. Uwolniłam się z toksycznego związku, gdzie na koniec tez usłyszałam, że jestem nie dobra, i coś, że mną nie tak. Skończyłam studia, ale nie czuje się dobrze w swoim kierunku, mam 31 lat. I nie wiem, co chce robić w życiu, czuję, że się nie nadaje. Że zmarnowałam sobie życie. Przytłacza mnie to wszystko... Źle mi jest.
Dzień dobry, mam parę pytań odnośnie swojego zachowania.
Dzień dobry, mam parę pytań odnośnie swojego zachowania. Obmyślałam to przez długi czas i nie mogę na to znaleźć odpowiedzi. Zauważyłam u siebie, że niezależnie od tego, co się dzieje, zawsze odcinam się od przeszłości, a dokładniej co jest z nią związane. Np. mój przyjaciel, z którym straciłam kontakt (bez żadnej kłótni). Po tym jak urwał się kontakt, blokuję i unikam wszędzie ich piosenek. Z koleżanką oglądałyśmy serial, ale straciłyśmy kontakt i kompletnie odcinam się od informacji o serialu i przestaję oglądać. Miejsca, w których często przesiadywałam ze znajomymi, próbuję unikać. Nie chcę oglądać czegoś jeśli pamiętam, że moja stara znajoma się tym fascynowała. Z tych wszystkich przykładów nie było żadnego, w którym urwał się kontakt przez kłótnie. Po prostu nasze ścieżki się zmieniły wraz z planami na życie. Czy jest to normalne zachowanie? Czy można to jakoś zmienić? Przeszkadza mi to w życiu czasami i domyślam się, że nie jest to norma.
Jestem w związku od 28 lat. Poszłam sama na wesele bliskiej kuzynki. Mąż nie chciał iść bo nie
Dzień dobry potrzebuję opinii, pomocy, wsparcia osoby postronnej. Jestem w związku od 28 lat. Poszłam sama na wesele bliskiej kuzynki. Mąż nie chciał iść bo nie, a ja twierdziłam że nie wypada, że należy iść. Do ostatniej chwili liczyłam że chociaż raz zmieni zdanie ale tak się nie stało. Poszłam sama a gdy wróciłam o północy męża nie było w domu. Na drugi dzień też się nie pojawił więc na złość poszłam na 2 godziny na poprawiny. A mąż się wsciekł do tego stopnia że w poniedziałek się wyprowadził. Po moich wielu próbach rozmowy tłumaczeniach,przeprosinach za nic nie chce wrócić twierdząc że to już koniec . Tak naprawdę nie wiem co robić jest mi cholernie źle,przykro.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!