
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Związek na...
Związek na odległość bez bliskości: Jak radzić sobie z brakiem inicjatywy i komunikacji?
Beata Czerny
Z tego co Pan opisuje, można wnioskować, iż różnicie się Państwo potrzebą bliskości z drugim człowiekiem, jest to częsta przyczyna napięć w związkach, która jednak przy odrobinie dobrej woli i wzajemnym zrozumieniu, może stać się źródłem rozwoju dla pary. Zachęcam Państwa do znależienia terapii online dla par, skoro stacjonarna nie jest możliwa, a w przypadku braku chęci drugiej strony, proszę rozważyć znalezienie pomocy i wsparcia dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie:
Beata Czerny - Gabinet Geneza Tychy
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
czytając Twoją narrację nie mogę pozbyć się poczucia, że trudno Wam się wsłuchać w siebie nawzajem i zrozumieć. Im bardziej Ty próbujesz ugłośnić swój punkt widzenia tym bardziej partnerka wchodzi w pozycję obronną i odbija „piłeczkę” albo kontrargumentem albo złością. Myślę, że Wasze tendencje związane z relacją są już dość mocno ugruntowane, skoro zaczynasz wycofywać się z rozmów o tym, co dla Ciebie ważne, żeby nie narażać się na złość i pretensje – co może CI się jasno kojarzyć z odrzuceniem. Piszesz jednak, że macie również piękne chwile i chyba łączy Was uczucie, skoro sam artykułujesz potrzebę słyszenia „kocham cię”. Z tego powodu powinniście udać się na konsultację czy podjąć terapię par, żeby z pomocą osoby trzeciej – terapeutki/terapeuty zacząć na nowo się nie tylko słyszeć, ale i słuchać. A tylko usłyszenie się jest gwarantem zrozumienia i adekwatnej odpowiedzi. Dodatkowo, psychoterapia własna mogłaby Ci pomóc w radzeniu sobie z frustracją i lękiem związanych z brakiem możliwości zaopatrzenia swoich potrzeb w relacji, tak, żeby móc podjąć decyzję o rozstaniu lub pozostaniu w relacji w oparciu o wybór a nie problem w możliwości zaopiekowania się własnymi pragnieniami.
Wszystkiego dobrego i dużo siły!
Patrycja Wójcik
Karolina Bogusz
To co Pan opisuje brzmi jak długotrwałe niezaspokojenie potrzeb emocjonalnych. Myślę, że "duszenie się" i Pana wyczerpanie tą sytuacją jest całkowicie normalne po roku związku, w którym te potrzeby nie są zaspokajane. Z Pana historii wynika, że mówił Pan o swoich oczekiwaniach, ale nie zostały one w żaden sposób spełnione, wręcz w odpowiedzi na nie pojawia się złość, co nie zachęca do dalszej rozmowy i otwierania się.
Oczywiście, można kogoś kochać i nie mieć potrzeby odzywania się przez kilka godzin. Ale w zdrowej relacji, jeśli wiemy, że dla partnera kontakt i słowa są ważne, to próbujemy to uwzględnić. Możliwe, że Państwa potrzeby są różne, że Pan potrzebuje więcej kontaktu, ciepła, miłych słów, a u Pana partnerki wygląda to zgoła inaczej. Być może udałoby się wypracować Państwu rozwiązanie tej sytuacji, ale do tego potrzeba szczerej rozmowy.
Warto się zastanowić czy w tej relacji może być Pan sobą? Może Pan mówić o swoich potrzebach i mieć nadzieje na to, że wypracujecie wspólne rozwiązanie tej sytuacji? Jak Pan na co dzień czuje się w tej relacji? Czy to jest relacja, która daje Panu więcej satysfakcji czy cierpienia? Jakie są perspektywy na Państwa wspólną przyszłość?
Aleksandra Moskal
Drogi Autorze, dzielenie się swoimi trudnościami oraz wątpliwościami nie należy do najłatwiejszych więc na początku chciałam bardzo docenić to, że podzieliłeś się tym! W Twojej wypowiedzi dostrzegam dużo potrzeb, które wymagają zaspokojenia oraz prób, które podjąłeś aby to zrobić - myślę, że kosztowało Cię to dużo wysiłku. Sposób, w jaki piszesz o relacji daje mi poczucie że jest ona dla Ciebie bardzo ważna i chciałbyś zrobić coś aby zadowalała obydwie strony, dobrze że pamiętasz w tym także o sobie. Warto pamiętać, że relacja to dwoje ludzi, często o odmiennych strategiach radzenia sobie, czasami o różnych światopoglądach i sposobach zaspokajania potrzeb. Czasami te dwa odmienne światy się zderzają i dochodzi do zgrzytu, nie dlatego że komuś nie zależy ale dlatego że nie zna innych rozwiązań. Myślę, że warto zastanowić się co dla Ciebie byłoby ważne aby się zmieniło? Na ile Ty jesteś w stanie dokonać tego sam a na ile potrzebne jest też wsparcie / wysiłek drugiej osoby? Wizyta u specjalisty (indywidualnie bądź wspólnie) mogłaby pomóc aby wyznaczyć kierunek działania - nawet jeśli znajdujecie się w dwóch różnych miejscach świata - terapia online to coś co mogłoby pomóc. Pozdrawiam, Ola
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Czytając to, czuć jak bardzo jest Pan spragniony bliskości. Nie „kontroli”, nie meldunków tylko prostego sygnału: jestem ważny, myślę o Tobie, kocham Cię. To są podstawowe potrzeby w relacji, nie fanaberia.Najbardziej niepokojące w tym, co Pan opisuje, jest nie to, że macie różne style okazywania uczuć. Najtrudniejsze jest to, że gdy mówi Pan „jest mi przykro”, spotyka się Pan z irytacją, zaprzeczeniem albo odwróceniem sytuacji. W zdrowej relacji potrzeby można wypowiedzieć bez strachu, że zostaną uznane za atak.
Miłość to nie tylko piękne chwile, lecz też gotowość, by usłyszeć: „to mnie boli” i nie karać za to dystansem czy złością.
Proszę na chwilę odłożyć pytanie: „czy ona naprawdę kocha?” a zadać sobie inne:
Czy ja w tej relacji czuję się bezpieczny emocjonalnie?
Czy mogę być sobą, mówiąc o swoich potrzebach?
Czy przez ten rok jest więcej ukojenia czy duszenia się?
Nie musi Pan podejmować decyzji dziś ale nie może Pan w nieskończoność rezygnować z własnych potrzeb, żeby utrzymać relację. Związek to dwie osoby, które chcą się do siebie zbliżać nie jedna, która ciągle próbuje i druga, która się broni.Pana potrzeba codziennego „kocham Cię” czy krótkiej wiadomości nie jest nadmierna. Pytanie brzmi: czy ona chce i potrafi spotkać Pana w połowie drogi.To temat dla Państwa do szczerej rozmowy.
Wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Opisuje Pan sytuację, w której Pana podstawowe potrzeby emocjonalne są nie tylko ignorowane, ale wręcz karane irytacją i oskarżeniami. W relacjach na odległość komunikacja i deklaracje są jedynym spoiwem – jeśli ich brakuje, a Pana próby rozmowy o uczuciach kończą się „nerwicą” partnerki lub atakami typu „ty egoisto”, mamy do czynienia z głęboką asymetrią.
To, że partnerka używa argumentu „psycholog powiedział mi inaczej”, by uniknąć brania odpowiedzialności za swoje słowa, jest sygnałem alarmowym. Wygląda na to, że utknęliście Państwo w cyklu, w którym Pan stara się „zasłużyć” na bliskość, a ona stawia coraz wyższe wymagania, jednocześnie nie dając nic w zamian. Jeśli od roku dusi się Pan w tej relacji i nie ma pola do dialogu, warto zadać sobie pytanie: czy kocha Pan tę osobę, czy jedynie „piękne chwile”, które zdarzają się rzadko? Miłość nie powinna polegać na ciągłym proszeniu o minimum uwagi. Czasem lęk przed stratą przesłania nam fakt, że już dawno straciliśmy w związku samych siebie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry,
z Pana opisu widać, że od dłuższego czasu próbuje Pan rozmawiać o swoich potrzebach i o tym, czego Panu w tej relacji brakuje. Mówi Pan wprost o potrzebie bliskości, czułości, słów „kocham cię”, kontaktu w ciągu dnia. Jednocześnie ma Pan poczucie, że kiedy próbuje Pan o tym mówić spokojnie, spotyka się Pan raczej z irytacją, zaprzeczaniem albo odwróceniem sytuacji. To może być bardzo frustrujące i bolesne doświadczenie.
Z Pana słów wynika też pewien rodzaj błędnego koła – kiedy mówi Pan o tym, że jest Panu przykro, partnerka odbiera to jako krytykę, a kiedy przestaje Pan o tym mówić, napięcie i poczucie niespełnienia nadal w Panu zostają.
Z czasem może to prowadzić do coraz większego zmęczenia tą sytuacją i poczucia, że trudno znaleźć wspólny sposób rozmowy.
Pisze Pan również, że coraz częściej pojawiają się u Pana myśli o rozstaniu, a jednocześnie obawia się Pan tej decyzji i wciąż ma nadzieję, że relacja może wyglądać inaczej. To pokazuje, jak bardzo jest Pan w tej sytuacji rozdarty emocjonalnie.
W takich momentach pomocna bywa rozmowa z psychologiem, który pomoże spokojnie przyjrzeć się temu, co Pan przeżywa i czego Pan potrzebuje w relacji, a także nauczyć się spokojnie rozmawiać na trudne tematy. Taka rozmowa może pomóc Panu uporządkować własne emocje, zrozumieć, co jest dla Pana ważne w relacji i jak dalej zadbać o swoje poczucie szczęścia i bezpieczeństwa.
Z pozdrowieniami
Iwona Chrzanowska
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, to duże napięcie między potrzebą bliskości a tym, co realnie dostaje Pan w relacji. Nic dziwnego, że pojawia się frustracja, smutek i poczucie „duszenia się”.
Z Pana słów widać, że jasno komunikuje Pan swoje potrzeby, a jednocześnie doświadcza trudności w byciu usłyszanym. To może z czasem prowadzić do wycofywania się i rezygnacji z mówienia o tym, co ważne.
Wybrzmiewa też ważna rzecz – z jednej strony nie chce Pan jej stracić, z drugiej coraz bardziej brakuje Panu w tej relacji tego, co dla Pana istotne.
To pytanie, które się tu pojawia, nie dotyczy tylko tego, czy ją Pan kocha, ale też:
jak Pan się czuje w tej relacji na co dzień i czy ma Pan w niej przestrzeń na swoje potrzeby.
To, że jest Pan zmęczony i ma wątpliwości, jest w tej sytuacji zrozumiałe.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Materiały wspierające

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.
Warto przeczytać

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Zobacz podobne
Od lat męczy mnie codziennie, dosłownie codziennie jedna myśl. Co robić w życiu? Do czego się nadaje? Mam 30 lat. Nie mam dzieci ani męża. Mam partnera. Niestety tak potoczyło mi sie życie ,choć chciałabym mieć pełna, normalna rodzinę. Do tego mieszkamy za granicą i mam kiepska prace, nie dość, ze fizyczna to jeszcze kiepsko płatna. Czuję, że mogę więcej. W Polsce cale życie pracowałam w biurze, mam wyższe wykształcenie. Niestety sytuacje życiowe z partnerem doprowadziły mnie do takiego miejsca, ze niewiele mnie cieszy. Czuję się, jakbym utknęła. Zawsze miałam tak, ze nie wiedziałam, co chce robić. Od samego skończenia szkoły średniej, czyli już ponad 10 lat męczą mnie myśli ze cięgle nie wiem, co robić. Mam wiele zainteresowań, za wiele. Chciałam być dentysta, dietetykiem, kosmetologiem, psychologiem, stylistka rzęs, stylistka paznokci itp. Mnóstwo pomysłów, a na końcu nic nie wyszło i skończyłam w pracy fizycznej, która jest ponad moje siły. Zawsze się na czymś zafiksuje, a potem mi mija i znowu czas zobojętnienia i braku motywacji i pomysłu na siebie.. Dlaczego tak jest? Jak w końcu sie określić czego chce i do tego dążyć. Jestem konsekwentna, ale tylko wtedy gdy mam jasno wyznaczony cel. A teraz się motam i czuje, ze tracę czas i życie. Czuję się, jakbym była za stara na zrobienie jeszcze czegoś w życiu, choć mam dopiero 30 lat... I męczy mnie to wszystko do tego stopnia, ze czuje się czasem jakbym już wariowała od tych myśli. Ciągle tez mam strach, ze jak coś wybiorę, to zle wybiorę i nie będę się do tego nadawać. Nie mam pojecia co robic, jak poradzić sobie z tymi obsesyjnymi myślami.
Dzień dobry, Z żoną jestem już 12 lat po ślubie, a razem jesteśmy od 17.
Mamy wspólnie syna w wieku 10 lat. Od wielu lat (conajmniej 11) borykam się z problemem w moim związku, w którym się średnio dogadujemy ze względu na ogromne różnice charakterów, temperamentów, celów w życiu, wspólnych zainteresowań itp.
Od conajmniej 5 lat sam przed sobą stwierdziłem, że ja jej po prostu nie kocham. Kompletnie nic nie czuję, nie tęsknię jak gdzieś wyjadę, nie myślę o niej. Parę miesięcy temu przyznałem się jej do tego, że jej nie kocham i będę chciał zakończyć nasz związek. Ogólnie to poczułem ulgę, że w końcu to powiedziałem i myślałem, że będzie lepiej, ale ulga była na krótko. Oczywiście był płacz, ale po dłużej rozmowie sama stwierdziła, że jest kiepsko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona boi się samotności i że sobie już nikogo nigdy nie znajdzie. I jak tak gada to ciężko mi trochę na sercu to słuchać, ale ja nie potrafię dłużej tego ciągnąć. Ja po prostu nie jestem już w stanie dać czułości, miłości, itp. Jak ją przytulam to się dosłownie zmuszam do tego.
Ostatnimi czasy przez przypadek poznałem pewną dziewczynę, z którą się świetnie dogaduję. Jeszcze nic między nami nie zaszło, ale mogłoby dojść. Ja jeszcze staram się trzymać na wodzy z emocjami, bo nie chce niczego odwalić będąc w związku. Dosłowne przeciwieństwo mojej żony. Ja osobiście nie widzę żadnych szans na to, aby się znowu zakochać w żonie. Jest ogólnie dobrą osobą, ale ja już nie mogę tak żyć i siebie oszukiwać. Przez tyle lat też sam się bałem, że nikogo innego sobie nie znajdę, więc tkwiłem w tym. Jest to tak naprawdę pierwsza moja dziewczyna, która mnie zaakceptowała, gdyż nigdy powodzenia nie mialem i być może teraz wychodzą mi jakieś braki z lat młodzieńczych i rzeczy, które powinienem przeżyć w tamtym okresie życia. Żona mówi, że się zmieni itp.ale jak można swój charakter czy sposób bycia zmienić. Ja wiem, że tak się nie da.
Moje pytanie, jak rozwiązać ten cały problem w moim związku, jak to zrobić, aby wszyscy jak najlżej to przeszli… dzień w dzień o tym myślę, śpię tragicznie i jestem już tym wykończony psychicznie i fizycznie. Czy powinienem się udać do psychologa na rozmowę? Nie wiem co zrobić, żeby się uwolnić od tego wszystkiego.

