
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, związki i relacje
- Mam problem z...
Mam problem z pornografią, przez co żona chce rozwodu. Nie wiem od czego zacząć - od swojego uzależnienia czy naszej wspólnej terapii?
Joanna Przysłupska
Dzień dobry, jeśli oddaliliście się Państwo od siebie, a oboje macie chęć i potrzebę pracy nad związkiem, to terapia par jest bardzo dobrym pomysłem. Wspomina też Pan o własnym uzależnieniu, które z pewnością ma wpływ na Waszą relację. W wielu nurtach terapeutycznych zaleca się najpierw podjęcie pracy nad uzależnieniem jednostki, a dopiero w dalszym kroku terapię małżeńską. Być może najlepszym pomysłem byłoby sprawdzenie tego “u źródła” czyli wybranego terapeuty. Wszystko wskazuje na to, że w Pańskim przypadku będą to 2 osoby: terapeuta uzależnień (w tej kwestii poleca się nurt poznawczo-behawioralny) oraz terapeuta par. Sugeruję znaleźć odpowiednie osoby i zadać im na wstępie pytanie jak one pracują w takich okolicznościach, od czego zacząć, oraz czy można prowadzić obie terapie jednocześnie.
Życzę powodzenia,
Joanna Przysłupska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Alina Wiśniewska
Terapia małżeńska będzie dobrym rozwiązaniem. Jeśli żona nie będzie chętna do współpracy to terapia uzależnień lub psychoterapia indywidualna :) Uzależnienia… to się zdarza, ale jest też ruch, by próbować to naprawiać.

Zobacz podobne
Dzień dobry. Ostatnio przez złość straciłem bardzo ważną znajomość. W trudnych dla mnie momentach (jak ignorowanie mnie online) reagowałem obrażaniem tej osoby. Dopiero teraz widzę, jak bardzo moje słowa mogły ranić i że zamiast rozwiązywać problem (ataki (w tekście)) pomagały dosłownie na chwilę) , zniszczyłem coś dla mnie wartościowego. Zauważyłem, że właśnie mam tak najbardziej dla osób, które kocham. Jako dziecko- rówieśnicy( którzy chyba przez mój spokój i łagodność- często mnie nazywali zamulencem, zj***m itp. ) mnie bili i znęcali się nade mną. Koleżanka, niestety niezwykle wytrwale znosiła moje ataki; choć ignorując online, osobiście była nadal bardzo miła, ale po latach "powiedziała dość", blokując praktycznie natychmiast wszędzie i zgłaszając moje konta :( Ledwo to przeżyłem :( przez kilka dni miałem myśli samobójcze i czułem się jak jakieś zombi. Myślicie, że terapia mi pomoże? Czy to z charakteru, a może z nieumiejętności kontrolowania się, czy też jakiś odwet za to dzieciństwo ? A może jedno i drugie? I czy są szanse, że koleżanka się kiedyś jeszcze odezwie? Ona niestety wie, że ją kocham. Tysiące razy także w nerwach zrywałem znajomość i wracałem. Pogubiłem się przez to uczucie i ignorowanie mnie zupełnie online. Za wyzywanie zawsze na bieżąco przepraszałem. Kiedyś już odchodziła 2x, ale w znacznie łagodniejszych okolicznościach i po miesiącach wracała Pozdrawiam

