Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat.

Witam. Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat. Mamy syna który ma 14 lat. Nie układa się nam, mąż nadużywa alkoholu, syn jest często świadkiem naszych kłótni. Mąż ciągle mnie poniża, obraża itp. Kiedy poinformowałam go że mam już dosyć takiego życia i wyprowadze się, stwierdził że w takim razie on nie ma po co żyć, bo chce mieć rodzinę, co inni powiedzą, on już sobie życia nie ułoży, nie po to o wszystko się starał, ciężko pracował. Nie chce zostać sam. Jednym słowem chce ze sobą skończyć. Ja natomiast nie wiem co o tym myśleć, czy on może być zdolny do tego. Nie wiem jak z nim rozmawiać, że świat się na tym nie kończy, ma jeszcze syna z którym będzie mógł się widywać w każdej chwili itp. Żadne argumenty do niego nie przemawiają. Boje się ze może popełnić samobójstwo a bardzo tego nie chcę. Nie wiem co robić dalej, jak z nim rozmawiać żeby nie miał takich myśli.
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

bardzo gratuluję Pani podjętej decyzji o zakończeniu związku i zadbaniu o siebie i syna. Domyślam się, że ten krok nie był łatwy. Mimo zachowania męża martwi się Pani o niego, co też jest zrozumiałe. Niestety osoby uzależnione od alkoholu bardzo często postępują tak jak Pani mąż, a powrót oznacza ponowne sytuacje kłótni i przemocy.

W tej sytuacji sugerowałabym jak najszybszy kontakt z terapeutą specjalizującym się w terapii współuzależnienia i pomocy ofiarom przemocy.

Życzę wszystkiego dobrego

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Jeśli Pani ocenia, że u męża występuje sytuacja realnego zagrożenia życia czy zdrowia, przejawia on konkretne plany odebrania sobie życia, to można zadzwonić po karetkę pogotowia w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa i pomocy psychologicznej. Warto też wesprzeć siebie w tej sytuacji zgłaszając się np. do  najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, gdzie możecie być objęci bezpłatnym wsparciem w przejściu przez tą trudną sytuację.
 

Gdy sytuacja się uspokoi, to proponowałabym zastanowić się wspólnie nad tym, co chcecie, jak będzie wyglądać przyszłość. Z tego, co Pani pisze, mąż chce mieć rodzinę, zależy mu na opinii innych osób, chce mieć po co żyć, a Pani, na podstawie tej wypowiedzi wnioskuję, że zależy na spokoju i na tym, aby jakoś tą sprawę ułożyć. Warto poszukać w tym punktów wspólnych dla Was obojga.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mąż chce mieszkać u rodziców, ja nie wyobrażam sobie tego. Nie mamy kompromisu.
Dzień dobry, Jestem w związku 8 lat. Małżeństwem jesteśmy od roku. A od 3 lat wynajmujemy mieszkanie z myślą, że "kiedyś kupimy swoje". Wcześniej martwiliśmy się sprawami związanymi ze ślubem, weselem i całą organizacją, więc też nie było zbyt dużo czasu, żeby jeszcze myśleć o jakichkolwiek formalnościach z kredytem, szukaniem mieszkania itd. Jeszcze krótkie nakreślenie sytuacji, że ja się wychowałam "na blokach", a mąż od dziecka mieszkał w domu - z dziadkami, rodzicami i rodzeństwem. On jest najmłodszy, reszta rodzeństwa się wyprowadziła, a dziadkowie już umarli. Tak więc jego rodzice zostali tam sami, ale obecnie oboje są sprawni i zdrowi. Piętro domu jest puste. Kiedyś było mówione, że to dla mojego męża. Jednocześnie rozmawiałam z nim i bardzo wyraźnie zaznaczyłam, że ja tam mieszkać nie zamierzam. Z wielu powodów - cenię sobie niezależność i prywatność, ale też teściowie mieszkają w innym mieście niż my obecnie i tu też pracujemy. No i tak mija już rok po ślubie a ja czuję, że dalej żyjemy „po studencku”. Bardzo chciałabym się wyprowadzić już na „swoje”, więc rozpoczęłam o tym rozmowy ze swoim mężem. No i niestety doznałam bardzo przykrego rozczarowania, gdy mąż oznajmił, że on jednak nie chciałby kupować mieszkania. Dla niego to zbyt mało miejsca, on się "dusi", on chciałby mieć kawałek trawy itd. Jakiekolwiek opcje alternatywne - mieszkanie z balkonem albo tarasem lub nawet szeregowiec - to dla niego za mało. Zakup standardowego domu - to zbyt duże koszta dla nas. Nie dostaniemy takiego kredytu. Więc jedyną opcją dla niego jest ta połowa domu rodziców, która na niego tak cały czas czeka... Jest to dla mnie bardzo trudne. Teoretycznie dalej mieszkamy i zachowujemy się tak samo. Ale czuję, że się bardzo oddalam od męża. I nie potrafię z nim już planować czegokolwiek - weekendu czy wakacji. Ciężko mi sobie to wyobrazić. Czuję jakby moje przyszłościowe plany legały w gruzach. Jednocześnie wydaje mi się, że rozstanie z powodu mieszkania-domu jest trochę śmieszne. Mieliśmy już kilka rozmów na ten temat i zawsze kończy się tak samo, że każdy zostaje przy swoim zdaniu... Nie znajduję tu kompromisu, bo wiem że z teściami nie zamieszkam. Tak na prawdę nie potrafię sobie wyobrazić tego rozstania, ale jednocześnie już nie umiem z nim planować przyszłości. Prócz tego ogólnie związek był ok. Dobrze się dogadujemy, staramy się wspierać, często spędzamy razem czas, uprawiamy razem sporty, dzielimy się obowiązkami domowymi itd. Ale obecnie nie wiem co mam ze sobą zrobić. :( Czuję się bardzo rozbita.
Jak naprawić związek po nieporozumieniu, które zakończyło relację?

Jak naprawić związek 2 msc? Po kłótni wystraszyłem kobietę, gdzie tego nie chciałem zrobić. Myślała że chcę ją skrzywdzić i po tej sytuacji koniec związku, temat zamknięty. Ona nie chce uwierzyć w to, że nie chciałem tego zrobić. Jak zacząłem pisać wiadomości to mnie zablokowała. Brak kontaktu. Ona nie pisze do mnie, po prostu cisza. Zimna jak lód i bez uczuć, a na samym początku było pięknie, nie musiała mówić, że mnie kocha, okazywała to czynami. Czy idzie coś z tym zrobić? Zależy mi na niej.

Dzień dobry, z partnerką spotykamy się od 4 miesięcy. Partnerka ma córkę, lat 7.
Dzień dobry, z partnerką spotykamy się od 4 miesięcy. Partnerka ma córkę, lat 7. Na początku, kiedy poznałem młodą, była najpierw bardzo zawstydzona, potem bardzo mnie polubiła. Oczywiście ze wzajemnością i nawet podoba mi się układ nowej rodziny. Od jakiegoś czasu (około 3tyg.) pojawiła się natomiast duża zazdrość ze strony dziecka. Kiedy chcemy się przytulić, oddala nas od siebie, bądź wchodzi między nas. Kiedy chcemy rozmawiać, ucisza nas. Kiedy chcemy się pocałować to też nas rozdziela. Kiedy śpię u nich, to przychodzi w nocy. Czasami mówi, że boli ją brzuch, albo ma koszmary, albo jest głodna itd. i zabiera mamę do swojego pokoju, albo do salonu, żeby spała tylko z nią. Jeżeli to się nie udaje, to wchodzi do łóżka pomiędzy nas. Zauważam, że uczucie zazdrości postępuje i jest coraz mocniejsze. Wczoraj mam wrażenie, że pomimo że byłem tam 15 minut, to symulowała ból nogi, żeby tylko zająć się w pełni nią. Z plusów - córka nadal mnie uwielbia, przytula się i jest ogólnie bardzo kochanym dzieckiem. Martwi mnie jednak to, że jest zazdrośnicą, ponieważ obawiam się, jak może się to odbić na naszej relacji, skoro nie mamy okazji ani porozmawiać, ani pobyć sami ze sobą nawet na chwilę. Widzę też, że frustruje to moją partnerkę. Na ten moment tłumaczy córce, że będziemy w przyszłości rodziną, że kocha ją najbardziej na świecie i jest najważniejsza itd. Ja też staram się poświęcać jej czas na zabawy, czy obowiązki i czas ten spędzamy bardzo mile, również zapewniam małą, że nie zabiorę jej mamy i zawsze będzie dla niej najważniejsza. Ogarnia mnie jednak niepokój czy w tym wszystkim nie rozmyje się to, co między mną a partnerką. Świetnie się dogadujemy, mamy wiele wspólnego, ciągnie nas do siebie i czujemy, że to jest to. Prośba o poradę - w jaki sposób można pracować z małą zazdrośnicą ? Jaki mniej więcej potrzebny jest czas, by zaakceptowała model nowej rodziny ? Czy ja mogę tutaj coś podziałać, czy wszystko jest w rękach mamy ? Pozdrawiam
Jak znaleźć zdrową relację będąc gejem wśród trudnych doświadczeń z narkomanami i alkoholikami?
Mam taki problem dzień dobry. Jestem gejem , i życie w samotności mi nie pasuje. Umawiamy się z facetami ale to są bardzo dziwne znajomości których do tej pory nie rozumiem. Umawiam się albo z żonatymi facetami którzy mają żony i próbują skoki w bok co potem nie chce się z takimi osobami umawiać ale oni często kłamią i mnie nie oszukują. Potem spotykam ludzi , którzy są bardzo j zdegenerowani społecznie typu alkoholicy narkomanii nawet miałem kontakt z męską prostytutką. Ja nie jestem osobą tak mi się wydaje że zdegenerowaną społecznie. To jest mnóstwo piszą do mnie narkomanów których ciągle blokuje. Macie jakieś trudne doświadczenia jak wyszedł z liście takich sytuacji życiowych. Obecnie jestem sam ponieważ no nie mogę zaakceptować takiej sytuacji w których ktoś próbuje w moim mieszkaniu mnie okraść albo używa alkohol albo narkotyki . Wyrzucam takie osoby z mieszkania i z mojego życia na początku one kłamią i mówią że tak nie robią a potem okazuje się że są narkomanami albo prostytutkami albo alkoholikami. Macie jakieś pomysły na poznanie kogoś normalnego jeszcze nie zaburzonego.
Pomoc w związku z partnerką mającą nawrót depresji i pytania o przyszłość relacji
Witam Proszę o poradę co mam robić? Jestem z dziewczyną od pół roku. Ja mam 33 lata, a Ona 27 lat. Bardzo ja pokochałem przez ten czas. Ma prawie 2 letniego syna z poprzedniego związku którego również kocham i widzę, że on mnie bardzo zaakceptował. Często mówiła o swoich uczuciach wobec mnie, mówiła, że bardzo mnie kocha,robiła mi różne niespodzianki, planowaliśmy na wiosnę zamieszkać razem. Niestety dwa tygodnie temu napisała mi, że chce dwa dni przemyśleń dla siebie, ponieważ jej psychika jest w rozsypce. Widzieliśmy się dzień wcześniej i pytałem czy coś się stało, czy chce mi o czymś powiedziec, ale usłyszałem, że jest zmęczona bo syn wstał o 4 i nie chciał spać. Widziałem, że coś jest nie tak, ale nie chciałem wyciągać niczego na siłę. Pisałem z jej przyjaciółką która powiedziała mi o tym, że moja partnerka często u niej płacze, uważa się za mało atrakcyjną, że nie wie czego chce od życia, mało ją coś cieszy. Ja często mówiłem jej, że ciesze się z naszego związku, że jest dla mnie najładniejsza kobietą. Po tych dwóch dniach spotkaliśmy się i powiedziała, że ma nawrót depresji i chce się rozstac, ponieważ nie chce mnie krzywdzić, że jestem za dobrym człowiekiem. Gdy zapytałem czy może nawet dojść do zdrady to potwierdziła, że tak i parę lat temu podczas depresji prawie zdradziła partnera. Wyznała, że miała już takie stany w grudniu, ale chciała sobie z nimi poradzić sama i nie chciała mi zawracać głowy swoimi problemami. Co do obecnej sytuacji zarzeka się, że mnie nie zdradziła. Co do uczuć wobec mnie to powiedziała, że czuje tylko pustkę. Powiedziałem, że chcę jej pomóc wyjść z depresji i żeby się nad tym zastanowiła. Po paru dniach mimo, że nie odpisywała mi na wiadomości, zapytała czy spotkamy się wyjść coś zjeść. Na spokojnie pytałem się znowu o to czy doszło do zdrady, czy może straciła uczucia do mnie i boi się inaczej to powiedzieć. Pytałem o zdradę bo wszystko zaczęło się po jej wyjściu z przyjaciółkami do klubu. Do tego czasu nie miałem nigdy wątpliwości co do jej wierności, nie ukrywała przede mną telefonu i zawsze chciała się spotykać nawet na te parę minut. Obiecała mi, że nie ma nikogo innego i, że rozumie moje obawy. Na spotkaniu parę razy się zaśmiała. Czy to może świadczyć, że polepsza się?Poprosiłem ja o spotkanie w sobotę i ostatecznie powiedziała co robimy dalej bo dla mnie to już też wszystko zaczyna być ciężkie, ale poprosiła o kilka dni więcej i się na to zgodziłem. Powiedziała mi, że na chwilę obecną masz związek jest na rozdrożu. Chciałem ją przytulić, ale powiedziała, że i dla mnie i dla niej lepiej nie, bo zacznie znowu płakać. Znowu minęło kilka dni, brak kontaktu z jej strony. Wysyłałem jej tylko jedną wiadomość, że na wiosnę będzie kolejny sezon naszego ulubionego serialu, ale tak jak wcześniej odczytała na drugi dzień i noc nie odpisała. Odpisała mi tylko "Ok" na mają wiadomość że jest ślisko i żeby wyjechała wcześniej do pracy. Nie wiem czy mam dalej cokolwiek do niej pisać czy dać spokój i przez tydzień nie odzywać się w ogóle? Czy lepiej byłoby wymusić na niej wcześniejsze spotkanie i ostatecznie porozmawiać co z nami?Terapie zaczyna dopiero pod koniec miesiąca. Coraz ciężej mi to wszystko znieść. Z jednej strony wiem, że choroba wymaga cierpliwości, ale coraz mniej śpię i nie mogę o niej przestać myśleć. Kocham ją i nie chce dać jej od tak odejść. Jak mam się zachować?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.