Left ArrowWstecz

Niepewność i lęki w związku na odległość - jak radzić sobie z podejrzeniami?

Witam, byc moze opis z zbyt krotki ale mam przeczucie, ze wlasciwie moze duzo powiedziec - lub po prostu panikuje z nieznanych przyczyn. Ostatnio mialem bardzo zle samopoczucie i przeczucia wlasciwie bez podstaw ale przeszlo mi przez mysl, ze moja dziewczyna sie z kims spotyka - jestesmy zwiazkiem na odleglosc. Nie wiem dlaczego tak pomyslalem… w kazdym razie powiedzialem o moich uczuciach i uslyszalem… “hahaha ja!? Z dwojka dzieci?!”. Poczulem, ze jedyna przeszkoda sa dzieci… chyba oczekiwalem “ja Ciebie kocham”. Mialem wrazenie, ze za ta dwojka dzieci kryla sie jeszcze jakas zlosc… krylo sie “juz o tym myslalam ale dzieci zabieraja duzo czasu”. Nie wiem co o tym myslec…
User Forum

A11

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie, 

Pana intuicja słusznie podpowiada, że ta odpowiedź była niefortunna. W psychologii relacji zwracamy uwagę na to, czy partner w sytuacji zagrożenia bliskości odpowiada na poziomie faktów, czy emocji. Pana partnerka użyła argumentu logistycznego np. „mam dzieci, nie mam czasu”, zamiast odnieść się do Pana lęku i zapewnić o swoim uczuciu. Może to wynikać z jej zmęczenia codziennością, gdzie dzieci rzeczywiście pochłaniają całą energię, ale może też być formą mechanizmu obronnego lub sygnałem, że w relacji brakuje bliskości emocjonalnej. Zamiast jednak snuć domysły, warto porozmawiać otwarcie.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Dziękuję również za ten opis, widać, że pojawił się w Panu lęk i potrzeba usłyszenia, że jest Pan kochany i ważny. W relacji na odległość to bardzo naturalne, bo brak codziennej bliskości łatwo uruchamia niepokój i różne scenariusze w głowie.Jej odpowiedź mogła być niezręczna, ale to nie musi oznaczać nic ukrytego. Bardziej wygląda na to, że Pana potrzeba zapewnienia nie została wtedy usłyszana.Najbardziej pomocne moim zdaniem może być powiedzenie wprost o sobie, bez interpretowania jej intencji, np.:

„Kiedy to usłyszałem, poczułem niepokój i potrzebuję czasem usłyszeć, że mnie kochasz i że nasz związek jest dla Ciebie ważny”. To oddziela fakty od domysłów i daje szansę na więcej bezpieczeństwa w relacji.

 

Zapraszamy do ponownego kontaktu, w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

Z  opisu wynika, że intensywny niepokój w kontekście związku na odległość wywołuje przeczucia o zdradzie, a myśli te pojawiają się bez jasnych podstaw. To reakcja na niepewność i obawę o przyszłość. W takich momentach łatwo dochodzi do „czytania” zachowań partnerki jako zapowiedzi najgorszego, co pogłębia lęk i utrudnia radzenie sobie jak i samej relacji.  

Ważne jest wprowadzenie prostych mechanizmów, które pomagają złagodzić ten sceptycyzm i uspokoić umysł. Można wykorzystać techniki ugruntowania. W chwilach wysokiego napięcia warto ograniczyć podejmowanie decyzji pod wpływem lęku i zaplanować rozmowę z partnerką w spokojniejszym momencie, wyrażając własne potrzeby i granice bez oskarżeń. Prowadzenie krótkiej, obiektywnej obserwacji własnych myśli i uczuć może pomóc odróżnić fakt od interpretacji, a zaobserwowanie sytuacji wywołujących lęk dostarcza danych, a nie impulsywne reakcje.  

Jeśli lęk utrzymuje się, warto rozważyć profesjonalną pomoc i terapie. W miarę możliwości rozważyć należy zaplanowanie pomocy którą można uzyskać od bliskich osób, tzw. grupy wsparcia, a także rozmowy z partnerką prowadzącej do budowy zaufania i jasnych oczekiwań. Ważne by pamiętać, że lęk i podejrzenia to sygnały trudności, a nie definicja Ciebie. Z odpowiednimi narzędziami i wsparciem możliwe jest odzyskanie spokoju, lepszej samowiedzy i zdrowszej relacji.

4 miesiące temu
Julia Otremba

Julia Otremba

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo silne poruszenie emocjonalne wywołane nie tyle faktami, ile interpretacją jednej wypowiedzi. W relacjach na odległość poczucie braku kontroli i mniejszej ilości bezpośrednich sygnałów bezpieczeństwa potrafi uruchamiać lęk – czasem nagle, bez wyraźnej przyczyny. To nie oznacza, że „panikuje Pan bez powodu”. Raczej coś w Panu zostało poruszone.

Zwraca moją uwagę, że najbardziej zabolało nie samo „hahaha”, ale to, że nie usłyszał Pan „kocham Cię”. Wygląda na to, że w tamtym momencie potrzebował Pan zapewnienia o uczuciach i bezpieczeństwie w relacji. Kiedy go Pan nie dostał, umysł szybko dopisał własną historię – że dzieci są „jedyną przeszkodą”, że może „już o tym myślała”. To bardzo ludzki mechanizm. Mózg nie znosi niepewności, więc wypełnia luki scenariuszami, często tymi najbardziej bolesnymi.

Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: czy te myśli opierają się na faktach, czy raczej na lęku? To dwie różne rzeczy. Lęk potrafi być bardzo przekonujący, a jednocześnie nie mieć realnego potwierdzenia. Czasem takie reakcje mają korzenie w wcześniejszych doświadczeniach – w relacjach, w których zabrakło bezpieczeństwa, albo w momentach odrzucenia.

Możliwe też, że w tej sytuacji bardziej niż podejrzenie zdrady chodzi o Pana potrzebę bycia wybranym, ważnym, upewnionym w uczuciu. Jeżeli w odpowiedzi partnerki wyczuł Pan złość, warto zastanowić się, czy to była jej realna emocja, czy interpretacja wynikająca z Pana napięcia w tamtym momencie.

To, że Pan to analizuje i szuka zrozumienia, jest bardzo dobrym sygnałem. Jeśli takie myśli pojawiają się częściej, są natrętne albo mocno wpływają na Pana samopoczucie, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc przyjrzeć się temu spokojniej i głębiej – nie po to, by oceniać związek, ale by zrozumieć, co uruchamia się w Panu w chwilach niepewności.

Na ten moment zachęcałbym do łagodności wobec siebie. Sam fakt, że potrzebował Pan usłyszeć „kocham Cię”, nie jest niczym złym ani wstydliwym. To mówi raczej o potrzebie bliskości niż o podejrzliwości.

Pozdrawiam ciepło,

Julia Otremba

4 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

 

To, co Pan opisuje, to moment, w którym Pana intuicja zderzyła się z odpowiedzią, która zamiast uspokoić, wzbudziła jeszcze większy niepokój. Z perspektywy psychologicznej warto przyjrzeć się dwóm aspektom: Pana przeczuciom oraz sposobowi, w jaki partnerka zareagowała na Pana szczerość.

Warto zauważyć, że w relacjach na odległość naturalnie może pojawiać się większa podatność na lęk przed odrzuceniem. Kiedy czujemy się gorzej, nasz umysł może podpowiadać nam czarne scenariusze (jak np. podejrzenie zdrady), aby przygotować nas na ewentualne zranienie. I tak odpowiedź partnerki: „Ja? Z dwójką dzieci?” rzeczywiście mogła być przez Pana odebrana jako mało kojąca. Zamiast odwołania się do uczuć i Pana bezpieczeństwa emocjonalnego, którego Pan oczekiwał, wskazała ona na "logistyczną przeszkodę". Może to wynikać z jej zmęczenia codziennością – osoby wychowujące dzieci często mówią o sobie przez pryzmat obowiązków, a jej „śmiech” mógł być formą rozładowania napięcia lub sygnałem, że czuje się niedoceniona w swoim trudzie.

Warto jednak zwrócić uwagę na zniekształcenia poznawcze, które mogą się tu pojawiać u Pana pod wpływem lęku i jednocześnie podsycać go. Z opisu wynika, że zakłada Pan, że za jej słowami kryła się złość lub ukryte pragnienia („już o tym myślałam”), choć nie ma na to twardych dowodów. Taki błąd myślowy nazywamy czytaniem w myślach. W rzeczywistości nie mamy możliwości odczytania co dana osoba w danej chwili myśli i czy jej intencje były inne niż przekazane werbalnie. Zauważam również, że interpretuje Pan jej odpowiedź wyłącznie jako brak miłości do Pana, podczas gdy może ona odzwierciedlać inne stany, np. jej aktualne wyczerpanie rolą matki wychowującej w zasadzie samodzielnie dwójkę dzieci. Czasami widzimy tylko "jedno wyjaśnienie sytuacji", podczas gdy może być ich więcej i każde z nich, dopóki go nie sprawdzimy jest jedynie hipotezą. 

Zamiast zostawać samemu z tymi domysłami, warto rozważyć powrócenie do tej rozmowy z partnerką, ale z innej strony. Może Pan powiedzieć otwarcie, co Pan poczuł słysząc odpowiedź, która tak Pana poruszyła i czego w tamtej chwili pan potrzebował. Zastosowanie takiego otwartego komunikatu może pozwolić sprawdzić na ile Pana oceny były trafne a na ile podsycone lękiem. 

Wszystkiego dobrego! 

Natalia Przybylska 

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co opisujesz, brzmi jak napływ silnych, niepokojących myśli i wątpliwości w związku, które mogą pojawiać się nawet bez wyraźnego powodu – szczególnie w relacjach na odległość, gdzie kontakt i codzienna bliskość są ograniczone. To, że Twoje obawy okazały się nieprawdziwe, nie zmniejsza emocji, które odczuwałeś – poczucie zazdrości, lęku czy niepewności jest realne i może być trudne do opanowania.

 

W takiej sytuacji może pomóc:

*Świadome dzielenie się emocjami – tak jak zrobiłeś, mówienie o swoich wątpliwościach wprost, ale spokojnie i bez oskarżeń.

*Obserwacja myśli i emocji – spisywanie, co i kiedy Cię niepokoi, pomaga dostrzec, że wiele obaw wynika z wewnętrznego lęku, a nie z rzeczywistych sytuacji.

*Wsparcie specjalisty – psycholog lub terapeuta może pomóc zrozumieć, skąd biorą się takie przeczucia i jak radzić sobie z nimi bez poczucia winy czy napięcia w związku.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie ze zdradą męża?
Jak poradzić sobie ze zdradą męża? Daliśmy sobie drugą szansę ale ja wciąż nie potrafię sobie z tym poradzić. Nasze życie intymne też uległo zmianie l, nie potrafię po prostu. Chciałabym żeby było jak dawniej. Mamy synka.
Widzę, że nie wierzę w siebie ani w lepsze jutro. Jestem przeciążona i chronicznie zmęczona. Nie wiem czy to minie.
Dobry wieczór Bardzo dziękuję za odpowiedź. Faktycznie, nie wierzę ani w siebie ani w to, że mogę zrobić coś dobrze. Odkąd wyszłam za mąż (a po 6 latach się rozwiodłam), zawsze byłam krytykowana, przez męża, jego rodzinę. Byłam postrzegama jako osoba niezaradna itd. W czasie gdy ja opiekowałam się dzieckiem, domem, pracowałam, mój mąż wolał alkohol, przemoc domową i zupełnie zapomniał o istnieniu moim i syna. Obecnie od kilku lat w ogóle nie interesuje się synem. Dosłownie w ogóle. Syn ma problemy w szkole, co przyniosło kolejne poważniejsze sprawy, z którymi muszę się zmierzyć, wszystko muszę załatwiać sama, psychologów, psychiatrów, w dodatku muszę pilnować swojej pracy, gdzie panuje, można śmiało powiedzieć terror. Obecnie syn ma też problemy zdrowotne, więc biegamy od lekarza do lekarza..Codziennie czuję, że juz nie dam rady tego unieść wszystkiego, co odciska się widocznie na moim zdrowiu. Schudłam, co widzę sama po sobie, ale i tez w pracy nie uszło to uwadze koleżanek, zaczynają mnie boleć wszystkie części ciała, miewam ataki paniki, każda, nawet najmniejsza, najprostsza czynność, jak rozwieszenie prania, to dla mnie wysiłek. Mam siostrę, ale ona nie jest raczej zainteresowana mną ani chęcią chociażby rozmowy ze mną...co choć trochę by mi pomogło... Codziennie rano budzę się z myślą, że kolejne sprawy czekają... wizyta w szkole, w poradniach... w dodatku syn jest na etapie buntu młodzieńczego, więc w domu toczą się kolejne historie... nie umiem juz nawet plakać. W pracy ciągle biorę zdalną pracę albo się zwalniam, bo muszę być i w szkole i w poradni, i w innych instytucjach, w których pobyt wywołuje u mnie paraliż. Przy moim synu staram się uśmiechać, żeby wiedział, że ma we mnie wsparcie, a tak naprawdę jestem już u kresu sił chociaż wiem, że muszę walczyć o jego lepsze jutro...
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną (3-letni związek) z powodu obsesyjnych wręcz wątpliwości "Czy to ta jedyna, czy to miłość itp..." Zerwałem, bo przestałem czuć miłość i tęsknotę do niej, choć było nam w związku dobrze i chciałem zatęsknić, zweryfikować uczucie i nie dawać nadziei w przypadku gdybym nie wrócił. (Pomieszkiwałem u niej 3-4 dni w tygodniu, wszystko stało się bardzo szybko, dzień wcześniej mówiłem, że kocham, a na drugi zerwałem). Stało się wręcz przeciwnie, szybko przestałem czekać na wiadomości od niej, nauczyłem się żyć sam, tęsknoty już nie ma, ale ciągle się zastanawiam kiedy poczuję tęsknotę i impuls do naprawy związku, które nie przychodzą... Czy jest we mnie to uczucie, tylko lęk przed wątpliwościami przysłania mi je, czy rzeczywiście jej nie kocham? Mam 32 lata i oboje byliśmy swoimi pierwszymi partnerami. Coś w środku podpowiada mi, że zrobiłem błąd (nigdy się nawet nie pokłóciliśmy), ale coś innego blokuje mnie przed próbą powrotu. Nie chce robić tego na siłę, aby nie niszczyć jej od nowa, bo ona i tak przeżyła to rozstanie, lecz z drugiej strony boję się, że całkowicie ostygnę i będzie to już sytuacja całkowicie beznadziejna.
Jak radzić sobie z depresją po rozwodzie? Samotność, brak motywacji, myśli samobójcze

Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

Samotność w nowym miejscu, poświęcenie dla rodziny a brak radości w życiu

Witam. Opiszę w dużym skrócie moją historię. 

Od zawsze mieszkałem w domu, jak miałem 25 lat wyremontowałem sobie mieszkanie na 1 piętrze i zamieszkałem tam po moich dziadkach. 7 Lat temu poznałem swoją obecną żonę, pracowałem wtedy w delegacji i wtedy jeszcze dziewczyną widywałem się weekendami. Od tamtej pory leczę się u psychiatry, mam nerwicę/depresję. Zrezygnowałem z tamtej pracy i ogólnie jakoś sobie radziłem. Wzięliśmy ślub, urodził nam się synek, obecnie ma 3 lata. Jednak przez ostatnie dwa lata wydarzyło się u mnie dużo. Ze względu na konflikt rodziców i ich późniejszy rozwód, dla ratowania swojej rodziny wyprowadziliśmy się do miasta rodzinnego mojej żony, niedaleko około 30 km od mojego rodzinnego miasta. Znalazłem tutaj pracę, udało się wziąć kredyt, mamy czym jeździć. Wydaje się, że wszystko poukładane... 

Tylko nie u mnie, nie cieszę się z tego, co mam, jedynym co mnie trzyma jeszcze przy tym wszystkim, jest syn. Chodzę do terapeuty uzależnień w celu rzucenia papierosów. I dużo rozmawiamy głównie o tym, co się u mnie dzieje, na pozór powinienem być szczęśliwy, faszeruje się od 7 lat lekami na depresję i tak naprawdę nie czuję się nigdy, jak bym chciał. 

W głębi czuję, że mieszkając w bloku, ja nie będę szczęśliwy, ja jestem przyzwyczajony, że mogłem wyjść na podwórko cokolwiek zrobić, bardziej to wyglądało zawsze jak życie na wsi. 

A teraz przychodzę z pracy i oprócz zajmowaniem się synem nie mam czym się zająć. Lubiłem zawsze jakieś prace fizyczne, typu koszenie trawnika itp. (przy domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia)... Moja żona ma tu wieloletnich znajomych, rodzinę, tą samą pracę od wielu lat. Ja mam nową pracę, ale wydaje mi się, że poświęciłem wszystko dla komfortu mojej żony, nie myśląc o sobie. Na dzisiejszy dzień zmagam się każdego dnia z objawami nerwicy, nie mam żadnego hobby (z piłki nożnej zrezygnowałem na początku znajomości z żoną ze względu na brak czasu, by się spotykać). Czuję się samotny mimo, że mieszkam ze swoją rodziną. Żona nie potrafi mnie zrozumieć, że nie mam tutaj przyjaciół, rodziny. Zrezygnowałem w 100% z alkoholu, chociaż czasami wypiłem piwko, to dawało mi to choć trochę radości. 

Nie mam komu się wygadać, w pracy nie mam przyjaciół. 

Do mieszkania już się nawet czasami nie chce wracać, wiedząc, że nikt mnie nie zrozumie... Czuję wewnątrz, że ja długo w takim maraźmie nie pociągnę. Chciałbym wrócić do domu, w którym mieszkałem większość życia do poprzednich znajomych. Mam jednego brata, który mieszka daleko i też nie chce zawracać mu głowy swoimi problemami...

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.