
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia neurologiczne
- Pół roku temu...
Pół roku temu zasłabłam w aucie. Od tamtej pory miewam częste zawroty głowy.
Patrycja
Eliza Gifford
Pani Patrycjo,
w takich przypadkach gruntowne badania to podstawa. Neurolog/inny lekarz musi wykluczyć przyczyny fizyczne. Jednak jest możliwe, że po zasłabnięciu w aucie zaczęła się Pani bać tej sytuacji i oczekiwać, że omdlenie powtórzy się. Może Pani rozmyślać w ciągu dnia o tym, co będzie w samochodzie, albo martwić się o zawroty głowy. W takim przypadku można diagnozować zaburzenia lękowe. Z tego typu problemem polecam udać się do terapeuty CBT. Terapeuta zdiagnozuje problem, pomoże Pani zrozumieć mechanizm jego powstania i utrzymywania się, a potem zaleci odpowiednią terapię, aby pomóc Pani wyjść ze spirali lęku. Czasami problem psychologiczny powstaje na skutek realnego problemu zdrowotnego. Więc bez względu na podjęcie terapii podkreślam, należy wykluczyć lub leczyć przyczyny fizyczne.
pozdrawiam serdecznie
Eliza Gifford

Zobacz podobne
Mam pewien problem z moim synem, który ma 15 lat.
Widzę, że często jest przygnębiony i zestresowany.
Kiedy z nim rozmawiam, wychodzi na to, że czuje się pod dużą presją ze strony rówieśników i boi się, że nie spełni oczekiwań innych. Z jednej strony chce być akceptowany przez grupę, a z drugiej musi sprostać wymaganiom szkoły.
To wszystko go przytłacza, a ja nie wiem, jak mogę mu pomóc skutecznie. Bardzo mi zależy, żeby czuł się wspierany, ale jednocześnie nie chciałbym, żeby czuł jeszcze większą presję z mojej strony. Myślę, jakie metody mogłyby pomóc mu w radzeniu sobie ze stresem w takich sytuacjach?
Dziękuje
Zauważyłem, że moje kontakty z bliskimi stają się coraz cięższe do zniesienia. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie daje mi się podejmować samodzielnych decyzji... i każda próba postawienia na swoim kończy się poczuciem winy i strachem przed odrzuceniem. Myślę, że może być to związane z moim zaburzeniem osobowości, ale nie wiem, jak sobie z tym radzić. Czuję się często przytłoczony, jakby moje poczucie własnej wartości gdzieś się gubiło w obawie przed utratą bliskości z innymi. To negatywnie wpływa na moje związki, bo przecież w zdrowych relacjach powinna być jakaś równowaga i wzajemne wsparcie, a nie ciągłe uzależnienie od kogoś.
Boję się, że jeśli nie znajdę rozwiązania, moje relacje staną się coraz bardziej toksyczne. Boję się przez to wchodzić w jakąkolwiek relację, boję się, że ktoś mnie zrani, albo ja zranię tę osobę. Ciągle.

