
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Postanowiłam...
Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat.
Anonimowo
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
bardzo gratuluję Pani podjętej decyzji o zakończeniu związku i zadbaniu o siebie i syna. Domyślam się, że ten krok nie był łatwy. Mimo zachowania męża martwi się Pani o niego, co też jest zrozumiałe. Niestety osoby uzależnione od alkoholu bardzo często postępują tak jak Pani mąż, a powrót oznacza ponowne sytuacje kłótni i przemocy.
W tej sytuacji sugerowałabym jak najszybszy kontakt z terapeutą specjalizującym się w terapii współuzależnienia i pomocy ofiarom przemocy.
Życzę wszystkiego dobrego
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
Jeśli Pani ocenia, że u męża występuje sytuacja realnego zagrożenia życia czy zdrowia, przejawia on konkretne plany odebrania sobie życia, to można zadzwonić po karetkę pogotowia w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa i pomocy psychologicznej. Warto też wesprzeć siebie w tej sytuacji zgłaszając się np. do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, gdzie możecie być objęci bezpłatnym wsparciem w przejściu przez tą trudną sytuację.
Gdy sytuacja się uspokoi, to proponowałabym zastanowić się wspólnie nad tym, co chcecie, jak będzie wyglądać przyszłość. Z tego, co Pani pisze, mąż chce mieć rodzinę, zależy mu na opinii innych osób, chce mieć po co żyć, a Pani, na podstawie tej wypowiedzi wnioskuję, że zależy na spokoju i na tym, aby jakoś tą sprawę ułożyć. Warto poszukać w tym punktów wspólnych dla Was obojga.

Zobacz podobne
Witam, mam taki problem, że partner, z którym jestem od 11 lat, chce mnie zostawić. Tzn. on już podjął tę decyzję tydzień temu. Wróciliśmy ze wspólnych wakacji i on powiedział, że nie jest ze mną szczęśliwy oraz że mnie nie kocha. Mi strasznie ciężko w to uwierzyć.
Mamy 5-letniego syna oraz dom. Ja mam 1/4 udziału, a on chce udać się ze mną do notariusza, abym sprzedała mu swoją część i się wyprowadziła. Ja jestem załamana. Od kilku dni ciągle płaczę, proszę go o szansę, mówię, że się zmienię i że bardzo go kocham, a on mnie nagrywa, gdy tak płaczę i nie daję mu spokoju. Odpycha mnie od siebie.
Ja strasznie nie mogę zaakceptować jego decyzji o odejściu. Denerwuje go we mnie wiele rzeczy, np. to, że nie mam studiów ani matury (on jest inżynierem), a także to, że mam słabą pracę na umowę zlecenie. Mówi, że dawał mi dużo szans, a ja się nie zmieniałam. Wcześniej, rok temu, byłam bez pracy, ale znalazłam tylko taką na umowę zlecenie, niestety.
On ma 30 lat, ja 27. Bardzo go kocham, proponowałam mu terapię dla par, ale on odmawia. Mówi, że może kiedyś do siebie wrócimy, że różnie bywa.
Co do dziecka – on chce mieć opiekę naprzemienną. Nie wiem, czy to będzie łatwe. Ja mało zarabiam, nie mam innego mieszkania, a on każe mi coś wynająć po tym, jak dostanę pieniądze za sprzedaż swojego udziału w domu.
Ta sytuacja strasznie mnie dołuje. Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Czy jest jakaś szansa, żeby on zmienił zdanie?

