- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Osamotnienie w...
Osamotnienie w związku i podejrzenia o niewierność męża – jak sobie poradzić?
Kasia1983
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Dziękujemy za wiadomość. Z Pani słów wyraźnie wybrzmiewa ogromne zmęczenie, poczucie osamotnienia i brak bezpieczeństwa emocjonalnego w związku. To naturalne, że czując brak czułości, nieustanne obietnice, które nie są dotrzymywane, oraz manipulacje emocjonalne, pojawia się w Pani frustracja, smutek, złość i poczucie, że nie jest Pani wystarczająco ważna. Wszystkie te emocje są w pełni uzasadnione w takiej sytuacji.
Kilka rzeczy, które mogą pomóc:
Zadbanie o własne granice: wyznaczenie, co jest dla Pani akceptowalne w relacji i czego nie pozwoli Pani sobie naruszać. To nie jest egoizm, to ochrona siebie.
Obserwacja faktów, a nie przypuszczeń : skupienie się na tym, co jest realne w relacji, a nie na przypuszczeniach o innych kobietach czy intencjach partnera.
Wsparcie z zewnątrz : rozmowa z psychologiem lub terapeutą pomoże przetworzyć emocje, wzmocnić poczucie wartości i nauczyć strategii radzenia sobie z manipulacją czy zastraszaniem.
Małe kroki do samopoczucia:codziennie zrób coś, co daje Pani poczucie własnej wartości i sprawczości, niezależnie od reakcji partnera.
To, co Pani przeżywa, nie jest Pani winą i ma Pani prawo do bliskości, czułości i szacunku. Stopniowe budowanie świadomości własnych potrzeb i stawianie granic może pomóc odzyskać poczucie bezpieczeństwa i zmniejszyć wyczerpanie emocjonalne.
Zachęcam do ponownego udzielania się na forum, w razie potrzeby - jesteśmy tu dla Pani.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Zobacz podobne
Dzień dobry, może to być dość długie ale postaram się szybko opisać problem.
Od roku mierzę się z nasilonymi objawami zaburzeń lękowych i OCD, od około 6 miesięcy skutecznie to leczę. Mimo że teraz praktycznie w ogóle nie widać u mnie tych chorobowych zachowań, to jak się pojawią wszyscy mnie obwiniają i czuję się nonstop winna.
Moim głównym problemem wcześniej były ogromne trudności z wyjściem z domu gdziekolwiek, teraz wychodzę praktycznie codziennie. Problem jest, gdy źle się czuję albo zachoruje, przez to, że chodzę jeszcze do szkoły to w takim wypadku wiadomo, że pójście do niej mi nie pomoże. Zawsze gdy próbuje wtedy zostać w domu by lepiej się poczuć, wszyscy, rodzice i znajomi zarzucają mi tylko, że mnie nie ma, że ich zawiodłam i wszystko wygląda jak rok temu, gdy nie było mnie w szkole tygodniami bez przerwy, teraz zdarza się to naprawdę raz na więcej niż dwa tygodnie.
Czuję się winna, że w takiej sytuacji nie wychodzę, wszyscy chcą by mnie chyba nie było, dla nich przestałam się liczyć z dniem rozpoczęcia moich problemów. Wcześniej idealna przyjaciółka i córka, która zawsze chodzi szczęśliwa i ma dobre oceny, z problemami już jest inną osobą, która tylko robi na złość innym. Nikt nie wierzy w postęp mojej terapii, gdy się na chwilę pogorszy.
Od roku nie czuję, że gdziekolwiek mam swoje miejsce, zawsze dla kogoś nie jestem wystarczająca. Jestem lubiana i kochana tylko, jak jestem zdrowa. Czuje się z tym źle, czasami mam ochotę nawet nie wiem czy umrzeć czy się od wszystkich odciąć. Nonstop jestem w poczuciu winy, wszyscy wiedzą, że jestem osobą bardzo empatyczną, a i tak mówią mi tylko, że robię same problemy i to im się wszystkiego odechciewa. Za każdym razem, gdy mi się pogarsza, nie mogę pójść do terapeuty, bo niby to nie pomaga ,mam tam nie chodzić i marnować czasu na naukę itp.
Mam wrażenie, że nie znam nikogo ani nawet siebie- wszyscy mają w głowie idealną wersję mnie, której nie umiem spełnić. Ja swojej własnej też nie umiem odzyskać. Nie mam siły chodzić do szkoły, męczy mnie ilość bodźców tam, staram się a jak raz się nie uda to jestem najgorsza. Bardzo mi z tym źle, a nie mam jak zwrócić się do terapeuty, więc piszę tutaj licząc na wsparcie.
Witam,
Mój problem polega na tym, iż jako 19-latka rozstałam się z chłopakiem (20-latek) na rok. Po roku do siebie wróciliśmy.
On miał dwie partnerki seksualne, ja żadnego innego partnera. Przeszkadzało mi to, ale chciałam z nim być. Dziś jako 36-latka mam z tym ogromny problem, który pojawił się, kiedy w łóżku przestało się układać. Zaczęłam zadawać pytania szczegółowe na temat tamtych dziewczyn. Dziś (rok od początku rozmów o jego przeszłości) prawie się rozstajemy. Bardzo chcę z nim być, mamy dzieci, ale nie umiem znieść myśli, że miał inne, inne pragnął, ja nikogo. Tak szybko mnie zastąpił....i wiem, że to było 18 lat temu, ale nie umiem sobie z tym poradzić i niszczę to małżeństwo. Czasem żałuję, że wtedy mając wiedzę, że miał inne, do niego wróciłam. Zdaje sobie sprawę, że był sam, układał jakoś życie....ale ja nie miałam nikogo....i to chyba boli najmocniej. Nie umiem z nim już normalnie funkcjonować, bo ciągle widzę go z nimi.

