Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przemoc w związku, myśli samobójcze i lęk – czy to PTSD i jak przełamać wstyd przed szukaniem pomocy?

Treść wrażliwa
Dzień dobry, Nie wiem od czego zacząć. Parę lat byłam z partnerem, z którym mam dwójkę dzieci. Związek ten doprowadził mnie do okropnego stanu, którego nie rozumiem i nie jestem w stanie wyjść z błędnego koła. Od początku poznania partnera zdradzał jakieś dziwne zachowania, które powodowały mój strach o jego zdrowie. Gnębił mnie, że jak odejdę to on sobie coś zrobi, przy tym stosował dużo fizycznej przemocy sobie (uderzał w drzewo, drzwi, ścianę raniąc siebie dotkliwie, rzucał różnymi przedmiotami). Ze strachu i przeprosin byłam z nim. Kiedy zaczął stosować przemoc wobec mnie (uderzył mnie nawet kiedy byłam w ciąży, szarpał, rzucał przedmiotami we mnie, rozpędzał samochód tak żebym się bała jednocześnie drugą ręką uderzając mnie, wyrzucał z samochodu, rzucał na łóżko i tak się szarpał że i ono pod naporem pękło, krzyczał że mnie zgwałci, nagrywał kiedy ze stresu i bolu wyłam, żeby pokazać jaka jestem okropna w sądzie, otwierał okna w mieszkaniu żeby wszyscy słyszeli jaka jestem kiedy prosiłam go żeby przestał). Tych sytuacji było tak wiele, że kiedy wyciął mi z główki, po którym zwymiotowałam, powiedziałam dość. Była policja, kurator, rozwód, rozmowy, próby ułożenia życia na nowo. Dzisiaj wiem, że ze wstydu i jego szantażowaniu byłam z kimś kto tak naprawdę mnie nie kochał bo takie traktowanie miłością nazwać nie można. Obwinianie mnie ciągle o jego złe samopoczucie, o jego wybuchowość, o to że mu kiedyś obiecałam że będę z nim, a małżeństwo traktował jako własność, bicie, poniżanie, doprowadziło do myśli samobójczych, bezsenności, wyczerpania, zmęczenia pomimo braku jakiekolwiek aktywności, zamknięcia w domu, rezygnacji z planów, marzeń, nic mnie nie cieszy, nie smuci. Czuję wewnętrzna pustkę. Moje ciało pomimo nic konkretnego nie robienia ciągle jest napięte, myśli wariują, mam wrażenie że wpadnę w jakiś obłęd, ataki lęku, strachu, bóli somatycznych i uczucie wielkiego cierpienia. Z dziewczyny, która była ambitna, pełna pasji, stałam się osobą zamknięta z wieloma lękami. Doświadczenia jakie zdobyłam z tą osobą zmieniły mnie, pokazały jakie toksyczne osoby potrafią być, jak trudno odejść od takiej osoby, jaki wstyd towarzyszy temu. Jak trudno zgłosić się po pomoc i opowiedzieć to co leży na sercu bo to co opisane to tylko skrawek. Czy to są skutki stresu pourazowego? Jak przełamać wstyd i zgłosić się po pomoc?
Wiktoria Rybak

Wiktoria Rybak

Dzień dobry,


przede wszystkim bardzo ważne jest to, że zdecydowała się Pani napisać i opowiedzieć o tym, czego doświadczała. To wymaga ogromnej odwagi, szczególnie po latach życia w lęku, przemocy i poczuciu wstydu. Wiele osób tkwiących w podobnych relacjach bardzo długo nie mówi nikomu o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, właśnie dlatego, że towarzyszy temu strach, zagubienie i obwinianie siebie samego.

 

To, co Pani opisuje, jest przemocą psychiczną, fizyczną i emocjonalną. I bardzo ważne jest, by to wyraźnie nazwać. Żaden człowiek nie zasługuje na bicie, zastraszanie, groźby, poniżanie czy manipulowanie poczuciem winy. To, że partner ranił siebie, groził odebraniem sobie życia czy obarczał Panią odpowiedzialnością za swoje zachowanie, mogło powodować u Pani ogromne poczucie uwięzienia i ciągłego napięcia. W takich relacjach człowiek często przestaje ufać sobie, swoim emocjom i swojej ocenie sytuacji.

 

Objawy, które Pani opisuje: ciągłe napięcie ciała, lęk, bezsenność, poczucie pustki, wyczerpanie, zamknięcie się w sobie, trudności z odczuwaniem radości, natłok myśli, dolegliwości somatyczne czy poczucie życia w ciągłym zagrożeniu, mogą być związane z doświadczeniem długotrwałej traumy i przewlekłego stresu. Wiele osób po doświadczeniu przemocy doświadcza objawów stresu pourazowego lub tzw. traumy złożonej. 

 

Mimo wszystkiego, przez co Pani przeszła, nadal szuka Pani zrozumienia i pomocy. To pokazuje, że jest w Pani część, która chce odzyskać spokój, bezpieczeństwo i siebie sprzed tych doświadczeń. I to jest możliwe, choć zwykle wymaga czasu oraz wsparcia.

 

Wstyd bardzo często pojawia się u osób doświadczających przemocy, ale warto pamiętać, że wstyd powinien należeć do osoby stosującej przemoc, a nie do osoby, która próbowała to przetrwać. Zgłoszenie się po pomoc nie jest oznaką słabości. To jeden z najważniejszych kroków w stronę odzyskiwania siebie i poczucia bezpieczeństwa.

Warto rozważyć kontakt z psychoterapeutą lub Centrum Zdrowia Psychicznego, gdzie można zgłosić się bez skierowania. Pomocne bywają też Ośrodki Interwencji Kryzysowej oraz grupy wsparcia dla osób po doświadczeniu przemocy. Nie musi Pani opowiadać wszystkiego od razu. Czasem pierwszy krok to po prostu powiedzenie komuś: „nie radzę sobie i potrzebuję pomocy”.

 

To, że dziś czuje się Pani zagubiona i zmieniona przez te doświadczenia, nie oznacza, że ta wersja Pani pozostanie na zawsze. Człowiek po traumie często potrzebuje czasu, by znowu poczuć siebie, swoje emocje, bezpieczeństwo i sprawczość. Naprawdę nie musi Pani przechodzić przez to sama.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

przede wszystkim dziękuję, że zdecydowała się Pani opisać swoją sytuację. Z Pani historii wynika doświadczenie zachowań o charakterze przemocy, życia w dużym napięciu, lęku i nieprzewidywalności. Proszę jednak pamiętać: odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby stosującej przemoc, nie osoby jej doświadczającej.

 

Odpowiadając na Pani pytanie: objawy, które Pani opisuje (ciągłe napięcie, bezsenność, ataki lęku, natłok myśli, objawy somatyczne, poczucie pustki czy trudność w odczuwaniu radości) mogą pojawiać się po długotrwałym doświadczeniu silnego stresu, przemocy i zagrożenia. Na podstawie samego opisu nie da się postawić diagnozy, ale Pani skojarzenie z wpływem trudnych doświadczeń na obecne funkcjonowanie jest bardzo zrozumiałe i zdecydowanie warte konsultacji ze specjalistą.

 

Jeśli chodzi o wstyd, to bardzo wiele osób po doświadczeniu przemocy go odczuwa. To jeden z trudniejszych mechanizmów takich doświadczeń: choć odpowiedzialność nie leży po stronie osoby skrzywdzonej, to właśnie ona często niesie ciężar milczenia, poczucia winy i izolacji.

 

Żeby zgłosić się po pomoc, nie trzeba od razu opowiadać całej historii. Czasem pierwszym krokiem może być powiedzenie: doświadczyłam przemocy i widzę, że to nadal bardzo na mnie wpływa. Potrzebuję wsparcia.

Chciałabym żeby Pani wiedziała, że już sam fakt, że Pani potrafi o sytuacji napisać i szuka odpowiedzi, jest już bardzo ważnym krokiem w stronę pomocy!

 

Warto poszukać pomocy psychologa lub psychoterapeuty pracującego z doświadczeniem traumy i przemocy. 
Jeśli wracają myśli samobójcze albo pojawia się poczucie, że trudno Pani bezpiecznie funkcjonować, proszę szukać pilnej pomocy (112, najbliższa pomoc medyczna, centrum interwencji kryzysowej).


 Marta Lenarczyk


 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że to, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie długotrwałej przemocy i życia w ciągłym zagrożeniu. Ciało i psychika po takich przeżyciach często pozostają w stanie alarmu jeszcze długo po zakończeniu relacji, stąd napięcie, lęk, bezsenność, pustka czy objawy somatyczne. Sądzę, że mogą to być objawy traumy lub stresu pourazowego i naprawdę warto poszukać profesjonalnego wsparcia, najlepiej u psychoterapeuty pracującego z traumą.

Co też jest bardzo ważne: wstyd powinien należeć do sprawcy przemocy, nie do Pani...to nie Pani zawiodła, to Pani próbowała przetrwać coś bardzo trudnego.

Może warto zadać sobie kilka pytań:
Co powiedziałaby Pani bliskiej kobiecie, gdyby przeżyła dokładnie to samo?
Czy fakt, że tak długo Pani wytrzymała, nie świadczy bardziej o desperackiej próbie ochrony siebie i dzieci niż o „słabości”?
Co mogłoby być dziś pierwszym, najmniejszym krokiem w stronę odzyskiwania siebie?

 

Podaję też ważne numery, gdyby chciala Pani zadzwonić i porozmawiać ze specjalistami (gotowymi aby Panią wysłuchać):

116 123 (Kryzysowy telefon zaufania dla doroslych)  lub 112 lub 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób w Stanie Kryzysu Psychicznego (całodobowa, bezpłatna linia).

800 120 002  Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” (czynna całodobowo)

600 070 717 Całodobowy telefon interwencyjny dla kobiet ofiar przemocy

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Wloszycka

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
To, że dzieli się Pani swoją bardzo trudną historią jest pierwszym krokiem do przełamania wstydu, a to już dużo. Doświadczyła Pani przemocy zarówno psychicznej, fizycznej, jak i emocjonalnego zastraszania. Pani obecne reakcje: napięcie, lęk, bezsenność, poczucie pustki, wyczerpanie, trudność w odczuwaniu radości czy ciągłe poczucie zagrożenia, mogą pojawiać się po długotrwałym doświadczaniu przemocy oraz życiu w przewlekłym stresie. Organizm przez lata funkcjonował w trybie przetrwania i często nie „wyłącza się” od razu nawet wtedy, gdy zagrożenie już minęło. Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że to, że wytrwała Pani tak długo w tej relacji, nie świadczy o Pani słabości czy „braku rozsądku”. W relacjach, w których występuje przemoc często pojawia się lęk, poczucie winy, wstyd, i emocjonalne uzależnienie od osoby stosującej przemoc, które utrudniają odejście. Wiele osób ma podobne doświadczenia. Opisane przez Panią objawy mogą mieć związek z doświadczeniem traumy, ale warto skonsultować to ze specjalistą celem postawienia diagnozy i dopasowania najlepszej formy wsparcia dla Pani. Najważniejsze jest to, że nie musi Pani radzić sobie z tym sama. Pomoc psychologiczna nie polega na ocenianiu Pani postępowania, ale na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni do stopniowego odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa, sprawczości i kontaktu ze sobą. Często przełamanie wstydu zaczyna się od małego kroku np. umówienia pierwszej konsultacji i powiedzenia tylko tyle, ile jest Pani gotowa powiedzieć na dany moment. Nie trzeba opowiadać wszystkiego od razu. W razie gdyby Pani samopoczucie drastycznie się pogorszyło, proszę porozmawiać z kimś bliskim, zgłosić się do regionalnego ośrodka interwencji kryzysowej lub zadzwonić na telefon zaufania (116 123).

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Opisane doświadczenia oraz Pani obecny stan sugerują zespół stresu pourazowego (PTSD) lub jego złożoną formę (C-PTSD), będącą wynikiem życia w toksycznej relacji opartej na zastraszaniu i przemocy.

Wstyd, który Pani czuje, jest niestety częstym narzędziem sprawców, ale proszę pamiętać, że nie jest on Pani winą – to naturalna reakcja na nienaturalne traktowanie. Przełamanie go zaczyna się od zrozumienia, że jest Pani ofiarą, a nie winowajcą tej sytuacji. Pierwszym krokiem do wyzdrowienia jest bezpieczna rozmowa ze specjalistą (psychoterapeutą traumy), który pomoże Pani ciału i umysłowi powoli odpuścić to ogromne napięcie. Jest Pani niezwykle dzielna, że mimo takiego wyczerpania potrafiła Pani powiedzieć „dość” i szukać odpowiedzi – to dowód na to, że Pani wewnętrzna siła wciąż tam jest, choć teraz przykryta lękiem.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

opisuje Pani historię niezwykle odważnej i dzielnej kobiety. To, że mimo bycia w przemocowym związku, tak wielu ogromnie trudnych, traumatycznych doświadczeń, znalazła Pani w sobie siłę, żeby odejść, powiadomić policję, prokuraturę, rozwieść się. Czytam tę historię ze wzruszeniem i podziwem dla Pani. 

Tak, to, co Pani opisuje to skutki nie tyle zwykłego stresu pourazowego, ile traumy złożonej, czyli bycia w stanie długotrwałego stresu i urazów. Pani ciało wciąż pamięta przemoc i strach. W naszych układach nerwowych działają dwa uzupełniające się mechanizmy: układ współczulny, który mobilizuje nas w sytuacji zagrożenia i układ przywspółczulny, który odpowiada za rozluźnienie i relaks, kiedy zagrożenie minie. Tak długo musiała się Pani mobilizować do czujności, uważności, unikania zranień i krzywd, że teraz Pani układ nerwowy nadal reaguje jak w stanie zagrożenia, chociaż ono przynajmniej formalnie już minęło. Pisze Pani o tej dziewczynie, którą kiedyś była: ambitną, pełną pasji. Ona nadal w Pani jest, tylko teraz zablokowana przez traumatyczne przeżycia. Kiedy będzie Pani gotowa sięgnąć po pomoc psychologa proszę szukać osoby pracującej z traumą, np. psychotraumatologa. Często terapia taka obejmuje i pracę nad myślami, uczuciami, ale też pracę nad rozluźnianiem ciała. 

Pisze Pani o wstydzie i on jest naturalną, choć bardzo trudną, emocją, której doświadczają osoby, które były ofiarami przemocy. Proszę pamiętać, że psycholog to osoba, której celem jest być po Pani stronie, pomóc odzyskać dawną siebie. Cokolwiek Pani przeżyła, w gabinecie psychologa jest przestrzeń na tę historię, na ukojenie, zrozumienie i wsparcie. Proszę pomyśleć o tym, że decydując się na spotkanie z terapeutą dokonuje Pani kolejnego czynu niezwykłej odwagi, troszcząc się o siebie po tym, co Pani przeżyła pokazuje Pani swoją siłę i niezłomność, walczy Pani o siebie i swoją przyszłość. Mogę się tylko domyślać jak trudny jest ten pierwszy krok zwrócenia się o pomoc i jak przytłaczające może być poczucie wstydu, kiedy myśli Pani o swojej przeszłości. Ale w tej przeszłości poza historiami upokorzeń jest też historia walki o siebie, o dzieci, przeciwstawienia się przemocy. Pisząc tutaj na forum poniekąd już pisze Pani o swojej gotowości sięgnięcia po wsparcie. Mam nadzieję, że odpowiedzi, które się tutaj pojawią (moja i innych specjalistów) dodadzą Pani sił niezbędnych, żeby podjąć ten kolejny krok.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Dzień dobry 

Jak najbardziej opisujesz objawy, które bardzo pasują do reakcji na długotrwałą traumę i przemoc, w tym do zespołu stresu pourazowego albo tzw. złożonej traumy po przemocy domowej. Do takich następstw należą m.in. napięcie w ciele, bezsenność, ataki lęku, natrętne wspomnienia, poczucie winy, odrętwienie emocjonalne, wstyd i objawy somatyczne. To, że czujesz wewnętrzne „zamrożenie”, pustkę, ciągłe napięcie, rozregulowanie myśli i strach, nie oznacza słabości ani „obłędu”. To częste skutki życia w długotrwałym zagrożeniu, kiedy organizm przez lata był ustawiony na przetrwanie.  Wstyd też jest bardzo typowy po przemocy, zwłaszcza gdy sprawca manipulował, obwiniał Cię i izolował, wtedy osoba krzywdzona często zaczyna brać odpowiedzialność za cudzą przemoc.
To, co opisujesz, jest poważne i zasługuje na profesjonalną pomoc, nie na samotne dźwiganie.  To nie Ty zawiodłaś, tylko byłaś przez długi czas krzywdzona. Pomaga nazwanie sprawy wprost: „doświadczyłam przemocy, mam objawy po traumie i potrzebuję wsparcia”. Możesz zacząć od jednej bezpiecznej osoby jak psychologa, psychiatry, lekarza rodzinnego, zaufanej osoby z rodziny albo przyjaciółki i powiedzieć tylko tyle, ile dasz radę powiedzieć teraz.
Nie musisz opowiadać wszystkiego naraz; wystarczy krótki opis objawów i faktu przemocy, a resztę można rozwinąć stopniowo podczas kolejnych spotkań.

Jeśli masz siłę, zrób jeden mały krok jeszcze dziś: zapisz na kartce 3 rzeczy.  Co Ci dolega, czego się boisz i czego potrzebujesz teraz. Taka notatka bardzo pomaga, gdy trudno mówić o wszystkim na głos.
Dobrym początkiem jest też kontakt z ogólnopolskim wsparciem dla osób doznających przemocy: 800 12 00 02; można tam uzyskać pomoc psychologiczną i informacje, gdzie szukać wsparcia blisko miejsca zamieszkania.
Jeśli wolisz pisać, dostępny jest też adres niebieskalinia@niebieskalinia.info oraz WhatsApp 510 404 333.

  Napisałaś o myślach samobójczych, więc chcę powiedzieć to bardzo wprost: jeśli czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę albo nie jesteś bezpieczna sama ze sobą, dzwoń od razu pod 112 albo jedź na najbliższy SOR/izbę przyjęć.
Jeśli zagrożenie nie jest „na teraz”, ale czujesz, że sytuacja Cię zalewa, skontaktuj się jeszcze dziś z kimś zaufanym i nie zostawaj z tym sama. To, co przeżyłaś, jest ciężkie, ale da się z tego wychodzić z pomocą, powoli, krok po kroku. 

Możesz użyć bardzo prostego zdania u specjalisty : „Przez lata doświadczałam przemocy w związku, mam bezsenność, ataki lęku, napięcie w ciele, pustkę i myśli samobójcze. Potrzebuję oceny i pomocy”. To wystarczy, żeby rozpocząć pomoc; specjalista sam dopyta o szczegóły w bezpieczny sposób.
 

Zobacz podobne

Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Czy dotykanie i agresja to także gwałt? Granice przemocy seksualnej.
Czy tylko stosunek jest gwałtem? czy dotykanie w miejscach intymnych i zmuszanie do całowania, agresja to tez gwałt?
Czy moje bóle głowy mogą być spowodowane przemocą psychiczną ze strony męża?
Chciałabym jak najbardziej przejrzyście napisać o tym co mnie dręczy, mam nadzieję, że mi się uda. Jestem mężatką, mamy trójkę dzieci w wieku nastoletnim. Od września zeszłego roku męczą m nie bardzo silne bóle głowy pojawiające się nieregularnie, z częstotliwością 1, 2 razy w tygodniu. Próbowałam samodzielnie znaleźć przyczynę i eliminowałam różne rzeczy. Nic nie przynosiło rezultatu. Ostatnio swoje podejrzenia skierowałam na zachowania mojego męża i to co te zachowania ze mną robią. Przypomniałam sobie, że będąc nastolatką miałam również nawracające silne bóle głowy, badania nie wykazały przyczyny. Po czasie doszłam, że przyczyną był stres związany z kłótniami rodziców, pijactwem taty i biciem mamy. Bóle ustały, gdy mama wyjechała i skończyły się kłótnie. Wróćmy do mojego męża, ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo często z błahego powodu się bardzo denerwuje i w jakiś sposób negatywny oddziałuje to na mnie. Wg mnie powody są bardzo błahe, np. pozostawiony kabelek do ładowania podłączony w aucie (mój mąż, uważam że jest pedantem) - wtedy mąż ostentacyjnie wyszarpuje ten kabelek, albo idzie z czymś i ktoś stoi mu na drodze, ostatnio w takiej sytuacji przepchnął najmłodszego syna, albo np. gdy mąż wraca po 24h w pracy jest nie w humorze (kiedyś Go zagadywałam, pytałam co się stało, to słyszałam w odpowiedzi "o co Ci chodzi? Normlanie się zachowuję", odpuściłam, przestałam pytać, daję mu przestrzeń, idę do innego pokoju) wtedy stuka szafkami, drzwiami przesuwnymi od szafy itp. Ostatnio udało mi się dowiedzieć, ze po powrocie z pracy przeszkadzają mu naczynia w zlewie i to o to jest kilku godzinny foch - trwa to już lata, a udało mi się to wydobyć ostatnio. Obraża (takie mam wrażenie) się o byle drobnostkę, np. że przy 32 stopniach na dworze, cała rodzina woli zjeść wewnątrz klimatyzowanej restauracji, a on się upiera, że na zewnątrz są parasole i nie jest gorąco, albo jak chcemy usiąść do innego typu stołu nisz zwykle. Takich różnych przykładów zachowań mogę dużo przytoczyć. Staram się nie dać mężowi kontroli nade mną, szczególnie że tu się rozchodzi o naprawdę takie drobnostki, więc to że się obraża nie powoduje, że ja nagle robię wszystko tak jak mąż chce. Jednak w związku z tym, że ja się "nie daję" dochodzi do częstych kłótni. Bo stawiam granice, bo nie zgadzam się na traktowanie, na które nie zasłużyłam. Kolejną sprawą jest alkohol. Mąż pije w weekendy wieczorami, ponieważ jakiś czas temu się umówiliśmy, że przecież picie codzienne czy 5 razy w tygodniu to przegięcie. Zdaża się, że mąż pije ukradkiem, widzę, że ubywa alkoholu z butelki, jak Go konfrontowałam, to była rozmowa jak z dzieckiem, że o co mi chodzi, a co to on nie może itp. Ostatnio wypił trochę na uroczystości rodzinnej, chociaż wg niego nie był pijany. Podczas drogi powrotnej wywołał dużą kłótnie i jeszcze ją podsycał. Doprowadził do płaczu najstarsze dziecko. Po tym zdarzeniu jakby mi się oczy szerzej otworzyły....powiedziałam, ze być może nasze drogi się za bardzo rozjeżdżają, że ja nie jestem specjalistą i nie potrafię mu pomóc, a na takie "akcje" nie ma mojego przyzwolenia. Powiedziałam, że na ten moment jesteśmy jedynie współlokatorami. To stwierdzenie, pozwoliło mi chyba przestać brać do siebie Jego "fochy". Mąż uważa, że nie potrzebuje pomocy, że on już rozumie, że przeprasza, że będzie lepszy (to jest stały fragment, poprawa jest na chwilę, potem znów to samo). Mija już 3 tygodnie jak nie pojawił się ból głowy (od tygodnia mąż jest w podróży służbowej), nadal się obserwuje, mam nadzieję, że w końcu znalazłam przyczynę. Czy to co mnie spotyka to przemoc psychiczna? Czy mogę jakoś zaopiekować siebie i dzieci? Czy jedyna droga to rozwód (na który obecnie brak mi odwagi)?
Kryzys suicydalny, psycholog nie pomaga.
Witam, mam myśli samobójcze, gdyż od wielu lat mam problemy życiowe, które z roku na rok się nawarstwiają. Nie pomaga mi nic, żadna wizyta u psychologa. Moja sytuacja jest tak trudna, że ludzie płaczą, gdy słyszą moją historię. To jedno wielkie piekło. Czasami czuję, że muszę odebrać sobie życie, bo wyczerpałam już limit cierpienia. Nie wiem, co robić. NIe chcę żyć w takim świecie.
Jak radzić sobie z toksycznym zachowaniem siostry i jej partnera o niskim poczuciu wartości?
O czym świadczy takie zachowanie. Siostra z partnerem( im dłużej trwa zwiazek tym sytuacja wygląda gorzej). Mam przeczucie, że są toksycznymi ludźmi gdyż mają niskie poczucie własnej wartości. Próbują się dowartościować krytyką i poniżaniem innych bez opanowania. Obserwuje ich od dawna. Zauważyłam, że wedłuch nich nikt nie ma prawa do błędu, poza nimi. Jeżeli tylko dowiedzą się, że ktokolwiek popełnił najmniejszy bład w życiu, zrobił coś złego potrafią rozmawiac na temat tej osoby kilka godzin, obrażając tą osobę rzucając przekleństwami i wyciągając jakieś brudy z jej życia. Sami nie są idealni. Najbardziej w ostatnim czasie zaczął obrażać swojego brata i jego dzieci, któremu zazdrości tego, że lepiej układa mu się w życiu i stać go na budowę domu. Czasami nie da się słuchac tych słow, które wypowiada za jego plecami. Często mam obawy, że za moimi plecami również jestem przez nich obrażana i poniżana tylko dlatego żeby to oni poczuli się lepsi od innych, z powodu swojego niskiego poczucia wartości. Dodam, że siostra szuka takich osób które mogłaby poniżać, ponieważ od dawna ma niskie poczucie własnej wartości m.in przez własny wygląd.. Jak sobie poradzić z takimi ludźmi, by nie stracić poczucia własnej wartości, gdy ciągle słyszę jak taka osoba potrafi upokorzyć za każdy bład?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!