- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Niepewność i lęki w...
Niepewność i lęki w związku na odległość - jak radzić sobie z podejrzeniami?
A11
Bożena Nagórska
Szanowny Panie,
Pana intuicja słusznie podpowiada, że ta odpowiedź była niefortunna. W psychologii relacji zwracamy uwagę na to, czy partner w sytuacji zagrożenia bliskości odpowiada na poziomie faktów, czy emocji. Pana partnerka użyła argumentu logistycznego np. „mam dzieci, nie mam czasu”, zamiast odnieść się do Pana lęku i zapewnić o swoim uczuciu. Może to wynikać z jej zmęczenia codziennością, gdzie dzieci rzeczywiście pochłaniają całą energię, ale może też być formą mechanizmu obronnego lub sygnałem, że w relacji brakuje bliskości emocjonalnej. Zamiast jednak snuć domysły, warto porozmawiać otwarcie.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość.
Dziękuję również za ten opis, widać, że pojawił się w Panu lęk i potrzeba usłyszenia, że jest Pan kochany i ważny. W relacji na odległość to bardzo naturalne, bo brak codziennej bliskości łatwo uruchamia niepokój i różne scenariusze w głowie.Jej odpowiedź mogła być niezręczna, ale to nie musi oznaczać nic ukrytego. Bardziej wygląda na to, że Pana potrzeba zapewnienia nie została wtedy usłyszana.Najbardziej pomocne moim zdaniem może być powiedzenie wprost o sobie, bez interpretowania jej intencji, np.:
„Kiedy to usłyszałem, poczułem niepokój i potrzebuję czasem usłyszeć, że mnie kochasz i że nasz związek jest dla Ciebie ważny”. To oddziela fakty od domysłów i daje szansę na więcej bezpieczeństwa w relacji.
Zapraszamy do ponownego kontaktu, w razie potrzeby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
Z opisu wynika, że intensywny niepokój w kontekście związku na odległość wywołuje przeczucia o zdradzie, a myśli te pojawiają się bez jasnych podstaw. To reakcja na niepewność i obawę o przyszłość. W takich momentach łatwo dochodzi do „czytania” zachowań partnerki jako zapowiedzi najgorszego, co pogłębia lęk i utrudnia radzenie sobie jak i samej relacji.
Ważne jest wprowadzenie prostych mechanizmów, które pomagają złagodzić ten sceptycyzm i uspokoić umysł. Można wykorzystać techniki ugruntowania. W chwilach wysokiego napięcia warto ograniczyć podejmowanie decyzji pod wpływem lęku i zaplanować rozmowę z partnerką w spokojniejszym momencie, wyrażając własne potrzeby i granice bez oskarżeń. Prowadzenie krótkiej, obiektywnej obserwacji własnych myśli i uczuć może pomóc odróżnić fakt od interpretacji, a zaobserwowanie sytuacji wywołujących lęk dostarcza danych, a nie impulsywne reakcje.
Jeśli lęk utrzymuje się, warto rozważyć profesjonalną pomoc i terapie. W miarę możliwości rozważyć należy zaplanowanie pomocy którą można uzyskać od bliskich osób, tzw. grupy wsparcia, a także rozmowy z partnerką prowadzącej do budowy zaufania i jasnych oczekiwań. Ważne by pamiętać, że lęk i podejrzenia to sygnały trudności, a nie definicja Ciebie. Z odpowiednimi narzędziami i wsparciem możliwe jest odzyskanie spokoju, lepszej samowiedzy i zdrowszej relacji.
Julia Otremba
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo silne poruszenie emocjonalne wywołane nie tyle faktami, ile interpretacją jednej wypowiedzi. W relacjach na odległość poczucie braku kontroli i mniejszej ilości bezpośrednich sygnałów bezpieczeństwa potrafi uruchamiać lęk – czasem nagle, bez wyraźnej przyczyny. To nie oznacza, że „panikuje Pan bez powodu”. Raczej coś w Panu zostało poruszone.
Zwraca moją uwagę, że najbardziej zabolało nie samo „hahaha”, ale to, że nie usłyszał Pan „kocham Cię”. Wygląda na to, że w tamtym momencie potrzebował Pan zapewnienia o uczuciach i bezpieczeństwie w relacji. Kiedy go Pan nie dostał, umysł szybko dopisał własną historię – że dzieci są „jedyną przeszkodą”, że może „już o tym myślała”. To bardzo ludzki mechanizm. Mózg nie znosi niepewności, więc wypełnia luki scenariuszami, często tymi najbardziej bolesnymi.
Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: czy te myśli opierają się na faktach, czy raczej na lęku? To dwie różne rzeczy. Lęk potrafi być bardzo przekonujący, a jednocześnie nie mieć realnego potwierdzenia. Czasem takie reakcje mają korzenie w wcześniejszych doświadczeniach – w relacjach, w których zabrakło bezpieczeństwa, albo w momentach odrzucenia.
Możliwe też, że w tej sytuacji bardziej niż podejrzenie zdrady chodzi o Pana potrzebę bycia wybranym, ważnym, upewnionym w uczuciu. Jeżeli w odpowiedzi partnerki wyczuł Pan złość, warto zastanowić się, czy to była jej realna emocja, czy interpretacja wynikająca z Pana napięcia w tamtym momencie.
To, że Pan to analizuje i szuka zrozumienia, jest bardzo dobrym sygnałem. Jeśli takie myśli pojawiają się częściej, są natrętne albo mocno wpływają na Pana samopoczucie, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc przyjrzeć się temu spokojniej i głębiej – nie po to, by oceniać związek, ale by zrozumieć, co uruchamia się w Panu w chwilach niepewności.
Na ten moment zachęcałbym do łagodności wobec siebie. Sam fakt, że potrzebował Pan usłyszeć „kocham Cię”, nie jest niczym złym ani wstydliwym. To mówi raczej o potrzebie bliskości niż o podejrzliwości.
Pozdrawiam ciepło,
Julia Otremba
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, to moment, w którym Pana intuicja zderzyła się z odpowiedzią, która zamiast uspokoić, wzbudziła jeszcze większy niepokój. Z perspektywy psychologicznej warto przyjrzeć się dwóm aspektom: Pana przeczuciom oraz sposobowi, w jaki partnerka zareagowała na Pana szczerość.
Warto zauważyć, że w relacjach na odległość naturalnie może pojawiać się większa podatność na lęk przed odrzuceniem. Kiedy czujemy się gorzej, nasz umysł może podpowiadać nam czarne scenariusze (jak np. podejrzenie zdrady), aby przygotować nas na ewentualne zranienie. I tak odpowiedź partnerki: „Ja? Z dwójką dzieci?” rzeczywiście mogła być przez Pana odebrana jako mało kojąca. Zamiast odwołania się do uczuć i Pana bezpieczeństwa emocjonalnego, którego Pan oczekiwał, wskazała ona na "logistyczną przeszkodę". Może to wynikać z jej zmęczenia codziennością – osoby wychowujące dzieci często mówią o sobie przez pryzmat obowiązków, a jej „śmiech” mógł być formą rozładowania napięcia lub sygnałem, że czuje się niedoceniona w swoim trudzie.
Warto jednak zwrócić uwagę na zniekształcenia poznawcze, które mogą się tu pojawiać u Pana pod wpływem lęku i jednocześnie podsycać go. Z opisu wynika, że zakłada Pan, że za jej słowami kryła się złość lub ukryte pragnienia („już o tym myślałam”), choć nie ma na to twardych dowodów. Taki błąd myślowy nazywamy czytaniem w myślach. W rzeczywistości nie mamy możliwości odczytania co dana osoba w danej chwili myśli i czy jej intencje były inne niż przekazane werbalnie. Zauważam również, że interpretuje Pan jej odpowiedź wyłącznie jako brak miłości do Pana, podczas gdy może ona odzwierciedlać inne stany, np. jej aktualne wyczerpanie rolą matki wychowującej w zasadzie samodzielnie dwójkę dzieci. Czasami widzimy tylko "jedno wyjaśnienie sytuacji", podczas gdy może być ich więcej i każde z nich, dopóki go nie sprawdzimy jest jedynie hipotezą.
Zamiast zostawać samemu z tymi domysłami, warto rozważyć powrócenie do tej rozmowy z partnerką, ale z innej strony. Może Pan powiedzieć otwarcie, co Pan poczuł słysząc odpowiedź, która tak Pana poruszyła i czego w tamtej chwili pan potrzebował. Zastosowanie takiego otwartego komunikatu może pozwolić sprawdzić na ile Pana oceny były trafne a na ile podsycone lękiem.
Wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Zobacz podobne
Witam. Mąż znalazł nową kobietę. Oznajmił mi, że chce rozwodu.
Ja chce z nim porozmawiać, żeby uratować wszystko dla naszej córeczki oraz dla nas. A on się nie odzywa do mnie, tylko cały czas pisze z nią.
Nie mówcie mi, że mam go zostawić, bo i tak tego nie zrobię. Często mnie ranił i stosował przemoc psychiczną a czasem fizyczną, gdy wypił alkohol. Gdy nie pije jest wspaniałym facetem, a gdy wypije potworem. Wybaczyłam mu dużo. Ale nie potrafię sobie poradzić z ostatnią sytuacją i ciągle płaczę. Nie chcę go do siebie dopuścić i to nie jest celowe działanie, chyba cos we mnie pękło. Zwykle wszystko wybaczałam nawet zdrady, dawałam kolejne szanse i było ok, a teraz jakoś już nie potrafię nie wiem, czy szala goryczy się przelała? Jesteśmy razem 12 lat. 2 miesiące po ślubie. I ostatnio, gdy pił już za dużo i ostrzegałam go parę razy ze juz tego dłużej nie wytrzymam w złości wylałam mu kieliszek wódki na twarz wtedy sie zaczęło. Nie powiem miałam dzień wcześniej pretensje do niego ze wyszukiwał na portalu swoją byłą, pytałam, po co mu to, że wzięliśmy ślub itd. I przy tej awanturze z wódką jak mu powiedziałam, że mam juz dość picia że przesadza, powiedział ze mam zajrzeć do lustra, bo mam ryj jak świnia i do pięt jej nie dorastam -tej byłej. Tak mnie to zabolało ze tylko mam w myślach te słowa. Przepraszał, kupił kwiaty, ale to niczego nie zmieniło. Znowu wybaczyłam, ale dalej czuje żal. Nie jestem szara myszka i wielu facetów zwraca na mnie uwagę, ale ja kocham swojego męża. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że nie potrafię zapomnieć i wyrzucić z pamięci tych słoʻw choć wiele było nawet gorszych. Nie śpię 4 doby a czuje się ok, kładę się przymrużam oko a słyszę wszystko dookoła.

